Trafiłem na ten temat przypadkiem ale skoro jest to zalogowałem się i napiszę parę słów o tej firmie....
Otóż moja historia zaczęła się w pierwszym kwartale tego roku... W lutym zamówiłem sobie u nich kompa. Kolega zachwalał sklep że niskie ceny i wogóle więc uwierzyłem i skusiłem się. Jak się okazało miałem tego później bardzo żałować. A zaczęło się niewinnie - standardowo złożyłem zamówienie, następnego dnia koleś zadzwonił i potwierdził. Zebranie komponentów i złożenie zajęło im 3 dni. Może długo ale nie czepiałem się. Po drodze koleś tłumaczył jeszcze że będzie 1 dzień opóźnienia bo mają problemy z wysyłką. W rezultacie po tygodniu czekania dostałem w końcu upragniony komp. Gdy rozpakowywałem troszkę się zdziwiłem że w pudełkach po karcie graficznej i płycie głównej nie ma gwarancji ( a miały być ), nie znalazłem też gry która miała być gratisowa. Wszystko to uznałem jednak za niewielką niedogodność - tak byłem podjarany nowym sprzętem. I oto nadeszła wielka chwila - ustawiłem go na honorowym miejscu, wszystko podłączyłem i odpaliłem. Wow ta buda ( Arctic Cooling Silentium T1 ) rzeczywiście jest zabójczo cicha pomyślałem i na tym skończyły się zachwyty. Okazało się że przy próbie instalacji systemu ( XP i Vista ) wyskakują jakieś dziwne błędy. Jako że nie jestem specem od elektroniki a zwyczajnym studentem medycyny zadzwoniłem po kumpla który zna się na tym dużo lepiej niż ja. Chłop ma złote serce i dużo wolnego czasu więc przyjechał jeszcze tego samego dnia. Obejrzał, pogrzebał w biosie i stwierdził że najprawdopodobniej dysk jest uszkodzony ( kupiłem Seagate Barracuda 250 GB ). No cóż zdarza się pomyślałem. Następnego dnia stawiłem się z kompem we Wrocławskiej filii na Racławiciej. Panowie może nie byli zbyt uprzejmi ale z cierpliwością podeszli do sprawy. Zaoferowali że jeśli zostawię na 2h kompa to zainstalują mi system. Mieszkam blisko więc zgodziłem się. Po 2h zadzwonili i powiedzieli że jednak jest usterka i trzeba odesłać do serwisu. Wypełnili formularze ja podpisałem i sprzęt pojechał do Wadowic. No i zaczęło się...
Sprzęt miał dojść do Wadowic góra w 2 dni ( tak mnie zapewniano w filli wrocławskiej ). 2 dnia popołudniu zacząłem dzwonić do serwisu - niestety nikt nie odbiera słuchawki. Godzinę chyba wisiałem i słuchałem tego piiiiiiiip.....piiiiiiiiiiiip i nic. Zacząłem dzwonić po innych nr podanych na stronie. Dopiero ktoś w Warszawie odebrał i łaskawie połączył mnie z serwisem. O dziwo wtedy odrazu ktoś odebrał. Tam dowiedziałem się że komp jeszcze nie dotarł. No cóż postanowiłem poczekać i dać im jeszcze 2 dni. Czekałem cierpliwie a teraz dzwonię. No i sytuacja się powtarza - serwis znów głuchy ale znów odebrał koś w Warszawie i mnie połączył. Okazało się że komp już jest ale jeszcze go nie oglądali bo ponoć mają masę roboty. Przedstawiłem jaka jest sytuacja i spytałem czy byliby na tyle uprzejmi nie odsyłać tego dysku do Seagata tylko odrazu wymienić na nowy co oszczędzi kłopotu mi i im. Facet na początku nie godził się ale po 5 minutach gadki o zaufaniu do sklepu, zadowoleniu klienta i o tym jaki to jestem nieszczęśliwy zgodził się wstępnie ale powiedział że za jakieś 2h jeszcze zadzwoni i poinformuje mnie o ostatecznej decyzji ( miał się jeszcze skonsultować z szefem ) Kolejny telefon miał być po 16 ale nikt nie zadzwonił. Zacząłem dzwonić ale już żaden tel podany na stronie nie odpowiadał. Jako że czasem bywam upierdliwy próbowałem nadal i po jakiejś pół godzinie odebrał mocno