Witam! Więc sprawa wygląda tak: miałem w kompie 2 działające dyski jeden to Seagate Barracuda 80gb, a drugi to IBM 40GB. Pewnego pięknego dnia mój brat niestety włożył do IBM odwrotnie wtyczke od zasilacza (ponieważ jest ukruszony kawałek plastiku naokoło gniazdka to wtyczka wchodzi każda strona). Włączył komputer, a że dyski były na 1 kablu zasilającym to padły obydwa :) No i Seagate nie włącza się wogóle, jst martwy, słyszałem, że są w nich bezpieczniki, a IBM się włącza, ale bios go nie wykrywa i grzeją się te czarne kostki (chipy czy coś:)) na nim do wysooookich temperatur. Jak myślicie da się coś z tym zrobić? Gdzie to naprawić, bo w Płocku nie ma zbytnio żadnego serwisu, może jest jakiś internetowy? pomóżcie :)