Jump to content
Sign in to follow this  
lspider

Polityka i politycy

Recommended Posts

Tu jest właśnie sedno problemu, ja się mogę z tym zgodzić, oczywiście, tylko niech Państwo da możliwość rządzenia się po swojemu, swoimi zarobionymi pieniędzmi = brak obligatoryjności odprowadzania składek na ZUS.

Moja rada: przestań sobie wmawiać, że istnienie składki ZUS stanowi o możności bądź niemożności oszczędzania na emeryturę samodzielnie. Załóżmy, że składka emerytalna znika od jutra, czyli zarabiasz blisko 20% więcej - czym to się różni od sytuacji, w której zaczynasz zarabiać 20% więcej z dowolnego innego powodu, np. poprzez zmianę pracy na lepiej płatną? Czy gdybyś dostał jutro ofertę pracy z pensją wyższą o 20% to zacząłbyś całe te 20% odkładać? I zanim odpowiesz przekornie ( :P ), że tak, zastanów się, czy przypadkiem nie miałeś takiego okresu w życiu, w którym zarabiałeś 20% mniej niż teraz.

 

Nikt nikomu nie broni. tylko co ze składkami na emeryturę, które odbierano Ci przez całe życie? Za co będziesz żył w wieko 65,60 czy 50 lat, nie pracując?

 

Za to, co odłożyłem przez pozostałe 30 lat pracy? Te składki, które mi odbierano, nie mają i nigdy nie miały wiele wspólnego z wysokością mojej emerytury, natomiast Twoja babcia może sobie dzięki nim kupić leki. Ludzie muszą zrozumieć, że składki emerytalne przeznaczane są na bieżące wypłaty świadczeń i obecnie starczają na niecałą połowę tych wypłat, reszta jest na różne sposoby kredytowana. A ponieważ kiedyś te kredyty trzeba będzie spłacić, a stosunek liczby pracujących do pobierających świadczenia jest z każdym rokiem gorszy, nie liczyłbym, na Twoim miejscu, na jakieś państwowe emerytury.

 

A mogło by być jak w banku internetowym. Kilkuset pracowników, jeden biurowiec w W-wa lub innym mieście, gdzie koszty pracy są niższe.

Nie, nie mogłoby. Chętnie przeczytam, w jaki sposób Korwin zamierza nauczyć moich dziadków korzystania z komputera, a następnie internetu oraz obsługi zusowskich kont. Nie wiem, jak często zdarza Ci się załatwiać coś w ZUSie, ale widocznie niezbyt często, gdyż w przeciwnym wypadku rozumiałbyś, że te tysiące pracowników wcale się w tych urzędach nie nudzi. Osobiście umawiam się telefonicznie na konkretną godzinę, ze sporym wyprzedzeniem, ale sądząc po ilości osób oczekujących, kolejki są średnio na ładnych kilkadziesiąt minut i to praktycznie o każdej porze pracy urzędu. I wcale nie dlatego, że jedno stanowisko działa, a przy pozostałcyh panie sobie kawę piją na "przerwie" - dzieje się tak dlatego, że do ZUS przychodzi w różnych sprawach naprawdę sporo osób, głównie starszych, i to dla nich są ci urzędnicy

 

Co więcej, należy sprywatyzować ZUS, znieść obowiązkowość ubezpieczenia, dotychczasowe należności wypłacać z podatków.

Prywatyzacja takiego molocha jak ZUS w polskich realiach musiałaby się skończyć katastrofą, zresztą nie widzę nawet sensu takiego działania. Obligatoryjność ubezpieczenia jest niestety konieczna, ponieważ gdyby ją znieść, 95% osób nie ubezpieczyłaby się dobrowolnie, co też, prędzej czy później, skończyłoby się fatalnie. Co do "dotychczasowe należności wypłacać z podatków" - zdajesz sobie sprawę, że mówimy tutaj o kwocie trzynastocyfrowej? Skąd Korwin zamierza to wziąć, ze swojego kapelusza? Poważnie pytam - wielokrotnie słyszałem, jak mówił o tym genialnym planie, ale nigdy jakoś nie wyłapałem w jaki sposób tak gigantyczna kwota zostałaby zebrana z podatków.

 

Ale zakłada likwidację świadczeń socjalnych i radykalne ograniczenie kosztów operacyjnych.

 

W istocie, koszta operacyjne to drobne w kontekście realnych potrzeb.

 

lepiej walczyć i edukować ludzi.Chociaż w swoim otoczeniu. Jak najwięcej się da.

 

Robię to zawodowo :)
  • Upvote 2
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydłużenie wieku emerytalnego jest niezbędne jeśli nie chcemy skończyć jak Grecja, tyle że ta "reforma" jest po partacku napisana na kolanie.

Najpierw należałoby w ramach uszczelniania systemu zlikwidować przywileje emerytalne: górnicze, mundurowe, rolnicze, kleru itp.

Potem można przekalkulować jak bardzo wydłużyć wiek emerytalny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Potem można przekalkulować jak bardzo wydłużyć wiek emerytalny.

 

Jeśli trzymać się założeń twórcy systemu, Ottona von Bismarcka, byłoby to między 80 a 90 lat. I to nie jest żart.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To zamiast narzekać na mordy w sejmie (bo i tak sa wybierani przez naród których ich chce (ci co nie głosują to też jakby oddają głos)) lepiej walczyć i edukować ludzi.Chociaż w swoim otoczeniu. Jak najwięcej się da.

 

A na kogo mają głosować,skoro te same mordy oglądają od 20-paru lat??Jaką szanse w wyborach ma nowopowstała(od zera)partia z molochami które są dotowane z kasy państwa od wielu lat?Jedyną po za układową partią była ekipa Leppera,z którego propartyjne media zrobiły wieśniaka,gwałciciela,złodzieja i bandytę a w końcu jak okazało się że miał jeszcze dalej poparcie to go "sprzątneli". To co obserwujemy to nie jest demokracja,to podział społeczeństwa aby nie było zjednoczone przeciw władzy.
  • Upvote 4
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szkoda, że te media wespół z grupą trzymającą władzę działają również na własną niekorzyść, patrząc najwyżej na jutro. To, co będzie pojutrze ich nie obchodzi. A w końcu kiedyś ten system i tak pierdyknie. Na kogo zwalą wtedy winę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najpierw należałoby w ramach uszczelniania systemu zlikwidować przywileje emerytalne: górnicze, mundurowe, rolnicze, kleru itp.