niezadowolony facet. Poinformował mnie że serwis już zamknięty i próbował mnie zbyć. Nie dałem się tak łatwo więc obiecał że zostawi wiadomość dla kolegi z serwisu a ten NAPEWNO rano się ze mną skontaktuje. Następnego dnia niestety telefonu też nie było. Popołudniu zacząłem więc dzwonić i tu standardowo - serwis nie odbiera. Po kwadransie raczył odebrać ktoś z Wadowic i poinformował mnie że w dniu dzisiejszym serwis jest NIECZYNNY i abym zadzwonił jutro. Tak też uczyniłem. Następnego dnia nie dziwiłem się już pokonując trudnośći z uzyskaniem połączenia telefonicznego ale jakież było moje zdziwienie gdy znów poinformowano mnie że serwis jest NIECZYNNY i nie wiadomo kiedy będzie !! Na moje pytanie o stan mej reklamacji rozmówca zebrał moje dane i obiecał że zorientuje się i za góra pół godziny oddzwoni. Heh ale zdziwiłem się gdy nie zadzwonił 8O Zadzwoniłem raz jeszcze i tam facet znów próbował mnie zbyć obietnicą oddzwonienia 8O Nie dałem się więc podał mi maila do kogoś z kierownictwa zajmyjącego się reklamacjami. Polecił też abym o swym problemie napisałe maila do serwisu. Tak też zrobiłem. Standardowo nie otrzymałem ani z srewisu ani od pana z reklamacji żadnej odpowiedzi ( nie tylko w ciągu 24h ale NIGDY ) W międzyczasie był weekend. W poniedziałek sytuacja powtarzała się i dopiero we wtorek ku wielkiej uldze okazało się ( pierwszy raz ) że jednak telefon w serwisie czasem odpowiada. Odebrał jakiś facet, przpraszał i wykręcał się tym że jest epidemia grypy i dlatego serwis był zamknięty a on jest dopiero pierwszy dzień w pracy. Oczywiście o moim kompie nic nie słyszał - gdy sprawdził okazało się że dysk poszedł do Seagata. Powiedział też że ze mną na wymianę dysku na nowy się nie umawiał i nic o tym nie wie. Powiedział że skonsultuje się z szefem i zobaczymy. Tak bezowocnie dzwoniłem do serwisu jeszcze parę dni ( z kontaktem było lepiej i o dziwo tel. w serwisie zaczął odpowiadać ) Obsługa zaczęła kojarzyć już mnie po nazwisku. Serwis przystał też na wymianę dysku. Niestety ( nie wiedzieć czemu ) na odesłanie kompa czekałem prawie tydzień.
I teraz wielki finał :
Kompa odesłali jednak nie do mnie a do siedziby Wrocławskiej. Wracając do domu odebrałem go. Jakież było moje zdziwienie gdy wyjmując go z pudełka coś w obudowie złowrogo zaklekotało i uderzyło w nią od wewnątrz. Zaciekawiony i przerażony zarazem otworzyłem ją i mym oczom ukazał się obraz nędzy i rozpaczy... Źródłem tego dźwięku były 2 wentylatory które ( będące w standardzie w tej obudowie ) zostałby poprostu brutanie wyrwane ze swych gumowych łożysk i wesoło dyndały w środku wisząc na kabelku zasilania !! Wyrwano też klips przytrzymujący klapkę od osłony napendów a sama osłona była pęknięta !! Nie wiem kto pracuje w serwisie ale z pewnością nie spece od komputerów - Po co wogóle ruszać wentylatory przy wymianie dysku ??!! Do dziś nie mogę tego zrozumieć i wyobrazić sobie jak to się stało. Nad problemem trochę myślałem i w końcu wpadłem na pomysł i za pomocążyłki wędkarskiej przymocowałem radiatorki do miejsca w którym pierwotnie się znajdowały.
Z firmą sirius już się nie kontaktowałem i nie mam zamiaru robić tego nigdy więcej. Wam też odradzam... Wiadomo ceny mają atrakcyjne ale lepiej dopłacić 50 zł niż później przechodzić to co ja przechodziłem ( wydając owe 50 zł na telefony ) W siriusie wszystko jest pięknie do momentu gdy coś zaczyna się psuć. Później to jest tylko spychologia, kłamstwo, krętactwo i niekompetencja. Stanowczo odradzam