Skocz do zawartości

mothman

Stały użytkownik
  • Postów

    459
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez mothman

  1. Ty na prawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz? Ani ja, ani Neo_x (jak mi się wydaje?) nie piszemy o wbijaniu się komuś przed maskę tak, żeby musiał awaryjnie hamować! Chodzi o zmianę pasa w celu wyprzedzenia, gdy w lusterku widzisz kogoś daleko... daleko z tyłu tyle, że on ostro ciśnie. Mruganie długimi w takiej sytuacji, to czyste chamstwo i jako takie wymaga odpowiedniej reakcji.

    A ty rozumiesz co piszę? Wymaga reakcji? Guzik, a nie wymaga. Tak jakby się nie dało po prostu olać gościa (niech sobie mruga) i zjechać, kiedy będzie miejsce. Ale nie, to jest Polska, tutaj każdy ma sku*wysyństwo we krwi i jak jakiś pajac wam pomruga to już macie puls 200, szczękościsk i nieodpartą potrzebę odegrania się. Hamując w takiej sytuacji zachowujecie się równie idiotycznie, co ci pajace, o których piszecie.
  2. w ciagu tych 2 lat pracy podstawy kierowania pojazdami poznalem... tak mi sie wydaje

    Kierowania pojazdem może i tak, ale kultury jazdy to już nie bardzo. "Jak on jest takim chamem, że mi świeci, mruga, trąbi, to ja będę większym chamem i mu zahamuję!" - bomba, naprawdę.
  3. 3:10 do Yumy / 3:10 to Yuma (2007) - nie widziałem oryginalu, więc ocenię jako niezależny film. Fabuła super... Prócz zakończenia. Nie przekonało mnie. Aktorsko bez zarzutu, realizacja absolutnie perfekcyjna. Muzyka bardzo dyskretna, ledwie zauważalna, jednak OK.

    Nie wiem czy spodoba się fonom westernów, ale śmiało polecam wszystkim innym. 8/10

     

    PS

    Jeśli ktoś widział zarówno oryginał jak i tą wersję - bardzo proszę dać mi jakoś znać czy zakończenie jest takie samo :wink:

     

    Casino Royale (2006) - tyle się mówiło o tym filmie, że postanowiłem obejrzeć. Fabuła bardzo przyjemna, ale akcja już nie. W mediach trąbiono, że nowy Bond to już nie bajka, tylko w pełni realistyczne kino akcji. Taa, realistyczne. Agent Bond ot tak skacze sobie z wysokości ~8m i wykonuje ewolucje godne akrobaty tłukąc w tym samym czasie gęby czarnych charakterów. Nie mówiąc już o scenie w jego samochodzie. Widać, że chciano połączyć realizm z typową dla serii filmów o agencie 007 komiksowością. Moim zdaniem to nie mogło wypalić. Reżyseria - bez zarzutu. Muzyka totalnie przeciętna, ale nie przeszkadza.

    Craig w roli Bonda o dziwo bardzo mi odpowiadał. Najlepszy agent Jej Królewskiej Mości to już nie podstarzały playboy, tylko wysportowany żołnierz - dla mnie dokładnie taki powinien być. A że wygląda jakby był Niemcem a nie Brytyjczykiem - mnie to nie przeszkadza. Kobieta Bonda - beznadzieja.

    Bond w nowym stylu generalnie bardziej mi się podoba, niż "klasyczne" części. Muszę jednak dodać, że nigdy nie byłem fanem tej serii. Najlepszy epizod to dla mnie nadal "Licencja na zabijanie". 6/10

     

    RocknRolla (2008) - fabuła i jej konstrukcja wtórna, momentami sztucznie skomplikowana. Mamy tutaj Porachunki (Lock, Stock and Two Smoking Barrels) z domieszką Pulp Fiction. Nakręcony jednak bez zarzutu. Bardzo fajna muzyka.

    Guy chyba stwierdził, że jeśli Porachunki a zwłaszcza Przekręt był tak dużym hitem, to zaserwuje nam ich klon. Niestety nie był to klon, raczej marna kopia. Nie ten poziom. Polecam tylko FANOM Ritchiego. 6/10

     

    Ronin (1998) - miazga z jaj! Doskonałe kino akcji. Nie mogę przyczepić się do niczego. W swoim gatunku 10/10

     

    Uprowadzona / Taken (2008) - fabuła oparta na schemacie starym jak świat, w dodatku rodem z filmów klasy B. Jednak twórcy jakoś wybrnęli i nie jest taka zła, jak mogłoby się wydawać. Akcja na wysokim poziomie. Co prawda było sporo uproszczeń i zbiegów okoliczności, jednak nie były rażące i w takiej formie są moim zdaniem dopuszczalne w kinie akcji. Aktorsko bez zarzutu.

