Skocz do zawartości

Bombay

Stały użytkownik
  • Postów

    427
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez Bombay

  1. Witam!

     

    Przymierzam się do złożenie HTPC - zostało mi trochę części z modernizacji - mam C2D E4600, 2GB Cruciali, cichy dysk i napęd. 

    Zamówiłem już obudowę - Aerocool M40 - Be cool! Be Aerocool!

     

    W sumie pozostała mi płyta główna. Oczywiście musi być w formacie microATX, dodatkowo musi umożliwiać obniżenie napięcia poniżej stock'owych ustawień.

    Procek spokojnie rusza nawet poniżej 1V i przy tym jest zimny, dlatego możliwość undervoltingu ma dla mnie kluczowe znaczenie.

    Myślałem nad czymś takim:

    GIGABYTE GA-G31M-ES2L (Rev. 2.x) | Płyty główne - Specyfikacja

     

    ale nie wiem czy płytka ma regulację napięcia w dół.

     

    Drugą potrzebną rzeczą jest grafa ze sprzętowym dekodowaniem HD - o ile mi wiadomo, to od serii 8 nVidii i ATi od Radków 2400 wszystkie się nadają. Pytanie czy są jakieś różnice? Co lepiej wybrać?

  2. Panowie mam mały problem z płytką - po zaktualizowaniu biosu nie trzyma ustawień (tak jakby bateria była rozładowana). Jest na to jakaś rada? W sumie i tak nie wyłączam kompa z sieci, więc nie jest to jakiś wielki problem. 

  3. @Ubser - zwiększyć V? 2,4V jest jeszcze rozsądną wartoscią.

     

    Płyta bardzo dobrze prowadzi pamięci - u mnie osiągniety max na Crucialach to okolice 1300 MHz CL5, czyli płyta nie blokuje w żaden sposób OC RAMu.

     

    Obecnie testuję 2x2 GB na różnych BIOSach, narazie jest różnie, zobaczymy.

  4. AC Freezer wystarczy w zupełności, całkiem możliwe, że na tym procu jaki masz teraz będzie te 25st.

    Co do zasilacza, to zależy jaki Fortron - jeśli PFN, to ma trochę za słabą linię 12V, jeżeli jakiś inny, z dwoma liniami 12V, to spokojnie wystarczy.

     

    Ze swojego doświadczenia nie polecam XP x64 - zainstalujesz, to zobaczysz o czym mówię - lepiej 7 x64.

     

    Co do podkręcania - nie marnuj takiej fajnej płytki - podkręć choćby dla zasady ;)

  5. Mam już dość męczenia się ze swoim Thermaltake Mambo i postanowiłem ją zmienić na coś lepszego. W obecnej obudowie najbardziej wkurza mnie mała ilość miejsca (karta graf. "dotyka" HDD) i problem z dobrym umiejscowieniem kabli.

     

    Do wydania mam 300 zł, ale wolałbym kupić coś tańszego, w okolicach 200 zł, choć jeśli jest jakaś godna obudowa, dopłacę.

     

    Do tego chciałbym kupić jakiś zasilacz z odpinanymi kablami. Obecnie posiadam Amacrox'a Warrior AX400-PNF i spełnia wszelkie moje oczekiwania, więc może być coś koło 400-500W.

    Budżet podobny - 200-300 zł.

     

     

    Co za takie pieniądze kupić?

  6. Panowie, a ja tak trochę z innej beczki. Jestem właścicielem i kierowcą samochodu marki powszechnie uważanej za jedną z "buraczanych" - VW... Pewnie niektórzy już kojarzą z innych tematów.

    Kilka razy ktoś tutaj przytoczył przykład, że "debil w matizie jedzie 30km/h na ograniczeniu do 80".

     

    Dla swojej własnej przyjemności jedno z moich toczydełek jest bardzo niskie - bo lepiej wygląda, trzyma się drogi i dlatego bo ja tak lubię :)

    Często z uwagi na stan naszych kochanych dróg (szczególnie w miastach) jadę sobie powoli, żeby czegoś nie urwać i rozpieprzyć. Zaznaczam tutaj, że nie zajeżdzam nikomu drogi, daję się wyprzedzić, jadę blisko prawej, czasem "wybieram" odpowiedni tor - jak są koleiny. I bardzo często się zdarza, że jakiś fi*t trąbi na mnie, bo jak mogę się toczyć po mieście 45km/h ?!!! Taka sytuacja dobija mnie podwójnie i mam ochote wysiąść z auta i dać kierowowcy w pysk. Gdzie jest napisane, że mam jechać z jakąś konkretną minimalną V? Ja rozumiem, że komuś może się spieszyć, ale nie utrudniam nikomu jazdy - jadę przepisowo.

