Jump to content

Pigmej

Stały użytkownik
  • Posts

    3237
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Posts posted by Pigmej

  1. 1. Dodatkowa masa do rozkręcenia (czyli trudniej przy słabym wietrze),

    2. do tego pewnie pytanie "co zrobić z uzwojeniami, które w danym momencie nie będą optymalne i jak to w ogóle kontrolować?".

    3. Imo lepiej by już było jakąś przekładnię trzymającą konkretne obroty, ale to z kolei zadanie inżynieryjne i dodatkowe (niezbyt niskie, jak podejrzewam) koszty.

    4. Skoro to działa w takiej postaci dobrze (a ze słów Kwazora wnioskuję, że tak), to zgodnie z zasadą mojego kolegi (speca od wifi) - "działa, nie ruszać!" :D

     

    1. Kwazor pisał że dołożenie łopatek zwiększy moc na wale.

    2. Byłyby ze trzy uzwojenia, z czego każde zoptymalizowane na pewien zakres prędkości obrotowej wału. W danym momencie co najmniej jedno byłoby bardzo efektywne. Resztę można by np. poprzez jakiś prosty sterownik elektrycznie separować od układu ładowania akumulatora.

    Oczywiście teoretyzuję, ale widzę że kolega nie żartuje z tymi eksperymentami. Wiec podrzucam tylko coś pod rozwagę.

    3. Przekładnia to wg. mnie przede wszystkim kolejne opory mechaniczne dla wału.

    4. To taka zasada która hamuje postęp. Nie popieram :wink:

  2. Dla mnie to nawet graficznie mogłoby się kompletnie nie różnić, no poza większymi teksturami na 2560x... ;) tak na wszelki wypadek. Więcej broni, więcej plansz, więcej dodatkowych opcji do tego pełna zgodność z Win7 i mamy grę za którą śmiało zapłacę. :)  

     

    W pełni ZA. Od dawna czekałem na uczciwe 2D.
  3. 1. Panowie, wasza bajka jest piękna. Będę ją synkowi opowiadał na dobranoc, ale to nadal tylko bajka.

    2. Żyjemy w realnym świecie, w którym mamy realny problem do rozwiązania. Oczywiście problemów jest więcej.

    3. Tym problemem jest 8000 ludzi, którzy corocznie trafiają do więzień z tytułu ustawy o przeciwdziałaniu. Większość z nich to posiadacze niewielkich ilości narkotyków bądź nielegalnych używek takich jak marihuana.

    4. Wasza postawa jest czystą teorią, a tu potrzeba praktycznej walki z faktycznym zagrożeniem. Postawcie na wolność wyboru i weźcie się w końcu do działania aby ruszyć ten głaz syzyfowy raz na zawsze z posad.

    5. I w końcu stanie się tak, że wasze dzieci pójdą do gimnazjów, pójdą na imprezy i wylecą z pod skrzydełek mamuś. I wtedy przestaną was słuchać a zaczną słuchać kolegów. Zapalą splifa i nic wam nie powiedzą dopiero kiedy gestapo wam wparuje z pasami do domu to zobaczycie jaki jest system. I się zastanowicie, czy zrobiliśmy naprawdę wszystko aby naprawić Polskę? Czy tylko snuliśmy piękne bajki ale w wybory siedzieliśmy w domu zamiast poprzeć legalizację?

    6. Co do ankiety, oczywiście, użyjemy jej. W demokracji większość decyduje o mniejszości a obowiązkiem mniejszości jest udowodnić, że ma rację domagając się swoich praw.

    7. Alternatywą są rządy mniejszości: komunizm, faszyzm, monarchie, teologiczne dyktatury. To już wolę krzyczeć na puszczy i słyszeć tylko echo. Przynajmniej za głoszenie swojego zdania jeszcze nas nie wsadzają jak w innych systemach.