 

Dodam jeszcze jedno... zlikwidować umowy śmieciowe i inne sposoby, dzięki którym krętacze mogą nie płacić obowiązkowych składek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodam jeszcze jedno... zlikwidować umowy śmieciowe i inne sposoby, dzięki którym krętacze mogą nie płacić obowiązkowych składek.

 

Zlikwidować i to w trybie natychmiastowym trzeba wszelkie przywileje urzędasom i mundurowym,ostatnio to już nawet celnikom we łbach się poprzewracało.Ale do tego to trzeba rewolucji bo nikt z tych bandytów tego nie zrobi,ranił by przecież swoich.
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawia mnie jedna rzecz- wszelakie wydarzenia w UE wskazują na to, że euro jest dosyć przewartościowaną walutą. W Grecji kolejne grube wstęgi idą jak ciach!o w sracz, we Francji wybory wygrał ktoś, kto wypieprzy jeszcze więcej kasy w socjal. A Euro u nas- tadam- euro w górę.

Przecież na chłopski rozum- takie rzeczy powinny osłabiać sztuczną walutę... :-|

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, nie mogłoby. Chętnie przeczytam, w jaki sposób Korwin zamierza nauczyć moich dziadków korzystania z komputera, a następnie internetu oraz obsługi zusowskich kont. Nie wiem, jak często zdarza Ci się załatwiać coś w ZUSie, ale widocznie niezbyt często, gdyż w przeciwnym wypadku rozumiałbyś, że te tysiące pracowników wcale się w tych urzędach nie nudzi. Osobiście umawiam się telefonicznie na konkretną godzinę, ze sporym wyprzedzeniem, ale sądząc po ilości osób oczekujących, kolejki są średnio na ładnych kilkadziesiąt minut i to praktycznie o każdej porze pracy urzędu. I wcale nie dlatego, że jedno stanowisko działa, a przy pozostałcyh panie sobie kawę piją na "przerwie" - dzieje się tak dlatego, że do ZUS przychodzi w różnych sprawach naprawdę sporo osób, głównie starszych, i to dla nich są ci urzędnicy

Przychodzą, bo muszą się tłumaczyć z każdego grosza, który zarobili i z każdego grosza, który wpłacili. Miałem jakiś czas temu do czynienia z ZUSem i jakieś 95% osób, które tam spotykałem miały poniżej 50 lat (większość ok. 30). Emeryci tam nie chodzą, bo nie mają po co. A pracę w ZUSie można porównać do kopania dołów i zasypywania ich. Wiem, bo moja mama pracuje tam od 30 lat i wie jak to działa od środka.

 

Prywatyzacja takiego molocha jak ZUS w polskich realiach musiałaby się skończyć katastrofą, zresztą nie widzę nawet sensu takiego działania. Obligatoryjność ubezpieczenia jest niestety konieczna, ponieważ gdyby ją znieść, 95% osób nie ubezpieczyłaby się dobrowolnie, co też, prędzej czy później, skończyłoby się fatalnie. Co do "dotychczasowe należności wypłacać z podatków" - zdajesz sobie sprawę, że mówimy tutaj o kwocie trzynastocyfrowej? Skąd Korwin zamierza to wziąć, ze swojego kapelusza? Poważnie pytam - wielokrotnie słyszałem, jak mówił o tym genialnym planie, ale nigdy jakoś nie wyłapałem w jaki sposób tak gigantyczna kwota zostałaby zebrana z podatków.

 

Ty za to prezentujesz piękną polską arogancję - wszyscy to idioci, tylko ty jesteś jedyny mądry.

Zauważ, że z budżetu RP można lekką ręką obciąć jakieś 100 mld złotych nie ruszając nawet socjalu. Z łatwością można byłoby zastąpić składki ZUS jakimś płaskim podatkiem od każdego pracującego, znacznie niższym od obecnych składek. A jeszcze lepiej po prostu zawrzeć to w podatku VAT.

 

Zastanawia mnie jedna rzecz- wszelakie wydarzenia w UE wskazują na to, że euro jest dosyć przewartościowaną walutą. W Grecji kolejne grube wstęgi idą jak <span style='color: red;'>[ciach!]</span>o w sracz, we Francji wybory wygrał ktoś, kto wypieprzy jeszcze więcej kasy w socjal. A Euro u nas- tadam- euro w górę.

Przecież na chłopski rozum- takie rzeczy powinny osłabiać sztuczną walutę... :-|

 

Nie martw się, jeszcze przyjdzie czas na Korektę przez duże K.
  • Upvote 3
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

W kwestii podwyższenia wieku emerytalnego.

Chętnie bym poczytał wyliczenia ekspertów jakimi sie kierowali POwcy.

Mają szacunkowe dane. Ile pieniędzy więcej ci ludzie oddadzą państwu przez te lata. Ilu ludzi umrze w ciągu tych lat które podwyższyli i nie dostanie emerytury.

Musi to być niezła kwota.

 

Mam tylko nadzieje że PO nie będzie próbowało wprowadzić u nas Euro.

 

Mam pytanie czy ktoś jest zoriętowany czy podnieśli także wiek emerytalny dla służb typu: policja, straż miejska, wojsko i inne urzędy "ochrony państwa" ?

Edited by successfully

Share this post


Link to post
Share on other sites

z tego co slyszalem podniesli dla policji. dla osob ktore zaczynaja swa kariere w tym roku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przychodzą, bo muszą się tłumaczyć z każdego grosza, który zarobili i z każdego grosza, który wpłacili.

 

Nie pomyliło Ci się z US przypadkiem? :P Nie przesadzaj, i tak źle to wygląda, nie musisz wyolbrzymiać.

 

Miałem jakiś czas temu do czynienia z ZUSem i jakieś 95% osób, które tam spotykałem miały poniżej 50 lat (większość ok. 30). Emeryci tam nie chodzą, bo nie mają po co.

