Jump to content
Bianka

Wiara Chrześcijańska

Recommended Posts

a mnie tak teraz wzielo na pewna mysl, Czy gdyby dzis na ziemi pojawil sie Jezus to co by sie stalo ? Czy czasem nie bylo by tak ze kazdy by sie klepal w czolko i powiedzial ze to jakis czubek z zakladu ? Na 100% by tak bylo ;] nawet wierzacy potrzebowali by jakiego dowodu...czyli "pokaz mi a uweirze ze jestes synem Boga" - i gdfzie tu wiara ? :D co o tym sadzicie ? A moze po prostu taka sytuacja wydarzyla sie 2 tys lat temu tylko ze wtedy mu uwierzono ? kto to wie....

Bez obrazy dla nikogo ;] to po prostu moje przemyslenia na ten temat

Share this post


Link to post
Share on other sites

a mnie tak teraz wzielo na pewna mysl, Czy gdyby dzis na ziemi pojawil sie Jezus to co by sie stalo ? Czy czasem nie bylo by tak ze kazdy by sie klepal w czolko i powiedzial ze to jakis czubek z zakladu ? Na 100% by tak bylo ;] nawet wierzacy potrzebowali by jakiego dowodu...czyli "pokaz mi a uweirze ze jestes synem Boga" - i gdfzie tu wiara ? :D co o tym sadzicie ? A moze po prostu taka sytuacja wydarzyla sie 2 tys lat temu tylko ze wtedy mu uwierzono ? kto to wie....

Bez obrazy dla nikogo ;] to po prostu moje przemyslenia na ten temat

Po pierwsze musiałby mieć możliwość dotarcia do wielu ludzi, po drugie mam jakieś przeczucie że znowu by się kościołowi nie spodobał bo pewnie by sporo rzeczy krytykował - pewnie szybko by go zdjęli z "anteny" i tak by się to skończyło a nikt by nic nie zauważył. Dlatego żeby cokolwiek osiągnąć i tak musiałby użyć "mocy". Poza tym podobno wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi. A inna sprawa to nie można szanować kogoś za to kim się urodził, tylko za to co sobą reprezentuje...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jezus i wtedy i gdy przyjedzie po raz drugi - miał i ma moc i bedzie ją miał. Jest synem bozym.

Zastanówcie się co wy piszecie. Skoro odprawiał cuda (teraz niewazne czy wiezycie czy nie, ale skoro teoretyzujemy ze przychodzi po raz drugi Jezus - więc musicie wierzyc :) ), skoro z martwych wzbudził pare osób, skoro wypędzał demony, skoro leczyl chromych, dawał jedzenie.. to czemu nie mogłby WYMUSIC by słuchali go ludzie? Jaki byłby problem zastosować MOC BOGA do zmiany naszego myslenia.. odpowiedz jest prosta - nie ma zadnego problemu. Jezus i Bóg po prostu tego nie stosują. gdyz tak naprawdę nie nasze życie, nie nasze ciała, nie to jedzenie, nie te kwiaty, ta piękna planeta są najwiekszym darem - największym darem jest WOLNA WOLA.

bóg dobrze wie gdzie jest prawda, on nie musi sobie udowadniać - nie jest małostkowy. To my jestesmy małostkowi udawadniając sobie, jak np ja i Bianka - czy istnieje trójca czy nie... bo zeby zrozumiec prawdę - nie wazne jak się jej szuka. WAZNE by mieć czyste serce i pokorę. To jest cała nauka Biblii. To Bóg pociąga za sznurki, to on wie do kogo ma ta prawda trafić i jaką drogą. Do nas nalezy tylko to - by powiedziec - zgadzam się Panie "ciągaj za te sznurki" :)

 

Dlatego nie waze kiedy by przyszedł Jezus - on i tak nie skorzystalby ze swojej mocy w taki sposób.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzicie sami po dwóch wypowiedziach - co większosc ludzi interesuje.. otoczka.. forma..

 

Czy uwierzylibyscie w Jezusa gdyby przyszedłn a ziemie i nic nadzwyczajnego nie zrobił?