     

    1. Czyli 95% procent historii ludzkości się nie wydarzyło? 100 lat temu latały smoki, etc? :mur:

    2. Nikt nie neguje istnienia problemu, tylko walczysz nie tam gdzie trzeba. Jeżeli odczuwasz potrzebę walki o lepsze jutro to dobrze- walcz. Ale celem nie jest opracowanie nowego stylu pływania w szambie, tylko likwidacja szamba.

    3. To nie problem. To rezultat tyranii większości. Głupiej większości.

    4. Po prostu realnie przedstawiamy problem.

    5. Ale czy my mówimy coś o tym żeby nie legalizować?

    6. Póki rząd ciągnie z tego ogromną kasę i daje mu to ogromną władzę nad ludźmi, nie zmieni podejścia.

    7. Alternatywą dla demokracji jest normalność, czyli rządy jednego władcy (monarchy).

    Jeżeli dla Ciebie rządy jednego władcy są równoznaczne z tyranią to polecam poszerzyć horyzonty.

  4. 1. Mylisz się, władza ma interes gospodarczy w legalizacji. W obecnej sytuacji państwa 10 miliardów rocznie dodatkowych wpływów to jest jak zbawienie. Ale nie może zalegalizować bo się boi, oczywiście nasza ankieta nie będzie podstawą do decyzji rządu. Jak się nad tym zastanowią to zrobią własną i o to nam chodzi. Dlatego dbaliśmy o wiarygodność danych, bo i tak wszystko zostanie sprawdzone.

    2. To działanie dla społeczeństwa w oparciu o realną sytuację. Sytuację opisałem wyżej. Cel to zwiększenie trochę wolności osobistej obywateli i prawa do decyzji o samym sobie. Nie jest to skok siedmiomilowy a raczej mały kroczek, ale kierunek powinien Ci się podobać.

     

    1. Gorszej (wybacz) herezji nie słyszałem. Faszystowska władza ma interes w delegalizacji. Chce kontrolować ludzi. Tak jak napisał grzechuk. A to że to się dzieje kosztem 10 czy 20 miliardów to nie ma żadnego znaczenia. I tak zapłaci za to podatnik, a będzie na smyczy. Za parę lat minie kadencja i można się zwijać, a co nakradzione to ich. Ile to można nakraść w więziennictwie, policji, poprawczakach etc przy okazji przetargów, to wiedzą tylko oni.

    Władza w demokracji nie ma żadnego interesu w oszczędzaniu państwowej kasy. Z każdej wydanej rozsądnie czy to nierozsądnie złotówki jest procent do kieszeni. A nierozsądnie wydawać jest łatwiej.

    2. Cel sam w sobie jest dobry (zwiększenie wolności ludzi) ale metoda jest bezsensowna. Ponownie tak jak napisał mój przedmówca. Nie można ludzi pytać czy są za tym by komuś innemu zakazać albo nie jedzenia tego czy tego. To absurd.

  5. Ale powiedz mi co daje pytanie o zdanie ludzi, którzy nie wiedzą o co chodzi, a jeżeli wiedzą cokolwiek to w 95% przypadków jest to wiedza z reżimowej telewizji? Czyli chcecie tak na prawdę badać efektywność agitacji jaką stosują te media. I informacje zebrane z takiej sondy i przedstawione władzy nie spowodują zmiany decyzji decydentów. Co najwyżej wzmogą ich działania propagandowe w obszarach, gdzie "wiedza ludu" jest odmienna od zamierzonej.

    Czyli de facto jest to działanie dla władzy, a nie dla społeczeństwa. Powtarzam. Tu nie ma co sondować. Wolność spożywania co mi pasuje jest "oczywistą oczywistością".

  6. 1. Nie palący nie jest właścicielem pubu ale palący też nim nie jest. Z tego co widze to palących jest mniejszość. Prawda jest taka że na początku pewnie zysk by zmalał ale czy jak bedzie ogólny zakaz to palący przestaną wychodzić z domu? Jakoś w IRL jest zakaz i jak chciałem zapalić to wychodziłem na zewnątrz. Puby są tam pełne ludzi.