Nie chodzi o emerytów. Nie trzeba być emerytem, żeby nie umieć/nie chcieć/nie mieć możliwości korzystania z "dobrodziejstw informatyzacji". Poza tym, jakkolwiek może to się wydać dziwne dla pewnych użytkowników tego forum (ludzi będących z komputerem za pan brat), niektórzy (i naprawdę nie trzeba do tego mieć 50+ lat) po prostu wolą przejść się do urzędu i pogadać z żywym człowiekiem, a nie klikać czy wisieć na infoliniach. Dlatego mnogość placówek ZUS (i innych urzędów) jest uzasadniona, przynajmniej jeszcze - wiadomo, że z czasem się to zmieni, ale pokolenie naszych rodziców musi najpierw opuścić ten świat.

 

Ty za to prezentujesz piękną polską arogancję - wszyscy to idioci, tylko ty jesteś jedyny mądry.

 

Ciekawym, jak żeś do tego doszedł.

 

Zauważ, że z budżetu RP można lekką ręką obciąć jakieś 100 mld złotych nie ruszając nawet socjalu.

 

Naprawdę? 1/3 budżetu, lekką ręką?

 

Z łatwością można byłoby zastąpić składki ZUS jakimś płaskim podatkiem od każdego pracującego, znacznie niższym od obecnych składek. A jeszcze lepiej po prostu zawrzeć to w podatku VAT.

 

Z łatwością, powiadasz? Zastąpić? Nawet gdyby od dziś KAŻDY pracujący w Polsce człowiek (nieważne na jakiej umowie) zaczął odprowadzać "płaski podatek" w wysokości powiedzmy 450 złotych, przy jednoczesnym UTRZYMANIU obecnej składki emerytalnej, to i tak nie zbliżamy się nawet do wyjścia na zero do 2050 roku. A naprawdę ciekawie robi się dopiero potem, spójrz na piramidę demograficzną. Niestety, ale większość "lamentujących" nad nieudolnością rządu nie czai, o jakich liczbach tutaj mowa. Jonas zauważył słusznie, że aby założenia tzw. umowy pokoleniowej miały sens, wiek emerytalny powinien być bezzwłocznie podniesiony do ponad 80 lat.

 

Nie martw się, jeszcze przyjdzie czas na Korektę przez duże K.

 

To nie jest takie proste. Strefa Euro jest "troszeczkę" większa od strefy złotego, przełożenia rodem z podręcznika podstaw ekonomii tutaj nie występują. Bardziej miarodajne są notowania EUR/USD, tam widać, że Euro systematycznie słabnie. Burza w strefie Euro prędziej wywoła rollercoaster na naszej słabej i podatnej na spekulacje wielkich graczy walucie, niż jej wyraźne umocnienie. Edited by und3r
  • Upvote 1
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z łatwością, powiadasz? Zastąpić? Nawet gdyby od dziś KAŻDY pracujący w Polsce człowiek (nieważne na jakiej umowie) zaczął odprowadzać "płaski podatek" w wysokości powiedzmy 450 złotych, przy jednoczesnym UTRZYMANIU obecnej składki emerytalnej, to i tak nie zbliżamy się nawet do wyjścia na zero do 2050 roku. A naprawdę ciekawie robi się dopiero potem, spójrz na piramidę demograficzną. Niestety, ale większość "lamentujących" nad nieudolnością rządu nie czai, o jakich liczbach tutaj mowa. Jonas zauważył słusznie, że aby założenia tzw. umowy pokoleniowej miały sens, wiek emerytalny powinien być bezzwłocznie podniesiony do ponad 80 lat.

 

Projekcje na rok 2050 można sobie wsadzić w buty, bo nie wiadomo nawet co się wydarzy w roku 2013.

Najprostsze rozwiązanie byłoby takie, żeby przestać całkowicie zbierać składki i zająć się tylko wypłatą świadczeń. Każdy, kto pobiera emeryturę, nadal by ją pobierał, a reszta dostałaby kwotę proporcjonalną do ilości wpłaconych składek (czyli jak ktoś ma teraz 30 lat i płaci składki od 5 lat, to w wieku 65/67 dostałby jakąś niewielką kwotę). Dzięki temu można byłoby skasować 90% administracji w ZUS, który byłby całkowicie finansowany z budżetu państwa. Jednak żeby tego dokonać potrzebne byłyby inne poważne zmiany, a mianowicie całkowite uproszczenie podatków. Zostałyby tylko podatki od nieruchomości oraz VAT - jedna stawka na wszystkie produkty, żadnych ulg i odliczeń. Do tego wszystkie pieniądze z prywatyzacji szłyby na emerytury. Oczywiście przy tym maksymalna deregulacja, obcięcie bezsensownych wydatków i za parę lat z kryzysu emerytalnego moglibyśmy się śmiać mając 10% wzrost PKB i nadwyżki budżetowe.

Szkoda, że nikt czegoś takiego nie zrobi, ale fajnie jest czasem sobie pomarzyć :)

 

Btw. dokładnie wiem o jakich liczbach tutaj mowa.

 

To nie jest takie proste. Strefa Euro jest "troszeczkę" większa od strefy złotego, przełożenia rodem z podręcznika podstaw ekonomii tutaj nie występują. Bardziej miarodajne są notowania EUR/USD, tam widać, że Euro systematycznie słabnie. Burza w strefie Euro prędziej wywoła rollercoaster na naszej słabej i podatnej na spekulacje wielkich graczy walucie, niż jej wyraźne umocnienie.

 

Chodziło mi o ostateczną korektę, czyli zmiecenie euro z powierzchni ziemi, ale złoty pewnie także podzieli jego los.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Projekcje na rok 2050 można sobie wsadzić w buty, bo nie wiadomo nawet co się wydarzy w roku 2013.

 

Pewnie, najlepiej więc nie planować budżetu w ogóle! :P

 

(...) ZUS, który byłby całkowicie finansowany z budżetu państwa.

