silverfast
-
Postów
121 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi opublikowane przez silverfast
-
-
@costi
Jakbys nie pamietal, to Opera umie importowac pluginy dla FF, wiec jesli cos przypadkowo im wyjdzie sensownego to sobie zaimportuj i ciesz sie zyciem :] acz ja osobiscie nie zamierzam tykac tych fox'owych wynalazkow.
-
Mysle Pudi, ze przytoczyles troche przebarwiony obraz rzeczywistosci. Do pewnego stopnia jestem w stanie sie z toba zgodzic ale nie do konca. Dlugi czas mieszkalem w UK i mam nieco odmienne zdanie. Zacznijmy od tego, ze normalny czlowiek nie decyduje sie na prace na czarno, tak jak i normalna firma nie potrzebuje takich pracownikow. Opisujesz jakies dziwne uklady rodem z zaplecza kuchni w hotelu itd. gdzie az roi sie od roznych czarnuchow, ew. bialorusinow gotowych pracowac nawet za funta na godzine, bo mieszkaja na kupie w jakiejs piwnicy i jedza glownie fasolke w pomidorach marki Tesco Value. Cala reszta, czyli ludzie ktorzy wiedza czego chca, znaja jezyk i maja troche odwagi, spokojnie moga znalezc ciekawa prace, zarejestrowac sie w HO oraz otrzymac NIN, zaden problem. Cale Wyspy to tak naprawde jedna wielka zbieranina do ktorej Polacy wlasnie dolaczaja i wyrozniaja sie dosc pozytywnie na tle glupawych Czechow i aroganckich, prostackich Rosjan. Dobrzy pracownicy sa w UK zawsze poszukiwani i obecnie jest tam wciaz pareset tysiecy wakatow po 5-6 funtow na godzine za prace prosta i od 7 do parunastu za troche ambitniejsza.
Takie jest w ogolnosci moje zdanie, rzecz jasna zgadzam sie czesciowo z toba, jak juz pisalem: domyslam sie ze masz podobne zdanie w kwestii tabunow ludzi ktorzy jada nieprzygotowani, bez jezyka, bez pieniedzy, bez planu dzialania. Tacy niestety skazani sa na porazke bo jakies minimum trzeba zachowac. I czytajacym te slowa, potencjalnym chetnym na wyjazd, wlasnie to chcialbym powiedziec.
Co do adresow/namiarow to raczej watpie czy ktos poda konkrety. Na roznej masci forach az gesto od prosb o 100% pewne miejsca pracy. Jakby ci ludzie nie rozumieli ze NIE MA czegos takiego. To tak, jakby ktos zapytal o 100% pewne miejsce pracy w Polsce. Powiedzialbym mu, ze Warszawa... ale przeciez nic wiecej, bo co wlasciwie? A czym sie rozni w tym kontekscie UK? Konkretami sypia z reguly oszusci i posrednicy wiec radze bardzo uwazac, zadajac tego typu pytania publicznie. Dosc predko mozna doczekac sie np. PM'a od jakiegos cwaniaka ktory tylko czeka na jelenia napalonego na szybka kase z pracy sezonowej. To naprawde jest bardzo grozne zjawisko. Latwo poplynac na pareset funtow i np. stracic paszport, a co to oznacza to chyba nie musze tlumaczyc.
Krotko mowiac: radze samemu ruszyc glowa i przestac ogladac sie blagalnie i zebrac o "konkretne" miejsca bo nikt takich nie zna, co najwyzej wie gdzie prawie na pewno da sie dostac prace w krotkim czasie po wyladowaniu na miejscu ale nigdy PRZED. A wielu z nas zyje jakimis mitami o zalatwieniu pracy i formalnosci zdalnie, jeszcze przed wyjazdem z Polski, byc moze jeszcze nadzieja ze pracodawca oplaci przejazd i mieszkanie zalatwi... ludzie, myslcie troche, to nie boli. Trzeba jechac i walczyc, nie da sie inaczej. Moze z wyjatkiem kilku legalnych posrednikow w Polsce (poznaje sie ich po tym, ze nie pobieraja zadnych oplat za zalatwienie kontraktu) ale oni zazwyczaj zbyt wiele ofert nie maja, a jesli to na dluzej, np. pol roku i wiecej. Na drugim biegunie sa oferty pracy na farmach, np. zbieranie owocow i rozne prace polowe. Duzo firm oglasza sie ze zbiera ludzi do czegos takiego i zapewnia prace. Nie mowia niestety, ze praca na farmach to praca akordowa, nie ma tam stawki godzinowej. Na dodatek wyzywienie na wlasny koszt oraz wcale nie male oplaty za zakwaterowanie, jak na mieszkanie "na kupie" ze zbieranina z Rosji, Czech, Slowacji i Bialorusi. Na trzecim (?) koncu kija, sa oferty pracy tymczasowej, w miejscach gdzie z reguly potrzeba w sezonie wiecej ludzi, czyli np. hotele, restauracje, bary, itp. Na to chyba liczy najwiecej ludzi ale tez i konkurencja najwieksza, wiec radze zapomniec o zalatwieniu takiej pracy na odleglosc. Trzeba byc na miejscu i szukac. Jest jeszcze czwarty koniec kija, czyli normalna praca, na czas nieokreslony, lepiej platna, z roznymi przywilejami, premiami, itp. ale to nie jest temat dla osob jadacych "dorobic" pare zlotych przez 1-2 miesiace. Wszystkie wymienione warianty maja dosc nieprzyjemny zgrzyt w postaci BARDZO wysokich kosztow zakwaterowania. Jest to niestety (jedyny) minus pracy w UK. I mysle, ze o ile osobom ktore mieszkaja i maja regularna prace, nie przeszkadza to zbytnio, to dla tymczasowych i sezonowych jest to duzy problem do przeskoczenia. Dlatego tez nalezy jechac odpowiednio przygotowanym finansowo, pokoj bedzie kosztowal 30-40 funtow tygodniowo, mieszkanko 45-60. Za to jedzonko jest tanie, nawet bardzo, w praktyce wyzywienie wychodzi taniej niz w Polsce... rownie tanie sa ciuchy, obuwie, kosmetyki, itp.
Sa miejsca w UK gdzie prace dostaje sie doslownie z dnia na dzien ale niewatpliwie nie jest to Slough ani Londyn. Tyle moge podpowiedziec na dobry poczatek. I jeszcze raz zaznaczam: JEZYK w stopniu przynajmniej komunikatywnym, czyli nie dukanie z kartki a praktyczna zdolnosc rozumienia ze sluchu, wypowiadania sie na dowolny temat oraz czytania i rozumienia tekstu pisanego (np. formularzy) po ang. Bez tego wasze szanse spadaja przynajmniej 5-o krotnie. I vice versa.
-
Czytajac The Sunday Times, natknalem sie jakis czas temu na calkiem ciekawy artykul o aktualnych metodach wykonywania kary smierci w Chinach. Sprawa jak najbardziej powazna i dajaca do myslenia. Postanowilem strescic po krotce tamten artykul, moze kogos to zainteresuje.
Czasy, kiedy zabijano skazancow strzalem w tyl glowy odchodza w Chinach do przeszlosci. Chinski rzad twierdzi, ze nowo opracowana metoda jest praktyczniejsza i mniej klopotliwa dla rodziny skazanego na smierc. Dawniej egzekucji dokonywano w terenie otwartym, za miastem, a rodzinie zabitego przesylano... rachunek za amunicje.
