-
Postów
164 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Odpowiedzi opublikowane przez uziel101
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 7
-
-
Co do dodatku gdzie zakupić oprócz steam'a ??
Np. tutaj: Search results for "deus ex" — Page 1
-
Holy fucking mercy! Jesus Christ! Zawsze sie wypieprzalo, a teraz zalogowalo mnie do battleloga jakiegos na stronie ooooooo szit ok chlopacy chyba sie udalo, a wiec teraz oglaszam, siedzialem przy tym badziewiu od 20:00 wczorajszego dnia, teraz siadam, ale do gry, wiec nie bedzie mnieeee spoooooro czasu ;D W konccu L4 wykorzystam! :D
Hehe, kibicowałem ci w tym epickim boju ;)
-
Zamiast obniżać zegary to wystarczy podnieść napięcie na 1,100v i gra poprostu lata, żadnego wywalania na pulpit i zatrzymywania obrazu w grze a temperatura nie przekracza 70 stopni. Do zmiany napięcia polecam bardzo przejrzysty programik "Nvidia Inspector". Metoda ta dziala napewno na kartach Geforce 560Ti OC Gigabyte (cała seria ma ustawione za niskie napięcie i wszyscy mają znią problemy w bardziej wymagających grach).
Też działa, dzięki.
Panowie, wiem, że pytanie może wydać się kretyńskie, ale jest to moje pierwsze spotkanie z serią Battlefield. Wcześniej grałem głównie w Red Orchestrę, gdzie jest nacisk na współpracę drużyny. W becie podobała mi się misja Metro bo miejsca do zdobycia/obrony były ustawione po kolei i to niejako wymuszało współpracę. Ale na tych większych mapach to jest bałagan - przynajmniej takie wrażenie na razie odnoszę. Czy w zespołach są jacyś teamliderzy, ktoś kto kieruje tym całym bałaganem i mówi drużynie jaki aktualnie cel zdobywamy? Czy są jakieś serwery gdzie gra się bardziej zespołowo?
-
Problem rozwiązany - dla wszystkich co mają gtx560Ti OC - aby BATTLEFIELDY nas nie wypieprzaly do black screena ściagamy MSI afterburner i CORE CLOCK downujemy z 900Mhz do 822 - żesz masakra jakas. Bf jest bardzo czuły na to a tak naprawde defaultowe ustawienia dla 560Ti to wlasnie 822 na rdzeniu (firmy takie jak gigabyte czy asus podkrecily karte z dopiskiem OC na 900).
Dzięki! U mnie pomogło, a wcześniej wywalało mnie po kilku minutach grania zarówna na mp jak i na sp.
Czy możecie polecić jakieś serwery gdzie grający grają zespołowo i jest jakaś kontrola nad tym biegającym bałaganem? :wink:
-
nie bijcie, ale szkoda, że w nowym Deux'ie, miasto nie jest tak fajnie wykonane jak tutaj...
dokładnie o tym samym pomyślałem. gdyby grafa w nowym dx była taka jak w hard reset... ehhh... byłoby mocno ok.
-
Wkurza mnie idiotyczne zbalansowanie broni - jeden granat EMP kładzie robota, ale trzeba już trzech rakiet z RPG żeby go zniszczyć. Tyle że rakietnica zajmuje pół plecaka. Oo
Ale to chyba jest prawidłowy balans ;) EMP wykańcza elektronikę, a pancerz robota jest odporny na kilka trafień.
-
Analitycy szacują, że zostanie sprzedanych 1,2 mln kopii gry 'Wiedźmin 2' w 2011 r.Orientuje sie ktos jak idzie sprzedaz Wiedzmina 2 ?
Ciekaw jestem jak szybko pobije sprzedaz jedynki ?
Moze im sie uda doubla zaliczyc ;)
zycze im tego serdecznie ,gra ogolnie rewelka
-
Albo już zmęczony jestem, albo nie wiem... widzicie gdzie się ustawia odwrotną oś myszki?
