-
Postów
5174 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez und3r
-
Zależy o jaki IMAX pytasz - w Polsce jest z tego co wiem tylko jeden IMAX z cyfrowym projektorem (chyba ten w Łodzi). W Wawie i innych miastach IMAXy są analogowe, co ma swoje zalety i wady. Ogólnie największa różnica pomiędzy cyfrowym 3D w "normalnym kinie" i IMAX jest taka, że ekran IMAX jest około 250 m2 większy. ALE - z tego co słyszałem, przy tak dużym ekranie jakość analogowego IMAX jest lepsza od cyfrowego, ponieważ przy cyfrowym widoczne stają się pixele (olbrzymia rozdzielczość nie jest jednak wystarczająca przy tak dużym ekranie). Analogowy obraz jest bardziej "gładki" i "ciepły". Podobnie analogowy sprzęt muzyczny zdaniem melomanów zawsze będzie lepszy niż cyfrowy. Różnica między cyfrowym 3D w takim np. Multikinie w Złotych Tarasach i IMAX w Łodzi jest tylko i wyłącznie w wielkości ekranu i to zdaniem wielu w tym przypadku mniejszy ekran wygrywa.
-
Nie wiem czy to kwestia akurat tego w Twoim przypadku ale moje doświadczenia pokazują, że okulary w kinach wyświetlających 3D (nie licząc IMAX, gdzie nie spotkałem się z takim problemem) bywają mega-upaćkane od tłustych palców i cholera wie czego jeszcze. Dlatego dobrze jest mieć ze sobą co najmniej ściereczkę, a najlepiej również jakiś płyn do czyszczenia okularów.
-
A czy poziom skomplikowania fabuły jest w jakimkolwiek stopniu tożsamy z wartością filmu? Czy Titanic miał zaskakującą fabułę? :lol: Terminator? Przecież fabuła w T1 i T2 idzie jak po sznurku, co nie przeszkadza tym filmom być arcydziełami gatunku (moim zdaniem). @Costi Problemy z widzeniem na jedno oko? Astygmatyzm? Jeżeli to drugie to też mam i jakoś nie zauważyłem problemów z odbiorem 3D w filmach. Zresztą Cameron zapowiadał, że film spokojnie broni się w 2D.
-
Oczywiście jest to przychód, nie zysk. Przy 500 mln film dopiero wyjdzie mniej-więcej na zero (uwzględniając koszta promocji). Ja jednak, dzięki olbrzymiej "replay value" AVATARa, jestem spokojny o wpływy przekraczające 1 mld. Idealnie byłoby, gdyby udało się przebić Powrót Króla, bo Titanic zdaje się być poza zasięgiem. Wczoraj Avatar odnotował najlepszy w historii drugi piątek wyświetlania, a przecież masa ludzi pójdzie do kin dopiero w styczniu (np. ja). W wielu krajach nie było jeszcze nawet premiery (grudzień uznawany jest za najgorszy miesiąc na debiut). Pamiętajcie, że im więcej zarobi AVATAR, tym lepszy będzie AVATAR 2;]
-
» Naciśnij aby pokazać/ukryć tekst oznaczony jako spoiler « - "Pytanko odnośnie fabuły..." Czy mógłbyś mi jakoś sensownie wyjaśnić (bez ironii pytam), dlaczego sam twórca surogatów celem wyleczenia z nich świata chciał też zabić wszystkich operatorów (to było wg niego jedyne wyjście i "zło konieczne"), podczas gdy Bruce w końcówce dał radę znaleźć rozwiązanie pozwalające uniknąć śmierci kogokolwiek po minucie zabawy komputerem, który widział pierwszy raz w życiu? Wiem, że to Bruce i musiał znaleźć takie rozwiązanie w końcówce (w przeciwnym wypadku nie byłby Brucem), ale c'mon...
-
AVATAR nigdy nie miał mieć skomplikowanej fabuły, miał przygotować grunt technologiczny pod m.in. AVATAR 2 (a najlepsze filmy Camerona to sequele - Aliens, T2), zniszczyć efektami i zarobić miliard zielonych;] Ja niestety wybieram się dopiero w styczniu do IMAX, ale za to na bank niejednokrotnie :)
-
In Bruges - 9/10 Zaskakująco dobry, nie spodziewałem się tego. Ps. Dla wybierających się na AVATAR hint (nie mojego autorstwa):
-
Pragnę zauważyć, że lot trwa 40 min. Maszyna jest hangarowana tak czy inaczej, ubezpieczona też. Gdybyś podzielił tę kwotę przez 5 to i tak byś miał zysk imo.