Obecnie system zostal usprawniony. Wprowadzono tzw. samochody smierci, z wygladu nie rozniace sie od zwyklego, niebiesko-bialego pojazdu policyjnego. Samochod taki jest podstawiany, na zyczenie sedziego, bezposrednio pod budynek sadu w ktorym toczy sie proces. Po ogloszeniu wyroku skazujacego na smierc, skazany wyprowadzany jest na zewnatrz i prowadzony bezposrednio do samochodu smierci. Tam zostaje przytrzymany, ulozony na poslaniu i potraktowany zastrzykiem trucizny... Chinskie wladze dowodza, iz metoda jest niezwykle praktyczna i system dziala sprawnie. Trudno sie nie zgodzic, skoro np. niejaki Li Jiao skazany na kare smierci w procesie majacym miejsce 19 stycznia, nie zyl juz 14 minut pozniej (sic!)...
Kolejny plus: chinski aparat sprawiedliwosci, w swojej laskawosci, nie obarcza kosztami egzekucji rodziny zabitego, mimo ze jeden zastrzyk smierci kosztuje panstwo, w przeliczeniu, ok. 400zl. "Karetki" takze nie sa tanie bo kosztuja prawie 200 tys. zlotych kazda. Ale pewnie sie to oplaca skoro w Chinach wykonuje sie ok. 10 tys. wyrokow smierci rocznie... samochody wyposazone sa oczywiscie w kamere, ktora skrzetnie nagrywa przebieg egzekucji.
Zarobic zastrzyk mozna np. zajmujac sie wszelkiej masci przemytem ale takze prowadzac serwis online o charakterze pornograficznym, gdyz prawo chinskie przewiduje kare smierci za szerzenie pornografii w jakiejkolwiek formie. Zaladowany do samochodu zostanie rowniez urzednik, ktory osmieli sie wziac lapowke... lista jest dluga.
Chiny to wielki i ciekawy kraj. Oj, tak.
-
ROTFL.
P.S. Niekoniecznie czarnobyl. Wystarczylo pare godzin dziennie przed monitorem o wysokiej radiacji, w czasach kiedy jeszcze dzielilo sie je na LR i cala reszte :)
-
Proponuje nie uogolniac. Ja probowalem juz cztery razy z elektrycznymi bo tez zamarzylo mi sie nieruszanie od kompa przy goleniu. Nawet moj obecny Braun (wysoki model, cos kolo 800zl w Polsce) nie daje mi takiego efektu jak pare minut tanca z zyletkami. To wszystko zalezy od zarostu i skory. Golenie maszynka malo komu daje dobre rezultaty, a efekt jest krotkotrwaly, nie mowiac o skorze ktora ulega podraznieniom i otarciom. Nie wiem jak tobie ale mnie to na dobre nie wychodzi, zdecydowanie wole pianke do golenia plus dobre golarki, obecnie Mach 3.
Jeszcze jeden argument: golenie na mokro jest zwyczajnie szybsze i to przynajmniej 2x, w kazdym razie tak to u mnie wyglada. A przy okazji - ja takze gole sie pod wlos, zupelnie nie wychodzi mi golenie w druga strone, wyglada to po prostu tragicznie.
W kwestii podraznionej skory: nalezy koniecznie umyc twarz goraca woda z mydlem, przed goleniem. Generalnie dobrze ogrzac skore miejsce przy miejscu, dopiero potem nakladac pianke. Podczas golenia koniecznie czesto plukac golarke i rowniez we wrzatku. Po ogoleniu ponownie dobrze oplukac twarz goraca woda ale nie myc juz mydlem! I na koniec ustawic letnia wode i jeszcze raz dobrze splukac skore - taka terapia szokowa dla skory poprawia ukrwienie i zamyka pory, to naprawde daje dobry efekt. Ponadto slusznie ktos zauwazyl, ze aloes moze powodowac uczulenie, tzn. prawdziwy sok z aloesu nie, ale te preparaty aloesowe owszem. Rowniez mozna byc uczulonym na jakis skladnik pianki, np. komponent zapachowy. W takim wypadku proponuje zakupic zwykly krem do golenia, taki w tubce za pare groszy. Efekty moga przejsc najsmielsze oczekiwania. No i ostroznie z roznymi zelami i wodami po goleniu, czesto zamiast lagodzic pogarszaja sprawe. Ja nie stosuje niczego i uwazam, ze tak jest najlepiej dla skory.
-
Hę? Firefox'a sprobowalem tylko raz... wytrzymalem z tym topornym programidlem cale 10 minut i juz wiecej nie bede probowal. Jak mozna w ogole porownywac slamazarnego i naprawde ubogiego FireFox'a do Opery? Potworny interfejs, wrecz zenujaco slaby. Na dodatek udalo mi sie zawiesic FireFox'a bez wiekszego wysilku, raczej nie tego oczekuje od przegladarki z ktorej korzystam czasem parenascie godzin na dobe. Nie mowiac o tym, ze FF nie ma niczego takiego czego nie ma Opera... a sama Opera ma duzo wiecej. Nie wiem tez w jaki sposob wykonales te "testy" szybkosci FF i skad ci wyszlo, ze FF bije na glowe Opere? Bo akurat mnie wyszlo dokladnie odwrotnie. Moge smialo powiedziec, ze na Operze zeby zjadlem i ten soft jest naprawde niesamowity. Tak intuicyjnej przegladarki drugiej nie ma. I tak wspaniale prekonfigurowanej, z calym bogactwem dodatkow ktore naprawde ulatwiaja zycie. Np. z "Notes" jestem tak zzyty, ze przestalem juz bazgrolic w plikach tekstowych i na karteluchach na biurku. Zapamietywanie sesji, gesty myszy, skalowanie stron... mnostwo jest tych dobrych rzeczy przy ktorych FF wyglada po prostu slabo.
Ta nagonka na korzystanie z FireFox'a robi sie juz meczaca. Czytam gazete - FF, przegladam forum - FF, sprawdzam poczte - FF, otwieram lodowke... a tak naprawde FF to przeciez dawna, beznadziejna Mozilla w nowej szacie i open source. I wieki jeszcze mina zanim cos sie z tego urodzi. A juz na pewno niepredko bedzie to soft porownywalny z Operą, ktora naprawde zmierza wielkimi krokami do perfekcji. Nawet jesli FF kiedys sie poprawi to bedzie to polegac na zblizeniu sie wizualnie i uzytkowo do Opery...
-
Wiesz co, culmen? Mnie juz naprawde obrzydlo odpisywanie na twoje prowokacje. Niczego nie wnosisz do tematu, placzesz sie we wlasnych wypocinach i jeszcze probujesz odwracac kota ogonem, dodajac pseudo-naukowe wstawki. Na dodatek wyrywasz z kontekstu luzne zdania i budujesz na tej kanwie jakies tezy, robiac ze strony w dyskusji idiote. Sa to metody ludzi malych i ja po prostu cie zignoruje - z niektorymi tylko tak mozna postapic i nie mam juz watpliwosci ze ty sie do nich zaliczasz. Pan weterynarz ktoremu sie zdaje ze zjadl wszystkie rozumy i ma monopol na wiedze. Ja mowie czarne, ty mowisz biale. Jak pragne zdrowia, koncze zanim sie zdenerwuje na dobre bo rozmowa z toba to strata czasu. Dziwi tylko ten twoj upor w zlym kierunku.
P.S. Moglbym na przykladzie twojej wypowiedzi o bialej kielbasie, obudowac moja teze, ze jestes albo nieukiem albo celowo rzniesz glupa bo akurat miesa i to w odpowiednim gatunku jest tam tyle co kot naplakal. Jest natomiast pod dostatkiem roznych ciekawych substancji pelniacych role wypelniacza. Chyba kazdy kto kupil "biala" z promocji doskonale o tym wie, tylko ty jako, niby fachowiec, nie widzisz problemu. Na dodatek chrzanisz glupoty, jakoby dawniej kielbasa psula sie w jeden dzien... czlowieku, czys ty sie z choinki urwal? Za to dzisiejsza, nawet przy konskiej dawce chemii, nie jest w stanie miec normalnego koloru i smaku, a bez atmosfery ochronnej natychmiast zrobi sie sliska. Ale to juz wg. ciebie jest normalne, prawda? Tak samo jak to, ze Torunska, Slaska, Podwawelska i parowki smakuja tak samo czyli nijak. A propos tych ostatnich to byc moze dlatego, ze podstawowym ich skladnikiem sa zmielone, krowie wymiona. Mniam!