     

    2. cyt: nikt nie powinien decydowac za wlasciciela do bedzie robil ze swoja własnoscia, jakie zasady beda panowac u niego

     

    przecież tak jest od dawna. w prawie każdej sferze życia. Na tym polega życie w społeczeństwie. dla jednych są to zakazy/nakazy z którymi nie mają problemu a dla innych jest to problem. Wszystkim nie dogodzisz. To czy sama idea zakazu/nakazu jest prawidłowa to inna bajka.

     

    Może bym mówił inaczej gdybym był właścicielem pub`u. Tego nie wiem.

     

    1. No to quiz.

    Adam robi imprezę i zaprasza Zbyszka i Kubę. W trakcie imprezy Kuba chce zapalić w mieszkaniu. Pytanie: kogo pyta o zgodę- Adama czy Zbyszka? Odpowiedź uzasadnij.

     

    2. Ale nikt tutaj nie kwestionuje samej idei istnienia nakazów i zakazów. Wręcz przeciwnie. Jawnie piszemy (pozwolę sobie w liczbie mnogiej), że PEWNE zakazy i nakazy być muszą. Rozmowa toczy się o granice tychże. I te granice już dawno temu zostały przekroczone, a obecnie to już jest tragedia.

  7. Jeśli jesteście tacy liberalni dla palaczy to może ja będę każdej nocy grał wam w pokoju w którym śpicie na perkusji! Przecież nikt nie może mi zabronić bo JA TAK CHCE!

    ps

    ja kończe wywody bo sie chyba zaczynam zbytnio nakręcać :rolleyes:

     

    Być może. Na pewno natomiast nie czytasz tego co piszemy (przeciwnicy zakazu). Gdybyś czytał to zauważyłbyś, że to nie zakaz palenia jest problemem. Rozmowa jest o czymś zupełnie innym. :sad:
  8. wszystko fajnie tylko musialoby sie to wiazac ze zmiana prawa...

     

    A mówiąc wprost ze zmianą obecnego bezprawia w prawo :wink:

     

    1. Wszystko się sprowadza do tego żo ty Wy chcecie decydować jakie zakazy są konieczne a jakie nie!

    Bo skoro mówicie że nie jesteście anarchistami i akceptujecie niektóre zakazy jednocześnie mówiąc jakie mają być a jakie nie to czym się to różni od tego systemu? Że tu ktoś inny decyduje a w Waszym systemie decydowaliby Wam podobni???

    2. I co jeszcze? Kolejne skrajności...

    3. a co z powietrzem, morzem, rzekami? To dopiero prowadzi do anarchii i absurdu!

     

    1. Najważniejsze to wprowadzić zasadę "chcącemu nie dzieje się krzywda". Zasadne są też zakazy oparte na tgz. dylemacie więźnia (np. zakaz kradzieży).

    2. To nie są skrajności. Drogi poza miastem, autostrady, itp. powinny być w pełni prywatne. Budową i poborem opłat od kierowców powinni się zajmować prywatni właściciele. Dbali by o konkurencyjność cen, o jakość drogi, jej przepustowość, odśnieżanie itp. I przede wszystkim budowano by tam gdzie są na prawdę potrzebne, a nie gdzie się linia na mapie narysowała panu ministrowi.

    Do dyskusji pozostaje kwestia jak rozwiązać drogi w mieście. Ja osobiście skłaniałbym się za takim rozwiązaniem:

    - Wewnętrzne drogi osiedlowe oddać pod kuratele rad osiedla, czy zarządcy osiedla.

    - Drogi główne miasta czyli sam szkielet pozostaje w rękach miasta, ale ich obsługą techniczną zajmuje się firma prywatna wyłoniona w drodze licytacji. Oczywiście należy wówczas określić pewne ogólne kryteria typu jak ma przebiegać, że ma być odśnieżona w zimie. I umowa na ileś lat. Prywatna firma ma sama sobie skalkulować ile ją to będzie kosztować razem z zyskiem i najniższa oferta wygrywa. I takiej firmie płaci się z pieniędzy z np. obowiązkowej opłaty od kierowców.

