-
Postów
178 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi opublikowane przez dejv667
-
-
Nie porównuję. Stwierdzam tylko, że 370Z jest tanim RWD i w sumie kwalifikuje się na następcę 300ZX. Nie wiem tylko czy w Polsce tę zeszli z ceną.Porownujesz 24k $ do 34E ?
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
370Z? Nie wiem jak w PL ale w DE ceny nowych zaczynają się od 34tyś. To w gruncie rzeczy tyle samo co za GT86 bez kółek 16" ;)Wiadomo, że najlepiej jest mieć wybór. Osobiście chciałbym zobaczyć jakieś w miarę lekkie i mocne Coupe. Tak 1400-1500 KG wagi z silnikiem 2.7 TT albo nawet 3.5 TT i oczywiście RWD. Taki duchowy następca Nissana 300ZX. Chociaż zobaczymy ile będzie kosztował Mustang 2.3 T.
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
Na pewno dużo skorzystamy jak po prostu wyp... stąd.
Z takimi prośbami to już do administracji.
-
3
-
-
Moge Ci zaraz podac przykłady aut gdzie ten sam model z cięzszym silnikiem który ma mniej mocy przyspiesza do setki szybciej ale boje się, ze zaburzy to twój swiatopoglad. Moc maksymalna nie okresla które auto przyspieszy szybciej bo jak pisałem po drodze ma jeszcze skrzynie biegów.
Co do tego które auto przyśpieszy szybciej, zacytuje moje zdanie z poprzedniego postu:
Natomiast jeśli idzie o wartości absolutne to wystarczy porównać moc silnika. Więcej pracy lub ta sama prace wykona szybciej ten który ma więcej KM.
Myślałem, że w skrzynie biegów się nie zagłębiamy. Chcemy się zagłębiać? ;)
Szybciej przyspieszy auto które w danym momencie generuje ma więcej KM na kołach. Większa szybkość maksymalna osiągnie auto które ma na kołach wystarczająco KM do osiągnięcia tej prędkości.
O mój światopogląd się nie martw, mało rzeczy go podważa, szczególnie gdy idzie o motoryzację ;)
-
1
-
-
To Ty przeczytaj dokładnie dyskusje o po raz kolejny wbijasz w środku prawiąc swoje mądrości. Przyspieszy bardziej to auto które będzie miało jak najwyższy moment w jak najszerszym zakresie obrotów bo sama moc maksymalna i moment gunwo nam mówi liczy sie przebieg momentu i mocy w całym zakresie obrotów.
Wiesz co jest ciekawe? Że w gruncie rzeczy obaj mówimy to samo, tyle że Ty chyba nie potrafisz zrozumieć dlaczego.
Może sprawdź w pierwszej kolejności co to jest przyspieszenie, to pozwoli Ci zrozumieć czym jest siła. Wtedy tez stanie się dla Ciebie jasne dlaczego nie używa się jednostki zwanej Niutonem do określenia tego jak szybko dana praca jest wykonywana. Wtedy już prosta droga do tego aby zrozumieć czym jest KM i dlaczego to właśnie te jednostki się podaje aby łatwiej można było określić które auto auto jest szybsze.
Rzuć okiem na wzór KM który przytoczyłem wcześniej. Masz racje, wysoki moment obrotowy da wysokie przyspieszenie, ale tylko wtedy gdy przełoży się to odpowiednio wysoka wartość mocy.
Masz racje pisząc, że przyspieszy lepiej auto z silnikiem mającym zwyczajnie więcej Nm, ale przyśpieszy lepiej bo wygeneruje więcej KM.
Natomiast jeśli idzie o wartości absolutne to wystarczy porównać moc silnika. Więcej pracy lub ta sama prace wykona szybciej ten który ma więcej KM.
Dobrym przykładem są dragstery wyposażone w skrzynie CVT - obroty stoją tam w jednym miejscu, tym gdzie silnik generuje najwięcej KM.
Z mojej strony też koniec bo kłocic sie nie ma po co. Z drugiej strony, może ktoś inny na tej dyskusji skorzysta? ;)
-
1
-
-
To znaczy po co mam czytać? Ja rozróżniam te dwa pojęcia, Ty chyba nie do końca.Wiesz co poczytaj sobie http://www.technikajazdy.info/techniczne/moc-czy-moment-obrotowy/ i to http://www.magazyn-motoryzacyjny.pl/moc.html albo przeszukaj ten temat bo duskusje pt. moc vs moment toczyły tu sie na długo przed twoim pojawieniem na PPC i jest co czytać ;]
Przeczytaj jeszcze raz definicję KM którą przytoczyłeś a później zastanów się które auto przyspieszy bardziej w tym samym czasie (wykona więcej pracy w tym samym czasie), to które ma więcej KM czy to które ma ich mniej?
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
1
-
-
Brawo. A co wyrażamy w Nm?To też powinno być na fizyce, koń mechaniczny jest to jednostka mocy, a moc jest to praca wykonana w jednostce czasu.
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
1
-
-
Miałem fizykę. Możesz mi powiedzieć co w takim razie definiuje KM?Miałeś w szkole fizyke? Jak nie to wygoogluj sobie pojecie momentu siły i to będzie to co napędza twoje auto wyrażone w Nm. Jadąc na hamownie mierzony jest moment, a dopiero poźniej przeliczany na moc bo są one ściśle ze soba powiązene. Same dane producentów niewiele dają w określeniu, które auto bedzie szybsze. Wszystko zależy od tego co jeszcze mamy miedzy silnikiem i kołami oraz jak pokazuje życie miedzy kierownica, a fotelem :D
"... I guess it's just the way I'm wired."