-
@spy8:
Ilosc wykrzyknikow jaka zastosowales wybitnie swiadczy o twojej osobowosci wiec nie probuj byc madry na sile, skoro nie odrozniasz Jednej Idei od POP'a - sa to dwie rozne oferty i dwa rozne regulaminy, ja z zadnego POP'a nie korzystalem wiec nie wiem o czym mowisz do mnie. A czepiac sie bede bo JEST czego sie czepiac. Przekret ktory wymyslila Idea to juz szczyt bezczelnosci po prostu. Zadna siec nie naduzywa w taki sposob pojecia "termin waznosci konta". W normalnej sieci oznacza to po prostu przyblokowanie wykonywania polaczen wychodzacych a nie kradziez moich pieniedzy, rozumiesz juz o co mi chodzi? I nie wnikaj prosze ile dzwonie, to ze ktos wygaduje cale godziny o doopie maryni przez komorke to nie dowod ze i ja mam tak postepowac. Zreszta, co ja sie bede w dyskusje wdawal... wyrazilem swoje zdanie i tyle. I podkreslam, informacji o tak wrednym haczyku jaki opisalem NIE MA w calej ulotce, poza jedna wzmianka w polowie dlugiego tekstu w brzmieniu "wyzerowanie konta". I coz, formalnie jest podkladka w regulaminie ale czemu w takim razie nie daje sie klientowi tego regulaminu do reki? Albo nie zaznacza wyraznie o co chodzi juz na pierwszej stronie broszurki dolaczonej do karty? Albo czemu system nie przysyla ostrzezenia np. na 3 dni przed uplywem terminu "waznosci konta"?
I do cholery, w koncu po to jest prepaid i tym sie chyba rozni od abonamentu ze place wtedy kiedy chce z niego korzystac a nie wtedy kiedy firma mi narzuci kiedy mam placic pod rygorem przepadku srodkow, czy rozumiesz te roznice? Jakos i Era i Plus doskonale to rozumie i nie robi takich numerow. Tylko Idea jest tak bezczelna, liczac chyba na gowniarzy ktorym lata pare zlotych, sa ludzie ktorzy nie przywiazuja wagi do pieniedzy i lubia wyrzucac w bloto. Ja akurat przeciwnie i dlatego juz nigdy na oferte Idei vel Telekomunikacji Polskiej nie spojrze, chocby zlote gory obiecywali.
Zreszta mysle, ze takie zagrywki to oznaka slabej sprzedazy w ostatnim czasie... jakos musza zarabiac, jak sie nie da sprzedac to trzeba KRASC w perfidny sposob, chowajac dyskretnie rozne kwiatki w regulaminie. Ten kwiatuszek jest juz po prostu wyjatkowo smierdzacy, sa granice ktorych sie nie przekracza i tyle.
Jeszcze przy okazji omawiania oferty Idei porusze moze temat jakosci ich GPRS'u bo od tego sie wszystko zaczelo... mieli wyjatkowo tani GPRS wiec sprobowalem... po prostu slow brakuje, jakosc uslugi zenujaca. Zrywanie i przytykanie w godzinach szczytu (a w zasadzie cala dobe, z tym ze wieczorem troche mniej) potrafilo miec miejsce co pare minut. W ten sposob wyciagneli ze mnie ok. 100zl z czego wiecej niz 1/3 przypadla na nieudane proby polaczen. Nadmieniam, ze z GPRS'u korzystalem od dlugiego czasu w Plusie, w identycznej konfiguracji sprzetowej. Bylo ZERO problemow, sesja rozpoczeta rano potrafila wisiec do polnocy. Jak dokladnie policzylem stracone w Idei pieniadze to nagle okazalo sie ze Plus, mimo ze pozornie drozszy, wychodzi taniej...
@IGI
Wez do reki ksiazeczke od Jednej Idei na Karte i sprawdz. Nie ma ani jednym zdaniem wzmianki o koniecznosci doladowania konta w ciagu 30 dni pod rygorem utraty srodkow na koncie. Do glowy mi nie przyszlo ze cos takiego moze miec miejsce wiec tym bardziej nie wpadlem na to, aby szukac tego typu kruczkow w regulaminie lub pytac o nie w punkcie sprzedazy. I caly szum robie tylko i wylacznie z tego powodu. Jasne ze kazdy operator moze sobie wyroic co mu sie podoba, ale jeszcze jest to kwestia pewnej przyzwoitosci i rzetelnosci w informowaniu klienta o warunkach sprzedazy. W sytuacji gdy kasa przepada to ZADNA cena, chocby nie wiem jak atrakcyjna, nie jest warta wiazania sie z Ideą! Predzej czy pozniej kazdemu zdarzy sie sytuacja ze zwyczajnie ZAPOMNI doladowac w terminie. I wszystko co oszczedzil na, niby, tanszych polaczeniach - odda z nawiazka. I mysle ze tym gnojom od marketingu w Idei wlasnie o to chodzi. A nawiasem mowiac Idea nie jest wcale atrakcyjna cenowo. Przyjrzalem sie nowym ofertom Plusa i nagle dotarlo do mnie, ze jednak Plus to #1, mimo ze nastawiony przez wiele lat na firmy (i opanowal w ten sposob spory kawalek tortu) to teraz zaczyna zwracac sie skutecznie w kierunku zwyklych smiertelnikow. W ten sposob dzwonie juz na stacjonarne za 24gr z Plusa i bez niespodzianek typu znikajaca kasa. I mam gleboko w uchu ze w Idei mozna za 20gr zadzwonic, to zadna roznica w koncu. Juz nie mowiac o jakosci polaczen - w Idei zawsze cos jest nie tak, albo glos sie przytyka, albo efekt wiadra, albo brak zasiegu, albo brak dostepu do sieci - sprobuj pozniej, albo jeszcze 100 innych problemow...
Dobra, starczy juz chyba. Wystarczajaco jasno wyrazilem moja antypatie dla bJednej sieci. Pozdrawiam jej bylych klientow i przestrzegam przyszlych potencjalnych.
-
No dobrze kolego culmen. Mam rozumiec, ze chcesz mi powiedziec iz wg. ciebie mieso i wedliny ktore spozywamy na co dzien nie roznia sie od tych ktore byly sprzedawane w Polsce np. 10-15 lat temu? Maja ten sam smak, zapach i walory kulinarne? I mowisz to z cala odpowiedzialnoscia jako lekarz weterynarii oraz smakosz? Jesli wlasnie tak, to chyba nie jestes powazny albo zwyczajnie zaklamany. Trzeba nie miec mozgu chyba, zeby gnioty tluszczowe dociazone zwiazana chemicznie w wielkich ilosciach woda i dobarwione sztucznie, zaprawione konskimi dawkami chemii, zwane nastepnie np. szynka babuni, uwazac za produkty wartosciowe i bronic z dziwna zaciekloscia producentow tego szajsu, ktorego nawet pies jesc nie chce. Albo zeby nie widziec, ze w ladzie chlodniczej potrafi lezec parenascie gatunkow tzw. kielbasy, ktore roznia sie jedynie cena i nazwa, w srodku skladajacych sie z jakiegos swinstwa o konzystencji i zapachu przypominajacym sraczke. I ty, panie weterynarzu i kontrolerze, powiesz mi i innym czytajacym ten watek, ze wszystko gra i ze wszystko jest zgodne z normami, prawda? To ja cie zapytam kto takie normy ustanowil? A raczej kto zmienil dobre, polskie normy wg. ktorych dawniej produkowano wyroby? Kto sprawil, ze np. pasztetowa to dzisiaj tylko i wylacznie watrobianka, tak naprawde? Kto pozwolil, zeby sprzedawac "biala kielbase", ktora po ugotowaniu pozostawia w garnku krazek zoltego swinstwa, po zastygnieciu wygladajacy jak stearyna? To tez jest jedna z tych norm, ktorych pilnujesz w zakladach?
