Modd
Stały użytkownik-
Postów
785 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Treść opublikowana przez Modd
-
Zaraz po tym incydencie przeprosił Kubicę, a w filmie był ukazany jako dupek
-
"Cause one dog ain't enough and two is too low, it’s me, Three Dog."
-
Jackson poszedł niestety w złą stronę. Najbardziej w Hobbicie nie podoba mi się wszechobecna sztuczność - wszędzie CGI, jakieś filtry obrazu, do tego niepotrzebne akrobacje, odbijanie strzał, upadki z których bohaterowie wychodzą bez zadrapania itd. itp. To, że Hobbit nie mógł "pokonać" LotR było wiadomo od początku, ale gdyby chociaż zachował jego formę, to wyszedłby fantastyczny film. Tak jest co najwyżej średni.
-
Gra jest po prostu słaba i tyle. Ma fenomenalny klimat, oprawę audiowizualną i urzekającą prostotę, ale sama rozgrywka jest w gruncie rzeczy kiepska. Zmarnowany potencjał.
-
Zależy co masz. Oto karty neutralne, na które szczególnie warto zwrócić uwagę (bez epiców i legend): 1 mana - warto mieć chociaż dwie jedynki, coby porządnie zacząć: Leper Gnome (gwarantowane 2 dmg w przeciwnika + to, co uda nam się nim zadać) Worgen Infiltrator (dzięki stealth jest praktycznie nietykalny na początku; niezły przeciw Cone of Cold) Argent Squire (tarcza robi różnicę) Abusive Sergeant (+2 ataku w danej turze pozwala zabić coś silnego czymś dużo słabszym) Southsea Deckhand (dla postaci używających broni jest całkiem niezły) Voodoo Doctor (leczenie za 2, wiadomo) Young Priestess (im dłużej na polu walki, tym większa wartość) 2 mana - 3/2 lub 2/3. Generalnie lepsze są te drugie, ale to zależy od sytuacji. Acidic Swamp Ooze (przeciwko Warriorom, Palom, Shamanom) Amani Berserker (zwłaszcza dla Warriora) Bloodsail Raider (z bronią jest mega silny) Faerie Dragon (ciężko go zdjąć z pola walki, zwłaszcza na początku; blokuje efektywne wykorzystanie Cone of Cold) Ironbeak Owl (tylko 2/1, ale daje silence) Knife Juggler (duży potencjał) Mad Bomber (albo go pokochasz, albo znienawidzisz) Sunfury Protector (crowd control ) Wild Pyromancer (teoretycznie można go wykorzystać, ale to wyższa szkoła jazdy) Youthful Brewmaster (sprawdza się w przypadku niektórych kart, ale nie zawsze można go zagrać) 3 mana: Earthen RIng Farseer (leczenie) Harvest Golem (trzeba go zabić dwa razy) Injured Blademaster (zwłaszcza dla Priesta) Mind Control Tech (daje szansę na wyjście z ogromnych tarapatów) Questing Adventurer (zwłaszcza Rogue może nim zdziałać cuda) Raging Worgen (Warrior zamienia go w maszynę do zabijania) Scarlet Crusader (przeciwko niektórym klasom sporo wnosi do rozgrywki) Shattered Sun Cleric (klasyka) 4 mana - plejada gwiazd Chillwind Yeti (żadnych specjalnych umiejętności, ale statystyki załatwiają sprawę) Dark Iron Dwarf (świetny bonus, ale jeżeli nie mamy żadnego sługi, to jesteśmy zmuszeni dać go przeciwnikowi) Defender of Argus (jedna z kart typu must have) Sen'jin Shieldmasta (solidny taunt) Spellbreaker (silence + dobra jednostka) 5 mana: Abomination (dla postaci ze słabymi czarami aoe) Azure Drake (4/4, karta, spell damage - król piątek) Stranglethorn Tiger (5/5 i stealth daje nam niemal pewność, że przeżyje do następnej tury) Venture Co. Mercenary (7/6 za 5 many = tani grubas) 6 mana: Argent Commander (król szóstek) Sunwalker (ciężko się przez niego przebić) 7 mana: Stormwind Champion (świetny bonus) Oprócz tego wszystkie jednostki dające karty są ok (Novice Engineer, Loot Hoarder, Gnomish Inventer; Azure Drake w szczególności). Wszystkie karty dające dwie jednostki też dają radę (Murloc Tidehunter, Razorfen Hunter, Dragonling Mechanic, Silverhand Knight) - przy takim decku dodajemy też Frostwolf Warlorda i wszystko co daje jakiś bonus wielu sługom (jak Stormwind Champion np.). Niektóre jednostki pasują tylko niektórym klasom jak np. Dread Corsair, który może zostać zagrany nawet za darmo jeżeli mamy odpowiednio silną broń. Sługi, w które nie da się celować są szczególnie dobre przeciwko czarowi Cone of Cold Maga. Jeżeli mamy dwie jednostki na planszy i pomiędzy nie włożymy np. Faerie Dragona, albo coś ze stealth, to Mag może zamrozić tylko dwie z trzech (bo w środkową nie może wycelować). Niestety o poszczególnych klasach już nie chce mi się pisać. Może kiedy indziej :P
-
BORZE! Jakbym nie zobaczył, to bym nie uwierzył
-
To co mnie przyciągnęło do Hearthstone to fenomenalny klimat. Patrząc na Duel of Champions nawet nie mam ochoty tego ściągać. Ale wierzę na słowo, że DoC jest lepszą grą od bądź co bądź słabego HS.