Wiekszosc nawet niewierzy po tym jak zrobił coś nadzwyczajnego...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzisz ty nawet nie pojmujesz o coc michodziło w tym pytaniu.. pytam sie czy miarą zblizenia sie do Boga, bycia kims lepszym - jest latanie po wodzie i uzdrawianie chorych? NIE.. jest to wielka mistyfikacja. Kazdy moze probowac być taki jak Jezus. Nie mówię ze kazdy jest Jezusem, ale ze kazdy moze miec te same cechy.. bo to cechami charakteru pokazał ze był kimś nadzwyczajnym, a nie cudami. Cuda to moze bylejaki pseudouzdrowicel robić i ma to tyle wspolnego z Bogiem co piernik do wiatraka...

 

Jezus pokazał ze liczy sie miłość, ze liczy sie pokora wobec Boga. Cała reszta będize nam dana, i nie wazne czy ktoś robi cuda, czy ON sam robił cuda.. bo byly to znaki dla maluczkich.

był to tyko przedsmak teg co ma nadejsc. Drugie przyjscie nie będzie takie "mało znaczące dla ludzi szkiełka", gdyz wiąze sie ono silnie z armagedonem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mówią że Sai Baba jest drugim Jezusem na Ziemi...uzdrawia, materializuje...

 

nie zdązyłam jeszcze zapoznac sie z wszystkimi postami w tym topiku, po mojej przerwie w pobycie tutaj, odpowiadam więc na te najświeższe;

polecam księżke Barbary Szandorowskiej pt; Spotkanie z guru

 

oto fragment recenzji:

 

Jako młoda dziewczyna, Szandorowska wyemigrowała ze swoją rodziną do Kanady, gdzie ukończyła studia psychologiczne i podjęła pracę naukową. Jednak jakiś wewnętrzny głos kazał jej porzucić te zajęcia i podróżować - również po dalekim wschodzie. Tam odkryła duchowy charakter swojej wędrówki. Barbara skierowała swe kroki do siedziby Sai Baby - guru czczonego przez miliony ludzi na całym świecie. Towarzysząca mu nadprzyrodzona moc była wprost niesamowita i Barbara z radością dołączyła do kręgu wyznawców. Wszystko wydawało się rozwijać dobrze, aż do mementu, gdy odkryła, że...

 

... no właśnie - warto sprawdzic, co odkryła autorka, książke ę czytałam jakiś czas temu i bardzo polecam, jako, że demaskuje prawdziwe oblicze okultystycznych mocy, które wielu zwiodły i zniewoliły ich życie.

 

 

Biblia przestrzega przed dawaniem wiary w 'innego' Jezusa. Innego nie ma, sa tylko ci, którzy sie pod Niego będa podszywac lub beda brani za Chrystusa przez zwiedzionych, jak to zostało przepowiedziane juz przez samego Chrystusa.

 

Hm. Jak widzisz, w tamtych czasach robienie cudów nie wystarczyło, bo skończył na krzyżu i nikt do tego nie przywiązywał wielkiej wagi. Był tylko przywódcą sekty, i tyle.

życiową misją i celem życia Syna Boga - Jezusa Chrystusa było odkupienie ludzkiej duszy - dlatego nie było innej możliwosci, by ominał Go krzyż, co tez zostało przepowiedziane w Pismach i na 'te godzinę' On się własnie w ciele ludzkim narodził.

 

(...).. pytam sie czy miarą zblizenia sie do Boga, bycia kims lepszym - jest latanie po wodzie i uzdrawianie chorych? NIE.. jest to wielka mistyfikacja. Kazdy moze probowac być taki jak Jezus. Nie mówię ze kazdy jest Jezusem, ale ze kazdy moze miec te same cechy.. bo to cechami charakteru pokazał ze był kimś nadzwyczajnym, a nie cudami. Cuda to moze bylejaki pseudouzdrowicel robić i ma to tyle wspolnego z Bogiem co piernik do wiatraka...

 

Znaki i cuda, to nieodłaczny atrybut działania Boga, który od poczatku stworzenia w taki sposób manifestuje swe istnienie i plany w stosunku do wszechświata i ludzkości. Cuda sa więc czymś naturalnym dla Bogai nie nalezy umniejszac ich znaczenia tylko dlatego, ze w mysłach ludzi sceptycznych i bez wiary, nie miesci sie w głowie, ze miały i maja miejce. Jednak Biblia zaznacza równiez, iz nalezy byc ostroznym w sięganiu do zródeł nadprzyrodzonych, bo istnieją tez cuda, które pochodzą z inspiracji i zródła demonicznego, dlatego między innymi jednym z darów Ducha Świętego jest dar rozpoznawania duchów, przydatnych w ocenie zródła danego cudu.