Opowiadasz same bajki, na co dzien zajadajac sie wyrobiami swojskimi, jak sam przyznajesz - dostajac je od ludzi. Czego wiec zabierasz glos w sprawie ktora ciebie nie dotyczy? Ty nie jestes narazony na zarcie azotanow, fosforanow, glutaminianow i kilku innych przysmakow o watpliwych walorach zdrowotnych. Juz nie mowiac o trutkach, ktore przenikaja do miesa bezposrednio ze swinstw ktorymi skarmia sie zwierzeta w wielkich hodowlach firm typu Animex. Nie probuj wmawiac ludziom, ze to co jedza jest tak dobre jak kiedys, bo tak nie jest. Krok po kroku, nastepuje powolna degradacja zarowno jakosci surowcow jak i ich walorow smakowych i estetycznych. Dzisiaj zadna szynka produkowana w duzych zakladach nie bedzie wygladac apetycznie jesli nie zostanie zaprawiona odpowiednim zestawem chemii. A moze wypowiesz sie takze na temat poruszony juz przez kogos, a dotyczacy wedliny ktora po 2-3 dniach lezenia w lodowce robi sie sliska i zmienia kolor na jakis sraczkowato zielonkawy? To tez jedna z tych, ktorych jakosci produkcji przestrzegales? Bo ja pamietam szynke ktora BEZ LODOWKI mogla lezec caly tydzien na stole i co najwyzej apetycznie sie przysuszyla. To samo z zoltym serem, az strach pomyslec z czego to jest zrobione skoro nawet konska dawka lizozymu i antyutleniaczy nie powstrzymuje rozwoju plesni na serze w tempie iscie zastraszajacym. Ile razy kupowalem juz taki ser w Polsce w ostatnich latach... mysle ze nie tylko ja. Jajka to samo, uwazasz ze to jest normalne zeby dodawac beta karoten do paszy? Skoro ta pasza jest taka wspaniala i odzywcza to czemu zoltka wygladaja jak zgnile jesli nie doda sie barwnika do karmy? Jakos kura wolnogrzebiaca produkuje jajko o pieknej barwie i radzi sobie swietnie bez barwnikow. Juz nie mowiac o jego smaku, ktory w przypadku jajek fermowych jest po prostu tragiczny.
No tak... ale dyskusja z toba to jak rozmowa z czlonkiem zarzadu Constaru, ktory zaklina sie w zywe oczy ze nic nie wiedzial o przekretach na produkcji, majacych miejsce od parunastu lat.
-
Hm. Wyglada na to, ze mnie zaskoczyles... sam tak kupilem pewien dysk w pewnej firmie... po latach okazalo sie ze wszystkie dyski z tej serii padaly jak muchy... sklep oczywiscie na rzesach stawal zeby mi tego nie przyjac na gwarancje (a mialem 3 lata) i w koncu postawil na swoim. Teraz sie domyslam czemu tak strasznie sie bronili... A jak juz mi sie ta gwarancja skonczyla to dowiedzialem sie gdzies, ze moglem wyslac dysk wlasnie do producenta i dostalbym bez problemu nowy. Nie mogli chlopaki od razu prawdy powiedziec? Pewnie nie...
Ogolnie bardzo ciekawy hint, dziekuje serdecznie.
-
Kasa z doladowan TAKZE znika bo poruszylem ten temat ze studentka na *22... doladowanie za 25zl zniknie po 30 dniach, tak samo jak ta kasa ze startera. Jedynie doladowujac wieksza kwota mialbym spokoj na nieco dluzszy czas... pakujac np. 50zl w telefon utracilbym je po 3 miesiacach a nie po miesiacu. Chyba ze doladowalbym potem kolejna 50-tka bo juz ladujac 25-tka mialbym w plecy moj stan konta po 30 dniach. Tylko jeszcze raz pytam: po co mi pakowac 50zl w prepaida skoro nie potrzebuje tam trzymac tyle pieniedzy i nie mam jak ich wykorzystac? Powinny tam zwyczajnie czekac az bede mial ochote ich uzyc, prawda? Wydaje mi sie to logiczne zupelnie. Zadna firma nie powinna stosowac tego typu praktyk.
-
@artur.c
Wez do reki ksiazeczke dolaczona do startera bJednej Idei za 25zl i wskaz mi strone, na ktorej jest napisane to co powiedziales. I nie chrzan, ze jest bo nie ma takiej informacji. Kupujac ten zestaw takze nie zostalem uprzedzony przez sprzedawce. Do glowy mi nie przyszlo pytac o cos takiego, czytac jakichs regulaminow itd. Pieniadze na koncie to pieniadze, od X lat jak wplacalem do prepaida'a w Plusie to po prostu tam byly, co najwyzej nie moglem z nich korzystac (czasowo) po przekroczeniu terminu doladowania. I nie mow mi do czego jest telefon. Po to kupuje prepaid'a zeby placic kiedy korzystam, prawda? I nie powinno byc tego typu problemow. Gowniana siec dla gowniarzy i tyle. Ja nie mam o czym gadac na komorce godzinami, w zupelnosci wystarczyloby mi te 50min. Chcialem oszczedzic a stracilem i mam prawo miec o to zal do firmy, gdyz nigdzie nie jest na starterze napisane ze mam 30 dni na wydzwonienie tych pieniedzy. Jasne?
@ Pitt
Otoz to. Ja tez sporo wiem o UK bo mieszkalem w Szkocji dlugi czas... zreszta niedlugo tam wracam wiec moze sie spotkamy. Wytlumacz ludziom takim jak artur.c ze w UK istnieje prawny zakaz stosowania takich metod jakimi posluguje sie Idea w Polsce. Owszem, mozna stosowac zagrywy marketingowe ale CALY small-text MUSI byc umieszczony CZYTELNIE w taki sposob, zeby nie bylo walkow i dziwnych sytuacji, chocby takich jak opisalem. No i rzecz jasna ZADNA firma w UK nie osmielilaby sie zabrac mi tego co raz wydalem... to po prostu szczyt bezczelnosci ze strony Idei. Nawiasem mowiac tak robi chyba tylko Idea, na pewno nie ma takiej sytuacji w Plusie, nie wiem jak z Erą.
A propos UK jeszcze: po "przeflagowaniu" polskich operatorow Idea stanie sie Orange'm... nie musze chyba mowic Pittowi jaka opinie ma sie w UK o tej sieci... dla niezorientowanych dodam, ze gorsza niz u nas o Idei. Orange potrafil polozyc siec w polowie panstwa na caly weekend... albo opoznic elektroniczne doladowanie konta o CZTERY doby. Z zasiegiem w Orange'u tez ciezko... zwlaszcza w Szkocji, gdzie zeby dodzwonic sie do Londynu trzeba czasem na gorke jakas wjechac, a w kazdym razie takie zarty po UK kraza. Jak widac, Idea wybrala sobie partnera na poziomie... swoim.