-
"Lekko" z sufitu ta cena. Jeśli jest dużo chętnych to ktoś naprawdę niezłą kasę trzepie^^
-
Uwielbiam takie posty jak ten powyżej;] Ten ukryty przekaz;] Ps. Co trzeba zrobić, żeby otworzyć taki punkt? Jakie zezwolenia są potrzebne i jak długo się je załatwia?
-
Jakieś 250 metrów kwadratowych:>
-
Dostajesz normalne, plastikowe, cool-wyglądające ;) google, które bez problemu nakładasz na okulary, nawet duże.
-
Czytaj uważnie. Nie jak spadnie śnieg, tylko jak zapowiedzą śnieg (albo chociaż poważne minusy). Zapowiedzieli, to już następnego dnia z samego rana się umówiłem na zmianę u wulkanizatora, którego mam 500m od domu. Opony zimowe woziłem już od ponad 3 tygodni w bagażniku, żeby zajechać i zmienić jak nagle mnie śnieg zaskoczy. A że w nocy przed dniem na który się umówiłem spadło kilkanaście centymetrów to już inna bajka - dlatego właśnie piszę, że trzeba bardzo uważać, bo szybko nie jechałem (wręcz przeciwnie) i to po prostej drodze. Napisz lepiej po ilu jeździłeś (osobiście!) dużych miastach, a nie co na forach wyczytałeś. Widać, że nigdy po Wawce nie jeździłeś. Tak, to prawda - jeździ się szybko i pewnie (sam tak jeżdżę, zwłaszcza po trasach opanowanych na pamięć, gdzie wiem który pas jest najszybszy pomiędzy poszczególnymi światłami), ale każdy kto tak jeździ MUSI praktycznie non stop analizować dokładnie sytuację w okół auta, bo dużo ludzi jeździ szybko (dużo ma też b. szybkie samochody, ale nie wiem czy to akurat ma jakiś związek), a zatem bez patrzenia w lusterka szybko by się tak ktoś rozwalił. Widać, że nigdy po Wawce nie jeździłeś (po raz drugi). Samemu zdarza mi się prowadzić naprawdę agresywnie (częste zmiany pasa itp.), a w życiu klakson słyszałem (użyty na siebie) dwa razy (słownie: dwa), przy czym w obydwu przypadkach miał on pełne uzasadnienie (raz gdyby nie ten klakson to bym drogę zajechał człowiekowi wyprzedzającemu prawym pasem - tak wiem, nie można wyprzedzać prawym pasem, ale w Warszawie jak już ktoś napisał, jeździ się szybko i pewnie). Zresztą w opisywanej przeze mnie wyżej sytuacji, też gość za mną nie trąbił ani nic. Osobiście używam klaksonu (choć częściej długich) tylko wtedy, jak ktoś mi drogę zajedzie (czyli bardzo rzadko, w tym roku raz/dwa razy) albo się zagapi gdzieś. Akcji typu wysiadanie z samochodu (ktoś wcześniej opisywał podobne zdarzenia) w Warszawie nie widziałem NIGDY, i to włączając kilkanaście lat jazdy na fotelu pasażera. Nie zauważam też żadnych problemów z puszczaniem ludzi chcących się włączyć do ruchu. Moje osobiste obserwacje wskazują z wielką precyzją ( ;) ), że najgorsi kierowcy są w Poznaniu. Odczułem to zarówno w samym poznaniu (totalny egoizm na drodze), jak i na trasie (to samo), jak i w innych miastach. Ostatnio byłem np. na ślubie w Krakowie, gdzie miałem okazję jechać z poznaniakiem (rodzina panny młodej) - wiecie jak są czasem przystanki tramwajowe przy drodze, ale sam tramwaj zatrzymuje się pomiędzy pasami? W warszawie (i myślałem, że wszędzie) kiedy ludzie wsiadają/wysiadają w takiej sytuacji, samochody czekają, podczas gdy gość z którym jechał bez ceregieli przejechał przez grupę pasażerów tramwaju, zwalniając tylko do prędkości spacerowej i trąbiąc. Dla mnie był to szok, ale w Poznaniu chyba normalka ;)
-
Dzisiaj Elka wpadła w poślizg, instruktor nie żyje a kursantka w stanie ciężkim:/
-
Człowieku jeszcze tydzień temu mówili, że nie ma co liczyć na śnieg w te święta.