Cuda czynione przez Boga nigdy nie były i nie sa czynione niepotrzebnie. Jezus Chrystus nigdy nie uczynił zadnego cudu jedynie 'na pokaz', lecz po to by uwierzytelnic swoje posłannictwo i pomagac ludziom. Odchodząc do Ojca , zapowiedział, ze Jego uczniowie tez będa czynili cuda w Jego imieniu, będą uzdrawiali chorych oraz nawet wskrzeszali z martwych, co zdarza się do dzisiaj, aczkolwiek takich informacji na próżno szukac w popularnych gazetach, natomiast sa one przekazywane przez wierzących na całym swiecie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja wogóle nie rozumiem tych waszych kłótni. Jedni wierzą w Boga drudzy nie. Jako że mamy wolność religijną to po co kłutnia czy jest czy go nie ma. Co do gościa którego "zjadł" lew, po co się powoływać na istnienie Boga (a pytania w stylu "czy jak by był Bóg to by go uratował?") to już mnie kompletnie rozwalają, on tam wszedł bo był głupi i tyle. Bianka oni i tak nie przeczytają tej książki, jak są zdania że Boga nie ma to tego nie zmienisz, może po prosty są trochu za młodzi?, a jak nie to jeszcze za mało dorośli?, a jak nie to za mało starzy?, no tak już jest że są buntownicy na tym świecie i nic na to nie poradzisz.

Edited by J.O.H.N.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@J.O.H.N. to jest podobne myslenie do pewnego paradoksu w stylu : czy bog moze stworzyc kamien ktorego nei podniesie

 

brak logicznej odp .

 

wiara jest dla ludzi slabych i tyle . Chcecie wierzyc to wierzcie ale nei zmuszajcie mnie . ot to jest moja filozofia

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiara jest dla ludzi slabych i tyle . Chcecie wierzyc to wierzcie ale nei zmuszajcie mnie . ot to jest moja filozofia

niewiara jest dla ludzi ślepych i zatwardziałych, i tyle - będziemy się licytować? :mur:

nie wywołuj niepotrzebnej wojny. po za tym nikt Cię do wiary nie zmusza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiara jest dla ludzi slabych i tyle . Chcecie wierzyc to wierzcie ale nei zmuszajcie mnie . ot to jest moja filozofia

Może nie dla słabych, nie powinno tak sie tego określać.

 

Wiara jest dopełnieniem egzystencji dla osób, które nie potrafią sami sprostać życiu i ciągłym pytaniom i brakiem na nie odpowiedzi, więc jakoś sobie muszą to życie ubarwić. Niekoniecznie uważam to za słuszne, gdyż życie w zbiorowym błędzie jest ciut niezbyt zdrowe, ale jak im to nie sprawia kłopotu, to niech robią co chcą. Boli tylko zbiorowa ślepota na wszelkie informacje podważające istnienie Boga, choćby Kod Leonarda Da Vinci, odrazu książka i film złe i niedobre, beznadziejne i do kitu, a najwięcej takich opinii mają ludzie, którzy filmu ani książki na oczy nie widzieli. Przykre, acz prawdziwe.

 

Napewno warto wierzyć w siebie i tak radzę robić każdemu.

 

A jakby Jezus sie pojawił, to grałby Rock'n'Rolla :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

wiara jest dla ludzi slabych i tyle . Chcecie wierzyc to wierzcie ale nei zmuszajcie mnie . ot to jest moja filozofia

wiara to kwestia decyzji, ale - głównym problemem jest tutaj nieznajomosć Bozej oferty zbawienia, lub powierzchowna jej znajomosc, poprzekręcana przez tradycje i ludzkie doktryny narosłe przez wieki, a wiara jest własnie przekazana w Słowie Bożym - dlatego też Biblia jest tak dyskredytowana i dlatego tyle było i jest nadal prób umniejszenia jej wartości , czy wręcz ośmieszania jej. Religia nie przeszkadza siłom ciemności, bo religia nie jest skuteczna w kwestii zbawienia duszy. Człowiek religijny moze zachowywac powierzchownie pewne 'formy', natomiast nie jest w stanie praktykowaniem tej religii zmienić swego wnetrza na lepsze -a co najwazniejsze - nie jest w stanie dokonać usprawiedliwienia koniecznego do uzyskania zbawienia. Tego dokonuje jedynie Bóg przez wiarę - te wiare, która wyrosła na gruncie Słowa Bożego - Biblii.

