Dokładnie jest to IBM DTLA 307030. Wlasnie dzisiaj odebralem go z serwisu, a tu znowu kaplica!!!! Po krotce powiem o co chodzi: dysk jakis czas temu zaczal świrwać (drapanie głowicą o talerz takie jednostajne 3sekundowe) . Myślałem że to bady (scandisc wysypał 15KB badów) więc oddałem go do servisu (gwarancja), a oni po tygodniu mi go oddali i powiedzieli ze jest ok!
I rzeczywiscie bylo ok! bez badów ale po jakimś czasie dysk wykazywał podobne objawy, sypał sie cały system WINXP. Po sformatowaniu znowu było ok! nie wykrywał badów ale np. podczas instalacji HOMM4 lub np podlączeniu drugiego dysku znów dysk świrował i system ponownie się sypał. Formatowałem go chyba z 5 razy. Miałem juz dosyć oddałem go ponownie do servisu, odebrałem powiedzieli ze jest ok, a tu <span style="color:red;">[ciach!]</span>o nic nie jest ok - teraz to nawet bios go nie wykrywa, od czasu do czasu...
BTW moze to wina mojego zasilacza 220W (CD i CDRW), może to on nie wydala... bo czasem go wykrywa a gdy chce zainstalować system dysk znowu mi drapie!!!! Mam juz dosyc.
Uffffffff ale sie rozpisalem, ale już nie mogę tego ścierpieć!!!
POTRZEBUJE HELPA