Skocz do zawartości

S1Sweet

Stały użytkownik
  • Postów

    529
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez S1Sweet

  1. Ja też nie słyszałem o jakiś 1%. Jak jest współwłaściciel to połowy auta. Jak trzech to w 1/3, itd. To się na równe części rozkłada.

    nie :) nie rozklada sie to porowno...znaczy nie musi ;) ja zarejestrowalem auto na siebie, a pozniej zrobilem umowe darowizny na 5% (moze byc i na 1% jak kto woli ;) ), nie potrzeba przy tym zadnego aktu notarialnego ;) potem z umowa do US, potem do WK po wpisanie do dowodu wspolwlasciciela i do TU po OC ;)
  2. Z OC doszliśmy do wniosku, że będziemy kontynuować polisę poprzednich właścicieli.

    ale rozumiem ze dopytales sie dokladnie ile Cie to bedzie kosztowac :?: bo mi np. za kontynuacje OC na 5miesiecy policzono w "Grupie Ubezpieczeniowo-Finansowej W...." :mrgreen: tyle co w innym towarzystwie płace teraz na cały rok ;)
  3. Przegladając allegro natrafiłem jeszcze na Toyote Paseo i bardzo mi sie spodobała. Co o niej myślicie?

    Bardzo fajna Toyka :) i bardzo ładnie wyglada juz w serii :) co do czesci to tylko z karoseria moze byc problem... bo to po prostu ładniej opakowana toyota starlet z dynamiczniejszym 90konnym silnikiem 5efe :)

    a to ze malo jest Paseo na allegro nie oznacza ze malo ich jezdzi tylko ze nikt ich nie chce sprzedawac ;)

  4. Slyszalem dzisiaj, ze za nie zapiete pasy u pasazera placi wlasnie pasazer, a jesli pasazer ma prawo jazdy to dostaje rowniez punkty karne. Prawda to?

    pasazer płaci 100zł a kierowca 100zł i bonus w postaci 1punktu ;)

    jazda bez pasów - 100zł

    przewozenie autem osob bez pasów - 100zł +1pkt

  5. Czy takiej wyceny mogę dokonać drogą telefoniczną ? :) Wolałbym się upewnić zanim tam pójdę ;)

    ale po co Ci to :?: :D jak bedzie zle to Pani z okienka kaze Ci wpisac nowa kwote obok skreslonej starej i tyle ;)

    narazie to podzwon po ubezpieczycielach i popytaj gdzie Ci najtaniej OC wyjdzie ;)

  6. Nie o takiej sytuacji mówiłem. Swoją drogą trzeba być "zdolnym" żeby wyprzedzać rozpędzający się samochód. No, chyba, że jest to jakis totalny zawalidroga (np. Maluch) a z przeciwka nic nie jedzie.

    dosc czesto widze jak ktos siedzi komus na zderzaku a potem kierunek, zjazd na drugi pas, redukcja! i gaz ;) rowniez nie ktorzy lubia sobie w trakcie jazdy poszukac czegos w schowku, zmienic mp3, odebrac komorke, zapalic fajke etc. :) pozniej dochodzi do nich ze jada 30km/h wiec przyspieszaja a po dluzszej chwili jak spojrza w lusterko widza ze cos tam proboje ich wyprzedzic ;) moze i rzadko ale takie sytuacje tez sie zdarzaja :mrgreen:

     

    Więc jeśli nie widzisz różnicy w tych dwóch przypadkach, to jesteś ograniczony.

    daruj sobie takie teksty :)

    No właśnie. A to NIE ZAWSZE jest jego wina.

    zawsze ;) czerwone to czerwone :)
  7. Jakieś przykłady?

    "W takich sytuacjach jestem za karą śmierci."

    "Po prostu nie cierpię jak ktoś wrzuca wszystko do jednego wora (na czerwonym?- to strzał w tył głowy)."

    no tak zapomnialem ze to drugie juz Wystarczająco dobrze umotywowałes :)

    Mnie się nie pytałeś. Ale jeśli chcesz. Skoro tak ostro nalatujesz na każdego przejeżdżającego na czerwonym, to właśnie np. TAKIEJ sytuacji musiałeś nie doświadczyć.

    a w którym miejscu nalatuje na kazdego ktory przejedzie na czerwonym :?: :) uwazam tylko ze zawsze to wina/blad kierujacego :) jakiej sytuacji nie mialem :?:

    hamowania na sliskiej jezdni przed sygnalizatorem :?: miałem :)

    hamowania w takiej samej sytuacji gdy ktos jedzie Ci na zderzaku a zmienia sie zolte na czerwone :?: mialem :)

    czy przejechalem na czerwonym :?: tak raz mi sie zdarzyło, chwile sie zawahałem i nie wiedzialem czy jechac czy hamowac... wcisnalem gaz i czerwone zapalilo mi sie jakies 10metrów przed autem, jechalem około ~100km/h, czyja wina :?: tylko i wylacznie moja :)

    Już ustaliliśmy o jakim wieku mówiłem- stażu na drodze.