-
smieszy mnie poprostu podejscie niektorych osob nie majacych za wiele wiedzy na dany temat a wymadrzajacych sie jakby byli niewiadomo kim.
np ludzi ktorzy twierdza za wszystko co teraz jest produkowane zawiera 300% wody. jest trwale bo zawiera jakis niedozwolony i nielegalny glon morski czy cokolwiek :D
Do mnie pijesz, synu? Bo takie mam odczucie niejasne. Zastanawiam sie jedynie kim TY sie czujesz, ze z taka latwoscia przychodzi ci robienie wycieczek osobistych do innych ludzi. Jaka ty wiedza magiczna dysponujesz wlasciwie, ktora pozwala ci komentowac, absurdalnie zreszta, moja wypowiedz? I dlaczego tak bardzo probujesz osmieszyc mnie i krytykujesz praktycznie kazde slowo ktore napisalem? Sam, o ile widze, niewiele masz tej "wiedzy" i wymadrzasz sie jakbys byl niewiadomo kim, bedac po prostu weterynarzem.
Wszystko co napisalem to prawda i konkretne fakty. Twoje "merytoryczne" uwagi na kazdy temat, wyrazane z wielka pewnoscia siebie, swiadczyc moga co najwyzej o kompleksach, a nie o wiedzy. Nie wiem czego sie naczytales ale przytaczasz rozne glupsze i coraz glupsze argumenty, majace zdyskredytowac to co pisalem o skarmianiu zwierzat chemicznym syfem, o pompowaniu wedlin do granic mozliwosci (tak kolego, do 300% masy za sprawa, miedzy innymi, wyciagow z alg morskich - to ta smieszna galaretowata substancja ktora widac w przekroju baleronu i poledwicy, a ktorej kiedys tam nie bylo), jakies wstawki o polskich normach... czy ty wiesz chociaz jak smakowaly wedliny parenascie lat temu, zanim Unia zaczela sie wpierdalac w nasza gospodarke? Maszyny do pompowania i wszelkich innych oszustw (chociazby wspomniane "lakiernie" w ktorych "wedzenie" wedliny wykonuje sie w chemicznej bryi w ciagu 2 minut, zamiast w ciagu parudziesieciu w naturalnym dymie) pochodza wlasnie z glebokiej Unii o ktorej byles uprzejmy (pozytywnie) wspomniec... konkretnie przoduje w ich produkcji pewna niemiecka firma. A chyba wszyscy wiemy jak smakuja wyroby niemieckie w tej branzy. Wiekszego syfu nie ma ma calym swiecie. I u nas probuje sie robic juz to samo. Te normy ktore mamy obecnie pozwalaja sprzedawac nawet blok mielonki jako szynke, a mase parowkowa jako kielbase slaska. To sa wlasnie "korzysci" z przystapienia do Unii - kompletne zaburzenie dawnej rownowagi w BARDZO restrykcyjnych polskich normach. Zaroilo sie od barwnikow, syntetykow, wzmacniaczy, konserwantow i innych smieci, ktorych nikt juz nie probuje kontrolowac a normy dopuszczalne sa przekraczane nawet i 10-o krotnie, jak trzeba. Dodajmy jeszcze chemie ktorej nie wymienia sie oficjalnie w skladzie wyrobu, bo juz do tego doszlo. A miales okazje sprobowac "baleronu" z Tesco? To dosc dobry przyklad, co mozna zrobic z kawalka tluszczu jak sie bardzo chce. Jesli probujesz polemizowac z takimi faktami to jestes czlowiekiem zaslepionym lub po prostu glupim albo bardzo mlodym. Zamiast komentowac badz juz lepiej cicho bo masz okazje czegos sie nauczyc. Tyle mam jeszcze do powiedzenia... np. o wspanialej karmie dla drobiu ktorej podstawowym zadaniem jest dobarwianie zoltka bo bez tego jajka z takich kur wygladalyby niezbyt apetycznie. A ty mi o cheddarze i jego kwasach... co za idiotyzm, za przeproszeniem. W takiej Wielkiej Brytanii odchodzi sie od wielu chemikaliow (np. tetrazyna), ktore u nas z powodzeniem wlasnie WCHODZA i to w takich dawkach ze byc moze nie dozyjemy poznej starosci, nie mowiac o naszych dzieciach. Cos ty za czlowiek jest, ze probujesz to bagatelizowac? Bez obaw stary, napisze duzo wiecej, niech sie ludzie dowiedza... a twoje gledzenie bedzie przy tym wygladac jak slodkie pierdzenie, co najwyzej. I zapewniam cie, ze bede bardzo przekonujacy.
Beznadziejne w smaku sa nie tylko wedliny ale i samo mieso. Wieprzowina i wolowina do niczego sie juz nie nadaje. Nie wiem jak to mozliwe ze tobie smakuja te rzeczy i nie widzisz tutaj problemu? Lopatka wieprzowa ktora kupilem ostatnio do upieczenia byla tak napompowana ze z blachy musialem wode fizycznie zlewac bo mieso sie gotowalo zamiast piec. To sa te "normy" ktorych probujesz bronic? Bo wg. mnie jest to zwykle oszustwo i dazenie do maksymalizacji przychodow kosztem jakosci. Zwykla, pokretna, oszukancza metoda handlu. A ty mowisz ze jesz mieso i ze ci smakuje. Moze dziczyzna jest jeszcze jadalna ale wybacz, mnie na kielbase z dzika za 80zl/kg nie stac... jako weterynarz masz zapewne dostep do miecha troche lepszego niz to, ktore przecietny czlowiek musi kupowac i jesc. Nie gadaj wiec ze problem nie istnieje, a jedynie ze go nie rozumiesz.
P.S. Hormonow sie nie stosuje mowisz? Dobre, zwlaszcza ze informacje na ten temat mam od wlasciciela duzej hurtowni drobiu. Co innego przepisy, a co innego praktyka... ten czlowiek nie je tego co sprzedaje, to chyba wystarczajacy argument? A antybiotyki? Zapewniam cie, ze jedzac wytrwale mieso indycze nie zachorujesz przez wiele lat na nic. Indyki to takie fajne ptaki ktore bardzo chetnie wpieprzaja extra porcje paszy zaprawionej konska dawka antybiotykow i paru innych dodatkow (hormonalnych), mniej wiecej na dobe przed ubojem. W ten sposob filety z indyka moga podrozowac nawet 16 godzin, z jednego konca kraju na drugi, a po wyjeciu ze skrzynek wygladaja jak nowe, nawet sladu odgniecen. Rownie apetycznie wygladac beda po kolejnym tygodniu zreszta. I po nastepnym tez, jak trzeba, wystarczy umyc i przepakowac. Niby po co markety maja na zapleczach cale rolki czystych naklejek firmowych? Sam mam pare takich w domu, od znajomego rzeznika z pewnego hipermarketu... nie ma, misiu, czasu na odsylanie towaru do producenta... ktoz by za to placil niby? Widzisz sam ze nie ma "letko"... i co ty na to? Znowu mi definicje jakies z ksiazki przepiszesz? A moze zarzuce nowy temat na przyszlosc: produkcja owocow w obliczu gospodarki wolnorynkowej? Mysle ze tutaj juz odpadniesz zupelnie, a jesli i na tym sie "znasz" to bardzo sie zdziwie. Mysle, ze wielu z nas nie wie jak wyglada hodowanie np. truskawek w powietrzu. Szkoda tylko ze koloru nie lapia w naturalny sposob, smaku tez nie. Pelno tego na peczki w sezonie u nas.. prosto z unijnej Holandii, kto jadl ten wie o czym mowie. I niech tego wiecej nie robi.
-
To mowisz, Szymon, ze Netservice jako firma przestaje istniec? Bo zlikwidowali sklep w Tesco ale myslalem ze tylko tamten a nie cala firme... w Tesco ruch byl akurat zaden, z reguly zywej duszy w srodku. Za to na Starowiejskiej z reguly zakrecona kolejka, jak u rzeznika 20 lat temu. Inna sprawa, ze ta firma dzialala ludziom z branzy na nerwy... ceny mieli w detalu nizsze niz niektore hurtownie. Zawsze mnie zastanawialo jak to robia wlasciwie... i czy naprawde sprzedaja dysk twardy z zyskiem, powiedzmy, 5zl, czy tez maja jakies dojscia niesamowite po prostu, np. bezposredni import w wielkich ilosciach. Ale importowac setki komponentow hurtowo to troche nierealne jak na taka firme.