-
-
Ma być "soon". Jest już lista poprawek http://www.en.thewitcher.com/community/entry/30/
-
Teza chwytliwa, ale nie trafiona. CoD: MW 2 i ostatni MoH w singlu były krótkie, ale w multi można grać znacznie dłużej. Poza tym spoglądam na półkę przed sobą i patrzę w co ostatnio grałem - Dragon Age - bardzo długa gra, Fallout: NV - mam za sobą 30 h i jeszcze nie jestem w New Vegas, Batman: AA - z pewnością przynajmniej 8 h wyśmienitej rozgrywki, Assasin II - też krótka nie była, , Stalkery, Wiedźmin, Bioshock, HL 2 z dodatkami, podobnie. O strategiach czy symulatorach, w które uwielbiam grać już nawet nie wspominam. To są gry wiecznie żywe. Oczywiście można się użalać, ze hajpowane superprodukcje są króciutkie tylko co to da. Ja ostatniego medala pooglądałem na gemplajach i olałem. Jest tyle innych fajnych gier (nawet tych starszych), ze szkoda kasy i 4 h na tego typu superprodukcje.
-
1
-
-
W czym przesadzone ? Napisałem, że pod względem zawartości, czyli przede wszystkim fabuły to w cale nie jest mocno przesadzone stwierdzenie, że jest godna F1/F2. Ta gra broni się zawartością tak mocno jak może, jest tyle smaczków związanych z f1/f2, że śmiem wątpić czy w nie grałeś twierdząc, że dodali kilka muzyczek z "orginałów". Poza tym ambient w wielu miejscach jest jak z f2!. Tak powinien wyglądać F3 pod względem content-u. Co innego jeśli chodzi o silnik (stary, animacje są tak biedne itd) i ufpsowienie gry. Mnie to strasznie denerwuje i nie mogłem tej idei znieść, ale mimo wszystko radzę to przeboleć bo zawartość nadrabia te wszystkie niedociągnięcia, a wierni fani f1/f2 powinni głównie na to zwracać uwagę. Jak F3 rzuciłem w kąt tak w FNV grałem 5-6h jednym ciągiem, co jest ewenementem z racji co dziennych obowiązków, rodziny, pracy i marnych gier.
ja dodam, że gram około 10 godzin i nie natrafiłem na żadnego babola uniemożliwiającego grę. fabuł i erpegowatośc gry jest dla mnie rewelacyjna. f3 był niestety słabizną. NV jest takie jakie powinno być - mnóstwo smaczków, zawiłości fabuły, wątków, możliwości... trudno oderwać się od monitora. widać, ze dopracowali wiele spraw. gram na hardkorze i najtrudniejszym poziomie i co mnie cieszy np. walka z ghulami nie jest taka jak w f3. strzelanie im w głowę nie ma sensu bo na razie nie mam żadnego pancerza i nawet jak trafię ghula dwa razy to i tak dobiegnie do mnie i walnie w głowę, ze wstrząs mózgu murowany. trzeba kombinować i np. najpierw strzelać w nogi, żeby spowolnić przeciwnika. do tego mozliwość modyfikacji broni, pocisków, gotowanie, jedzenie, woda i spanie. czarny humor i fajne lokacje. ja osobiście jestem pod wielkim wrażeniem tej gry i dla mnie jest to godny następca f1 i f2.
-
1
-
-
A czy osoby, które ukończyły mogłyby si e wypowiedzieć co jest bardziej warte wydania pieniędzy i poświęcenia czasu: dodatki do f3 czy New Vegas? Podstawkę F3 przeszedłem jakiś czas temu i była ok, bez szału - F2 bawił o wiele bardziej - ale grą była niezłą. Płytę z oryginałem ma obecnie kumpel - nie wiem czy mogę dokupić same dodatki..
Ja skończyłem właśnie F3 klika dni temu, a dzisiaj zasiadłem do F:NV. oczywiście gram zbyt krótko, żeby mieć jakiś całościowy obraz, ale po tych kilku godzinach mogę powiedzieć, ze NV jest duuużo lepsze od F3, które zgadzam się - było bez szału. na dodatki do F3 szkoda pieniędzy moim zdaniem. natomiast NV to dla mnie nowa jakość, o wiele lepszy klimat i w ogóle - ma to coś.