    Nawet nie trzeba pisać w umowach nic o dbaniu o stan nawierzchni. Wystarczą dobre sądy. Jak firma dostanie po [gluteus maximus] paroma dobrymi procesami o zniszczone auto, albo co gorsza zdrowie to momentalnie zacznie dbać o stan nawierzchni.

    To samo zresztą kolej, przewozy miejskie, lotnicze.

    3. Powietrze w sensie tlenu jest podobnie jak woda dobrem wspólnym ludzkości. Nie mogą być przedmiotem handlu. Można co najwyżej handlować np. dostawą wody. Ale nie samą wodą.

    Morza i oceany oprócz wąskiego pasa wód terytorialnych są wspólne i nikt nie ma prawa ich kupować. Tak zostać powinno.

    Rzeki są na tyle wąskie i otoczone ze wszystkich stron terytorium danego kraju, że są własnością kraju. Powinny być ogólnodostępne i opłaty jedynie od jednostek mechanicznych (generują skażenie). Co najwyżej należy wprowadzić pewne obostrzenia jak np. że zakłady mają wpuszczać do rzeki ścieki, powyżej punktu ich poboru, że nie wolno wpuszczać do rzek substancji trujących itp. Takie ogólne. Oczywiście zarówno na drogach jak i na wodzie i w powietrzu muszą być pewne zasady poruszania się (np. kodeks drogowy). Ale też ogólne i najważniejsze rzeczy.

    Lasy państwowe też można sprywatyzować. Spokojnie o wycinkę. Jeśli tylko będzie zapotrzebowanie na drzewo, zwierzęta leśne (mięso), czy nawet leśne tereny rekreacyjne to na pewno ktoś zaspokoi ten popyt.

  9. Z tego co tutaj piszecie to wszystkie zakazy należy wrzucić do kosza :unsure:

     

    Taaa. Czyli anarchia? Zacytuj choć jedno takie stwierdzenie.

     

    Zakaz palenia w miejscach typu przystanek jak najbardziej powinien być, bo są to miejsca w których ludzie przebywają niekoniecznie dobrowolnie...

     

    Akurat tutaj to też można jeszcze podrążyć, bo jeżeli wiatę stawia prywatny przewoźnik i nie ma nic przeciwko paleniu pod nią, to chyba również tam nie powinien obowiązywać :)

     

    Tutaj sprawa jest raczej prosta. Jako że zarówno drogi jak i przewozy osób powinny być w pełni prywatne, to właściciel drogi buduje wiaty i on ustala czy wolno. Przewoźnicy raczej nie budowaliby infrastruktury typu wiaty bo raz że musieliby kupić przestrzeń od właściciela drogi, a dwa po co właściciel drogi miałby się godzić na stawianie masy wiat. Raczej wolałby postawić je sam i najmować za opłatą każdemu przewoźnikowi. Ale oczywiście nie wykluczam pomysłu kaaban-a. Jak zwykle powinien to zweryfikować wolny rynek.

    Jak by się w każdym razie nie stało to właścicielem wiaty byłby ten czy inny "prywaciarz". I to też jego decyzja. Pewnie pod naciskiem PASAŻERÓW (a nie całego społeczeństwa, w tym tych którzy z wiat nie korzystają) ustanowiono by zakaz palenia. A może powstałyby przystanki z częścią dla palących. To właśnie jest piękno wolnego rynku.

  10. @Pigmej jak wchodzisz do kogoś to na drzwiach nie masz napisane "zakaz palenia". Nie widzisz absurdu w tym, że piszesz, że właściciel zabronił. Problem w tym, że nie zabronił. Sam nie pali, ale tobie pozwoli, zapalisz czy wyjdziesz?