Wypadałoby by po zakupie auta brać rzeczoznawcę, robić wycenę realnej wartości i wtedy iść do ubezpieczalni ;)Eurotax mam wrażenie, ze robiony jest tylko i wyłacznie pod ubezpieczalnie. Jak mi przyszła wycena z OC sprawcy to nie wiedziałem czy mam się śmiać czy płakać ;]
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
2
-
-
Jak już to ilość KM na kołach.Z momentem to prawda tylko większośc myli moment na silniku z momentem na kołach, a auto napedzane jest przez ten drugi :D
"... I guess it's just the way I'm wired."
Naprawdę trochę ciężko uwierzyć, że zdrowe G60 nie może zgubić ciągnika siodłowego...Dokładnie tak, do tego dochodzi do tego np. współczynnik oporu powietrza.
Takie 40km pod krakowem kiedyś miałem jako pasażer - corrado G60 vs jakiś ciągnik siodłowy scanii. Generalnie na zakrętach scanie gubiliśmy, ale na prostej nie było już tak różowo.
Ale już silnik z ciężarówki wsadzony do nadwozia pierwszego vipera bez większych modyfikacji jeździł zgoła inaczej, niż w pierwowzorze.
Fakt: M52B25 170KM z dyfrem 2.93 jedzie lepiej, niż M50B25 193KM z dyfrem 3.46 do ~120KM pomimo identycznego momentu obrotowego, jednak w M52 moment zaczyna się wcześniej i generalnie ma bardziej płaską krzywą. Mając z dwu do wyboru, osobiście zawsze wybiorę większy moment, niż moc. Nie nie jeżdżę dieslami ;p
Co do RT/10
"The centerpiece of the car was its engine. It was based on the Chrysler LA design,which was mostly used as a truck engine at the time. The original configuration made it too heavy for sports car use, so Lamborghini, then owned by Chrysler Corporation, revamped Dodge's cast-iron block V10 for the Viper by recasting the block and heads in aluminum alloy. Some within Chrysler felt the pushrod two-valve design, while adequate for the truck application, was unsuitable for a performance car and suggested a more comprehensive redesign which would have included four valves per cylinder."
Jak widać modyfikacji w stosunku do oryginału brak. ;)
Uzasadnisz mi dlaczego w Twojej opinii "wybieram wyższy moment" nie jest równoznaczne z "wybieram wyższą moc"?
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
1
-
-
A z tym to różnie bywa. Widziałem już Coupe które były absolutnie zdrowe a i znam takie, że ruda chrupie jak wiewiórka orzechy. W wypadku mojego auto załatwiła poprzednia właścicielka parkując bu o na rok na łące :/Zasadniczo dobre żelazo, z miejscowym wysypem tlenku żelaza:)
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
Wszyscy się tak śmieją z auta od dziadka z Niemiec... Mojego Coupe w 1994 kupił w salonie facet urodzony w 1935. Później jeździł nim przez circa 17 lat :)
Rozmawiałem z nim po zakupie auta. Bardzo miło wspomina Fiata ;)
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
Aaa, rozumiem, pierwszy właściciel, z salonu, w aucie nigdy nie było palone - faktycznie, typowa polska rzeczywistość, przewija się w każdym ogłoszeniu.
A tak na poważnie: chcesz mi powiedzieć, że w Twojej rodzinie jest więcej niż jedno E36, które kupione było w salonie, ma silnik M52, jest serwisowane w ASO i sprawia problemy - co więcej, że jest tych BMW tyle, że na tej podstawie stwierdzasz, że nie były to tak bezproblemowe silniki, jak mi się wydaje na podstawie kilku cioranych przez bóg wie kogo, bóg wie gdzie i na dystansie bóg wie ilu kilometrów? To poważnie - poradź rodzinie, żeby wszystkie swoje BMW, które mają od nowości zaczęli serwisować w innym ASO...
Ale to chyba nie była moja wypowiedź...
W mojej rodzinie? Nie, nie w mojej.
U jednego kolegi stoi E36 325 '96 kupione w salonie. W papierach jest już 4 właścicieli. Pierwszym był ojciec, później jego żona, później jego brat, obecnie jego syn.
U kumpla w pracy od '94 do 2013 w rodzinie był W202 C280 Sport w pełnej opcji. Podobnie jak wspomniane BMW odbijał sie między kolejnymi osobami. Wytłumaczenie tego stanu rzeczy było za każdym razem podobne: za grosze nie będziemy sprzedawać bo z autem wszystko jest robione na bieżąco i realna wartość mocno przekracza rynkową.
M3 Sedan znajomka przez większość życia stało w salonie. Jest drugim właścicielem, pierwszym był salon.
Jorg z którym poznaliśmy się w pracy a później drugi raz na spotkaniu miłośników FC ma oknie wystawowym Fiata 128 Sport. Auto ma 40 kilka tysięcy km. Stoi tam sobie i ładnie wygląda. Jorg jest jego pierwszym właścicielem.
Christian do swojego 330i kupił nowy silnik. remont starego byłby w niemieckich warunkach i przy niemieckich cenach niewiele tańszy.
Znam tez trzech właścicieli Fiatów Coupe, którzy kupili auta jako nowe i ciągle je mają. Przeważnie tylko na lato - mimo to auta są w idealnym wręcz stanie z przebiegami poniżej 100 tys km.
Naprawdę, za Odrą to nie jest jakieś niecodzienne zjawisko.
Co do zużycia paliwa - może rzeczywiście pomyliłem Twój post z czyimś. Szczerze mówiąc nie chce mi się kopać w wątku, mimo to wydaje mi się, że gdzieś tu padały takie optymistyczne wyniki dotyczące spalania.
I jeszcze raz, żeby jasność byłą. Ja nie twierdzę, że BMW psuje się co 50km. Ja tylko twierdzę, że pół miliona km wcale nie jest takim bezproblemowym i idealnym autem jak sugerujesz - chyba, że za bezproblemowość i dowód na to, że silnik jest w stanie nienagannym, uznamy fakt,że silnik odpala.
-
To może jeszcze raz.
Auto w rodzinie od nowości - czego w tym zdaniu nie rozumiesz?