 

Budżet państwa też pochodzi z naszych "składek", to jest tylko kwestia nomenklaturalna, praktycznie rzecz biorąc. Równie dobrze składki na ZUS można by nazwać podatkiem. W chwili obecnej z tzw. "budżetu" i tak co roku przeznaczanych jest na świadczenia emerytalne kilkadziesiąt miliardów, składki starczają tylko na połowę wypłat (o zgrozo, kredytujemy je też od kilku lat w bankach komercyjnych, ale ciężko się temu dziwić, skoro kadencja trwa 4 lata, a spłatę linii kredytowej można odroczyć o lat nawet kilkadziesiąt, niech się przyszłe ekipy tym martwią, a co).

 

Do tego wszystkie pieniądze z prywatyzacji szłyby na emerytury.

 

Taki był zamysł - niestety, dla polityków bardziej kuszące jest (i zawsze będzie) przeznaczanie tych pieniędzy na cele znacznie bardziej "widoczne" dla elektoratu. Ogólnie zajmowanie się ratowaniem systemu emerytalnego jest niepopularne, co zresztą mamy okazję teraz obserwować.

 

Oczywiście przy tym maksymalna deregulacja, obcięcie bezsensownych wydatków i za parę lat z kryzysu emerytalnego moglibyśmy się śmiać mając 10% wzrost PKB i nadwyżki budżetowe.

Szkoda, że nikt czegoś takiego nie zrobi, ale fajnie jest czasem sobie pomarzyć :)

 

Nie zrobi, gdyż to o czym piszesz zajęłoby nie kilka lat, tylko kilkanaście lat (wariant i tak dość optymistyczny), politykom bardziej zaś opłaca się zajmować sprawami mającymi przełożenie na najbliższe wybory, nie na to, co będzie za kilkadziesią lat. Błędne to koło, niestety.

 

Chodziło mi o ostateczną korektę, czyli zmiecenie euro z powierzchni ziemi, ale złoty pewnie także podzieli jego los.

 

Ja z kolei rozwinąłem po prostu Twoją odpowiedź na posta KWSa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie, najlepiej więc nie planować budżetu w ogóle! :P

Można zaplanować maksymalnie na przyszły rok, a i tak nie będzie się w 100% pokrywał z rzeczywistością, więc planowanie na 40 lat to wróżenie z fusów. Jak widać zachód znacznie przegonił związek radziecki - tam były plany pięcioletnie, a w USA albo UE są 10/20/30 letnie. Tylko co z tego, że kongres zaplanuje cięcie wydatków o 1,2 bln dolarów w ciągu następnych 10 lat, skoro za rok to już może być inny kongres i inny prezydent.

 

Budżet państwa też pochodzi z naszych "składek", to jest tylko kwestia nomenklaturalna, praktycznie rzecz biorąc. Równie dobrze składki na ZUS można by nazwać podatkiem. W chwili obecnej z tzw. "budżetu" i tak co roku przeznaczanych jest na świadczenia emerytalne kilkadziesiąt miliardów, składki starczają tylko na połowę wypłat (o zgrozo, kredytujemy je też od kilku lat w bankach komercyjnych, ale ciężko się temu dziwić, skoro kadencja trwa 4 lata, a spłatę linii kredytowej można odroczyć o lat nawet kilkadziesiąt, niech się przyszłe ekipy tym martwią, a co).

Tak, ale wydzielanie oddzielnych budżetów to niepotrzebne koszty. W samym ZUS jest co najmniej kilka różnych budżetów, każdy do czego innego i każdym zarządza ktoś inny, mimo, że w praktyce to i tak jeden worek. Byłoby o wiele łatwiej, gdyby wszystkie podatki wpływały i wypływały z tego samego miejsca.

 

Nie zrobi, gdyż to o czym piszesz zajęłoby nie kilka lat, tylko kilkanaście lat (wariant i tak dość optymistyczny), politykom bardziej zaś opłaca się zajmować sprawami mającymi przełożenie na najbliższe wybory, nie na to, co będzie za kilkadziesią lat. Błędne to koło, niestety.

 

Raczej kilka miesięcy gdyby nie było żadnych przeszkód typu weto prezydenckie itp. Nie widzę problemu w zmianie całego systemu podatkowego np. od przyszłego roku. Oczywiście nie przez dzisiejszą ekipę :D

 

Odniosę się jeszcze do wcześniejszego twojego posta, bo zapomniałem o czymś.

Moja rada: przestań sobie wmawiać, że istnienie składki ZUS stanowi o możności bądź niemożności oszczędzania na emeryturę samodzielnie. Załóżmy, że składka emerytalna znika od jutra, czyli zarabiasz blisko 20% więcej - czym to się różni od sytuacji, w której zaczynasz zarabiać 20% więcej z dowolnego innego powodu, np. poprzez zmianę pracy na lepiej płatną? Czy gdybyś dostał jutro ofertę pracy z pensją wyższą o 20% to zacząłbyś całe te 20% odkładać? I zanim odpowiesz przekornie ( :P ), że tak, zastanów się, czy przypadkiem nie miałeś takiego okresu w życiu, w którym zarabiałeś 20% mniej niż teraz.

 

Masz częściowo rację, ale wszystko zależy od tego o jakich kwotach mowa. Ktoś kto zarabia płacę minimalną raczej nie odłoży wszystkich pieniędzy ze składki, bo potrzebuje ich tu i teraz. Zamiast tego np. będzie mu łatwiej spłacać kredyt na mieszkanie, a to też jest forma odłożenia na emeryturę, bo potem będzie mógł na to mieszkanie wziąć odwróconą hipotekę albo je sprzeda i zamieszka z dziećmi itp.

Podsumowanie jest takie, że są różne sytuacje i różni ludzie, i każdy odłoży inną kwotę w inny sposób, dlatego takie obligatoryjne 20% jest bezsensowne. Tym bardziej, że te pieniądze są tylko na świstkach, które ZUS czasami przysyła listownie. Moja mama odłożyła prawie 400000 zł :D

 

W istocie, koszta operacyjne to drobne w kontekście realnych potrzeb.