    "Jeśli ich nie widzisz to najwyraźniej jeszcze nie ten wiek- to wniosek."

    "Ale z tego powodu mniemam, że staż na drodze masz mały (o tym wieku mówiłem). W tym sensie sam się przyznajesz do młodego wieku (o co akurat mi nie chodziło)."

    zdecyduj sie ;)

    I te głupie uśmieszki możesz sobie wiesz gdzie zaimplementować.

    a gdzie ja robie głupie usmieszki :?: "Podobnie jak obecna młodzież się irytujesz" ;)
  8. Ale z tego powodu mniemam, że staż na drodze masz mały (o tym wieku mówiłem).

    a wiec nie zrozumialem :) tak czesto zmieniasz zdanie w tym temacie ze mozna sie troszke pogubic :)

    Niewiele jeszcze doświadczyłeś. Podobnie też jak obecna młodzież się irytujesz, gdy o tym mówię. W tym sensie sam się przyznajesz do młodego wieku (o co akurat mi nie chodziło).

    pytałem sie kilka razu czego np. nie doswiadczylem ale jakos nie otrzymalem odpowiedzi :)

    nie irytuje sie :) o wiek Ciebie nie pytam bo jeszcze sie okaze ze starszy od Ciebie jestem i dopiero bedzie ;)

  9. Argumenty padły. Jeśli ich nie widzisz to najwyraźniej jeszcze nie ten wiek- to wniosek. Żadna wycieczka osobista.

    :mrgreen: a skad wiesz ze nie ten wiek :?: o ile dobrze rozumuje to Tobie sie chyba wydaje ze mam 18 lat :mrgreen: zreszta nawet jesli by tak było to co to ma do rzeczy :?:

    a wniosek to jest taki ze robiac prawko w mlodym wieku nauczyles sie zlych nawyków do ktorych teraz probojesz przekonac innych ;)

  10. Jak podrośniesz to może też zrozumiesz różnicę. Na razie faktycznie lepiej hamuj 100m przed światłami i nie wyprzedzaj w ogóle, żeby Cie nikt przypadkiem nie zablokował.

    dorosły sie znalazł :mrgreen: jesli mozesz nie rób wycieczek osobistych gdy brakuje Ci argumentów :) hamuje nie wczesniej i nie pozniej niz potrzeba i jeszcze dodatkowo wiem ze istnieje cos takiego jak zmienne warunki drogowe i dzieki temu nie przejezdzam na czerwonym tak jak Ty :) z wyprzedzaniem tez nie mam problemów ale Dziękuje za troske ;)
  11. ...a na mój tekst o strzelaniu do debili przeskakujących na czerwonym z pyskiem wyleciałeś... :rolleyes:

    bo przy "blokoowaniu" narazasz zdrowie wyprzedzajacego zas przy jezdzie na czerwonym nie ma o tym mowy, przejezdzasz smiało, bezpiecznie i nikogo na nic nie narazasz :) przeciez od razu widac ze to zupelnie dwa inne przypadki :mrgreen:

     

     

    co do samego wyprzedzania to czesto/gesto to kierowcy nie umieja sprawnie przeprowadzic tego manewru a potem maja pretensje ze im drogi brakuje ;) jada metr za przyspieszajacym normalnie samochodem, potem kierunek.. gaz i sie dziwia ze maja problemy z wyprzedzeniem ;) bieg zmieniaja w trakcie manewru a niekiedy nawet dwa razy zeby tylko 3krpm nie przekraczac zeby auto duzo nie spaliło ;)

    jak nie ktorzy słusznie uwazaja nie nalezy oczywiscie wszystkich wrzucac do jednego worka... nalezy jednak slusznie wszystkich ich wybic ;)