Auto kupione z pewnego źródła (pierwszym właścicielem był salon) - czego w tym zdaniu nie rozumiesz?
Auto serwisowane w ASO - czego w tym zdaniu nie rozumiesz?
Co jest takiego nieprawdopodobnego w tym, że auto jest w rodzinie od nowości? To coś niespotykanego? a może fakt kupienia fabrycznie nowego silnika brzmi jak si-fi? A może to, że ktoś jeździ do ASO autem mającym 20 lat?
Rozglądnij się czasem po okolicy dalszej niż polskie podwórko, przekonasz się że to wcale nie taki kosmos jak Ci się wydaje.
Edit: nigdzie nie pisałem że silniki stale powodują problemy - zaznaczyłem tylko że niestety po pół miliona nie są w stanie idealnym tak jak sugerujesz.
Nie pisałem też, że znam całą masę osób które kupiły e36 w salonie - pisałem, że znam dużo osób które je użytkuje odnosząc się do Twojej wypowiedzi o 7l na trasie i 11 w mieście.
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
Nie nie nie, tym użytkownikom, których znasz, wydaje się, że mają M5x z przebiegiem 250Kkm. Tak naprawdę mają M5x z przebiegiem 400-500Kkm, tylko wydaje im się, że to oni złapali pana boga za nogi i są tymi jedynymi wybrańcami losu, którym trafiło się E36 R6 z oryginalnym przebiegiem, nie katowane, tylko do kościoła i po ogórki. Jak większości. Ja swojego kupiłem z przebiegiem 201Kkm, poprzedni użytkownik 5 lat wcześniej kupił go z... takim samym przebiegiem, a ile zdjął handlarz, który ściągał go do Polski, to tylko on wie. Ale cóż, Polak chce kilkunastoletnie auto z przebiegiem < 200KKm - Polak dostaje.
Inna sprawa: w Bolandzie od lat pokutuje pogląd, że auta z pewnym przebiegiem i w pewnym wieku zalewa się bardziej gęstym olejem, najlepiej półsyntetycznym bądź mineralnym. Pan Mietek, właściciel warsztatu "Miet-mech", nie przyjmuje do wiadomości, że konstruktorzy M52 nie przewidzieli zalewania tego silnika innym olejem, niż syntetycznym, i że zalewanie go półsyntetycznym zabije ten silnik (problemy z vanosem wynikają min. z tego, że ten oring twardnieje przy nieodpowiednim oleju i zaczyna przepuszczać), a jak zaczyna ciec, to się zrzuca skrzynie i wymienia zimmering, jak olej znika nie wiadomo gdzie, to się wymienia separator odmy. Panowie Mietkowie, przez większość życia naprawiający polonezy, golfy, passaty i astry po prostu nie przyjmują tego do wiadomości i leją 10W40, co jest początkiem końca takiego silnika. Po 10K popychacze zaworowe klekoczą jak w dieslu, po następnych 10K część kanałów olejowych przytyka się tak, że na niskich obrotach nie ma właściwego smarowania i za następne 10K jest koniec.
"W jakim stanie jest silnik" - co to w ogóle oznacza? Ma kompresję, ma moc, nie pije oleju = działa. Przestanie, kupię inny silnik albo inny samochód. Kilkunastoletni samochód to kilkunastoletni samochód - albo masz idealny egzemplarz i trzymasz go w stanie maksymalnie zbliżonym do fabrycznego, co kosztuje bardzo dużo pieniędzy, jeżeli jest w codziennej eksploatacji, albo nim jeździsz i wymieniasz to, co niezbędne tak długo, jak to się opłaca. Przy takim podejściu kilkunastoletnie E36 jest tańsze w eksploatacji, niż astra 2 przy podobnym poziomie 'zadbania' (z uwzględnieniem różnicy w spalaniu) a frajdolotem jest jednak lepszym. Nie biegam co tydzień na myjnie, nie spędzam całej niedzieli ze szmatką. Trzeba coś wymienić - wymieniam, ale modlić się do tego silnika nie modlę, nie ściągam co miesiąc głowicy i nie patrzę co pod nią ciekawego.
Co do spalania: w najmniejszym z możliwych nadwozi E36 teoretycznie najbardziej ekonomicznym M52 typowe spalanie (przy proporcjach 30% miasto 70% niemiecka autostrada) to 11-12/100, ale nie żałuję sobie, bo nie po to kupiłem ten samochód, od tego mam corollę. Na niemieckiej autostradzie 200 jest często, 170 prawie zawsze. Ze świateł ruszam tak, żeby tylko nie piszczeć, bo to wieś. Przy równej prędkości 140km/h na autostradzie jest to około 9/100, i to jest mniej, niż przy tej prędkości pali rzeczona corolla 1.6 VVTI. Inna sprawa, że przekraczanie 140km/h w corolli to klaustrofobia i średnie wrażenia akustyczne, więc nawet tyle mi się nie chce jechać, a w beci ze 140 zawsze zrobi się 170.
Nie obraź się, ale mamy wspólnych znajomych? Skąd wiesz kto czym jeździ? A może zwyczajnie nie bardzo wiedząc jak argumentować musisz imputować komuś, że jego auto to złom? Swoją drogą, na forach prawie zawsze debata o stanie auta kończy się konkluzją "zapewne tylko złomy widziałeś w swoim życiu"...