-
Ja się przedwczoraj na wczoraj umówiłem na zmianę opon, po tym jak obejrzałem prognozę. I wyjeżdżam sobie wczoraj rano do wulkanizatora (do którego mam z pół kilometra), drogi białe i mróz, więc jadę wolno i ostrożnie - 40 km/h max. Wyjechałem ze swojej osiedlowej uliczki i 0.5 sek po pierwszym użyciu hamulca przy rzeczonych 40 km/h tarłem już przodem samochodu o zaspę przy drodze, po obrocie o 90 stopni. Gdyby gość za mną nie utrzymywał przezornie odpowiedniej odległości to zaparkowałby w drzwiach pasażera jak nic. Zatem w Warszawie masakra. Kolega też na wczoraj umówiony na zmianę opon z furą 360 koni i napędem na tył musiał tego samego dnia co mnie obróciło zostawiać samochód na awarii gdzieś na poboczu, bo nie dało się dosłownie utrzymać toru jazdy. Ja po zmianie na zimówki ostatecznie też do pracy dojechałem metrem, dopiero wieczorem sobie pojeździłem. Plus śliskiej nawierzchni jest taki, że można się powygłupiać jak droga pusta ;) Przykładowa sytuacja ze wczoraj - mega wielka kolejka do skrętu w lewo i śladowy ruch prosto. Ja skręcam w lewo, ale widząc że z 10 świateł musiałbym stać, pojechałem sobie prosto przez skrzyżowanie, a że z naprzeciwka nikogo jak okiem sięgnąć to dawaj zaraz za światłami ręczny, zawracam w miejscu i sobie skręcam na zielonej strzałce, oszczędzając min kwadrans ;)
-
W zdecydowanej większości przypadków ich zakładanie jest bez sensu - lepiej wyjdziesz odkładając składki na konto oszczędnościowe i sam sobie dzięki temu wypłacając "świadczenia" :P Po prostu zazwyczaj ludziom się wydaje, że jak się ubezpieczyli na 100k dajmy na to, to tyle im przysługuje w razie jakiegoś niebezpiecznego wypadku, a to trochę inaczej działa...
-
To jest właśnie istota ub. NW...
-
Na Madonnie było 80k ale się zmieści więcej spokojnie. A na taką imprezę się zjadą fani z połowy Europy.
-
Jak na polskie lajt-kampanie tego typu ("Jedziesz szybciej niż myślisz"^^) to może i mocne, ale wciąż reżyserowane. Osobiście od takich akcji zawsze wolałem rzeczywiste nagrania z wypadków, które moim zdaniem należałoby pokazywać na kursach nauki jazdy. To jest moje "ulubione": http://www.dailymotion.pl/video/xa52vd_vm-...l-cervello_auto Idealnie obrazuje skutki braku wyobraźni, niedostosowania prędkości do warunków, zakręcania ze złego pasa, olewania martwych pół (zwłaszcza w samochodach ciężarowych). Jest też trochę zwykłego pecha (jak to w życiu bywa, dlatego zawsze trzeba być max ostrożnym, nawet jak pozornie nic się nie dzieje) i czystego sku*****wa na drodze. OSTRZEGAM: Film z linka wyżej zawiera kilka maksymalnie drastycznych scen. Z rozsmarowywaniem człowieka po asfalcie kołami Tira włącznie. Oglądać polecam, ale tylko osobom z mocną psychą.
-
zegarek świetny ale cena wydaje mi się jakaś podejrzanie niska... Nie chce wyrokować bo nie mam cennika Seiko w głowie, ale dla spokoju ducha zapytałbym o ten model w sklepie. Jeśli cena nie jest jakoś drastycznie wyższa to imo będzie to świetny wybór.
-
O żesz w morde, i to koło mnie jeszcze :blink:
-
A zatem zgadzasz się, że Alien jest co najmniej dwukrotnie lepszym filmem? Jeśli tak, to wiesz już skąd moja ocena 4.5/10 :)
-
A o takim mało istotnym w kinematografii filmie w tym klimacie (mroczny horror s-f) jak Alien to już nikt nie pamięta?
-
Z ostatnich na podstawie Lema Solaris - Raport, ale nie wiem czy to jeszcze grają/będą grali. Ze starych klasyków to moja ulubiona komedia teatralna - Mayday. Nigdy się tak nie uśmiałem na żadnym filmie.