-
Dzięki panowie za pomoc
@ Niko442 - po wgraniu tych plików jest idealnie! jeszcze raz dzięki i pozdro! :)
-
Chyba wystarczy sam plik american.gxt. Wrzuć go do folderu GTA San Andreas/text i powinno działać.
Ale ostrzegam, spolszczenie, mimo że oficjalne to jest w nim sporo błędów. Po prostu panowie z Cenegi nie czają gangsta klimatów [;
Na przykład TU się nie popisali. "Kto ma więcej pasków, niż ktokolwiek inny? Kto ma wszystkie paski?" :lol:
dzięki serdeczne za plik!!! działa niestety bez polskich znaków... może ktoś ma jakiś pomysł?
-
Czy jest jakiś sposób żeby zainstalować spolszczenie wydane przez cenegę na wersję ze steama? ewentualnie może gdzieś ktoś wystawić pliki z tego spolszczenia - będę wdzięczny ;)
-
masz pirata
taaak... nawet dwa piraty
Prędzej jakiegoś Radeona.
przecież napisałem
pomogła wyłączenie wymuszenia aa w panelu sterowania nvidia.
gra daje rade. grafika nie jest aż tak fatalna. dialogi super. wyborów sporo.
niestety męczę się patrząc jak skrada się główny bohater (czyli cały czas :lol2: . bolą mnie plecy jak na niego patrzę. i polonizacja jest skaszaniona. to znaczy dialogi w podpisach wrzucone są po dwa - trzy słowa, zamiast całych zdań. ścieżki dialogowe zmieniają się tak szybko, ze cięzko nadążyć za czytanie, a jak jeszcze trzeba szybko podjąć decyzję to już w ogóle można się pogubić.
-
Wszystko pięknie, gra mimo pewnych drobiazgów zapowiada się świetnie, ale nie wyświetlają mi się wszystkie opcje dialogowe - chodzi wybór stylu rozmowy. widziałem na youtube, ze powinienem widzieć jakieś napisy tymczasem u mnie fail. ma ktoś podobny problem? Zainstalowałem jakąś łatkę poprawiającą podobno lokalizację językową ze strony cd-projekt, ale nic nie pomogło :/
wersja prawidłowa
moja wersja
edit:
pomogła wyłączenie wymuszenia aa w panelu sterowania nvidia.
-
flipery wszelkiej maści, gierki karciane - i jest w tym bardzo dobra ;)
-
recka fajna - myślę, ze ocena jest ok i wszystkie aspekty zostały opisane. ja bym jednak dał mocniej do pieca z wymaganiami - są bardzo wysokie, a gra jest skandalicznie słabo zoptymalizowana. ja wiem, ze mój 8800 gt jest już leciwy, ale np. batman czy ac2 śmigały rewelacyjnie. wielki minus za wymagania/optymalizację. patch nic nie pomógł
-
uziel- jeszcze taka kwestia tytułem uzupełnienia powyższego. Porównujesz piractwo do kradzieży mienia. "Towar to towar" piszesz. No to ja pytam o gwarancję, rękojmię na ten "towar". Na każdy towar dostajemy gwarancję jego należytego działania. Towary kupione w necie możemy nawet odesłać w ciągu 10 dni jak nie spełnią naszych oczekiwań.
Co z grami itp? Nie słyszałem o gwarancji na dobre działanie gry, czy o możliwości zwrotu rozpakowanej gry do sklepu "bo źle działa". Spójrz w drugą stronę. Każe się ludziom kupować kota w worku, bez drogi powrotnej. I równocześnie nazywa ich przestępcami gdy po prostu się na takie traktowanie nie godzą.
Co do tych którzy graja i mają w pupie. No cóż. Zawsze będzie pewna grupa która tak zrobi. I na nich mandaty. Ale wara od określania piractwa kradzieżą.
od początku było wiadomo, ze każdy z nas zostanie przy swoim określeniu.
ale dziękuję za dyskusję pozdrawiam ;)
-
uziel101- costi w zasadzie udzielił wyczerpującej odpowiedzi. Nie będę się powtarzał.