Krotko mowiac, zdziwiony jestem i zaskoczony. Czyzby naprawde koniec Netservice'u? To co teraz? Gral nam zostal? Czy niemrawy oddzial PTR'u (Sferis), ktory od paru miesiecy ma problemy z napisaniem cennika bez bledow ortograficznych.
P.S. O gwarancje sie nie martw. Gwarancja sklepowa to w zasadzie tylko papier... sklep rozmawia z dystrybutorem danego produktu, niejako posredniczy jedynie w realizacji gwarancji. Majac dokument od Netservice'u z data zakupu, plus rachunek, wysylasz sprzet do dystrybutora i on realizuje twoja gwarancje. Jedyne co moze cie martwic to fakt, ze bedziesz musial dostarczyc sprzet (odpukac) na swoj koszt.
-
WSTEP:
Dalem sie skusic na jedna z ofert Idei i nabylem, w przyplywie dobrego humoru, zestaw startowy Jedna Idea na Karte. Cena 25zl i limit na rozmowy automatycznie aktywowany na koncie w tejze kwocie. W ramach promocji istniala tez mozliwosc zaktywowania pakietu rozmow za 50% ceny. Czyli wspaniala, rzekomo, oferta. Od szesciu lat bylem i wciaz jestem wiernym klientem Plusa, kompletnie ignorowalem Ideę slyszac o licznych walkach jakie maja miejsce w tej sieci, o problemach technicznych i stu innych minusach. W koncu jednak dalem sie skusic, jak juz pisalem, liczac ze firma czegos sie po tych paru latach nauczyla, zwlaszcza w czasach gdy konkurencja na rynku jest ogromna.
ROZWINIECIE:
Do rzeczy. Rozpakowalem plastikowa kopertke, wpakowalem karte do telefonu, przekartkowalem piekna ksiazeczke pelna, do bolu, wielkich zdjec rozesmianych od ucha do ucha mlodych ludzi, ktorzy niewatpliwie radosc swa zawdzieczac maja korzystaniu z uslug Idei. Posrod licznych, tlustych frazesow udowadniajacych mi co 3 zdania, ze korzystanie z Jednej Idei to czysta frajda i taka taniocha ze az szok, poszukiwalem kruczkow, tzw. small-textu. Glownie chodzilo mi o czas waznosci konta czyli jak czesto musze ladowac karte, co dzieje sie ze srodkami na koncie po dluzszym czasie, ile czasu bede mogl odbierac i wykonywac polaczenia, itd. Wszystko wygladalo rozowo, az zanadto jak sie wkrotce okazalo. Zadowolony, postanowilem zrobic swietny uzytek z moich 25zl i zaktywowalem sobie 50 min. rozmow w pakiecie o promocyjnej wartosci 10zl. Pozostale 15zl postanowilem zachowac na lepsze czasy, ew. do przyszlego miesiaca gdyz wtedy system automatycznie przedluzylby mi moj pakiet (nowe 50 min.) i pobral kolejne 10zl. W sumie logiczne, prawda?
ZAKONCZENIE:
Pewnego ranka obudzil mnie sms. System Idei napisal do mnie informacje, ze mam za malo srodkow na koncie zeby, planowana za kilka dni operacja odnowienia pakietu minut, mogla dojsc do skutku. W tym momencie cos mnie tknelo i postanowilem sprawdzic stan konta. Okazalo sie to niewykonalne za pomoca sms'a, sprobowalem wiec skorzystac z resztki moich minut - takze kleska - "brak dostepu do sieci". Nie bylo rowniez mozliwe skontaktowanie sie z BOK'iem, jedyne co moglem to posluchac kretynskiego automatu pod *500 ktory radosnie oswiadczyl ze stan mojego konta wynosi:
"zero-zlotych-pausa-zero-groszy". No, kochani moi parafianie....
POST SCRIPTUM:
Stwierdzam, z zalem, ze Idea niczego sie przez te kilka lat nie nauczyla. Coz w tym zreszta dziwnego, przeciez jest to, tak naprawde, spolka zalezna od naszej kochanej Telekomunikacji Polskiej, ktorej przyswieca pare hasel, np. "to ludzka rzecz okradac" i "laczy nas coraz drozej". Zaatakowalem najblizszy Telepunkt, gdzie pani byla skonfudowana bardzo mocno i nie potrafila (norma) wyjasnic gdzie sa moje pieniadze ani dlaczego zniknely. Ale za to pozwolila mi zadzwonic (!) na "gwiazdke 22" gdzie mila studentka przez kilka dobrych minut przekonywala mnie ze to co sie stalo jest zupelnie normalne, ze nie mam juz praw do moich wlasnych pieniedzy i ze sam jestem sobie winny.
WNIOSKI KONCOWE:
Otoz, kochani, prepaid w wykonaniu firmy Idea wyglada teraz tak, ze pieniazki na koncie przepadaja po 30 dniach. Jest to tzw. przekroczenie limitu waznosci konta... normalnie oznaczalo to po prostu zablokowanie polaczen wychodzacych i tak to ma miejsce w normalnej sieci czyli w Plusie. W Idei natomiast posunieto sie juz do skrajnej bezczelnosci, bo zablokowac "za kare" pieniadze to dla nich za malo, trzeba je po prostu ZABRAC. Zapytalem pania studentke czy gdybym ZAPOMNIAL doladowac konto w terminie i mial tam np. 75zl czyli calkiem sporo, to czy wg. niej i taka kwote utracilbym bezpowrotnie? Dowiedzialem sie ze owszem, utracilbym... ale na pocieszenie dodala, ze jesli doladuje konto w terminie do 5 dni "po uplywie jego waznosci" to pieniazki magicznie wroca... no jak ladnie, prawda? Szkoda tylko, ze system nie informuje o zblizajacym sie terminie waznosci konta, bo po co? Szkoda takze, ze NIGDZIE w broszurce dolaczonej do karty SIM nie ma slowa na ten temat. Wszystko ocieka polprawdami, owiniete pieknie roznymi bzdetami, ale to co najwazniejsze jest gleboko ukryte. Zwyczajnie NIE WPADLBYM na to, ze mozna utracic pieniadze raz wpakowane w konto. No pytam sie, JAKIM PRAWEM firma robi cos takiego? I dlaczego nie jest to wyartykulowane juz na pierwszej stronie ulotki wielkimi literami? Dlaczego system nie informuje o ryzyku utraty pieniedzy, skoro potrafi sie przypomniec np. gdy zachodzi potrzeba doladowania konta w celu przedluzenia jakiejs uslugi? To jak trzeba wyciagnac kase z klienta to jakos pamietaja o smsie ale kiedy klient jest narazony na strate to juz nie...
Pytam o jeszcze jedno: po jaka cholere mi telefon na karte, ktory musze ladowac przymusowo co 30 dni, tylko po to, aby nie utracic srodkow na nim zgromadzonych? Toz przy tak smiesznych oplatach za minute, taktowaniu sekundowym i wszystkich tych promocjach, takie 25zl to wcale niemalo! Moze sie okazac, ze po roku dzwonienia bede mial na koncie niewykorzystane pareset zlotych i albo zaczne dzwonic na sile zeby je zuzyc albo... dalej bede pakowal kolejne srodki tylko po to aby cala ta kolekcja nie zniknela pewnego dnia. Po prostu PARANOJA. A co z ludzmi ktorzy wyjezdzaja okresowo za granice? I tak wlasnie zakonczylem rozmowe z mila pania studentka, zapewniajac ja solennie ze juz nigdy sie nie uslyszymy bo natychmiast wypieprzam karte SIM do kosza i koncze moja przygode z bJedna Ideą ktora juz pewnie pada na pysk, skoro zaczyna sie chwytac tak perfidnych metod.