-
Chodzi mi o to, że jeżeli gra jest w miarę wyrównana, to nawet ten teoretycznie najlepszy wariant nie gwarantuje sukcesu, bo od reszty dzieli go ledwie kilka procent skuteczności. Natomiast jeżeli jest tylko jedna słuszna opcja i inne kombinacje nie mają najmniejszych szans, to gra robi się frustrująca, bo albo grasz jak wszyscy, albo wcale. Mnie boli to szczególnie, bo lubię niekonwencjonalne podejście do tematu Masz rację, tak jest w większości gier i z jakichś przyczyn nikt nie próbuje tego zmienić. Weźmy np. Counter-Strike - AK47 lub M4 lub AWP - wybierając cokolwiek innego jesteś na straconej pozycji. Mało kto wie, że w tej grze jest ze 30 broni Oczywiście w CS możesz nadrabiać skillem, a np. w Hearthstone nie ma on znaczenia, więc różnicy nie da się zniwelować.
-
Tak, ale jest różnica między wariantem najlepszym, a jedynym słusznym.
-
Nie dziwi i dziwi jednocześnie Nie dziwi dlatego, że każda gra PvP tak wygląda - czy to będzie FPS, czy MMORPG, czy cokolwiek innego, zawsze używana jest tylko część broni/zbroi/czegokolwiek, bo reszta nie nadaje się do gry. Jednocześnie dziwi, bo twórcy gier, którzy powinni znać swoje gry jak nikt inny, nie mają o nich pojęcia i społeczność musi przez tygodnie/miesiące spamować przeróżne fora, żeby wreszcie ktoś zmienił kilka cyferek tu i tam. A wystarczy, żeby jeden człowiek usiadł, ogarnął co trzeba zrobić i w kilka godzin wszystko poprawił. Potem jeszcze niewielkie zmiany w kolejnych dniach/tygodniach (bo nie da się wszystkiego przewidzieć) i voila - można się skupić na nowym contencie. Zamiast tego będzie dokładanie nowych błędów na stare niedociągnięcia, czyli business as usual w świecie gier
-
Generalnie decki nie zawierają więcej niż 2-3 legendy, więc to nie jest problem. Najgorsze jest to, że "najlepsi" gracze używają ciągle tych samych kilku klas i tych samych kilkudziesięciu kart, bo są wyraźnie lepsze od innych.
-
To normalne, że twórcy nie mają pojęcia o własnej grze - widziałem to już dziesiątki razy. Hunter to najsłabsza klasa - mniej więcej połowa jego kart w ogóle nie nadaje się do gry, reszta jest co najwyżej średnia, a tzw. synergia bestii to fikcja. Mimo to postać dostaje od devów po [gluteus maximus]. Mage to najsilniejsza klasa - Frost Nova, Cone of Cold, Ice Block, Blizzard, Flamestrike - przez 10 tur nie można się nawet ruszyć (jeżeli liczyć Mirror Image zagrany na początku, to więcej). Jeżeli już zdołasz coś zrobić, to musisz przebić się przez 46 punktów życia (Ice Barrier). Oczywiście w tym czasie musisz również radzić sobie z jego minionami, bo spadnięcie HP poniżej 23 to pewna śmierć (Pyroblast + Fireball). Co robią z tym twórcy? Nic. A zamierzają coś zrobić? Pewnie tak, wystarczy poczekać ze 2 miesiące. Balans postaci to bardzo prosta sprawa, tym bardziej, jeżeli ma się dostęp do wszystkich statystyk. A jakie bzdety wypisują ludzie odpowiedzialni za Hearthstone? Każda z w/w klas zabija Buzzarda natychmiast, a teraz nawet nie będzie do tego potrzebowała żadnej karty. Geniusze.
-
To tylko syndrom "kiedyś było lepiej"
-
Jack the Giant Slayer - dziwią mnie słabe oceny tego filmu, bo jest naprawdę dobry i przyjemnie się go ogląda. Klimatem przypomina trochę Hobbita, jak na baśń nie jest aż taki przewidywalny, a do tego aktorstwo jest na wysokim poziomie (szczególnie postać Elmonta). Na filmweb obraz ma 6.3, moim zdaniem zasługuje na oczko wyżej.