 

Nie takie drobne, bo patrząc na stronę otwartybudzet.pl wychodzi na to, że koszty utrzymania samego ZUS to 29 mld złotych. Poza tym trzeba też liczyć takie rzeczy jak budynki ZUS, od których po sprzedaży za ciężkie pieniądze ktoś będzie musiał płacić podatki i je utrzymywać, co też jest pośrednio opodatkowane (dla lepszego zobrazowania np. płyny do mycia szyb kupuje teraz ZUS, więc płaci VAT sam sobie, a tak płaciłby kto inny).

 

 

I jeszcze jedna sprawa (wall of text ;)) co do obcięcia 100 mld z budżetu:

Ministerstwo Niszczenia Nauki i Szkolnictwa Wyższego - 15,5 mld zł

Ministerstwo Niszczenia Rolnictwa i Wsi - 25 mld

Ministerstwo Niedorozwoju Regionalnego - 13 mld

Ministerstwo Niesprawiedliwości - 10 mld (z tego co wiem, to sądy pobierają opłaty za swoje usługi, więc nie powinny potrzebować żadnych dopłat)

Ministerstwo Choroby - 4 mld

Ministerstwo Braku Kultury - 3 mld

Ministerstwo Osłabiania Gospodarki - 3 mld

Ministerstwo Ogłupiania Narodowego - 0,75 mld

 

Ledwie kilka pozycji, a już mamy +- 75 mld bez wdawania się w szczegóły (być może coś z tego trzeba zostawić albo zostawić tymczasowo). Nie liczę np. tego, że Ministerstwo Finansów wydaje rocznie 162 mld na "zarządzanie finansami państwa", bo nie wiem co wchodzi w skład tej sumy i ile z tej kwoty można ciachnąć, choć zapewne można dużo.

Edited by Modd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak bardzo jak marzę, żeby się z Tobą zgadzać, to mam jedno pytanie. Za każdym razem jak podajesz (i często Sławomir Guzik) jakieś liczby w stylu "to powinno być obcięte o tyle" to skąd wy je w ogóle bierzecie? Tak sobie wymyślacie na poczekaniu czy jakieś analizy przeprowadziliście?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak bardzo jak marzę, żeby się z Tobą zgadzać, to mam jedno pytanie. Za każdym razem jak podajesz (i często Sławomir Guzik) jakieś liczby w stylu "to powinno być obcięte o tyle" to skąd wy je w ogóle bierzecie? Tak sobie wymyślacie na poczekaniu czy jakieś analizy przeprowadziliście?

 

Kwoty, które podałem wyżej, to całkowite wydatki na dane ministerstwa. Ponieważ Ministerstwo Niszczenia Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest całkowicie zbędne, a nawet szkodliwe, to logiczne jest, że trzeba je zlikwidować całkowicie. W ten sposób zaoszczędzamy całą kwotę. To są tylko najbardziej oczywiste przykłady. Gdyby bardziej się w to zagłębić, to znalazłoby się wiele innych niepotrzebnych wydatków, np. cała struktura pobierania PIT to koszt kilku/kilkunastu mld. Gdyby nie było PIT, to nie byłoby tych kosztów, a pieniądze i tak byłyby opodatkowane (wszystkie pieniądze zostają kiedyś wydane, więc zostaje pobrany od nich VAT).

 

EDIT: W obydwu postach napisałem "nisczenia" :D

Edited by Modd

Share this post


Link to post
Share on other sites

Można zaplanować maksymalnie na przyszły rok, a i tak nie będzie się w 100% pokrywał z rzeczywistością, więc planowanie na 40 lat to wróżenie z fusów.

 

o_0 Budżet państwa? Twierdzisz, że prognozy budżetowe i wynikające z nich strategie makroekonomiczne są bez sensu?

 

Raczej kilka miesięcy gdyby nie było żadnych przeszkód typu weto prezydenckie itp. Nie widzę problemu w zmianie całego systemu podatkowego np. od przyszłego roku.

Wszyscy zwolennicy Janusza są tak oderwani od rzeczywistości?

 

Podsumowanie jest takie, że są różne sytuacje i różni ludzie, i każdy odłoży inną kwotę w inny sposób, dlatego takie obligatoryjne 20% jest bezsensowne. Tym bardziej, że te pieniądze są tylko na świstkach, które ZUS czasami przysyła listownie. Moja mama odłożyła prawie 400000 zł :D

 

Jeszcze raz, do znudzenia - składka emerytalna to _nie_ są pieniądze, które są przez płatnika składek gdziekolwiek odkładane.

 

Tak bardzo jak marzę, żeby się z Tobą zgadzać, to mam jedno pytanie. Za każdym razem jak podajesz (i często Sławomir Guzik) jakieś liczby w stylu "to powinno być obcięte o tyle" to skąd wy je w ogóle bierzecie? Tak sobie wymyślacie na poczekaniu czy jakieś analizy przeprowadziliście?

 

Nie kumasz - to nie chodzi o to, żeby obcinać budżety ministerstw. Chodzi o to, żeby w ogóle je wszystkie (prawie?) zlikwidować. To jest właśnie genialny w swojej prostocie pomysł JKM.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie kumasz - to nie chodzi o to, żeby obcinać budżety ministerstw. Chodzi o to, żeby w ogóle je wszystkie (prawie?) zlikwidować. To jest właśnie genialny w swojej prostocie pomysł JKM.

 

Na przycinaniu kadr administracyjnych jeszcze żadna firma źle nie wyszła :>
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kto będzie ustalał, czego uczyć w szkołach, jak nie będzie ministerstwa?

  • Upvote 1
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rodzice?

Rynek?

 

Szkoły w programie mogłyby pokazać czego dzieciak ma sie uczyc i z jakich podręczników, rodzic mógłby zdecydować czy ma sie uczyć w szkole gdzie jest 1 godzia historri tygodniowo i podręcznik w którym piszą o GW, czy ma mieć 5 godzin historii w tygodniu, z podręcznikami gdzie piszą obiektywnie o historii kraju.

 

Ustalić ramy prawne dot. szkolnictwa - w podstawówce dzieciak ma sie nauczyc czytac pisac itd, czyli podstaw, a potem wybór pozostawić rodzicom. Dzieciak przed przyjęciem do szkoły musiałby napisać egzamin(jak to było na studiach) i voila.