Moge jeszcze zrozumiec, ze po prostu takie maja zasady, ale dlaczego panuje wokol tego taka atmosfera, jakby sprawa w ogole nie istniala? W calej ulotce tylko JEDNYM SLOWEM, gdzies w polowie dlugiego tekstu, jest wspomniane o "zerowaniu konta" i to w takim kontekscie, ze naprawde dopiero po fakcie zrozumialem sens tamtego zdania, gdyz traktuje ono, w gruncie rzeczy, o limitach czasowych dla polaczen wykonywanych i przychodzacych. Doslownie NIGDZIE nie ma sformulowania "przepadek srodkow zgromadzonych" itp. itd. i zapewne NIE jest to przypadek, tylko celowa robota specow od marketingu. Normalne wciskanie kota w worku.
Pazernosc i perfidia tej firmy przekracza juz wszelkie granice. Moje 50 min. tanich rozmow za 10zl w efekcie kosztowalo mnie 25zl czyli zaplacilem z gory za 50 min. rozmow po 50gr/minuta zamiast 20gr/min - zadna okazja. I pewnie o to wlasnie chodzilo specjalistom z dzialu marketingu. Ilu jeszcze jest takich jak ja, nabitych w butelke? Sadze, ze grube tysiace jak nie dziesiatki lub setki tysiecy ludzi. Firma znalazla niemal genialny sposob na robienie kasy... pobiera pieniadze po prostu za nic. Pomyslcie ile osob dziennie w calym kraju rostaje sie w ten sposob z dodatnim stanem swojego konta, oddajac czesto nie 15-20zl ale np. 50 czy 100zl tym zlodziejom.
Zegnaj na zawsze, (b)Jedna Ideo.
UWAGA! UPDATE:
Dzisiaj wygrzebalem spod szafy wielka, 24-o stronicowa ksiazeczke "Co slychac", ktora wreczyla mi pani w salonie Idei, zapewniajac ze znajde tam wszystkie kruczki i szczegoly zasad rozliczania Jednej Idei na Karte. Kochani, przeczytalem te 24 strony, zdanie po zdaniu i NIE MA ANI SLOWA o zabieraniu pieniedzy z konta po miesiacu bez doladowania. Znalazlem natomiast nastepujace kwiatki reklamowe:
a. "Jedna Idea - przelom w telefonii komorkowej!" (jasne)
b. "Swobodny wybor sposobu platnosci" (czyzby?)
c. "Mamy dla Ciebie Jedna Idee na karte. Uzywasz telefonu, kiedy potrzebujesz.
d. "Placisz kiedy uzywasz." (to juz jest wybitne po prostu)
O kwocie startowej: "Kupujac oferte Jedna Idea placisz jednorazowo kwote startowa 25zl, ktora oddajemy Ci w calosci do dowolnego wykorzystania" (brak tutaj chocby SLOWA, ze jest na to 30 dni).
"Jasne i uczciwe zasady rozliczen za uslugi!" (bez komentarza po prostu)
"Kapital zlotowek: niewykorzystane w danym miesiacu zlotowki z kwoty deklarowanej przechodza na kolejny miesiac" (tak tak)
"Jedna Idea, bez rachunkow i zobowiazan" (z wyjatkiem bulenia kasy co m-c)
Tego belkotu jest jeszcze parenascie stron i zaznaczam: NIGDZIE nie ma ani slowa o przepadku srodkow na koncie w przypadku niedoladowania konta przez 30 dni. No wiec pytam raz jeszcze: JAK mialem sie o tym dowiedziec? Pytam babę w punkcie to mi wciska broszurke z ktorej wynika jasno, ze zadnego kasowania konta nie ma, prawda? Ciezko zebym byl jasnowidzem i wymyslil, ze moze byc taka sztuczka i zapytal o to kogos w salonie.
Po namysle zaczalem rozwazac zlozenie pisemnej skargi i to od razu chyba gdzies grubo i wysoko. Wydaje mi sie, ze jest to jak najbardziej jaskrawy przyklad nieuczciwej reklamy, oferowania czegos, czym tak naprawde ta usluga nie jest, zaslaniajac sie roznymi sloganami i tlustymi frazesami, z powolywaniem sie na uczciwosc i rewolucyjnosc wlacznie. Jest tu jakis prawnik, ktory chcialby ocenic moj tok rozumowania? No cholera, naprawde nie chodzi o te 15zl plus 50 minut rozmow ktore stracilem ale o ZASADE. To jest oszustwo i to jawne zupelnie. Juz raz niemal sadzilem sie z Ideą o GPRS (na samym poczatku) i Warszawka zdecydowala sie zadoscuczynic mi niedopuszczalne zaniedbania ktorych sie dopuscili. Coz z tego, po latach GPRS dalej dziala jak gowno acz kosztuje niemalo jak na te gowniana jakosc. A firma, jak widac, posuwa sie do kolejnych oszustw i matactw, tym razem w zakresie polaczen glosowych, wyludzajac cichaczem pieniadze.
Wpisujcie prosze, co sadzicie o calej sprawie. Cieszy mnie dotychczasowy oddzwiek ale prosze o jeszcze, bo duzo postow dotyczylo POP'a lub abonamentow, to zupelnie offtopic. Szukam ludzi, tak jak ja oszukanych, w ramach Jednej Idei na Karte, ktorym przepadly pieniadze, a nie mieli zielonego pojecia ze tak sie moze zdarzyc.
Gdyby chociaz system dawal znac sms'em na pare dni przed wyzerowaniem konta to jeszcze moge to zrozumiec ale tak NIE ROBI, w ogole nic nie robi tylko czeka 30 dni i znienacka stan konta ZERO, nawet zadzwonic na informacje nie mozna i wyjasnic co sie dzieje. A gdybym tak, bedac w podrozy, pilnie potrzebowal skorzystac z telefonu? Albo w srodku nocy musialbym pilnie dzwonic po taksowke? Uwazam ze jest to zwykle sk......stwo ze strony Idei, prawdziwe krecenie walkow, nie majace nic wspolnego z reklama.
-
Przy okazji rozmowy o ebay'u i Allegro.. pytanie techniczne odnosnie tego ostatniego. Czy ktos z was orientuje sie jak wyglada sprawa z odzyskaniem pieniedzy wplaconych na cele reklamy? Znajomy mial swego czasu taka sytuacje, ze wypadla aukcja za ktorej promocje zaplacil 99zl i Allegro te pieniazki zwrocilo. Niestety nie na konto w mbanku z ktorego dokonal przelewu, a na subkonto w Allegro z ktorego moze tymi pieniedzmi regulowac zobowiazania wobec firmy, np. przyszle prowizje, itd. Absurd calej sytuacji polega na tym, ze tych pieniedzy nie mozna odzyskac fizycznie do reki. Juz z rok leza tam nieoprocentowane i nieuzywane, a brak stosownej opcji do przelania tego z powrotem na konto bankowe. Podobno Allegro uczyni to na pisemna prosbe ALE potraci cos kolo 40% kwoty...
Mial ktos z was do czynienia z takim absurdem?
-
Moje trzy grosze...
Pisal ktos, z wielkim zdziwieniem, ze "ruscy" zamowili parowki w ktorych mialo byc jedynie 26% miesa... co w tym dziwnego? Parowki, ktore na co dzien kupujecie (?) zawieraja tego miesa nie wiecej niz 15-20%... jesli ktos jest zainteresowany to przytocze szczegolowe informacje z czego wlasciwie sklada sie tzw. parowka i jak sie je fabrykuje. Obawiam sie jedynie, ze wiekszosc z was albo nie uwierzy albo pusci pawia w polowie tekstu.