Zgadza się. Producenci gier zamiast robić produkt dłużej, dopracować, zoptymalizować to wolą wydać go szybko, z babolami i by był maksymalnie zasobożerny. Do sektora przedsiębiorstw taki soft jest nie do pomyślenia. Sami sobie kręcą bicz. Nie dziwota że ludzie wolą zassać pirata i sprawdzić co i jak.
Zauważ uziel, że gry dobre, dopracowane (oraz tgz. klasyki) sprzedają się bardzo dobrze. To samo filmy. Ludzie mają poczucie że nie zostali oszukani. Że produkt zrobiono dobrze. Doceniają to i kupują oryginały.
Nie twierdzę że gorsza jakość jest uzasadnieniem do piractwa- NIE JEST. Można nie kupować. Ale to się przenosi na całą branżę. Nie wiadomo który produkt jest ok, który film jest ok itd, więc ludzie ssają i sprawdzają. A potem kupują te dobre.
I niech to będzie powodem do zastanowienia dla wytwórców. To jest właściwa droga. Wziąć się do porządnej roboty. Dobry produkt obroni się sam. Ludzie go docenią. Produkt zły i tandetny nie będzie doceniony więc i zysk niższy. I metody policyjne nie nakręcą sprzedaży.
cieszę się z tego co napisałeś bo zgadzam się praktycznie ze wszystkim (nie licząc tego co napisał) costi.
producenci gier przeginają z zabezpieczeniami, robią niedopracowane tytuły, gry są zdecydowanie za drogie i sam czesto czuję się oszukany. policja też przegina. 100% prawdy i przybijam ci piatkę za to co napisałeś.
do każdej gry powinno być demo full wersja dostępna np. przez 5 godzin grania (czy jakoś tak ;) ) żeby można było sobie wyrobić zdanie.
mi chodzi tylko o to, że piractwo jest przestępstwem i jeśli ktoś zasysa grę przechodzi ją całą i ma w du@@ie producenta to jest nie porządku. a niestety wiele osób tak robi i śmieje się w twarz - jak np. przy okazji wyżej wspomnianego AC2. i to mnie wkurza.
pozdrawiam :)
-
uziel - uparcie nie widzisz rznicy miedzy slowami "byc moze", "niektorzy" itp. a podawaniem konkretnych kwot. Ogarnij sie chlopie, bo cos sie zapetliles ;)
Alez podajemy argument: wyliczenia producentow opieraja sie na liczbach wzietych z tylka, nie majacych zadnego pokrycia w rzeczywistosci; mechanizm tego wyliczenia jest chyba wszystkim tu znany: cena detaliczna gry x ilosc osob, ktore ja rzekomo sciagnely (zwracam uwage na slowo "rzekomo").
Ten przyklad tez jest przejaskrawiony, ale on ma bardzo duzo sensu. jest to strywializwane przedstawienie zasady dzialania lobbingu: przychodzi przedstawiciel jakiejs grupy interesow (dajmy na to: producentow planszowek) do ministra i mowi "sluchaj, napiszcie no ta planowana ustawe o grach tak, zeby to nam bylo dobrze" (tu sie moze jeszcze pojawic "a nie bedziesz zalowal", ale nie o lapowkarstwie jest temat ;) ). Do teg mozna zamowic w prasie kilka dramatycznych artykulow o szkodliwym wplywie gier komp. na mlodziez, zeby stworzyc poparcie stoleczne, a moze nawet wypchnac jakiegos mlodego i glupiego aktywiste zeby zrobil akcje pisania listow popracia dla nowej ustawy i tak by mozna jeszcze dlugo, ale nie o tym jest temat. Oczywiscie w cywilizowanych krajach lobbing wyglada pewnie subtelniej, ale oglna idea jest taka sama: przefrsowac prawo takie, zeby nam bylo dobrze, a konkurencje udupialo.