 

ludzie niewierzący nie maja wewnetrznych hamulców, dlatego nigdy nie mozna im ufać do konca, sa nieprzewidywalni, a przez to również niebezpieczni w ekstremalnych sytuacjach. Doświadczenie innych wierzących oraz własne, nauczyło mnie nigdy nie ufać do konca człowiekowi niewierzącemu - i zawsze ta ostroznosc okazuje sie słuszna.

Edited by Bianka

Share this post


Link to post
Share on other sites

ludzie niewierzący nie maja wewnetrznych hamulców, dlatego nigdy nie mozna im ufać do konca, sa nieprzewidywalni

To jest bardzo przykre, współczuję Ci z całego serca. Niewierzące i głodujące dzieci w afryce też są nieprzewidywalne? Niewierzący ludzi pracujący jako wolontariusze też nie mają hamulców? Nie można ufać niewierzącemu lekarzowi? Dalai Lama który nie wierzy w twojego boga też jest nieprzewidywalny i nagle puszczą mu hamulce i walnie kogoś cegłą w głowę? W Polsce 89,9% ludzi deklaruje się jako katolicy, i to statystycznie oni popełniają więcej przestępstw niż ateiści. To im statystycznie częściej puszczają hamulce, są nieprzewidywalni i nie można im ufać. Jak uważasz że to wiara decyduje o posiadaniu hamulców i tym że można komuś zaufać - to ja Ci naprawdę, szczerze, z całego serca współczuję.

 

Juz wiele lat temu po wielu namyslach doszedlem do wniosku ze najmniej szkodliwa dla mnie 'religia' i najblizej mojego swiatopogladu jest Buddyzm Zen.

Od Zen zaczynałem, ale skończyłem na Karma Kagyu, chyba z powodu bogatszej tradycji. Zen jest minimalistyczny, lecz równie ciekawy. Edited by Sarkazz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Swojego czasu tez sie interesowalem religiami wschodu. Ale po glebokim namysle, (i trza sie przyznac bez bicia - po dorosnieciu i przestaniu uprawiania pozowania w kazdej dziedzinie swojego zycia), uznalem ze robienie ideologii do rzeczy naturalnych jest troche bez sensu. Moje sumienie w tym co mówi buddyzm widzi duzo dobrego, ale to tak jakby wierzyć (procz reinkarnacji w którą nigdy nie wierzylem i nie uwierze) w instrukcję obslugi... rzeczy naturalne rosną do roli mitów.. no i moze dlatego wielu ludzi zachodu, którzy wiary w boga nie mają, przechodzą na buddyzm, gdyz potrzebują w coś wierzyć, ale nie chcą w boga.. wiec rzeczywiscie wtedy buddyzm, czy taoizm jest doskonalym rozwiazaniem.

 

A twoje teksty bianka - o ludziach niewierzacych - to zostaw w swoim kosciele - bo na pewno nie jest to kosciół chrystusa.. kto ci powiedzial ze nie wolno ufac, ze ludzie niewierzący są bez hamulcy.. lol.. to ja ci moge podac wielu ludzi wierzących którzy tych hamulcy tez nie mają..

Kazdemu mozna ufac jesli na to ZASŁUZY, i obojętne jest czy siedzi obok ciebie w autobusie, czy obok ciebie na ławce w kosciele.. Nie ma czegoś takiego jak brak zaufania, czy zaufanie z racji bycia...

To tylko obrazuje jakim jesteś człowiekiem..

Przez takich "ewangeliztaorów" jak ty, ludzie uciekają od Chrystusa.

Szkoda ze Jezus zaufał prostytucce, samarytance, poborcy podatkowemu i wielu wielu innym ludziom... i nie bylo to na zasadzie "ograniczonego zaufania" jak to ty ujelas..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Buddyzm instrukcją obsługi? Buddyzm to poznawanie siebie, świata... Od kiedy to buddyzm cokolwiek nakazuje, to jest tylko kierunkowskaz...

 

"Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swoim autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym..."

 

I gdzie ty tu widzisz instrukcję obsługi to ja nie rozumiem... Chrześcijaństwo to jedna wielka instrukcja obsługi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

 

A twoje teksty bianka - o ludziach niewierzacych - to zostaw w swoim kosciele - bo na pewno nie jest to kosciół chrystusa.. kto ci powiedzial ze nie wolno ufac, ze ludzie niewierzący są bez hamulcy.. lol.. to ja ci moge podac wielu ludzi wierzących którzy tych hamulcy tez nie mają..