 

Nie rozumiem, po co państo ma sie mieszac do szkolnictwa- tylko szkodzi - co jakiś czas bzdurne 'reformy'(np wprowadzenie gimnazjów, co wymusiło otwarcie nowych szkół i dodatkowe etaty) zmienianie podręczników itd. Jakoś uczelnie wyższe potrafiły długo zachować niezależność a czego się uczysz i jak zaliczasz to sprawa wewnętrzna.

Edited by pix3l
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kto będzie ustalał, czego uczyć w szkołach, jak nie będzie ministerstwa?

 

Obecne ministerstwo słabiutko sobie z tym radzi. Zapoczątkowana przez rząd głupiego Buzka destrukcja systemu edukacji, nazwana dość figlarnie reformą, postępuje wręcz lawinowo. Co szkoła to inne podręczniki, bo nauczyciele dostają pod stołem bonusik do chudej pensyjki za wybranie określonego wydawnictwa, a interes musi się przecież kręcić. Nie ma już szans odsprzedać książek kolejnemu rocznikowi, choć całą moją podstawówkę (1990-1998) tak to właśnie wyglądało. O szkodach, jakie dzieciakom wyrządza poroniona idea gimnazjów, można by jeszcze jałowo natrzaskać literek od groma i ciut.

 

I po cholerę takie nieudolne ministerstwo, które jak to niedawno tu pisano, przymierza się do wprowadzenia do programu nauczania jakiejś "wody i anala" w miejsce normalnych przedmiotów? Żeby poupychać fumfli na synekurach, to jasne, ale po co jeszcze?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żeby 'wyedukować' gamoni, którzy pod hasłami 'wolności' 'równouprawnienia' i 'nowoczesnego państwa' posłusznie oddadzą głos na któreśtam w kolejności post-komusze ugrupowanie polityczne :]

 

 

Z innej beczki: Mnie zawsze niszczy idea parytetów i równouprawnienia kobiet. Mam nadzieje że wszystkie panie są zadowolone z tyrania do 67 roku życia, w koncu se to wywałczyły :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

o_0 Budżet państwa? Twierdzisz, że prognozy budżetowe i wynikające z nich strategie makroekonomiczne są bez sensu?

Mniej więcej. Amerykanie zakładają, że ich PKB będzie rosnąć o 3% przez kolejne 10 lat - uja warta taka prognoza.

 

Wszyscy zwolennicy Janusza są tak oderwani od rzeczywistości?

Chyba tak :<

Małe zmiany robi się latami, duże z dnia na dzień.

 

Jeszcze raz, do znudzenia - składka emerytalna to _nie_ są pieniądze, które są przez płatnika składek gdziekolwiek odkładane.

I właśnie dlatego trzeba przestać ją pobierać.

 

Nie kumasz - to nie chodzi o to, żeby obcinać budżety ministerstw. Chodzi o to, żeby w ogóle je wszystkie (prawie?) zlikwidować. To jest właśnie genialny w swojej prostocie pomysł JKM.

 

To mój pomysł :( Ale on ma pewnie podobny.

 

Kto będzie ustalał, czego uczyć w szkołach, jak nie będzie ministerstwa?

 

Ktokolwiek, byle nie minister edukacji :D

Chciałbym, żeby w Polsce były np. takie szkoły, w których jest 20 godzin muzyki tygodniowo z czego 15~ to gra na wybranym instrumencie. Albo 20 godzin WF z czego 15~ to uprawianie wybranego sportu itp.

Specjalizacja to coś, co by się w naszym kraju przydało, bo studenci politechniki chodzący na WF to trochę niepoważne.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obecne ministerstwo słabiutko sobie z tym radzi. Zapoczątkowana przez rząd głupiego Buzka destrukcja systemu edukacji, nazwana dość figlarnie reformą, postępuje wręcz lawinowo. Co szkoła to inne podręczniki, bo nauczyciele dostają pod stołem bonusik do chudej pensyjki za wybranie określonego wydawnictwa, a interes musi się przecież kręcić. Nie ma już szans odsprzedać książek kolejnemu rocznikowi, choć całą moją podstawówkę (1990-1998) tak to właśnie wyglądało. O szkodach, jakie dzieciakom wyrządza poroniona idea gimnazjów, można by jeszcze jałowo natrzaskać literek od groma i ciut.

 

I po cholerę takie nieudolne ministerstwo, które jak to niedawno tu pisano, przymierza się do wprowadzenia do programu nauczania jakiejś "wody i anala" w miejsce normalnych przedmiotów? Żeby poupychać fumfli na synekurach, to jasne, ale po co jeszcze?

 

Nie mówię, że się nie zgadzam, moja ciocia uczy niemieckieg w gimnazjum/liceum i pensyjka wcale nie taka chuda. Oczywiście w żadnym wypadku kokosy, ale jak na Polskie warunki to wporządku, do biedy daleko. Do tego jak chce, to zawsze może dawać korepetycje, po 30-40pln/h, chętni zawsze są. Płakać nad losem nauczycieli nie ma co. Nie wspominając o płatnych 2 tygodniach ferii zimowych, 2 miesiącach wakacji, i o tym, że jak się uczy w normalnej szkole a nie pełną debili, jak tam gdzie ona pracuje, to jeszcze można mieć satysfakcję z tej pracy. Chociaż pewnie moja i cioci szkoła (rok w rok pierwsza dziesiątka w Małopolsce bazując na wynikach matur) to wyjątek.

 

Poza tym nie zgadzam się z pix3lem. Jak rodzice by decydowali? Głosując nad każdą książką w programie nie widząc ich na oczy i nad każdym przedmiotem nie mając o nich pojęcia? A może kazać mamom walczyć w kisielu o to? ;-) Rynek? Czyli co podstawówki płatne mają być? Już to widzę...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na przycinaniu kadr administracyjnych jeszcze żadna firma źle nie wyszła :>

 

Analogie między aparatem państwowym opartym na demokracji, a prywatną korporacją są dziecinnie wręcz głupie i pomijają istotne czynniki.

 

Mniej więcej. Amerykanie zakładają, że ich PKB będzie rosnąć o 3% przez kolejne 10 lat - uja warta taka prognoza.