     

    Ludzie mając głowy pełne stereotypów myślą sobie - "o jedzie obnizony VW - pewnie burak, na dodatek powoli - chce się ściagać, albo robi na złość - otrąbić chama!!!". I nie ma znaczenia jakie auto jedzie za mną - japońce, szkopy czy inne "szwedy" - wszyscy zachwoują się jednakowo.

     

    Apeluję! - pozbądźcie się stereotypów, trochę kultury na drodze i nie będzie gadania, że kierowcy tej czy innej marki są ze wsi. Jasne, zawsze znajdzie się głąb, ale takiego baaaardzo łatwo zobaczyć z daleka ;)

    Napiszę jeszcze raz - jestem wielkim fanem samochodów z Wolfsburga, jakbym jechał Rollsem 30km/h po miescie nikt by mnie nie otrąbił, ale że jestem "burakiem w VW", no to czemu nie...

  7. Jest jeszcze druga strona medalu, jeśli chodzi o cofanie licznikow. Mój znajomy ma komis, sprowadza auta z Dojczlandii. Opowiadał mi na przykładzie Audi A4 - auto miało 320k przebiegu, było serwisowane w ASO i całkiem fajnie utrzymane. Wystawił auto na otomoto z takim przebiegiem - przez miesiąc były 2 telefony w sprawie auta - oba z pretensjami "dlaczego tak drogo?!". Nastepnie dokonał "zabiegu" na liczniku i auto sprzedało się w 3 dni... Na sprzedaży aut zarabia na życie, z konkurencją, która "picuje" na siłę, nie ma szans sprzedawać w pełni uczciwie....

  8. Nie każdemu zależy na taniości, porównałeś tutaj diesla do 2.0 benzyny. Kto kupuje 2.0 benzynę mając na uwadze "jak najtańsze jeżdżenie" ? Kupuje się takie wynalazki jak 2.0L benz. i jeszcze najlepiej + turbo, nie po to, aby liczyć grosz do grosza ile wydałem na benzynę. :) Jeśli ktoś szuka auta z duszą to chyba po to, aby też mieć przyjemność z jazdy. Np. ja jestem przeciwnikiem firmy BMW (wybacz ULLISSES ;) ) ale jakbym szukał sobie samochodu do 10k pln, to wybrałbym mocną benzynę z RWD, a na to jedynie pozwoliłaby mi firma BMW. ;)

     

    Nie mówię, że diesel nie może dać przyjemności z jazdy, ale mimo wszystko zawsze to będzie to "oczko niżej" niż benzyna pod tym względem. :)

     

     

    Może śmiała teoria, ale wydaje mi się, że auto z duszą musi dużo palić. (LPG zabija ducha definitywnie, a diesel "to nie to" ). :)

    Wydaje mi się, że w aucie z duszą nie chodzi tylko o mocny silnik. Dla mnie liczy się jego niepowtarzalność, przyjemność z jazdy jaką daje (niekoniecznie za sprawą mocnego silnika) i to że zwraca uwagę bardziej niż niezliczona ilość klonów na parkingu... Takie auto wcale nie musi być drogie czy paliwożerne. Wystarczy chcieć się zaprzyjaźnić :P

    Przejażdżka moim Derby? Wsiadam i załączam radio - monofoniczny Blaupunkt z 76', kluczyk do stacyjki i po chwili wydech radośnie popierduje (po co komu tłumnik środkowy? - głośność ta sama). Wokół mnie specyficzny zapach starego auta i Wunderbauma z motywem szachownicy. OK, zapinam pas i jedziemy! A właściwie to toczę się po miejskich uliczkach dla przyjemności - ludzie dziwią się, często pokazują uniesiony do góry kciuk. Przyjemność z jazdy (jak dla mnie) ogromna - nie ma żadnych wspomagaczy - wszystko czuję na kierownicy, samochód znakomicie się ze mną komunikuje, doskonale znam granicę przyczepności, bo żaden pokręcony inzynier nie wsadził wspomagania pracującego na gumkach od majtek.