Kazdemu mozna ufac jesli na to ZASŁUZY, i obojętne jest czy siedzi obok ciebie w autobusie, czy obok ciebie na ławce w kosciele.. Nie ma czegoś takiego jak brak zaufania, czy zaufanie z racji bycia...

To tylko obrazuje jakim jesteś człowiekiem..

Przez takich "ewangeliztaorów" jak ty, ludzie uciekają od Chrystusa.

Szkoda ze Jezus zaufał prostytucce, samarytance, poborcy podatkowemu i wielu wielu innym ludziom... i nie bylo to na zasadzie "ograniczonego zaufania" jak to ty ujelas..

jako chrzescijanka - nie do Ciebie przeciez nalezy ocena, czy nia jestem czy nie, tym bardziej, ze zważywszy na to, iż nie rozumiesz implikacji tego w co sam wierzysz, a co juz tutaj zaprezentowaś - stwierdzam fakty, które miały miejsce w życiu ludzi wierzacych w kontaktach z osobami niewierzącymi, jak i na podstawie własnego doświadczenia. Nie jesteś w stanie przecież, chociaż możliwe ,że i tego również sobie nie uświadamiasz , podwazac czyjegoś doświadczenia, nawet jeśli sam masz inne. Taka wypowiedz, w tonie na jaki sobie pozwalasz pokazuje również, ze nie służa Ci kontakty z wyznawcami swiadków Jehowy, sa oni bowiem mili tylko do czasu, gdy sie ktoś z nimi zgadza, jesli przestaje sie zgadzac, wtedy swiadkowie Jehowy pokazuja swoje prawdziwe oblicze, sa aroganccy i bezczelni w stopniu momentami zaskakującym, co jest z pewnościa ciekawe dla socjologa, ale bardzo niemiłe dla ich adwersarzy. To również moje osobiste doświadczeniew kontaktach z tymi wyznawcami i nie tylko moje, choć niewykluczone, ze tez je zechcesz podważyć, ale to juz nie mój problem.

 

Kościół do którego należę, to Kościół złożony z wierzących w Jezusa Chrystusa wszystkich wieków, którego Głowa jest On sam, tak więc, jeśli sam sie identyfikujesz z jakimś 'innym' kościołem, to według tego, co na ten temat mówi Pismo Świete - nie jest to KOściół Pana Jezusa Chrystusa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

którego Głowa jest On sam

A czy według ewangelii głowa kościoła nie miał być przypadkiem piotr? :lol2:

 

1. Piotr został nazwany Opoką.

2. Piotr był Głową Kościoła

3. Kościół jest zbudowany na Piotrze.

4. Papieże są następcami Piotra i konsekwentnie Głowami Kościoła

 

Nie, jezus nie jest głową kościoła.

Edited by Sarkazz

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy według ewangelii głowa kościoła nie miał być przypadkiem piotr? :lol2:

NIe, Pismo Świete stwierdza, Koscioł to budowla złożona z żywego Organizmu (nie budowla zbudowana przez ludzi), którego kamieniem wegielnym jest sam Jezus Chrystus, a fundamentem apostołowie i prorocy, a każdy wierny, żyjacy na przestrzeni wieków, jest cześcia tej budowli - Głowa tej budowli jest również sam Pan Jezus Chrystus. Jesli zechcesz zapoznać sie ze stosownymi cytatami z Pisma Świetego na ten temat, to je wkleję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ludzie niewierzący nie maja wewnetrznych hamulców, dlatego nigdy nie mozna im ufać do konca, sa nieprzewidywalni, a przez to również niebezpieczni w ekstremalnych sytuacjach. Doświadczenie innych wierzących oraz własne, nauczyło mnie nigdy nie ufać do konca człowiekowi niewierzącemu - i zawsze ta ostroznosc okazuje sie słuszna.

:shock: :shock: :shock: Przez cały wątek myślałem, że jesteś bardzo mądrą osobą i przez chrześcijaństwo, szukasz ujścia swojej mądrości. W skrócie : znalazłaś się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Ale to co napisałaś wyjaśnia wszystko... Nie szukasz sama odpowiedzi na pytania, ŚLEPO wierzysz w to co jest napisane. Zachowujesz się tak, jakbyś próbowała na siłę udowodnić innym a także SOBIE, że trzeba wierzyć, bo tylko to jest właściwe wyjście.