     

    Nie palę, więc nawet nie zapytam. Jednakowoż jeżeli bym palił to:

    Wchodząc do domu (nad którego wejściem oczywiście nie ma żadnego znaku) i pytając czy mogę zapalić, zapalił bym słysząc "TAK". I nie uważam tego za nietaktowne, ponieważ jeśli pytam to po coś. Jeśli natomiast wiem że gospodarz nie pali to od razu bez pytania wyjdę na zewnątrz.

    Po prostu pytanie o to ma miejsce tylko w sytuacji gdy nie wiem czy gospodarz pali. A jeśli odpowie, że mogę to zapalę. Po to pytam.

     

    I to samo lokal. Jeżeli gospodarz (właściciel) nie życzy sobie palenia to wywiesza znaczek "zakaz palenia". Jeżeli jest mu to obojętne to nie wywiesza, co jest przyzwoleniem na palenie. Zdanie innych gości się tutaj nie liczy. Podobnie jak w domu. Gdy pytamy o to czy można zapalić to pytanie to kierujemy nie do innego gościa, tylko do właściciela domu (gospodarza). Jest to logiczne, bo to jego dom. Tak jak knajpa jest własnością jej właściciela.

  11. Jak już napisałem wcześniej popieram. Oczywiście również popieram poglądy Pigmeja problem w tym, że imho ludzie są zbyt ułomni aby żyć wedle takich praw (ograniczonych do absolutnego minimum).

     

    Ale przecież żyli tak. Przez setki lat. Żyli, byli wolni, mieli dodatni przyrost naturalny, itd. To nie jest fikcja literacka. TAK BYŁO. I tak może być. Na pewno nie z roku na rok. Tylko teraz ludzie nie widzą na ulicach jak to jest jak jest inaczej, normalnie. A nieznanego się boją. Bo normalność przez lata tresury stała się czymś zapomnianym, nienormalnym (i na odwrót). Większa część społeczeństwa nie jest w stanie myśleć abstrakcyjnie. Nie jest w stanie wygenerować sobie w głowie innej niż wokoło nich jest wizji świata. Po prostu nie jest do tego zdolna. I dlatego ludzie boją się zmian, "bo może być gorzej to nie ruszajmy".

     

    Jeszcze może dodam, w UK zakaz palenia w pub'ach i innych dyskotekach w naturalny sposób przeniósł się do domów. Jak idę do znajomych posiedzieć to nikt nie pali w domu. Naturalnym jest, że wychodzi się na zewnątrz aby puścić dymka. W ostateczności do kuchni jeżeli aura nie sprzyja. Widać, że wystarczy dać przykład i ludzie zrozumieją :) Ale tak tak wiem to jest ograniczenie, to tak samo jak z tym sąsiadem co głośno słucha muzyki :lol:

     

    A czy przed wprowadzeniem zakazu palenie w domach było nagminną praktyką? Czy może jest tak, że po prostu palenie w domu nigdy nie było normalne, zawsze wychodziło się na zewnątrz, tylko teraz to dostrzegłeś i zupełnie bez uzasadnienia powiązałeś to z odgórnym zakazem palenia?

    Uważam, że to ta druga opcja. Po prostu było to oczywiste więc nawet nie zwracałeś na to uwagę.

     

    Tak tak nie chodzi o palenie (chyba źle przeczytałem temat :wink: ) toż to znowu zakaz/nakaz który narzuca się dorosłemu człowiekowi. To tak jak z bredniami Korwina na temat zapinania pasów :D pzdr

     

    Nakaz zapinania pasów jest bezsensowny mam rozumieć? No tak zapomniałem to ja decyduję czy mając wypadek chce zginąć i to ja decyduję czy mając wypadek, podróżując bezwładnie zabiję kogoś. Jestem dorosły i mam prawo decydować :wink: pzdr

     

    Dlaczego skupiasz się tylko na tych którzy giną zabici poprzez lecące bezwładnie niezapięte ciało innej osoby? A co z tymi którzy nie mogli się oswobodzić z pasów i np. spłonęli w aucie żywcem, utonęli bo auto wpadło do wody, uderzyli w przeszkodę i gdyby wylecieli przez szybę to by moze przeżyli, a tak to silnik wbił im się w brzuch etc. Na jakiej podstawie twierdzisz że zapięcie pasów jest gwarantem bezpieczeństwa?