Nie wiem co się wydaje Tobie lub twoim znajomym z Polandii serwisującym auta u pana Mietka lub kogoś innego (rozumiem, że Ty jako znawca tematu to tylko ASO i to sprawdzone?). Nie mam pojęcia jak wpadłeś na to, że właściciel samochodu posiadający go w rodzinie od nowości nie zna jego faktycznego przebiegu. Nie do końca wiem tez skąd przekonanie, że każdy kupuje auto od handlarza kręcącego liczniki szybciej niż turek kebaby. Nie wiem czy są wybrańcami i za co łapali pana Boga - wiem, że stan ich aut jest nienaganny. Choćby po tym, że jeden nie tak dawno kupił fabrycznie nowy silnik M52B28. M3 drugiego pochodzi z absolutnie pewnego źródła. Nie wiem co dostaje Polak chcący auto bo większość moich znajomych w Polsce nie mieszka i w Polsce aut nie kupuje. W obu wypadkach auta są serwisowane w serwisach BMW, zakładam że to chyba dobrze? A może jesteś zdania, że serwisy niczym MIeczysławy z Pipidówy Dolnej leją Mixol do silników? Bądź łaskaw nie osądzać wszystkich przez pryzmat własnych doświadczeń.
Co oznacza "silnik w dobrym stanie"? Chociażby to, że w spalinach jest znajduje się przewidziana przez producenta ilość związków powstających w wyniku spalania oleju - wyższa oznacza konieczność zaglądnięcia do głowicy lub dołu. Silnik w dobrym stanie to taki który trzyma równą kompresję i mieści się ona w normie. Ciśnienie oleju trzyma fabryczne parametry. Kiedy ostatnio mierzyłeś ciśnienie oleju w swoim silniku? Mierzyłeś je kiedykolwiek? Silnik w dobrym stanie wypluwa na rolkach to co fabryka podaje. Luz zaworowy jest w normie. Kiedy ostatnio sprawdzałeś luz zaworowy w jakimś swoim silniku? kryteria silnika w dobrym stanie wyraźnie są dla nas różne. Mam wrażenie, że w twoim wypadku wystarczy aby z dwójki bokiem poszedł i zbytnio przy tym nie kopcił na niebiesko. Silnik do E36 nie kosztuje wiele. Rozłóż go sobie kiedyś po przebiegu 500 tys i porównaj z wymiarami podanymi przez producenta. Może wtedy dostrzeżesz to o czym mówię.
Z 9 na trasie i 12-15 w mieście to się zdecydowanie zgodzę ;) Wartości poniżej to raczej mocno na siłę ;)
Będąc w temacie aut zza wielkiej wody: właśnie się bawiłem konfiguratorem dodge'a, bo od kiedy zobaczyłem diabła na ulicy, nie mogę przestać o nim myśleć:

http://www.dodge.com/hostc/bmo/CUD201403LCDP22A/2DF/options.do
Jak to jest, że challenger R/T z HEMI 5.7 w przeliczeniu na złotówki kosztuje ~100K PLN w wersji podstawowej? Co za to w europie można kupić, rozumianego w kategorii fun-car? Nawet na astrę OPC nie starczy.
używane Camaro z V8 kupisz za 120-130 tys bez większych problemów. Nie bedzie to 5,7 HEMI ale 6,2 też sobie jakoś radzi ;)
-
1
-
-
A znałeś Volvo z literką R? ;) Np 850R? :D
W serii miało mniej mocy, ale dzielni vikingowie udowadniają, że silnik jest pancerny i znosi wiele ;)
Nie wnikam w silniki w BMW, na chwilę obecna nie rozważam auta tej marki i raczej nie zanosi się abym miał rozważać. Mimo to znam wielu użytkowników zarówno M5x jak i S5x i moim zdaniem trochę zbyt różowo malujesz eksploatację tych silników. Szczególnie to w jak świetnym stanie są po ćwierć miliona km, czyli na półmetku tego co według Ciebie robią bezawaryjnie. podobnie jest ze zużyciem paliwa, chociaż w tej kwestii zawsze problemem jest ustalenie tego co to jest jazda po mieście lub oszczędność na trasie.
Co do współczesnych silników - mam jeden w domu. Poczekamy, zobaczymy jak przetrwa kolejne 100 tyś km. ;)
-
Silnik z RS możesz już teraz ocenić pod względem trwałości. Montowano go wystarczająco długo w Volvo.
Skoro naprawa Vanosa to jedna uszczelka to skąd tyle warsztatów specjalizujących się właśnie w naprawie tego podzespołu?
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
Noszę okulary ochronne ciemnymi szkłami:
-
Pompuje ale bardzo mało. Dopiero odpowiednia korekcja zapłonu pomaga. Ewentualnie opóźnienie wtrysku i kilka innych spraw ;)Wtrącę się tylko na chwilkę, LC to nie jest kontrola trakcji. Tylko procedura startu, w skrócie, gaz w podłogę obroty rosną do zadanych przy których samochód ma najlepszy start puszczasz sprzęgło i jazda, dodatkowo w samochodach z turbiną LC buduje doładowanie jak stoisz z gazem w podłodze przy wciśniętym sprzęgle, normalnie turbina nie pompuje w takiej sytuacji.
"... I guess it's just the way I'm wired."
www.delta-HF.com
-
Głównie dlatego, że niskie biegi są BARDZO krótkie. Dodatkowo samym koniem się dobrze opony pali - tył jest bardzo lekki i nawet uwzględniając fakt, że bez obciążenia silnik generuje niepełną moc jest jej dość żeby obrócić koła w miejscu.Gdzieś dawno temu mignęło mi że przy samym ciągniku używają biegów z wyższego zakresu - niskie do ruszania = siwy dym z nawierzchni [;
No i samo przyspieszenie 0-80 w porównaniu do auta osobowego głowy nie urywa.
"... I guess it's just the way I'm wired."
-
Te duże silniki kręcą się nisko, bo to nie wyścigówki. Ich pojemność jest właśnie po to, by dostarczać wysoki moment obrotowy na niskich obrotach. Dlatego aut z dużą pojemnością nie trzeba cisnąć i prosić by jechały - czego nie można powiedzieć o śmiesznych 1.2, 1.4 w aucie o rozmiarze Octavii.
Dlatego brata Golf 1.6 przy "normalnej jeździe" chleje 10 litrów i moja krowa 2.5, około 1.7 tony wagi chleje też 10 litrów na 100. U brata zakres roboczy to 2000-3000rpm, podczas gdy u mnie 1000-2000rpm.