EDIT; a piractwo naprawde w jakims tam stopniu ma pozytywny wplyw na rynek, i to nie tylko taki, ze ktos sciagnie, a potem kupi, ale moze tez np. polecic film znajomym, ktorzy go kupia. Aczkolwiek podawanie w tym kontekscie jakikolwiek liczb jest jeszcze wiekszym wrozeniem z fusow niz wyliczenia producentow o stratach.
costi litości... czy myślisz, że branża podaje swoje straty spowodowane piractwem co do centa? To też są tylko szacunki nikt kto jest poważny nie będzie twierdził, ze są to dokładne wyliczenia.
Cały czas twierdzę, że poza argumentami, że są to „liczby wzięte z tyłka” nikt w sposób konkretny nie zakwestionował wiarygodności tych danych.
Moi rozmówcy w dwóch ważnych kwestiach okazali się mało wiarygodni – dlatego mam prawo twierdzić, że ich podważanie (powtarzam – bez argumentów) danych producentów też jest niewiarygodne.
A już rady typu ogarnij się to możesz sobie darować. Wolałbym, żeby ta dyskusja trzymała się jakiegoś poziomu.
Przkład podany o lampach jest całkowicie pozbawiony sensu. Bo rozmawiamy o piractwie, a schodzi już na lobowanie itp. No i o co chodzi w tej kwestii?: „idea jest taka sama: przefrsowac prawo takie, zeby nam bylo dobrze, a konkurencje udupialo”. Czy jako konkurencję mam rozumieć tutaj piratów? Oni nie są konkurencją bo konkurencja wytwarza konkurencyjny produkt, a piracie nic nie wytwarzają. Czy jako społeczeństwo mamy jakieś korzyści z piractwa – zapłacone podatki, miejsca pracy w sklepach? A może jako konkurencję widzisz w tym przypadku inną branżę?
Z editem zgadzam się całkowicie poza zdaniem: „moze tez np. polecic film znajomym, ktorzy go kupia” – bądźmy realistami plizzzz….
edit.
Widzisz, sam fakt że ktoś używa oprogramowania bez uiszczenia zapłaty - jest to jak najbardziej irytujące, ale to nie jest akt kradzieży, tylko kopiowania.
I znów zresztą mnie nie słuchasz - udowodnij mi że poprzez piractwo wiele osób nie kupuje oryginałów.
nie mam już czas za bardzo na dyskusję, ale powiedz mi jaka jest róznica dla osoby, której program jest masowo używany przez piratów - czy jest dla niej pocieszeniem, ze nie otrzymuje kasy za swoją pracę bo to nie jest kradzież tylko kopiowanie. na bardzo was proszę, można nazwać wszystko tak jak się chce, ale fakty są faktami. producent jest robiony w jajo i choć ktoś używa jego programu on nie ma z tego ani złotówki. dla ciebie to jest kopiowanie dla mnie kradzież. ja jestem w plecy.
co do twojego ostatniego pytania to poruszasz się ciągle w takiej abstrakcji - wiele , niewiele - to znaczy ile? jeśli śledzisz tę dyskusję to widzisz, że cały czas kwestionowane są wyliczenia producentów gier, a ty chcesz, żebym ci wyliczył ilu piratów kupuje oryginały? :lol2:
-
2. Ty. Co z Tobą? Przeczytaj raz jeszcze. On stwierdził sam FAKT istnienia zjawiska pt. "niektórzy kupią oryginał jak wypróbują na piracie". Producenci nie stwierdzają FAKTU że "dużo tracimy" (choć też) tylko podają liczby. Konkretne kwoty jakie tracą. I te kwoty są z kosmosu bo nie da się tego wyliczyć.
Natomiast faktu istnienia piractwa i tego że ktoś BYĆ MOŻE zamiast pirata kupiłby oryginał nikt nie kwestionuje.
3. Nie uciekam. Stwierdzam tylko że stosujesz paskudny styl retoryki. Taką psychomanipulację która polega na tym że się nie mówi "nie kradnij" tylko "jakbyś się czuł jakby Ciebie okradziono". 90% społeczeństwa nie zareaguje na pierwsze stwierdzenie, bo ma charakter neutralny. Drugie stwierdzenie dotyka uczuć, wrażliwości, sumienia itp. W sposób podstępny implikuje człowiekowi poczucie winy i powoduje że zgadzamy się z tym o co chodzi serwującemu taki przekaz (w tym wypadku chodzi o wpojenie nawyku że to kradzież).
