W 2007 roku kupiłem w Zenfist zasilacz TOPOWER 450P3 U12 EZ, niestety po 2 latach padł, na szczęście nie pociągnął za sobą innych części (jedyny pozytywny aspekt tej sprawy). Jako, że był na 3 letniej gwarancji, jedynym słusznym rozwiązaniem było odesłanie go do serwisu.
Dnia 9 maja 2009 r. dostałem potwierdzenie zgłoszenia RMA. Zgodnie w wytycznymi wysłałem zasilacz na wskazany przez Zenfist adres (dostarczony do serwisu 14 maja).
Po ponad 3 tygodniach (9 czerwca) zadzwoniłem i dowiedziałem się (tylko Ja dzwoniłem, z ich strony nie było żadnej reakcji), że w zasilaczu spalił się bezpiecznik i że na początku przyszłego tygodnia będzie już u mnie. Tak na marginesie, po upływie 21 dni nie otrzymałem żadnej pisemnej (mailem) informacji, w jaki sposób została rozpatrzona reklamacja.
W czwartek 18 czerwca dostałem mail od Zenfist z numerem przesyłki kurierskiej GLS, niestety po kilku dniach czekania paczki nie było. Kolejny mój telefon do Zenfista, poinformowali mnie, że paczka została na pewno wysłana, a skoro do mnie nie doszła, to musiał zawinić kurier, wtedy odeślą ją do Zenfista i zostanie do mnie ponownie wysłana. I tu zaczyna się cały problem, ponieważ do teraz nie wiadomo gdzie jest zasilacz.
Przy okazji, strona www.zenfist.pl należy do Proline, natomiast sam sklep Zenfist ogłosił upadłość (jak się dowiedziałem przez telefon , ciekawe że nigdzie o tym nie piszą, chyba że się mylę, to proszę mnie poprawić).
Wracając do sprawy paczki, w GLS poinformowali mnie, że numer przesyłki został nadany, natomiast kurier fizycznie paczki nie otrzymał. Po kilku moich telefonach były pracownik Zenfist poinformował mnie, że....mają nagrane jak kurier paczkę odbiera, natomiast w GLS powiedzieli mu, że ten kurier już u nich nie pracuje i oni nie mają z tym nic wspólnego. Jak zapytałem Zenfist, skoro jest nagranie, to jest dowód, niech kurier pokryje stratę z ubezpieczenia, to mi powiedzieli, że to odbijanie piłeczki może potrwać wieki. I komu tu wierzyć?! Bo ktoś na pewno kłamię.
Były pracownik Zenfista zaoferował, że pomoże mi odzyskać zasilacz, a raczej postara się zrekompensować moją stratę innym, „swoim” zasilaczem. Chwała mu za to, bo już mam dość tej całej sytuacji, ale jak narazie kontakt się urwał.
To już prawie 2 miesiące jak nie mam zasilacza, machnąłbym na to ręką, gdyby nie to, że zarabiam pracując na komputerze i jestem zmuszony działać na „starym” (czyt. wolniejszym) sprzęcie.
Z tego co się orientuje, to nie jestem jedyną poszkodowaną osobą, na forum Zenfist jeszcze 2-3 tygodnie temu można było przeczytać negatywne opinie, w tym podobna sytuację do mojej, ale ktoś na bieżąco usuwa takie wpisy. Miejmy nadzieję, że tamtym osobom udało się odzyskać co swoje.
Naturalnie można z tym iść do Federacji Konsumenta, zakładać sprawę, itp., tylko że na pierwszym miejscu są wierzyciele, a dopiero na końcu poszkodowani klienci.
Na razie tyle, jak to się wszystko skończy dopiszę zakończenie. Pozdrowienia dla wszystkich poszkodowanych i dla tych zadowolonych z zakupów.
Pozdrawiam
Robert