To, że Ty i dwaj Twoi sąsiedzi mieszkacie w mieście nie oznacza, że większość Polaków mieszka w mieście (i po nim się porusza).
Zgadzam się z większością, dałem plusa, ale uczepię się 2 linijek powyżej.
1. Ja czytałem, że (w uproszczeniu) za przyspieszenie odpowiada moment obrotowy. Natomiast sama moc odpowiada za prędkość maksymalną. Dlatego nie jest istotne, ile wynosi moc maksymalna auta, ale jak dużo jest Nm rozłożonych na użytecznym zakresie obrotów.
2. Nie KM pala, ale noga kierowcy czyli obroty. Fiat Uno 1.0 by utrzymać prędkość 120km/h musi mieć pedał gazu niemal w podłodze i obroty grubo powyżej 3000. W tym samym czasie seria 5 ma lekko wychylony pedał przyspieszenia i obroty w okolicach 2200-2500. Dzięki temu uzyskują podobne spalanie mimo, że silnik BMW jest 2.5 raza większy. Innymi słowy pojemność jest lepszym sposobem uzyskiwania momentu i mocy, jeśli chodzi o większe prędkości i większe masy samochodów.
Dlatego też (co pokazano w Top Gear) Prius mając 1.6 w niekorzystnych dla niego warunkach (jazda po torze) spala więcej, niż siedzące mu na ogonie BMW M3.
Duży silnik to nie tylko kwestia "nie kręcę wysoko bo nie muszę" ale często kwestia "nie kręcę bo nie mogę". To jest dość znany fakt, że wraz z masa wzrasta bezwładność (rozmiary tłoków, zaworów itd) a wraz ze zwiększeniem wykorbienia wału zaczyna diametralnie wzrastać prędkość tłoka a co za tym idzie bezwładność. Silniki F1 określane "długo skokowymi" mają blisko 50mm skoku tłoka, te krótkoskokowe lekko ponad 40mm. To nie wynika z tego, że ktoś lubi dźwięk szlifierki - po prostu przekroczenie granicy 100 kilkunastu Nm z litra p[pojemności jest niewykonalne w silniku NA. A żeby zwiększyć obroty musimy skrócić skok. V8 o pojemności 7 litrów zwyczajnie ciężko zakręcić wysoko - bo zwiększa sie nam skok tłoka i masa. Głównie dlatego albo stosuje się kosmiczne materiały albo zwiększa liczbę cylindrów.
W uproszczeniu to za przyspieszenie odpowiada KM. Co zresztą jest dość oczywiste biorąc pod uwagę, że moc to stosunek wykonywanej pracy do czasu jej wykonania. Masz więcej Km to i wykonasz więcej pracy w tym samym czasie. Naturalnie Km nie biorą się z powietrza. Wzór do ich wyliczenia już podałem. Dość wyraźnie widać z niego, że na ilość KM wpływa ilość Nm. Te dwie wartości są ze sobą całkowicie i nierozerwalnie związane. Masz więcej Nm i auto przyspiesza lepiej? Naturalnie, że tak bo większa ilość Nm to równocześnie więcej Km a co za tym idzie więcej pracy wykonanej w tym samym czasie. Dla oporów które trzeba pokonać nie liczy się skąd biorą się KM którymi trzeba wykonać pracę potrzebna do ich pokonania. Km to KM.
Co do twojego drugiego punktu. Generalnie dość powszechnie znanym faktem jest, że do prędkości circa 100kmh głównym czynnikiem z którym walczymy jest masa samochodu. Powyżej tej prędkości masa zaczyna mieć coraz mniejsze znaczenie a zaczynają (geometrycznie) rosnąć opory którego źródłem jest powietrze. Wielkość tych oporów to w mocnym uproszczeniu współczynnik Cx*powierzchnia czołowa pojazdu. To z kolei prowadzi do dość oczywistego wniosku: jeśli dwa auta generują takie same opory w czasie jazdy (zauważcie, że liczy sie wynik a nie identyczne wartości Cx i powierzchni czołowej!) z prędkością dajmy na to 200kmh to oba w gruncie rzeczy potrzebują tyle samo energii aby jechać 200kmh. Ich silniki musza pokonać opory wykonując w tym celu określona ilość pracy w określonym czasie. Ta wartość to właśnie Km i znów zauważamy, że dla oporów to bez różnicy czy KM pochodzą z wyniku równania gdzie jest więcej Nm a mniej RPM czy na odwrót - wynik w gruncie rzeczy jest taki sam.
Rozważmy teraz jak to wpływa na zużycie paliwa. Współczesne silniki różnych producentów osiągają bardzo podobna sprawność a co za tym idzie produkują bardzo podobna ilość Nm ze spalenia określonej dawki paliwa. Do spalenia określonej dawki paliwa potrzebujemy tlenu. To właśnie ilość tlenu jaka możemy silnikowi dostarczyć w określonej jednostce czasu definiuje moc jaka jest w stanie wygenerować bo to właśnie ilość tlenu jaki mamy do dyspozycji definiuje ile paliwa spalimy a co za tym idzie ile Nm uzyskamy. To chyba dość oczywiste, prawda?
Nasz teoretyczny silnik posiada silnik o jednym cylindrze, jest niedoładowany a jego pojemność to 1000ccm. Teoretycznie w jednym cyklu pracy zasysa on litr powietrza i może spalić proporcjonalna do tego ilość paliwa generując przy tym jakiś tam moment obrotowy. Licząc sobie moc silnika (a więc chcąc sprawdzić ile pracy w jednostce czasu silnik wykona) liczmy sobie te uzyskane Nm przez RPM itd i otrzymujemy wynik. Chcemy szybciej jechać lub szybciej przyśpieszać? Chcemy wykonać więcej pracy w tym samym czasie? Musimy zwiększyć ilość KM (poprawić stosunek wielkości wykonanej pracy do czasu w którym ją wykonujemy). Jak widać z wzoru na KM można to zrobić na kilka sposobów.
