Cos za bardzo dalem czadu i podejrzewam, ze bede musial kupic nowe czesci do kompa :(.
Moze opowiem od poczatku. Wzielo mnie na krecenie mojego AMD burtona 2800+ (12,5*166). Wykrecilem go na fsb180 przy v1,725. Plytke mam Abita NF7-S, pamieci TwinMosy 2x256 CL2,5. Komp sie wlaczal, ale przy ladowaniu windowsa na ulamek sekundy wlaczal sie niebieski ekran i uruchamial sie od nowa. No to grzecznie zmniejszylem wszystko do ustawien standartowych i ... dalej jest to samo. CMOS kasowany (bateryjka tez wyjeta ;)). Procka wykrywa, pamiec tez, pojawia sie logo windowsa po czym zwiecha.
No, jakbyscie mogli pomoc, to pomozcie (ale to nie ten dzial :( ). Moje pytanie jest nastepujace. Na co byscie zmienili stara plyte glowna i procka no i ewentualnie pamieci...
W sumie zestaw jest/byl jeszcze w miare dobry... Szkoda by to bylo wymieniac. Macie pomysly co z tym zrobic?
Zasilacz mam Modecoma 550W, karte graficzna ASUA V9999GT (taki 6800GT z gorszymi pamieciami, ale to pewnie wiecie;) ). No, a pewnie bym wydal kolo 1500 na te nowe rzeczy.
P.S. Prawie plakalem jak wnosili trumne z Ojcem Świętym z powrotem do bazyliki :(((