  9. Apropos VW mogę jeszcze jedno napisać - przez to, że panuje opinia o niezniszczalności i wyższości tej marki nad innymi, VW dużo traci :)

    Dlaczego? Ano dlatego, że potem jeden wieśniak z drugim kupuje takie auto i katuje, bo przecież VW nie można zepsuć, zajechać, bo to VW. I dlatego mamy mnóstwo podjechanych Golfów, zwieśniaczonych spojlerami... Marki nietypowe, jak np. AR wybierają często ludzie zamożniejsi (tacy, którzy kupują auto na 2 lata) i te samochpdy w znacznej części są serwisowane i w lepszym stanie.

     

    Ja będę powtarzał, że VW robi bardzo dobre auta, jeśli się tylko o nie dba. Jakbym miał Fiata, napisałbym to samo :) Jakbym jeździł Mercem, też :) Jak się dba, to każda marka jest OK. Bardziej od awaryjności mechaniki ważna jest blacha, która np. w Oplach do 95 r. to jakaś masakra jest!

     

    P.S. Fajnie sobie pogadaliście o mnie na poprzedniej stronie.

  10. Zrób kilka km w Mieciu beczce, a następnie wróć i powtórz ostatnie zdanie...

    Nie wiem czy to dobre porównanie, ale jeździłem dużo Fordem Scorpio (ten powszechnie uznawany za brzydki :)) i dziękuję. Czułem się jakbym jeździł na poduszkach, układ kierowniczy jak na jakiś gumach. Taki poduszkowiec, który przy każdym ruchu kierownicą buja się z burty na burtę. Ja po prostu lubię twarde zawieszenia... Ale to po prostu mój gust i o tym się nie dyskutuje ;)

     

    W celu? Żeby udowodnić gościowi w Golfie GTI, Fordzie RS, Alfie T-Spark czy BMW 325, że jesteś szybszy?

    Żeby na codzień spalać 7l, a kiedy mam ochotę docisnąć (sam dla siebie) to mam czym. Taka frajda z jadzy nieokupiona ciężkimi pieniędzmi. Przykład? Polo ;) G40 - 115KM w budzie mającej niecałe 800kg.

     

    W przypadku Kadetta, to chyba miałeś na myśli hatchback, bo kombi 2d to jeszcze nie widziałem, jak długo żyję.

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/comm...nt_20071212.jpg

    Co do Traba i Wartburga, to silniki tych, które napisałem są już czerosuwowe od VAG'a, jeśli chodzi o resztę, to tam nie ma się co popsuć ;) A duszę te auta mają.

     

    Generalnie chyba się starzeję, bo częściej obracam głowę za wypieszczonym Fiacikiem 125p, Mieciem W123, Passatem B2, niż nowym Q7, X6, Insignią, C/E/S-klasą, których coraz więcej na naszych drogach.

    Zdecydowanie się zgadzam :) Nowe auta są wszystkie takie same, bo styliści dużo większą wagę zwracają na CX i inne duperele, a nie na to "żeby [gluteus maximus] szalały" ;)

     

    Bardzo podoba mi się taka merytoryczna rozmowa :) Pozdro

  11. Panowie, cała ta dyskusja jest mega śmieszna. Jaki jest temat? "Tanie auto z DUSZĄ". A debata jest jak zwykle na temat wyższości jednej marki nad drugą (jestem zagorzałym fanem VW). Odnosząc sie do tego - przy 2,5k nie ważna marka a stan auta - zadbany Fiat będzie mniej awaryjny od zajechanego VW.

     

    O VW mogę co nieco powiedzieć - posiadam 2 - Polo i Derby (choć to prawie to samo) Tu można zobaczyć: http://forum.purepc.pl/Motoryzacja-f95/Pok...0&start=120 .

    Pierwszym przejechałem osobiscie prawie 240 tys km, ma 16 lat i jest kompletnie niezawodny - rocznie robi około 40 tys. Auto jest ocynkowane i rdzy nie ma. Drugi jeździ na zloty.