 

To ja nie mam więcej pytań. Nawet swój prywatny budżet planuję na x lat do przodu, chociaż nie wiem dokładnie, ile zarobię w przyszłym miesiącu. Obowiązkiem osób odpowiedzialnych za finanse całego kraju jest planowanie z uwzględnieniem prognoz nie na lata, lecz wręcz na pokolenia do przodu. Oczywiście, te plany muszą być elastyczne, ale są konieczne.

 

I właśnie dlatego trzeba przestać ją pobierać.

 

Tak, wiem, a obecnym emerytom dalej wypłacać świadczenia. Z budżetu. Nie musisz się powtarzać. I jeszcze piszesz, że "doskonale zdajesz sobie sprawę o jakich liczbach tutaj mowa" - aha, właśnie to udowadniasz cały czas.

 

To mój pomysł :( Ale on ma pewnie podobny.

 

Dlatego nigdy nie będzie brany na poważnie.

 

Ktokolwiek, byle nie minister edukacji :D

 

Czym konkretnie ten "ktokolwiek" miałby się różnić w kompetencjach od minista edukacji?

 

Chciałbym, żeby w Polsce były np. takie szkoły, w których jest 20 godzin muzyki tygodniowo z czego 15~ to gra na wybranym instrumencie.

 

Nie czuję się mocny w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że profilowane szkoły muzyczne jak najbadziej istnieją.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja nie mam więcej pytań. Nawet swój prywatny budżet planuję na x lat do przodu, chociaż nie wiem dokładnie, ile zarobię w przyszłym miesiącu. Obowiązkiem osób odpowiedzialnych za finanse całego kraju jest planowanie z uwzględnieniem prognoz nie na lata, lecz wręcz na pokolenia do przodu. Oczywiście, te plany muszą być elastyczne, ale są konieczne.

To, że trzeba mniej więcej wiedzieć jak budżet na przyszłe lata ma wyglądać, to wiadomo. Ale opieranie go na wydarzeniach za lat 30/40/50 to bzdura, bo w ciągu tego czasu sytuacja może się zmienić dziesiątki razy. Dlatego żeby być przygotowanym na wszystko, nie można sobie pozwolić na 900 mld złotych długu i jeszcze kilka bilionów złotych zobowiązań na przyszłość. Mając budżet pod kontrolą nic nie jest w stanie zaskoczyć państwa, bo nawet w przypadku wojny zaciągnięcie wtedy pożyczek to żaden problem. Gorzej, jeżeli w takiej sytuacji linia kredytowa się wyczerpie, bo jakiś pajac obiecał ludziom cuda na kiju.

 

Tak, wiem, a obecnym emerytom dalej wypłacać świadczenia. Z budżetu. Nie musisz się powtarzać. I jeszcze piszesz, że "doskonale zdajesz sobie sprawę o jakich liczbach tutaj mowa" - aha, właśnie to udowadniasz cały czas.

Staram się. Dzięki, że to doceniasz.

Otwarty Budżet Polecam!

 

Dlatego nigdy nie będzie brany na poważnie.

To nie jego problem. Stara się pomóc, ludzie tego nie chcą, więc będą cierpieć. Chcącemu nie dzieje się krzywda. A że smutno na to patrzeć, cóż, czasami nic nie można zrobić.

 

Czym konkretnie ten "ktokolwiek" miałby się różnić w kompetencjach od minista edukacji?

Po ktokolwiek specjalnie dodałem emotikonkę ":D". Ale jeżeli kogoś miałbym wskazać, to dowolny nauczyciel (przynajmniej taki, który nie ma na wszystko wy******) wie lepiej jak ma uczyć, niż jakaś Tuska teściowej kobity brata siostra.

 

Nie czuję się mocny w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że profilowane szkoły muzyczne jak najbadziej istnieją.

 

Być może, ale zamiast słowa "profilowane" wolałbym słowo "wyspecjalizowane". Też nie wiem jak to się odbywa, ale zapewne w takiej szkole profilowanej muzyka to tylko dodatek do tego, czego uczy się wszędzie. Mi chodzi o to, żeby z takich szkół wychodzili kilkunastoletni mistrzowie w swojej dziedzinie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale opieranie go na wydarzeniach za lat 30/40/50 to bzdura

 

Czyżby? Wiesz, oczywiście, do czego służą ekonomistom współczynniki przyrostu naturalnego i inne dane demograficzne, które bezpośrednio przekładają się masę rzeczy, np. na takie drobiazgi jak przyszłe wpływy ze składek czy koszt emerytur? Struktura demograficzna społeczeństwa może być natomiast szacowana na kilkadziesiąt lat do przodu z niewielkim marginesem błędu.

 

Dlatego żeby być przygotowanym na wszystko, nie można sobie pozwolić na 900 mld złotych długu i jeszcze kilka bilionów złotych zobowiązań na przyszłość.

 

Niby czemu, nie można sobie na taki dług pozwolić? Nie ma nic złego w posiadaniu zadłużenia, o ile stać nas na jego obsługę.

 

Mając budżet pod kontrolą nic nie jest w stanie zaskoczyć państwa, bo nawet w przypadku wojny zaciągnięcie wtedy pożyczek to żaden problem. Gorzej, jeżeli w takiej sytuacji linia kredytowa się wyczerpie, bo jakiś pajac obiecał ludziom cuda na kiju.

 

Nie ma to, co piszesz, niestety, większego sensu.

 

Staram się. Dzięki, że to doceniasz.

Otwarty Budżet Polecam!

 

Gdybyś się starał, to czytałbyś ze zrozumieniem np. to, co sam linkujesz. Twój błyskotliwy plan redukcji kosztów poprzez całkowitą likwidację kilku ministerstw (lol) na styk rozwiązałby problem deficytu ZUS tylko przy założeniu, że utrzymane zostałaby obowiązkowe składki. Ty zaś proponujesz ich likwidację.

 

A że smutno na to patrzeć, cóż, czasami nic nie można zrobić.

 

Można np. nie wygadywać publicznie farmazonów. Myślę, że to by wystarczyło, tak na dobry początek.