-
Akurat jeżeli chodzi o ludzi próbujących ułożyć sobie życie w nowej rzeczywistości, to obie gry wyglądają podobnie. Różnica jest oczywiście taka, że w F3 ludzie żyją w strefie zero, a w NV na jakimś zadupiu. Mapa F3: http://fallout.wikia.com/wiki/Fallout_3_map Samo miasto i jego mhroczne podziemia to ten niewielki jasny fragment w prawym dolnym rogu i wcale nie trzeba tam iść, jeżeli nie ma się ochoty (choć oczywiście odbywa się tam część main questa). Poza tym z tego co wiem, to mhrocznych podziemi w poprzednich częściach nie brakuje - pierwsza część nawet się w nich zaczyna. Kino akcji klasy C to wyrzynanie się sił NCR i Legionu na Hoover Dam oraz Lakelurki szczelajonce mocom Rozwałka między BoS i Enclave jest przynajmniej bardziej widowiskowa. Pisze się BORZE! - tak lepiej wygląda. Również uważam, że to nie może pójść źle. Ważne, żeby silnik Skyrima został porządnie przystosowany do potrzeb gry. Do tego większe urozmaicenie lokacji/przedmiotów/NPC i gra będzie murowanym hitem. Zresztą już jest, mimo, że niczego o niej nie wiadomo
-
Teraz nie brakuje, ale F3 wyszedł 5 lat temu i akurat element strzelania nie jest jego najmocniejszą stroną - wręcz przeciwnie, jest bardzo toporny. Mroczny klimat natomiast wydaje się w tej grze bardzo naturalny, wynikający z samego świata, a nie robiony na siłę jak w niektórych produkcjach i na pewno nie pogarsza on samej gry. Główną przewagą F3 nad NV jest przede wszystkim świat, w którym naprawdę widać skutki wojny nuklearnej. W New Vegas podróżujemy przez pustkowie, które zawsze było pustkowiem.
-
F3 jest lepszą grą od NV, bez względu na nawiązania do czegokolwiek. Co do czwórki, to jeżeli F3 do F4 będzie się miał tak, jak Oblivion do Skyrim, to szykuje się kolejna świetna gra.
-
W F3 klimat wylewa się z ekranu, co ty opowiadasz. Zrujnowany Waszyngton, zawalone linie metra, kapitalne lokacje z The Mall na czele i quest z wybuchem bomby atomowej - jednym słowem pełen wypas (ok, to dwa słowa ). Dzięki temu można przymknąć oczy na kiepski silnik nieprzystosowany do tej gry. Cały czas słyszę jakimi to fenomenalnymi grami są F1 i F2. Zabierałem się za nie z 10 razy i po 30 minutach po prostu wyłączałem, bo nie da się w to grać. Nie wiem jaki jest klimat starych Falloutów, ale wiem jaki jest klimat nowych. F3 > NV.
-
Jak nie odpali, to nic się nie stanie.
-
Arena do 12 zwycięstw, ulepszony system rankingu i korekta Mind Controla (koszt z 8 na 10 many) - nadchodzą dobre zmiany :)
-
Ok, myślałem, że chodzi o kończenie przeciwnika z 1 HP. Niektórzy tak robią, że nawet kiedy do zwycięstwa wystarcza im jedno uderzenie któregoś z minionów, to i tak wywalają wszystko na stół, dają bonusy itp., co nic nie daje prócz przedłużania rozgrywki. Opcja poddania się jest wtedy bardzo przydatna Pokonywanie przeciwników mając niewiele punktów życia rzeczywiście jest satysfakcjonujące. Walczyłem raz Jainą z Malfurionem i po kilku turach miałem 5 HP, a on 29. Kilka tur później wygrałem mając 2 HP, bez żadnego leczenia.
-
To jest strasznie irytujące. Zawsze zadaję tylko tyle obrażeń, ile potrzeba do zwycięstwa i nie pastwię się nad przeciwnikiem. Wczoraj (a właściwie dzisiaj) o 1:30 w nocy miałem już 7-2 na Arenie i chciałem jak najszybciej dokończyć grę. Walczyłem z Malfurionem, przez pierwsze 4 tury nie miałem co zagrać, a przeciwnik miał wilka +1 ataku i Worgena z niewłączonym enrage (+1 ataku i windfury). Grałem Utherem i odruchowo przed zakończeniem tury wcisnąłem hero power... To była moja najgłupsza przegrana do tej pory, ale wcześniej przeszedłem Arenę Jainą, więc nie byłem aż taki zły ;)
-
Chyba gramy w inną grę
-
Ta, zaleta Dzisiaj grałem Utherem i nawet popełniając głupie błędy zrobiłem 7/3, po czym wziąłem Rexxara i po 4 frustrujących pojedynkach skończyło się na 1/3. Na Arenie umiejętności mają już nikłe znaczenie, bo całość to loteria. Nie mówię, że to zły tryb, ale przydałoby się jakieś urozmaicenie, bo w zwykłej grze rankingowej gra się tylko o jakieś głupie medale i szybko się nudzi.
-
Mam nadzieję, że mają jakieś pomysły na rozwinięcie rozgrywki, bo na razie to gra ma krótkie nogi Jedyny ciekawy tryb to Arena, za którą jedyną przydatną nagrodą jest złoto na ponowne wejście, bo nasze karty i tak się na niej nie liczą. Przydałaby się taka Arena, w której gra się swoją wybraną talią.