     

    Do czego zmierzam - dbam o swoje autka, nie czuję się wieśniakiem jeżdżąc VW, nie piłuję i cieszę się bezawaryjną jazdą. Druga sprawa - do takiego Polo części są ohydnie tanie - amortyzatory - 50 zł, łożyska kół 20 zł, jeździ na oponach 13" - najtańsze, mała pojemność silnika - małe opłaty, tani akumulator... ehhhh dużo tego by wymieniać. Na dieslu pali 4l. Dużo napraw można zrobić samemu. Jeszcze czegoś potrzeba? Derby to Polo sedan - wszystkie części te same, ale to autko ma już duszę - nietypowe nadwozie (ile jest 2-drzwiowych sedanów segmentu B?), jest uroczo kanciaste i tak samo tanie w utrzymaniu.

     

    Nie namawiam nikogo do zakupu (im mniej takich aut tym lepiej), ale proponowanie na pierwsze auto jakiegoś wielkiego starego krążownika to jakieś cholerne nieporozumienie - utrzymanie wielokrotnie droższe, przyjemność z jazdy (dla mnie) żadna. Wolę lekkie i mocne. A jak ktos ma już trochę doświadczenia i oleju w głowie, to znajdzie auto małe mocne i w miare komfortowe zarazem.

    Powiedzcie szczerze - kto kupując auto za 2,5k chce, żeby mu paliło 10l? Jak kogoś stać na paliwo, to stać go rownież na dobre auto.

    Chyba, że chodzi tu o przedłużanie męskości (co zarzuca się fanboyom VW) i auto musi byc wielkie.

     

    Kolejny argument - mało miejsca - jeździł ktoś z Was VW Lupo? Z przodu miejsca jak w aucie segmentu C... Jak ktoś jeździ sam/w 2 osoby, to wybór jest dla mnie oczywisty...

    Dlatego dużym autom mowie stanowcze nie!!! ;)

     

    Wracając do "auta z duszą"... No błagam nie żadne R19... Citroen XM, tak on ma duszę, ale nie R19. Bardziej szukałbym czegoś masowego ale z unikalnym nadwoziem - jak Civic Coupe, Jetta 2d, Kadett kombi 2d, Trabant 1,1, Wartburg 1,3 jak się ma 2 sprawne ręce - Rover Mini lub Garbus (choć do tych dwóch trzeba trochę dopłacić). I zapewniam - regularnie serwisowane auto będzie równie niezawodne jak nowe.

  12. To ja się też pochwalę ;)

    Mam 2 autka - jedno do zabawy, drugie do jeżdżenia. Studencki budżet nie pozwala na nic lepszego, ale ja nie narzekam. O autka dbam jak tylko potrafię, oczka w głowie ;)

     

    Zacznę od tych przyjemniejszych rzeczy ;) 

     

    Volkswagen Derby

    Rocznik 1982,

    silnik 1,1 50KM,

    masa auta 780 KG ;)

    oryginalny przebieg 167,000, oryginalny lakier.

    Zawieszenie JAMEX -100/-60

    Felgi PLS Hockenheim, 3 częściowe, skręcane + duuuużo planów co do autka.

    Spalanie na poziomie 6-7 l na trasie i około 8 l w mieście.

     

     

     

    Tak to wygląda:

     

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

     

    Auto do jazdy na codzień:

     

     

    Volkswagen Polo 86c2F

    Silnik 1,4 Diesel 48KM

    Przebieg 387,000

    Autkiem jeżdżę na codzień, służy do spania, ładowania telefonu, jedzenia, przewożenia mnóstwa gratów... jednym słowem drugi dom.  Kupiłem z myślą o dojazdach na uczelnię - dlatego diesel. Osobiście zrobiłem autkiem już 230 tys. km, praktycznie bez większych przygód.

    Autko, podobnie jak Derby jest bardzo lekkie i dlatego silnik nawet wystarcza - Vmax to licznikowe 170 km/h, bardzo fajna elastyczność i co najwazniejsze - spalanie - na trasie przy 90 km/h jest to mniej niż 4l, w mieście przy normalnej jeździe trudno przekroczyć 5l. Średnio wychodzi zawsze koło 4,5. Dla mnie autko idealne - nikt tego nie ukradnie, koszty ekspoloatacji najniższe z możliwych, zepsuć się nie ma co.

     

     

    Zdjęcia:

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

    Dołączona grafika

×
×
  • Dodaj nową pozycję...