    I ile jest przypadków na 1000 zderzeń czołowych z udziałem niezapiętego kierowcy, że wypada on przez szybę, wpada do auta na przeciwko i łamie innemu kierowcy kark? Ile? kilka procent ze wszystkich zderzeń czołowych z niezapiętym kierowcą? Dla tych kilku promili w skali wszystkich wypadków, odbiera się ludziom prawo do decydowania. I to już nie jest kwestia decydowania o swoim widzimisię. Wolałbyś spłonąć żywcem w aucie zapięty w pasy, czy wylecieć przez szybę i np. połamać nogi i ręce? Niech każdy wybiera sam.

    Argument o tym że można zabić kogoś innego jest śmieszny. Tak samo można zabić kogoś na przejściu i mimo to nie zabraniamy ruchu kołowego, bo pieszy nie ma szans z autem. Pomyśl nad tym przez chwilę nim odpiszesz, że "tak trzeba bo tak".

  12. Ty jesteś z innej planety czy jak? Nie ma takiej opcji że w lokalu mimo, że prywatnym właściciel robi co chce! Tak wygląda realny świat!

     

    Tak wygląda irracjonalny socjalistyczny świat. Niestety na razie on działa. Ale chyli się ku upadkowi i to jest pozytywne.

     

    1. a szisza działa na takiej samej zasadzie jak e-fajek - wytwarza parę wodną, a nie dym jak papieros.

    2. Bo prywatny lokal kiedy zostaje zmieniony w publiczne miejsce, jest miejscem publicznym! A pub/kawiarnia/klub jest właśnie lokalem publicznym.

     

    1. A widziałeś kiedyś fajkę wodną? To jest normalny dym, tylko przefiltrowany przez wodę i przez to mniej syfski. Żadna para wodna. Tam się nic nie gotuje.

    2. Prywatny lokal nigdy nie zostaje zmieniony w PUBLICZNE MIEJSCE, a co najwyżej w miejsce PRYWATNE PUBLICZNIE DOSTĘPNE. Różnica jest drobna ale implikuje własność. Fakt otwarcia drzwi prywatnego lokalu i wpuszczenie obcej osoby nie zmienia własności lokalu.

    Czy jak otwierasz drzwi listonoszowi, inkasentowi, etc. to Twój dom też jest publiczny? I listonosz ma prawo Ci mówić co masz, a czego nie masz w nim robić? Nie. Własność prywatna to prywatna. Kropka.

    • Upvote 2
  13. 1. A wiesz dlaczego tak jest, bo sędzia podobnie jak przyszły monarcha nie jest idealnym człowiekiem.

    2. A żeby zapobiec złym decyzjom prawo reguluje proces postępowania.

    3. Inaczej nie ma żadnej gwarancji że sędzia osądzi w sposób właściwy i sprawiedliwy.

     

    1. I dlatego przysługuje prawo apelacji do sądu wyższej instancji.

    2. I obecnie zapobiega złym decyzjom?

    3. I obecnie masz taką gwarancję?

    • Upvote 1
  14. Tym skrajnym przykładem pokazuje że są sfery życia które muszą być regulowane odgórnie...

     

    Zakaz mordowania ludzi to nie sfera życia.

    I oczywiście są pewne aspekty życia które muszą być regulowane Nigdy nie twierdziłem inaczej. Nie jestem anarchista, co mi tutaj masa ludzi imputuje. Potrzebny jest np. kodeks drogowy, prawo karne, etc. Tylko że tego prawa ma być bardzo mało i ma tyczyć tylko pewnych ogólnych zagadnień.