Możemy zwiększyć pojemność. Silnik dostanie więcej powietrza w tym samym czasie, spali więcej paliwa i uzyska więcej Nm a co za tym idzie więcej KM.
Możemy zwiększyć obroty. Silnik dostanie więcej powietrza w tym samym czasie, spali więcej paliwa i jak widać z wzoru uzyska więcej KM.
Możemy wtłoczyć do silnika więcej tlenu (doładowanie w jakiejkolwiek postaci) a co za tym idzie spalić więcej paliwa i uzyskać więcej KM.
Możemy zrobić wszystkie te rzeczy równocześnie.
Bądźmy jednak realistami. Można zwiększać pojemność bez zwiększania pojemności cylindra, poprzez dokładanie cylindrów ale w nieskończoność się tego robić nie da. Można zwiększać pojemność (kosztem szybkobieżności najczęściej)., ale w nieskończoność tego nie da się ciągnąć itd. Pojemność to świetny sposób aby zwiększyć ilość KM, ale równocześnie podczas jazdy np w mieście trzeba ta pojemność karmić paliwem albo sprytnie odciąć część cylindrów (rozwiązanie znane z wielu silników wielocylindrowych), sztucznie ograniczyć sprawność dolotu (wyłączenie części zaworów) itd. Każdy silnik to zawsze suma kompromisów wynikająca z jego przeznaczenia.
Jaki to ma wpływ na użycie paliwa o którym mowa?
Załóżmy, że średniej klasy limuzyna (taki 5er przykładowo) potrzebuje 150KM aby przełamać opory jakie są generowane przy 200kmh. Jego silnik kręci się przy takiej prędkości z prędkością 2200 RPM. Dlaczego zatem mniejszy o połowę silnik musi się kręcić dwa razy szybciej? Bo w obu wypadkach to opory i ilość KM potrzebnych do ich pokonania są kluczowe. Skąd biorą się KM już wiemy. Dość łatwo jest więc wysunąć konkluzję że to KM zużywają paliwo a nie sama pojemność. Naturalnie KM których w danym momencie używamy a nie te które silnik może maksymalnie wygenerować. Jakieś duże V8 generuje ich dość przy 2000 RPM mimo tego, że maksymalnie jest w stanie wypluć sporo więcej. Co z tego jeśli ilość powietrza dostarczanego do silnika określa ile spalimy paliwa. A ilość powietrza jest adekwatna do tego jak szybko jedziemy bo wymaga określonego otwarcia przepustnicy. Stwierdzenie "mój 400 konny silnik pali przy 120 tylko 10 litrów" to mocne uproszczenie. Bliżej prawdy byłoby stwierdzenie "mój silnik przy 120 pali tylko 10 litrów bo generuje wtedy jedynie 80KM które muszę karmić paliwem".
Jak to się ma do jakiegoś małego samochodu z małym silnikiem? Identycznie. Ilość spalonego paliwa jest definiowana przez to ile KM aktualnie używamy a ta z kolei wynika z oporów jakie pokonujemy. Oczywiście nie zapominajmy, że taki np Fiat Uno czy inna Corsa przy 200 kmh ma aerodynamikę cegły i potrafi generować opory większe/porównywalne ze sporo większym samochodem. 7er przy 200 trzyma się drogi jak przyklejony bo projektujący go pamiętali o tym, że to auto będzie tyle jeździć. Corsa była projektowana jako auto do miasta. Jej konstrukcja przy 200 kmh jest kompletnie nieefektywna. Niechby taka Corsa spaliła wtedy te 10 - ale spali je całym stadkiem KM jakie może wygenerować.
W mocnym skrócie to właśnie generuje takie a nie inne spalanie przy określonej prędkości. Warto zauważyć, że często auta tej samej wielkości i klasy (co z kolei przekłada się na podobne Cx i wielkość) zużywają podobne ilości paliwa przy takich samych prędkościach. Widać to gdy się porówna ile np spalają popularne limuzyny przy 300kmh lub popularne kompakty przy 200.
Naturalnie cały ten wywód jest mocnym uproszczeniem bo nie uwzględnia takich rzeczy jak skrzynia biegów. Nie braliśmy pod uwagę tego, że niektóre silniki są optymalizowane pod pracę w jakimś konkretnym zakresie obrotów czy obciążeń (optymalizacja z myślą o ekonomii lub osiągach) a co za tym idzie mogą się lepiej przy danej prędkości sprawować.
Przykład? Polecam oglądnąć to video i zwrócić uwagę na to jakie techniki Honda zastosowała w celu obniżenia spalania. Szczególnie optymalizacja układu dolotowego jest interesująca. Naturalnie warto wiedzieć, że "ekonomiczny tryb pracy" tego silnika to 1500-3500 a co za tym idzie prędkości nie przekraczające 135 kmh (tak jest dobrana skrzynia). Powyżej tej prędkości pokazane rozwiązania przestają działać i silnik zaczyna spalać sporo więcej. Gdyby te rozwiązania zastosowano dla zakresu 4500-7000 zapewne ekonomia przy 200 by wyglądała inaczej.
https://www.youtube.com/watch?v=aFf_sw69Gf4
Wniosek? Najmniej pali auro które do pokonania oporów zużywa tylko tak KM jak to konieczne. każdy KM stracony po drodze na koiła to zwiększenie ilości spalanego paliwa.
Każdy KM używany niepotrzebnie to zwiększenie ilości spalanego paliwa.
-
6
-
-
1.2 TSI pali mi w mieście 8-9*/100. 3.0 pali mi 13-15*/100 LPG. Na stacjach w moim mieście 8L PB95 to 20L LPG.
W zależności od stylu jazdy
A po to się wolno kręci Vette bo im mniej RPMów tym silnik bardziej żywotny. C6 kręci się do 6500 RPM Ferrari 360 z tamtego orkresu 8500 RPM. Silniki od Ferrari się kręcą lepiej tylko, że wiele 360 tek nie dożywa 200 000 km bez remontu generalnego albo swapa.