  12. a taka napewno jest jazda w martwym polu wiekszych aut i stwierdzenie ze moge sobie jechac tam ile chce dyskwalifikuje go w tym momencie i dla przykladu napisze, ze znam dwie sztuki osobnikow co o tym sie przekonaly, jeden zostal scisniety pomiedzy tirem, a bariera, drugi wyladowal na torach, kolo jego samochodu 100m dalej, i doswiadczenie nie ma tu nic do rzeczy jesli ktos cie najzwyczajniej w swiecie nie widzi

    no ale taka jest prawda ze mozna przebywac w czyims martwym punkcie ile komu sie tylko podoba :) o ile wiem nie narusza sie w ten sposób zadnych przepisów ;) narusza za to przepisy ten ktory nie ma 100% pewnosci ze moze skutecznie wykonac manewr a mimo to wykonuje go i o to m.in. rozchodzi sie dyskusja ;) jak jest na Naszych drogach kazdy widzi i myslenie za innych to rzecz normalna :)
  13. o busach i autobusach tez pamietam ;)

    Mówiąc takie rzeczy wykazujesz się ignorancją

    jakie rzeczy :?: :)

     

    Skąd wiesz, że ktoś znajduje się w Twoim martwym polu, skoro go nie widzisz :) ? I tak samo inni nie widzą Ciebie jeśli jesteś w ich martwym polu. Dobrze, że jeszcze nikogo nie zepchnąłeś, ale może być n+1 raz, kiedy właśnie komuś zajedziesz drogę i wtedy on może powiedzieć "moge sobie przebywac "tam" ile mi sie tylko podoba bo to nie ja mam sie upewnic czy ktos moze skutecznie wykonac superhiper trudny manewr jakim jest zmiana pasa ruchu". To, że przepisy są po Twojej stronie, nie znaczy, że masz wyłączyć myślenie.

    była o tym rozmowa w innym temacie :) swoja droga skoro nie wiesz jak jadąc osobówka sprawdzic czy nie masz kogos w martwym punkcie to chyba znaczy ze to nie ja wyłaczam myslenie ;) ja znam przynajmniej dwa skuteczne sposoby aby upewnic sie czy nic nie ginie nam w lusterku ;)

     

    To, że przepisy są po Twojej stronie, nie znaczy, że masz wyłączyć myślenie.

    akurat w tym wypadku przepisy sa po to zeby je przestrzegac :) nie sa po niczyjej stronie ;)
  14. S1Sweet zycia by Ci nie starczylo na cwiczenie wszystkich ewentualnosci. Inaczej bedzie leciec samochod przy zakrecie na krajowej drodze nr 3 a inaczej Cie rzuci na jakims zadupiu w takich samych warunkach. I nie ma czegos takiego jak trafne decyzje...

    3206342[/snapback]

    S1Sweet- mozesz cwiczyc ile chcesz, ale i tak zdaza sie sytuacje ktorych nie mozesz przewidziec.
    no na pewno :) ale przyznaj ze cwiczac nie ktore sytuacje jest sie w stanie lepiej je ogarnąc :)

    Ps. gdyby nie piekne polskie koleiny to dalej bym sie cieszyl SAABem, wiec nie zawsze to wina kierowcy jak S1Sweet sugerujesz.

    ale ja nie sugeruje ze to zawsze wina kierowcy ;)

    I tu właśnie wychodzi ta praktyka o której mówię. Gdybyś kiedykolwiek był "po drugiej" stronie, wiedziałbyś, że nie można zostawać w martwym polu innego pojazdu. Wtedy kierujący nim kompletnie Cię nie widzi i nie ma się co dziwić, że może zajechać Ci drogę.

    daj spokoj bo zaraz wyjdzie ze jak ktos mi jedzie metr za zderzakiem to tez moja wina bo za wolno jade :damage_wall: w martwym polu to tylko przy ciezarowkah nie zostaje ;) moge sobie przebywac "tam" ile mi sie tylko podoba bo to nie ja mam sie upewnic czy ktos moze skutecznie wykonac superhiper trudny manewr jakim jest zmiana pasa ruchu ;) i zeby nie było jezdze głownie po miescie i normą jest ze ktos znajduje sie w moim martwym punkcie i jakos nie mam z tym problemow i nikogo nie spycham na pobocze/barierki...