    Od rozstrzygania sporów są sądy. Obecnie sądy nie rozstrzygają sporów, tylko zajmują się interpretacją zagmatwanych przepisów. Sędzia ma SĄDZIĆ, rozstrzygać spór. Czyli ma podać opierając się na ogólnych zaleceniach prawnych, opinii fachowca etc, swój pogląd na daną sprawę. I ten pogląd to jest wyrok.

    Przeciwnie niż urzędnik. Urzędnikowi nie wolno podejmować decyzji tylko ma zrobić dokładnie to co pisze w przepisach. Pobrać druk, przybić pieczątkę, pobrać opłatę, etc. On nie ma prawa podejmować decyzji. A teraz to jest druga władza.

  15. A dziecko bawiąc się traci piłke która wpada na plac sąsiada, dziecko biegnie za piłka na plac a sąsiad w imie wolności i świętości swojej posesji na którą ma prawo zabronić wstępu każdemu zastrzeli to dziecko...pasuje Wam to?

     

    Broń jak sama nazwa wskazuje służy do OBRONY. Raczej trudno będzie temu sąsiadowi dowieść w sądzie, że zabił małe dziecko w obronie własnej. Jesteś Pan ignorant i niestety absurdem próbujesz zakrzyczeć brak argumentów.

     

    Dom jest strefą prywatną, lokal prowadzący działalność usługową jest strefą publiczną czy tego chcesz czy nie.

     

    Strefa publiczna to nie własność publiczna. To jest właśnie nawyk demokratyczny. Nie ma "prywatne" jest "nasze", "wspólne", "publiczne". A skoro tak to mogę tam rozkazywać. Do tego prowadzi władza tłumu.
  16. 1. Pigmeju, sprawdź jeszcze, nim będziesz nami rządził, w słowniku co to ironia, a później w googlach poczytaj o emotikonach.

    2. PS. A jak "kiś problem" to co, po ryju będzie? W ten sposób czujesz, że przynależysz do tej wyłaniającej się elity?

     

    1. Nie kpij i nie zasłaniaj się ironią.

    2. "kiś problem" miało zupełnie inny charakter. Jeśli odczytałeś je jako dresowe "masz jakiś problem" to sorry. Intencja była inna. Nie stosuję takich prostackich zagrywek. Peace.

     

    1. Ciekawa wizja państwa ;)

    W takich realiach przypuszczam jednak że sam koronowałbym się na głowę mojego państwa i sam władał swoim kawałkiem ziemi :P

    2. Załóżmy że wyłonił się ten doskonały monarcha,

    3. ale że wszystkim trudno dogodzić

    4. to powiedzmy że zorganizowała się też spora grupka ludzi którym to nie pasuje i uważają że będą lepiej rządzić, kto lub co rozstrzygnie spór?

     

    1. Obawiam się że nie. Pewną niezależność mógłby Ci nadać władca. Nie ma mowy o samozwańczych niepodległościach w ramach niepodległego kraju.

    2. Nie ma doskonałych monarchów. Są co najwyżej dobrzy.

    3. Pod żadnym pozorem nie wolno nikomu dogadzać. Monarcha czy władza ogólnie nie jest od tego by komuś dogadzać. Władza ma pilnować porządku, stać na straży własności prywatnej i zapewniać bezpieczeństwo publiczne. Tak w skrócie. Dogadzać sobie mają sami obywatele na swój koszt, z własnych zarobionych pieniędzy.

    4. Jeżeli grupka ta będzie na tyle wpływowa, bedzie miała poparcie wojska i jakiejś części społeczeństwa to pewnie podejmie próbę obalenia władzy. A czy skuteczną. Okaże się jeśli ją podejmą.

     

    1. Samostanowienie na temat palenia w lokalach byłoby o tyle mało skuteczne, że w obawie o odpływ palących klientów wielu właścicieli zgadzałoby się z defaultu.