Ja kieruje się takimi zasadami jak napisał wyżej Sarkazz. W życiu nie widziałem tego tekstu który on przytoczył, jednak się z nim zgadzam i tak właśnie żyję. Do wszystkiego doszedłem sam, wewnętrznie czułem, że ta droga jest właśnie właściwa, z resztą o tym jest ten tekst. Każdy powinien się kierować własnym głosem wewnętrznym. Angażowanie się w jakąkolwiek wiarę jest jak przekreślenie wszystkiego i postawienie kropki nad i. Moja wiara jest tak silna, że nawet gdyby pojawił się teraz przede mną sam Jezus Chrystus, otworzył by bramy piekieł i zamienił oceany w wino, a ziemię w biały cukier. To i tak bym nie uwierzył! Po prostu wiem, że wiem a nie wydaje mi się, co jest prawdziwe a co nie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

:shock: :shock: :shock: Przez cały wątek myślałem, że jesteś bardzo mądrą osobą i przez chrześcijaństwo, szukasz ujścia swojej mądrości. W skrócie : znalazłaś się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie. Ale to co napisałaś wyjaśnia wszystko... Nie szukasz sama odpowiedzi na pytania, ŚLEPO wierzysz w to co jest napisane. Zachowujesz się tak, jakbyś próbowała na siłę udowodnić innym a także SOBIE, że trzeba wierzyć, bo tylko to jest właściwe wyjście.

Ja kieruje się takimi zasadami jak napisał wyżej Sarkazz. W życiu nie widziałem tego tekstu który on przytoczył, jednak się z nim zgadzam i tak właśnie żyję. Do wszystkiego doszedłem sam, wewnętrznie czułem, że ta droga jest właśnie właściwa, z resztą o tym jest ten tekst. Każdy powinien się kierować własnym głosem wewnętrznym. Angażowanie się w jakąkolwiek wiarę jest jak przekreślenie wszystkiego i postawienie kropki nad i. Moja wiara jest tak silna, że nawet gdyby pojawił się teraz przede mną sam Jezus Chrystus, otworzył by bramy piekieł i zamienił oceany w wino, a ziemię w biały cukier. To i tak bym nie uwierzył! Po prostu wiem, że wiem a nie wydaje mi się, co jest prawdziwe a co nie!

 

prawdziwa mądrość, która moze posiadać człowiek nie jest wynikiem jego naturalnej skłonnosci, z która sie rodzi, bo nie jest to kwestia intelektu. Madrość - ta , która człowiek otrzymuje jedynie w sposób nadprzyrodzony pochodzi zawsze od Boga, w wyniku kontaktu z Bogiem - jest ona z innego źródła, niż madrość tego świata. Tak więc człowiek mądry według standardów BOga - to ten, który w NIego wierzy i postepuje zgodnie z Jego wolą, bo wtedy człowiek kieruje sie innymi wartościami, niż człowiek posiadajacy wiedzę nabyta. Mądrość i intelekt , któy nie pochodzi opd Boga zawsze odrzucaja madrość pochodzaca od Boga, dlatego dla ludzi niewierzacych człowiek wierzący przeważnie jest 'głupi'. O tym mówi Pismo Świete.

 

Oczywiście, iż sa ludzie tacy, jak to siebie opisałeś, ze nawet jeśliby zobaczyli ewidentny cud - nie uwierzą - i o takich ludziach powiedział Pan Jezus Chrystus, sa oni w bardzo trudnym położeniu, ze względu na to, co czeka ich w wieczności, z powodu - jak to określa Pismo 'zatwardziałości serca', co jest zreszta wynikiem ich własnego wyboru.

 

Człowiek nie może być sam sobie przewodnikiem - bo jak objawia PIsmo, człowiek jest w stanie upadku. Wykorzystuja ten stan siły zwodnicze, prowadzac człowieka do zguby, wzmacniajac jego przekonanie o samoprowadzeniu i samowystarczalności, o ile ten nie zechce skorzystac z łaski Boga.