Na mnie taka metoda nie działa dlatego nie czuję się niczemu winny. I nie będę się też tłumaczył.
Taki piękny przykład z Bastiata. Należy karać za używanie światłą słonecznego bo szkodzi to producentom lamp naftowych.
I do tego można dorobić taką nagonkę jak do softu:
- A jakbyś się czuł jako producent lamp jakbyś nie mógł utrzymać rodziny. Bo Ci wredni ludzie korzystają ze słońca i przez to sprzedaję mało lamp.
- Trzeba nałożyć kary surowe na korzystających ze słońca.
- Policja musi takich ścigać z urzędu i do więzienia.
- Itd.
Otóż oczywiście z punktu widzenia producentów lamp jest to genialne prawo. Tylko że tak by chcieli producenci lamp, producenci krzeseł (zakazać taboretów), taksiarze by chcieli zakazać sprzedaży aut, itd.
Prawo nie ma służyć zaspokajaniu wyimaginowanych roszczeń pewnych grup nacisku tylko ma zapewniać bezpieczeństwo, ochronę mienia. Musi być rozsądne i kara musi być adekwatna do czynu. Tak nie jest.
Ty. Co z Tobą. on pisze wprost, że piractwo nakręca branżę. a żeby jakiś nakręcać CAŁA branżę w grę wchodzić muszą (tak myślę) setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy. i ty to przyjmujesz za pewnik.
nie wiemy tak naprawdę czy te liczby (straty producentów) są z kosmosu bo nie wiemy jak oni to wyliczają. ty stawiasz tezę, że te liczby są do bani, ale nie podajesz argumentu żadnego typu oni stosują taką to a taką metodologię, która jest błędna. ty sie upierasz, ze wyliczenia są be i koniec. podobnie podchodzisz do prawa - zostało opracowane za łapówki i jest do bani. je wiem, ze w zyciu nie wszystko jest czarno białe, a argument, że coś mi się nie podoba więc pewnie opracowali to łapówkarze do mnie nie trafia. już widze jak kolesie z EA jadą do sejmu z walizką kasy i przekupują kogoś. bądźmy poważni, prosze...
dlaczego paskudny styl. piszę o faktach, pytam. to teraz ty starasz się nazwać to o co pytam czymś paskudnym.
a na taki podany Ciebie przykład czekałem :) i dostrzegam w nim poważne luki. mam nadzieję, że przyznasz mi rację. zostańmy w świecie gier. ty podajesz przykład w stylu: producenci gier planszowych protestują przeciw produkowaniu gier komputerowych bo to szkodzi ich biznesowi.
- A jakbyś się czuł jako producent gier planszowych jakbyś nie mógł utrzymać rodziny. Bo Ci wredni ludzie korzystają z gier na pc i przez to sprzedaję mało gier planszowych.
- Trzeba nałożyć kary surowe na korzystających z gier komputerowych.
- Policja musi takich ścigać z urzędu i do więzienia.
- Itd.
mam nadzieję, że dostrzegasz podstawowe błędne złożenie tego przykładu i jego bezsens. poza tym mamy XXI wiek. pozbawić kogoś zysku i zarobku można na różne sposoby. i nie musi to oznaczać ukradzenia gry ze sklepowej półki.
w naszej dyskusji nie chodzi o to, ze producenci gier zakazują komuś robić coś innego, tańszego, lepszego, bardziej wydajnego. chodzi o to, że ktoś bierze sobie ich produkt za darmo choć normalnym jest w naszej kulturze, że za towar (jabłka, dostęp do kablówki, pizzę, bilet autobusowy) płaci się. chyba, ze jego twórca postanowi inaczej.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 2 z 7




The Elder Scrolls V: Skyrim
w Gry
Opublikowano
Szczęściarz z Ciebie... ja zamówiłem na gram.pl i na razie cisza. Na facebooku na pytanie czy dzisiaj będzie wysyłka napisali tylko: jak tylko gra zostanie wysłana na pewno dostaniecie powiadomienia na maila ;)
A ciśnienie mi rośnie