    Neeson mimo, że stary i cherlawy świetnie pasował do granej przez siebie postaci. Scena z telefonem - miazga z jaj. Na miejscu tych porywaczy wolałbym sobie palnąć w łeb niż zetrzeć się z tym gościem po takim monologu :D

    Po ocenach na forum rzędu 3000/10 spodziewałem się czegoś lepszego, ale film daje rade. 7/10

     

    The Transporter (2002) - fabuła i akcja bardzo fajna przez pierwsze 30 minut, dalej dno (chociaż przez te 30 minut też nie obyło się bez paru głupich momentów). Główny bohater był lepszy niż Chuck Norris czy tam Segal (w jednej scenie zdejmuje 4 kolesi z półobrotu). Nakręcony w porządku, chociaż niektóre efekty specjalne wyglądały tandetnie. Muzyka w porządku, aczkolwiek nic szczególnego.

    Mimo, że nie lubię głupiej gęby Stathama stwierdzam, że do tej roli pasował idealnie. W początkowej części było też widać jak dobrze pasowałby wizualnie do roli Agenta 47 w Hitmanie.

    Jeśli mam być szczery - nie polecam filmu nikomu. 2/10

  4. 3270709[/snapback]

    i jeszcze spaliłem na nim mój poprzedni zasilacz 500W
    Jeśli to był równie solidny sprzęt, co twój obecny zasilacz, to się nie dziw.
  5. Bawiłem się dzisiaj konfiguratorem na stronie BMW i przypomniała mi się jeda rzecz, którą postanowiłem sprawdzić.

     

    M3:

     

    Dołączona grafika

     

    Podwójny wydech (nie mówię o końcówkach), co przy V8 nie dziwi.

     

     

    335i z pakietem M:

     

    Dołączona grafika

     

    Również podwójny wydech. Podwójnie doładowane R6 - też nie dziwi.

     

     

    330i (oraz mniejsze silniki benzynowe) z pakietem M:

     

    Dołączona grafika

     

    Pojedynczy wydech.

     

     

    "M3" Masella:

     

    Dołączona grafika

     

    :lol: Komentarz zbędny.

  6. To chyba oczywiscte.

    Chyba nie. Zajrzyj sobie do działu "Sprzedam".

     

    Narazie dowiodles, ze zyjesz zupelnie oderwany od otaczajacej Cie rzeczywistosci.

    Tak, bo ja podobnie jak większośc z was ledwie odrosłem od ziemi i nic w życiu nie sprzedawałem :lol:

     

    Nie mam zamiaru nic rozjaśniać, bo wyraziłem się wystarczająco klarownie. Nie zamierzam też ciągnąć tej rozmowy, lecę do swojego odrealnionego świata :lol:

  7. To nie kupuj używanych rzeczy - proste jak drut.

    Słabo mi się robi, jak czytam takie "mądrości". Kupujesz towar jako SPRAWNY, nie ważne, czy używany czy nie, kupujesz jako SPRAWNY i ma być SPRAWNY. Dostajesz uszkodzony. I co? Wg ciebie to już twój problem, nie sprzedającego? Sprzedawca cię wydymał, ale ty mówisz "OK" mimo, że dostałeś towar niezgodny z opisem. Pomijam w tym momencie ewentualne uszkodzenie w skutek transportu. Brawo. Chciałbym to widzieć.

     

    Kupowałem jakiś czas temu DFI od kretfra i nie zadziałała mi ani razu. I co, myślisz, że wyskoczyłem do niego z mo**ą o zwrot kasy? A co on jest, sklepem, że ma tyle kasy "w zapasie", że może oddawać jak komuś coś nie pasuje? Nie! Odesłałem do niego, on na gwarancję, potem odesłali do mnie i na płycie działam do dziś.

    Widzę, że dalej nie ogarniasz sytuacji. Wyłożę ci to na twoim przykładzie: kupujesz używaną płytę DFI, nie zadziałała ani razu, informujesz o tym sprzedajacego a on zostawia cię z "wyślij se na gwarancję".

     

    Generalnie zgadzam się z np. Stanko. Widzę, że przekręty, jakie tu odchodzą są na miarę tematu "Allegro.pl ~ LOL'e".

×
×
  • Dodaj nową pozycję...