 

Po ktokolwiek specjalnie dodałem emotikonkę ":D". Ale jeżeli kogoś miałbym wskazać, to dowolny nauczyciel (przynajmniej taki, który nie ma na wszystko wy******) wie lepiej jak ma uczyć, niż jakaś Tuska teściowej kobity brata siostra.

 

Ale zdajesz sobie sprawę, że prawie każdy minister edukacji w III RP był przez pewien okres swojego życia nauczycielem (szkolnym lub akademickim), prawda?

 

Być może, ale zamiast słowa "profilowane" wolałbym słowo "wyspecjalizowane". Też nie wiem jak to się odbywa, ale zapewne w takiej szkole profilowanej muzyka to tylko dodatek do tego, czego uczy się wszędzie. Mi chodzi o to, żeby z takich szkół wychodzili kilkunastoletni mistrzowie w swojej dziedzinie.

 

Znowu: nie znam się na tym, ale wydaję mi się, że istnieją typowo muzyczne szkoły, gdzie uczeń wybiera instrument wiodący i może go naprawdę świetnie opanować przez czas swojej edukacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Analogie między aparatem państwowym opartym na demokracji, a prywatną korporacją są dziecinnie wręcz głupie i pomijają istotne czynniki.

To fakt, w prywatnej firmie nieudolnego pracownika się degraduje lub zwalnia. W aparacie państwowym wszyscy mają to w rzyci, bo o ile premier nie będzie potrzebował kozła ofiarnego do widowiskowego zdymisjonowania w błysku fleszy, to przez całą kadencję można spokojnie pobierać wynagrodzenie za nic przy zerowej odpowiedzialności. To jeszcze jedna różnica między prywatnym przedsiębiorstwem a demokratycznym bajzelkiem - w tym drugim nikt nie odpowiada właściwie za nic, bo trzeba się nachapać dopóki kadencja trwa. O skutki tej beztroskiej działalności będzie się martwił następca, no nie?

Zresztą praktyka dowodzi, że ministrów mianuje i odwołuje się niemal co tydzień. Trudno wymagać, by ktoś traktował poważnie swoje obowiązki na nowym stanowisku, skoro za miesiąc może już być zupełnie gdzie indziej. Anegdotka z życia proletariatu: w drukarni gdzie pracowałem pojawił się nowy dyrektor produkcji. Zrobił zebranie i zaczął opowiadać o swojej nowej wizji zakładu. Pewien drukarz, dwadzieścia lat przy maszynie, poprosił o głos, po czym spytał:

- Panie dyrektorze, to bardzo ładne o czym pan tu mówi, ale po co my mamy to robić, skoro za rok pana tu już nie będzie?

Dyrektora odwołano po pół roku od tego zebrania, bezczelny drukarz przepracował jeszcze cztery lata, do likwidacji firmy.

 

Czym konkretnie ten "ktokolwiek" miałby się różnić w kompetencjach od minista edukacji?

Eee, kompetencjami? Jeśli zatrudnia się fachowca z danej dziedziny, to można oczekiwać fachowej usługi. Tymczasem ostatnim kompetentnym ministrem, którego kojarzę, była pani Kopacz, która zignorowała histerię rozpętaną przez koncerny farmaceutyczne z okazji świńskiej grypy. Dzięki temu oszczędzono wagony waluty nie wydanej na "szczepionki", być może też uratowano komuś życie. I co? I pani Kopacz jest teraz marszałkiem Sejmu, a jej resort objął dyletant z nadania partyjnego. Następna histeria z okazji jakiejś tam grypy może nie skończyć się już tak dobrze, niestety.

 

Czyżby? Wiesz, oczywiście, do czego służą ekonomistom współczynniki przyrostu naturalnego i inne dane demograficzne, które bezpośrednio przekładają się masę rzeczy, np. na takie drobiazgi jak przyszłe wpływy ze składek czy koszt emerytur? Struktura demograficzna społeczeństwa może być natomiast szacowana na kilkadziesiąt lat do przodu z niewielkim marginesem błędu.

Jestem żywym dowodem na nieprawdziwość tej tezy. Jako przedstawiciel wyżu demograficznego (urodzeni na początku lat 80.) powinienem mieć co najmniej dwójkę dzieci, które radosną wrzawą zapełniłyby przedszkola i szkoły. Tymczasem dzieci nie mam wcale, bo mnie zwyczajnie nie stać, podobnie jak wielu moich rówieśników. I plan przyszłych wpływów ze składek właśnie się rozpada. Gramy dalej?

 

Niby czemu, nie można sobie na taki dług pozwolić? Nie ma nic złego w posiadaniu zadłużenia, o ile stać nas na jego obsługę.

Bogate państwo, ta Bolanda, stać ją na obsługę kosmicznego zadłużenia. Stać?

 

Ale zdajesz sobie sprawę, że prawie każdy minister edukacji w III RP był przez pewien okres swojego życia nauczycielem (szkolnym lub akademickim), prawda?

To bardzo źle świadczy o nauczycielach szkolnych lub akademickich w tym kraju, patrząc na system edukacji, jaki dzięki nim mamy.
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyżby? Wiesz, oczywiście, do czego służą ekonomistom współczynniki przyrostu naturalnego i inne dane demograficzne, które bezpośrednio przekładają się masę rzeczy, np. na takie drobiazgi jak przyszłe wpływy ze składek czy koszt emerytur? Struktura demograficzna społeczeństwa może być natomiast szacowana na kilkadziesiąt lat do przodu z niewielkim marginesem błędu.

Zapomniałeś o drobnym szczególe. Od maja 2004 współczynniki przyrostu naturalnego (oraz wszystko co z tego wynika) można sobie wsadzić bardzo głęboko w anusa. Dlaczego? Odpowiem żartem, w gruncie rzeczy mało śmiesznym:

 

Dołączona grafika

 

Dopóki polaków będzie stać za granicą na Passata, Iphona i codzienne libacje, to będą tam siedzieć i się mnożyć, sprowadzać rodzinę i znajomych, nie odprowadzając przy tym ani grosza do ZUSu. A ich dziecko wychowane w innym kraju, nie wróci już do Polski.

Edited by MaSell
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

Aktualności

Artykuły



×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.