    Co ja się tu będę rozpisywał, widzę, że Cię nie przekonamy. Jak zrobisz powiedzmy 500 000 kilometrów wtedy znowu porozmawiamy i zobaczymy czy nie zmienisz zdania :wink: .

    no ale co mi da 500 000km za kolkiem oprocz tego ze osoby robiace rocznie najwiecej kilometrów i z najdluszym stazem znaja najmniej przepisów ;) za kolkiem jeszcze tyle nie zrobiłem, jezdzac ogolnie smochodami musiał bym policzyc ;)

     

    btw. odszedłem na chwilke od kompa a tu tyle odpowiedzi, co z Wami :?: meczu nie ogladacie czy jak :mrgreen:

  15. S1Sweet- choćbyś był mistrzem świata, choćbyś wyćwiczył wszystkie możliwe manewry, to nie masz wpływu na fizykę i na to co jest wokół Ciebie. I gadanie, które uskuteczniasz świadczy tylko o Twojej ignorancji. Wydaje Ci się, że jak bedziesz taki obstukany, to nic Cię nie zaskoczy. Jesteś w błędzie.

    alez całkowicie sie mylisz :) uwazam sie ze przecietnego kierowce :) i uwazam ze i wiedza teoretyczna i cwiczenia bardzo duzo daja wiec nie uwazam ze marnuje w ten sposob czas :) no i czym wiecej rzeczy mnie zaskoczy tym lepiej, postaram sie wyciagnac z tego cenne wnioski :) na fizyke nie mam wplywu ale tylko wtedy gdy wiemy jak ona działa jestesmy w stanie podejmowac za kolkiem trafne decyzje ;)
  16. Otóż to, że jak sam przyznałeś od niedawna masz prawko i jeszcze mało widziałeś, albo miałeś to szczęście, że różne przygody Cię omijały :wink: .

    no ale czego nie widzialem :?: :unsure: dzwona, co ludzie na drogach wyprawiaja czy o cos innego chodzi :?: nic mnie nie omijało :) mam mały samochodzik i Ci doswiadczeni kierowcy z praktyka o ktorej piszesz notorycznie proboja mnie zepchnac z drogi bo nie wiedza ze takie cus jak martwy punkt istnieje ;)

     

    Według jakiego kryterium można stwierdzić, że ktoś poznał i potrafi wykorzystać wszystkie możliwości samochodu?

    nie mam pojecia ;) ale nie bedzie przeciez niczym dziwnym gdy napisze ze dwoch kierowcow w identycznych autach jadac z taka sama predkoscia podczas naglego hamowania nie zatrzyma sie w tym samym miejscu ;) rozbieznosc moze byc na poziomie kilkunastu metrów ;)

    Po raz kolejny powtórzę, ogranicz zaufanie do własnych umiejętności. Dobrze, że ćwiczysz, ale to zupełnie co innego niż rzeczywista sytuacja zagrożenia. Nie wiesz jak się zachowasz w przypadku prawdziwego zagrożenia, nikt nie jest w stanie tego przewidzieć.

    ależ ja nie ufam sobie bezgranicznie :) uwazam ze zawsze znajdzie sie cos co mozna jeszcze poprawic :) no i nie mowilem tylko o cwiczeniach ale wlasnie dzieki nim wiedzialem juz kilka razy jak zachowac sie i co zrobic w "rzeczywistej sytuacji zagrożenia" i dzieki temu i ja cały i auto całe ;)

    roznica miedzy cwiczeniami a relnym zagrazeniem jest bardzo duza z tym ze cwiczac wczesniej, wiemy co nalezy w takiej awaryjnej sytuacji zrobic (choc nie koniecznie nam sie to uda) nie cwiczac tak naprawde nie wiemy nic ;)

  17. S1Sweet

    Ile lat masz prawko i ile zrobiłeś kilometrów? Nie obraź się ale widzę tu kolejnego teoretyka, któremu być może sprzyja szczęście i nie miał jeszcze wielu przygód na drodze :wink: .

    nie obrazam sie bo nie mam czemu ;) mam dosc krotko :)

    Co do żółtego i czerwonego, przepisy mówią: "zabrania się gwałtownego hamowania" i "światło żółte zabrania wjazdu na skrzyżowanie z wyjątkiem sytuacji, w której wymagałoby to gwałtownego hamowania".

    tak mowia przepisy :) a żółte swiatło jest zrobione tak ze jadac przepisowo jestesmy w stanie albo smialo na nim przejechac albo sie przed nim zatrzymac ;)

    moim zdaniem potwierdza niedoświadczenie albo szczęście autora :wink: .

    a co to ma do mojego doswadczenia czy sczescia :?: :unsure:

    Nie chcę Cię urazić, ale to jedna z największych bzdur, które są od czasu do czasu powtarzane w różnych środkach masowego przekazu. Poruszający się samochód ma określoną energię kinetyczną i nie ważne kto go prowadzi, jeśli współczynnik tarcia jest niski (lód) nie masz szans go zatrzymać. Praw fizyki pan nie oszukasz i nie bądź pan.

    rozbrajasz mnie ;) jak umiesz wykorzystac maksymalnie wszystkie mozliwosc danego samochodu to jestem w stanie Ci przyznac racje ;) poki co to słowa "doswiadczonych praktyków" ktorzy wlasnie na lodzie w razie naglego hamowania wciskaja hamulec do oporu, zapieraja sie o kierownice i czekaja az sie zatrzymaja ;) polecam predkosc bezpieczna Sobiesława Zasady ale jako lekture, nie poradnik i bedziesz wiedzial o co mi chodzi ;)

    S1Sweet- Życzę Ci szerokiej drogi. Obyś nigdy nie miał sytuacji w której "źle dostosowałeś się do drogi".

    Dziękuje :) ale ja bardzo czesto celowo nie dostosowuje stylu do warunków jazdy, inicjuje poslizg, cwicze nagle hamowanie i w przeciwienstwie do doswiadczonych kierowców kazdego dnia ucze sie i wyciagam cenne wnioski co moge jeszcze poprawic :) no i nigdy, ale to nigdy nie usprawiedliwiam sie ze cos mnie zaskoczyło :)
  18. A zatem do Ciebie to samo pytanie:

    powtórze, 2x preczytaj w razie czego: dostosowanie nie tylko predkosci ale i stylu jazdy do panujacych aktualnie warunków na drodze :)

     

    Człowiek nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego.

    nie jest :)

    Nawet jak jedziesz 10km/h, w pewnym momencie możesz nieświadomie trafić na jakąś punktową gorszą przyczepność. Mały poślizg się robi w ułamku sekundy. Zjeżdżasz na pobocze, "a tam może idzie twoja matka". Wrzucasz ją do rowu i przygniatasz autem.

    mozesz jechac 10km/h a bedzie lod jak ... i sie nie zatrzymasz, dodaj do tego spadek przy skrzyzowaniu czy cos? I co wtedy? moze wyjde i zatrzymam auto rekami? -.-

    to znaczy ze dla takiego kierowcy te 10km/h to jeszcze za duzo :)

     

    Powiem wprost. W..a mnie zwalanie wszystkiego na kierowcę. Całkowite zaprzeczanie i odrzucanie faktu, że coś było od kierowcy niezależne. Choćby nawaliły hamulce.

    Od razu z defaultu kryminalista i bandyta, pirat drogowy i zabójca. Wykastrować, połamać kołem i na stos go najlepiej :mur: :mur: :mur: Średniowiecze.

    bez obrazy ale według mnie to typowa gadka drogowych orłów ktorzy wszystkie swoje błedy i złe decyzje za kólkiem zwalają na wszystko wokól byle nie siebie...

    jak pisalem wczesniej ta zasada dostosowania sie to sprawa indywidualna dla kazdego kierowcy, i taki Hołek bedzie jechal 3x szybciej ale i poslizg mu nie bedzie straszny i przed czerwonym wyhamuje a inny w padnie poslizg rozwali swoje, cudze auto, na czerwonym przejedzie i powie ze to nie jego wina bo slisko było :damage_wall:

     

     

    Odkrywcze, co?

    Bardzo ;)
  19. "Nie dostosowanie predkości do warunków na drodze..." :wink:

    dokladnie tak ;)

     

    Rzygam za przeproszeniem na to stwierdzenie. Nic nie oznacza.

    a jest to bardzo mądre stwierdzenie ;) ktore mowi o dostosowaniu nie tylko predkosci ale i stylu jazdy do panujacych aktualnie warunków na drodze ;)

     

    Ładnie brzmi i daje możliwość zrzucenia winy na kierowcę. Wszedzie i w każdych warunkach można to powiedzieć.

    Bo jest to całkowicie uzasadniona możliwość zrzucenia winy na kierowce.

    Co do definicji to dla kazdego oznacza ona co innego, z tym ze dobry kierowca to wlasnie taki ktory umie sie dostosowac do warunków/sytuacji na drodze ;)

     

     

     

     

    co do samego czerwonego to gdy zdazy mi sie przejechac na pomaranczowym bardzo czesto widze w lusterku gdy ktos kto jedzie naprawde daleko za mna przejezdza jeszcze przez skrzyzowanie :?

×
×
  • Dodaj nową pozycję...