Może nie tyle po to ile z faktu, że wyżej nie może. Średnia prędkość tłoka robi się zbyt wysoka przy takim skoku, szczególnie gdy tłok ma ponad 10cm średnicy. Rozrząd OHV tez nie pomaga bo bezwładność takiego układu jest masakryczna w porównaniu do OHC i szklanek. Widać to z resztą dość wyraźnie jak się sprawdzi co trzeba wymienić aby móc bezawaryjnie kręcić np takiego 427 HEMI do 7000.
Co do samego porównania C6 i 360. 360 kręci sie do blisko 9000RPM. Maksymalna moc leży przy 8500 ;) Corvette C6 weszła do produkcji gdy 360 z niej wyszło, w 2005. Wyraźnie pomyliła Ci się C6 z C5. produkowana w tych samych latach co 360 Vette C5 generowała o dobre kilka koni mniej (350 vs 400) przy różnicy pojemności wynoszącej dość sporo (3,5 vs 5,6). Dopiero C6 dogoniła mocą rzędu 400Km generowana z silnika o dwa razy większej pojemności (3,5 vs 7,0).
Co do trwałości silników w Ferrari, szczególnie w 348, 355 i 360 to zadziwiająco często okazuje się, że remont to wynik zerwanego paska rozrządu znajdującego się po stronie kabiny. Wymiana wymaga demontażu całej jednostki napędowej i jest delikatnie mówiąc droga, więc sporo osób to mocno zaniedbywało. Dopiero w 430 dostało łańcuch.
Co do ogólnego wysilania jednostki to naturalnie przyznaję Ci rację, silnik Ferrari generuje o wiele większą moc jednostkowa z litra pojemności a więc i szybciej się zużywa. Coś za coś.
1.2 TSI kosztuje mnie więcej. Do tego jest o 3.5s wolniejszy do setki. Nie chcę mi się dyskutować Panie minusiku ;)
Innymi słowy znów wracamy do tego o czym pisałem - to rynek weryfikuje koszta jazdy a co za tym idzie to co się sprzedaje. Gdyby w PL akcyza na LPG wynosiła tyle co na benzyne to byc może jeździłbyś 1,2 ;) Gdyby w USA litr benzyny kosztował tyle co u nas to być może Muscle cars nigdy by nie powstały ;)
-
Innymi słowy 1,2 TSI pali w mieście mniej czy 3.0 LPG jeździ w mieście taniej?
A może uważasz, że konstruktorzy aut są winni temu jaki podatek akcyzowy jest nałożony na LPG a jaki na benzynę?
-
Znajomy miał 400-450 HP Subaru STI i przesiadł się na Camaro SS i jest zadowolony. W STI co chwilę padało sprzęgło, paliło jeszcze więcej jak Camaro, co chwilę były problemy z silnikiem. Tutaj dostał to w standardowym samochodzie od dealera, do tego gwarancję i jakby nie patrzeć takie V8 jest znacznie bardziej żywotne niż potuningowane STI.
3.0 ma przy 160 km/h 3 000 RPM. I brzmi miło. 2.4 JTD przy 160 km/h ma 3 500 RPM i brzmi jakby mu coś miało wypaść a 1.2 TSI mające VMAX 190 km/h przy 160 km/h ma 4500 rpm i brzmi jak wkurzona osa i sporo wtedy pali.
Mam wrażenie, że nie czytasz tego co piszemy lub na siłę starasz się to tak czytać żeby nie zrozumieć.
-
1
-
-
No tak bo GTI i Megane RS to takie mega popularne współczesne auto.
Przy 1500 hamownia nie łapie. Przy 2 tys. standardowa C4 miała już około 330 NM i około 110 KM. Pokaż mi 1.2 bez turbo, które ma 330 NM. Nawet z turbo 1.2 TSI ma maxymalny moment 175 NM. Pojeździj kiedyś czymś z większą pojemnością. Nie trzeba redukować. Wyprzedzanie w zakresie 2500-3500 obrotów i tak wychodzi lepiej niż kobiecinie w aucie niżej.
Hamownia łapie - ale nie każda.
Ta C3 miała zapewne przez sporą część obrotomierza te 300-400 Nm. Wolnossące silniki mają to do siebie, że generują płaski wykres momentu. Dokładnie o tym wcześniej pisałem - pojemność sprawia, że nawet toporna technika wystarcza do tego aby silnik wygenerował moc. Naturalnie warto zauważyć to o czym pisałem wcześniej - specyfika rynku i infrastruktura. Podczas gdy powojenna Europa była ruiną gdzie benzyna była towarem deficytowym USA tego problemu nie miało. To wymuszało inna konstrukcje i całkiem inaczej ustawiało priorytety. Podczas gdy w Europie mniejszy litraż był koniecznością to w USA duży litraż był najprostszym sposobem na dalsze zwiększanie osiągów. Dodatkowo pociągnęło to za sobą inne sprawy - podczas gdy W Europie manualne skrzynie pozwalały maksymalnie wykorzystać osiągi małych silników to w USA duży silnik był niejako wymogiem bez którego automatyczna skrzynia o trzech biegach zbyt mocno hamowała auto. W Ameryce zużycie paliwa było drugorzędne - w Europie kluczowe. To np sprawiało, że masa aut była kompletnie różna. takie przykłady można mnożyć...
Dlaczego w USA tak popularne są pick-up's? Bo ichni rolnik wrzuca na pakę narzędzia czy co tam potrzebuje i jedzie kilkanaście mil żeby dojechać na skraj swojego ranczo i ogrodzić pole. Gdzie w Europie masz takie odległości które pokonujesz codziennie? Do najbliższego marketu masz 22 mile i dlatego zakupy dla całej rodziny mieszkającej na Twoim ranczo robisz raz na tydzień.