 

Celem chrzescijanina, który zna wole Boga objawiona w Jego Słowie jest dzielić sie ta wola, niosac ratunek zgubionemu swiatu, co tez robie. Zapewniam Cię więc, ze pisząc, czy rozmawiajac gdziekolwiek na ten temat, nie czynie tego w celach 'dawania ujścia' temu, czego akurat chce dac upust, bo do tego mam inne sposoby. B)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję Ci za tą odpowiedź! Powiedziałbym, że jesteś wzorowym przykładem chrześcijanki ;). Ale tak samo jak napisałaś, że z punktu widzenia chrześcijaństwa jestem materiałem ciężkim do nawrócenia, tak samo z mojej strony padnie teraz stwierdzenie, że bardzo ciężko będzie cię odzyskać ;), podchodzisz pod przypadek "beznadziejny", z którym niewiele się da zrobić. ;) Jednym słowem: życzę powodzenia!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Celem chrzescijanina jest ewangelizować nie stosować "kresyty zaufania" - to Bóg wybiera ludzi szczerego serca - i nie tobie oceniac kto jest godzien zaufania a kto nie..

Przyklady z zycia Jezusa pokazują wspaniale na czym polega chrzescijanska milosc.. a nie .. faryzejskie "kocham bo jestes taki jak ja"..

 

Tobie nadzywczaj łatwo kogoś porównywać do jakiś religii, tobie nadzywczaj łatwo oceniac..

Tak sie sklada ze przez mojego kuzyna dostalem nie raz w kromkę od katolickiej mlodziezy.. to znaczy ze kazdy katolik taki? NIE.. Ale zgodnie z twoimi teoriam dot "doswiadczen" powinienem na samo slowo "katolik" zaraz na policje dzwonic..

 

Szkoda ze nie rozumiesz ze szufladkkowanie to wlasnie "mądrosc ludzka"..

Mam jeszcze jedno pytanie dotyczące twoich insynuacji co do mojej osoby i SJ..

Mówisz ze na moją osobę i moje wierzenia ma strasznie wpływ kontakt ze SJ.. czyli negujesz ze ja dochodze do tego w co wierze na podstawie biblii..

Ciekawe mi sie to wydaje zwłaszcza po tym jak walkowalem z tobą temat trynitran, gdzie ty wszelie zarzuty odpierasz stwierdzeniem, ze ciebie rys historyczny nie obchodzi gdyz na podstawie biblii sie opierasz.. to jak to jest ? są równi i równiejsi?

 

Ano zapomnialem w twoim przypadku tak... och ty wielka chrzescijanko...

ps.

 

Nie myl mądrosci - z inteligencją.. Gdyz koledzy tutaj o intelilgencji mówią nie o mądrosci.. z resztą nawet dziecko wie ze madrosc to raczej "ilosc wiedzy" a inteligencja to kreatywne "przetwarzanie wiedzy".. mądrosc która pochodzi od Boga jest zapisana na kartach bilii.. bycie mądrym jak biblia z resztą uczy - to rozmyslanie i czytanie Jego słów...

Kolegom ateistom chodzi o inteligencję i logiczny sposób myslenia - to ze są przez biblie nazywani "głupcami" nie znaczy ze są kretynami.. po prostu brak im wiedzy... biblia nic nie mówi o zdolnosciach poznawczych gdy mówi o glupocie niewiernych...

 

Dlatego twoje tlumaczenia ze mozesz tak oceniac ludzi są nieuzasadnione biblijne, gdyz madrosc jest wynikiem pracy nad biblią, i moga ją nabywać osoby które chcą nabywac tą wiedzę, ludzie którzy nie poznali biblii nie mogą byc "głupi"... gdyz nie znają wogole biblii..

Bardziej by mi tutaj pasowalo stwierdzenie apostola który przyrównuje to od sposobu odrzywiania.. ze tak jak dzieci - na poczatku czlowiek spozywa mleko duchowe, a z czasem staly pokarm.. głupiec bedzie zywil sie caly czas mlekiem..

 

Więc swoje imputacje na temat osob niewierzących zosatw sobie..

Obrazasz tym osobe Chrystusa, który sie ukorzyl, który pomagal prostytutkom ZYDOWSKIM (czyli znającym milosc Boga)... a ty oceniasz negatywnie kogos kto jej nie zna..

 

Jesli chodzi o zaufanie zwykle "codzienne", to radze ci ufac osobom, które znasz.. a nie z racji "przynaleznosci" .. bo i na swoich sie mozesz nie raz spazyc... jak w kazdej religii

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

Aktualności

Artykuły



×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.