Co tam jeszcze bylo... aha. Duzo uwag typu "jak sie ma dojscia to sie je swojskie miesko i wedlinki oraz drob". Co niektorzy nawet kupuja zywe kury w tym celu... szkoda tylko ze kury te pochodza z ferm i sa karmione, jak ktos rozsadny dodal, granulatem, czyli syntetycznym swinstwem. Taka kura nie wie co to slonce i naturalne powietrze. To samo zreszta dotyczy indykow, szpikowanych nie tylko antybiotykami ale tez i hormonami. Te ostatnie lubia sie odkladac w udkach... dlatego tez udka sa tak niesamowicie tanie, nie tylko w Polsce zreszta. Bylo swego czasu glosno o malych dzieciach nad wiek rozwinietych fizycznie, niby jest to nowa zmora naszych czasow. Cos w tym jest, jak tak spojrzec naokolo i porownac z przeszloscia. Otoz mowi sie, ze dzieci karmione sa wlasnie drobiem bo to delikatne i wspaniale miesko. Drobiem naszpikowanym hormonami... i ja osobiscie wierze w te teorie. Starczy o kurczakach, teraz pora na inne "swojskie". Prosze mi wskazac chlopa na wsi, ktory z reka na sercu powie, ze swoja swinke karmil jak nalezy np. parowanymi ziemniakami, itp. Powodzenia. Wiekszosc chlopow juz zdarzyla sie wycwanic i karmi swinki zwykla chemiczna pasza, ktora kosztuje w GS'ie pare groszy za worek. Pasza sklada sie z np. mielonych kopyt i kosci oraz paru innych przysmakow. Nie wiem czy wiecie, ze swinskie jelita sa w tych czasach dziurawe jak sito... to wlasnie od tej zdrowej paszy glownie. Nie zastanowilo was, dlaczego wiekszosc wedlin sprzedawana jest w sztucznych oslonkach? Ano wlasnie dlatego, ze ciezko dzis pozyskac zdrowe i cale jelita swinskie... Co ciekawsze, jedzac takie mieso mamy dokladnie taka sama chemie w naszych brzuchach i nasze jelita prawdopodobnie takze beda tak wygladac za X lat. Nic dziwnego wiec, ze mieso przyrzadzane dzis po prostu smierdzi. Rownie wielki smrod unosi sie wokol przetworni takiego miesa. Jest to swoisty paradoks, bo jak zapytacie rzeznika sprzed 30 lat to powie wam, zgodnie z prawda, ze nad przetwornia unosil sie wspanialy zapach.
Co do mycia wedlin... proceder uprawiany w Constarze tak naprawde ma miejsce w prawie kazdym duzym zakladzie, o ile nie w doslownie 100% z nich. Rownie skutecznie myja drob i wedliny niektore hipermarkety (bylo juz kiedys glosno o Auchanie i mytych na zapleczu kurczakach, tak sliskich ze gola reka kobiety nie chcialy ich do reki wziac). Jest oczywiste, ze zmarnowac nie moze sie NIC. To znaczy oczywiste dla calej tej bandy zalosnych karierowiczow i innych marketingowcow w duzych firmach, ktorym "bilans strat musi wyjsc na zero", a czlowiek jest w tym wszystkim gdzies na szarym koncu. Afera z Constarem jest jak najbardziej na miejscu, tylko czemu tak jednostronnie? Toz nawet dzisiaj, bedac w Tesco, widzialem panią ktora skrzetnie wybierala z lodowki caly kosz poporcjowanego serka zoltego. Nastepnie wyjechala z nim na zaplecze. Oczywiscie chodzilo o przepakowanie paruset kilogramow bo oficjalny termin sie skonczyl... nawiasem mowiac bardzo odradzam w tych czasach zolty ser. Proponuje poczytac co to jest lizozym, a nastepnie sprawdzic ile tego swinstwa znajduje sie w tzw. zoltych serach. Jeszcze gorzej jest z serami topionymi, ktore az kipią od chemii i z definicji skladaja sie w duzym stopniu ze starych, zaplesnialych i przetopionych serow "zoltych". Kto choc raz sprobowal sera przez duze "S", np. irlandzkiego cheddar'a ten juz nigdy w zyciu na to co sie u nas sprzedaje nie spojrzy. A dodam, ze taki cheddar kosztuje w przeliczeniu niecale 20zl za kilogram...czyli praktycznie tyle ile te nasze chemiczne gnioty bez smaku. Oczywiscie nie mozna go dostac w Polsce bo wtedy nasze "sery" musialyby kosztowac ponizej 10zl zeby sie sprzedaly.
No to coz, troche sie rozpisalem. Jesli kogos pocieszylem to bardzo sie ciesze a jesli wciaz malo to obiecuje, ze jeszcze tu zajrze i opowiem wam cala prawde o produkcji szynki... bo jak czytam wypowiedzi typu "strukture miesnia rozbija sie zeby podniesc smakowitosc wyrobu" to mi sie chce smiac po prostu, ktos sie tutaj niezle popisal pare postow wyzej. Bedzie duzo o "betoniarkach" i "lakierniach", troche o glonach morskich (oj tak) i jeszcze cos na deser - o ketchupach i majonezach. Chetnie opowiem wam takze o tym, jak traktuje sie swinie w ubojni, a konkretnie ze najekonomiczniej jest rznac swinie na pol zywa... bo takie mieso wchlania znacznie wiecej wody... ciekawe, nie? Norma dzisiaj to 2-2.5kg produktu (szynki, poledwicy, bloku, itp.) z kilograma miesa (sic!). Normalnie przygotowana szynka ma wydajnosc 0.7-0.8kg z 1kg surowca. Teraz juz wiecie dlaczego wszystko ocieka woda... zwlaszcza kiedy "klej" puszcza pod koniec terminu waznosci. No ale o tym mialem w nastepnym odcinku pisac, przepraszam.
To do milego i zycze wszystkim smacznego. Cokolwiek jecie lub jesc bedziecie... serek, parowke, szyneczke, jajeczko czy margarynke (utwardzana zwiazkami niklu). A chlebek? He he... o tym tez bedzie, na zyczenie.

Firefox 1.0.2 Dziurawy Jak Ser Szwajcarski
w Nowości
Opublikowano
Firefox ma tak beznadziejny interfejs, ze ja go nie chce z cala kolekcja wtyczek, nawet za darmo. Pomijam juz, ze po zaladowaniu nominalnej ich ilosci zeby jakos ten gniot wygladal i cos potrafil - zacznie sie to wszystko kleic, rozlazic i zrec ze 100MB ram'u. Ew. jak juz trafi sie jakas dobra wtyczka do FF to Opera, jak wiadomo, potrafi taka wtyczke zaimportowac i uzyc... ciekawe czy FF umie korzystac z wtyczek Opery?
Dalej. Jak ktos slusznie zauwazyl goly FF potrafi lyknac prawie 30MB a co soba w takiej formie reprezentuje? Wielkie nic. Moja Opera, przy 26 otwartych stronach jednoczesnie, zabrala raptem 40MB ramu.
Jeszcze dalej. Zapytal ktos czego nie potrafi FF? Otoz nie potrafi np. skalowac wyswietlanych stron, nie ma przelacznika author/user mode, nie ma obslugi glosem, gestow myszy, wbudowanego notatnika (genialnego zreszta) i klienta IRC (czesto korzystam i bardzo mi sie to przydaje). Lista jest znacznie dluzsza, ale to tak na szybko. Zreszta na temat FF juz sie wypowiedzialem w innym watku, nie bede powtarzal w nieskonczonosc. Nagonka na te przegladarke przypomina kampanie rodem z MS, jedyna sluszna, najlepsza, najszybsza i najwspanialsza. Szkoda tylko, ze udalo mi sie ja zawiesic po 10 minutach zabawy. I na tym moja przygoda z FF sie skonczyla.