Przykład z Europy? Kupiłeś nowe Camaro, jedziesz na myjnie i odkrywasz, że nie w każdej myjni automatycznej się mieścisz na szerokość. Pod hipermarketem auto Ci wystaje a ty masz problem aby otworzyć drzwi. Zużycie paliwa przy europejskich cenach drenuje kieszeń. Opony na zimę są niedostępne - musisz kombinować z oponami z SUVa albo zakładać ogumienie niezgodne z zaleceniami producenta co nie w każdym europejskim kraju jest legalne. Kupiłeś C4 ZR1 - sprawdź czy dostaniesz od ręki tylne opony i ile kosztują. Weź sobie taka Vette C4 na wyprawę w Alpy - tylko nie zapomnij zatrzymywać się i czekać aż hamulce zaczną ponownie działać bo niestety zbyt wydajne nie są. W Texasie to nie problem - w europejskich górach już tak.
To nie jest tak, że jedna koncepcja jest gorsza od drugiej - po prostu kompletnie inne warunki i kompletnie inny rynek. Dodge RAM jak znalazł. Octavia Combi wydaje się być żartem mimo całkiem sporego bagażnika. Dla rolnika w Europie który do sklepu jedzie kilkanaście km i może tam być co 3 dzień to żaden problem.
Nie bardzo wiem po co mam Ci szukać silnika 1,2 mającego 330Nm. Przecież wyraźnie napisałem, że moment w Vette sprawia, że przy jakichś tam niskich obrotach generuje tyle samo mocy co mały silnik jakiejś Corsy maksymalnie. Może z 1,2 przesadziłem - ale bardziej szło mi o pokazanie różnicy niż dosłowne porównanie jakiejś konkretnej jednostki. Przyspieszamy mocą silnika a moc to uproszczeniu Nm*RPM. Mając niewystarczająco jednego musisz nadrobić drugim - efekt jest ten sam upraszczając bo tym efektem jest określona ilość KM. A to od tego ile aktualnie KM trafia na koła zależą osiągi. Oczywiście, że wymusza to zmianę całej reszty. Oczywiście, że mając silnik który generuje przy 2000 RPM dość mocy aby jechać czy wyprzedzać nie musisz redukować - mimo to mówimy o dwóch kompletnie różnych autach. Big Block w Corsie to niekoniecznie świetny pomysł a 1,2 TFSI (czy jak to szwaby nazywają) to zapewne pomyłka w Vette.
Pamiętaj tez że 3500RPM w Vette kręcącej się do okolic 5000 (a i to nie zawsze!) to tez nie tak że ledwo muskasz gaz końcem stopy ;/
Tak naprawdę chcąc cokolwiek porównać to trzeba by tu postawić jakieś Europejskie auto tej samej klasy. Nie wiem, może jakieś Ferrari albo innego SuperSporta?
Nie bardzo wiem co jest egzotycznego w GTI czy starej Megane RS. Golfów GTI VI i VII widzę na co dzień całe zatrzęsienie. Zauważ tez że nie mówię tu o Golfie R czy Megane w najmocniejszej wersji bez środka. nie mówię o Foce RS a o wersjach dysponujących mocą 200-230KM. to naprawdę wartość tak kolosalna, że według Ciebie specjalnie wybrałem najmocniejsze auta z tej klasy? Zauważ też, że nie licząc Golfa to inne modele sa zwyczajnie starszymi autami których nie ma już na rynku.
Zauważ tez proszę, że mimo wszystko są to usportowione kompakty a nie auta projektowane jako wozy stricte sportowe w których głównym priorytetem są osiągi. Owszem, Vette wypada fajnie biorąc poprawkę na to, że to auto ma 50 lat (inne sports-cary wypadają podobnie, w tym znane europejskie auta), ale tak naprawdę na tle współczesnych aut samymi suchym,i osiągami już nie szokują.mój Fiat z '94 roku robi ćwiartkę wolniej niż taka Vette, ale już do 100mph jest porównywalny lub szybszy. A mój Fiat to seria po lekkim programie. I to seria która rdzewieje i ma swoje lata. I żeby było śmieszniej mój Fiat to ubrane w ładniejsza karoserię Tipo z doładowanym silnikiem. Jak to porównać do auta projektowanego i budowanego jako super-car?
Postęp jest nieubłagany.
Każdy jeździ inaczej. Ja z kolei dużo jeżdżę autostradami a jeszcze więcej S'kami. Więc też mogę powiedzieć, że po co mi diesel do jazdy 160-180 lub 1.6 z Turbo, które to przy takiej jeździe raz, że będą głośne, dwa, że spalą dużo więcej jak 3.0 V6 z LPG ;)
Głośne bedzie tylko dlatego, że porównujesz mniejsze i mniej luksusowe auto do flagowej limuzyny MB. dziwi Cię, że w takim Civicu silnik wyje? Może dlatego że w S jest kilkakrotnie więcej wygłuszeń.
Naturalnie,. że mały silnik tez pali duzo - palą KM a nie silnik jako taki. Zużycie paliwa wynika z tego jakie opory musimy pokonać i ile energii do tego potrzebujemy. Jeśli w typowym kompakcie chcemy pojechać 200kmh to musimy mu dostarczyć circa 120-140KM. To czy dostarczymy je z pojemności czy z turbo nie gra roli - wyprodukowanie tych KM za każdym razem pochłania tyle samo paliwa (zakładając, że porównujemy współczesne sobie silniki o podobnym zaawansowaniu i sprawności). Pozostaje kwestia czy mamy silnik który generuje moc potrzebną do trzymania określonych osiągów jako swoje max czy też ma zapas i tego jak to wpływa na komfort podróżowania.
-
3
-

Codzienność za kierownicą
w Motoryzacja
Opublikowano
"... I guess it's just the way I'm wired."