    2. Straciliby w dłuższej perspektywie innych klientów, tych niepalących, ale po pierwsze mało który przeciętny człowiek myśli dalej niż na przyszły tydzień, a po drugie palacze zostawiają jednak trochę kasy, kupując papierosy :>

     

    1. Na pewno. Ale to właśnie jest wolny rynek, gdzie decyduje konsument swoimi pieniędzmi.

    2. Momentalnie pojawiłby się lokal dla niepalących i widząc że jest pełny właściciele lokali dla palących natychmiast zaczęliby działać. Zrobili by sale dla niepalących w obecnych klubach albo zaczęły by powstawać kolejne lokale dla niepalących. Rynek nie znosi próżni. Prawo popytu i podaży jest nieubłagane.

    I co ciekawe właściciele nie musieliby być nawet przewidujący. Po prostu pewnego dnia zastał by ich fakt że konkurencyjny lokal dla niepalących pęka w szwach. Taki stan dla prawdziwego przedsiębiorcy jest nie do zniesienia. Natychmiast stara się ten popyt zaspokoić. Oczywiście w normalnym ustroju.

    W demokracji właściciel nie zaczyna działać tylko wychodzi na ulicę i domaga się zakazu otwierania lokali dla niepalących. A jak takich zbierze się grupka to mogą niestety nawet coś zdziałać. Nie wspomnę o kopertach. Na tym polega patologia demokracji.

  17. 1. A kto zdeterminuje ten unikalny, wąski krąg? Łapię się w niego jako kierownik 30 osób? ;)

    2. Bo Ty Pigmej już w nim jesteś, pisząc w per "wy" ;)

     

    1. To jest właśnie typowe myślenie obecnie. Coś musi być wybrane, jakoś opisane przepisem- kawa na ławę. Najlepiej żebym nazwiska podał od razu i cały skład władzy. Jeśli tak nie jest to jest nierealne, fanaberia etc.

    Wyobraź sobie że taki krąg wyłania się sam. Elita tworzy się sama. W wyniku różnych NATURALNYCH procesów społecznych.

    2. Mastaha napisał "nas" więc ja odparłem "was". Ja się do zdania "demokracja to najlepsze na co nas stać" nie kwalifikuje- gardzę takim ustrojem. Zatem wszyscy opisani przez mastaha MINUS ja RÓWNA się "wy". Kiś problem?

  18. demokracja to najlepsze na co "nas stac".

     

    I dlatego "nie możecie" mieć władzy decydowania o innych. Taką unikalną umiejętność ma bardzo nieduży odsetek ludzi. I to z nich wyłania się DOBRY monarcha. Reszta może i musi decydować wyłącznie o sobie samym i ew. jako rodzic o swoich dzieciach. Nic poza ten krąg osób.
  19. 1. Tacy nie istnieją a władza kusi tak samo do nadużyć przy jednostce jak i grupie rządzącej.

    2. W Białorusi jest przykład wspaniałego monarchy co?

    3. Zejdźcie na ziemie, monarchie już przerabialiśmy.

    4. Demokracja jest na razie najlepszym wymyślonym ustrojem.

    5. A ja nie chce śmierdzących lokali i palacze won na zewnątrz albo do palarni!!!

     

    1. Czy jest różnica gdy ktoś Ci ukradnie 100zł, a sytuacją gdy po 100zł ukradnie Ci 300 osób?

    2. Nie. Natomiast Ty niestety jesteś przykładem kogoś kto nie umie lub nie nie chce czytać:

    Monarchia BYWA głupia. Demokracja jest ZAWSZE głupia.

    Jednego przywódcę który jest zły można stosunkowo łatwo obalić.

    W demokraci nie da się obalić całego społeczeństwa.

    3. Rozwiń.

    4. Jest jednym z najgorszych i dlatego stanowi niewielki procent historii ludzkości. Jest ostatnim etapem przed upadkiem cywilizacyjnym.

    5. A ja chcę żeby u Ciebie w domu był szalet miejski i każdy z ulicy mógł sobie korzystać z Twojego kibla. Pasuje Ci?

×
×
  • Create New...