Jump to content
Szymoon

Giełda, finanse

Recommended Posts

Wy widzicie jak leci teraz złotówka na łeb na szyję?

Forex > Kursy walut > Pieniądze

 

... dolar, funt, frank, euro teraz +5% (dolar) - +3,5% (eur i funt) :zonk: ... a frank kosztuje spokojnie powyżej 4,1 zł (ponad 4% podrożał dzisiaj)- :plum:

- edyta -

Teraz, po 10 godzinach, widzę korekta (dolar 2,5% w dół). ... giełda trochę szarżuje.

Edited by Kyle

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam takie pytanko, jak zacząć, gdzie najłatwiej można założyć konto i ile minimum muszę mieć środków, żeby chociaż trochę móc się wciągnąć w inwestycje giełdowe?

 

Na początek będzie to traktowane bardziej jako pewnego rodzaju "zabawa", ale nie proponujcie rachunków demo, bo jak nie czuć gotówki to szybko się nudzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odkopię nieco temat.

Może ktoś z Szanownych Państwa korzystał z lokat firmy Amber Gold?

Jak internet długi i szeroki można znaleźć skrajnie różne opinie.

W sumie jestem dość daleki od powierzenia im pieniędzy, ale chciałbym się rozeznać w tej kwestii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostrzeżenia publiczne - Komisja Nadzoru Finansowego

 

Zapoznaj się z tym i pozycją nr 5.

Aktualnie inwestycja w złoto wg. mnie wydaje się niezbyt ciekawym rozwiązaniem. Kto już miał zarobić na złocie to zarobił. W obecnej chwili są ciekawsze aktywa do inwestycji (ze względu na ich ostatnią dużą przecenę).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aktualnie inwestycja w złoto wg. mnie wydaje się niezbyt ciekawym rozwiązaniem. Kto już miał zarobić na złocie to zarobił. W obecnej chwili są ciekawsze aktywa do inwestycji (ze względu na ich ostatnią dużą przecenę).

 

Tak z czysto psychologicznego punktu widzenia. Przy 1900$ była fama, że ten kruszec ma jeszcze spory potencjał i ogólnie najlepszy instrument do inwestowania and sky is the limit. Po korekcie o 400$ pojawiły się głosy, że era złota już minęła... :wink: Tak porównując wzrost od 11.2008 do 11.2011 o 1000$ (około 150%) to nie nazwałbym korekty o 400$ (20%) dużą przeceną. Tym bardziej, że psychologiczna bariera 2-ki z przodu nie była testowana...

 

BTW. Nie inwestowałem, nie inwestuje i nie będę inwestował w złoto, tak jakby ktoś pomyślał, że naganiam B-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak troche rozkrecajac ten temat, z wlasnego podworka ;D

 

Kolezanka w 1 miejscu pracy dostala propozycje przenosin do innego miejsca w TEJ SAMEJ FIRMIE, na to samo stanowisko. (Dziewczyna 24lata bez zobowiazan)

- Zmienic miala sie jej zakres czasu pracy (4h w niedziele extra i troche wiecej godzin tygodniowo) [z 135h do jakichs 160h miesiecznie! - wiec ponizej 40h/tygodniowo i tak]

- Pensja podwojona/potrojona (2-5k netto) w zaleznosci od miesiaca w stosunku do obecnej

- Odleglosc mieszkanie-praca z 30m zwiekszyla by sie do ~2km

 

I co? ODMOWILA :mur: :mur: :lol: :lol: :mur: :mur:

Dlaczego?

- Bo za daleko /FACEPALM

- Bo ekstra 8 czy tam 10 godzin tygodniowo to za duzo /FACEPALM

Na to miejsce oczywiscie poszedl ktos inny

 

I teraz najlepsze :D To sie nadaje do topicu smiechu.

 

- Od maja powolutku wchodzi mala restruORT: kturyzacja :D

- Na starym miejscu bedzie miala tyle samo godzin albo i wiecej co mialaby w nowym :lol:

- Pensja po staremu albo DUZO GORZEJ (ponizej minimalnej krajowej) w zaleznosci od miesiaca - system czysto prowizyjny :lol: :lol: :lol: (Ze wzgledu na to iz punkt jest po prostu slaby w porownaniu do proponowanego)

- W dodatku, z wynagrodzeniem moze byc tak zle po restruORT: ORT: ORT: kturyzacji na starym punkcie ze lepiej bedzie sie zwolnic samemu :lol2:

 

Debili nie brakuje :lol:

/Facepalm. :lol2:

Edited by Aurora001

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak troche rozkrecajac ten temat, z wlasnego podworka ;D

 

(...)

 

W spoilerze, bo długo.

 

To, co opisujesz, nie jest (niestety) niczym dziwnym (w Polsce) czy niespotykanym. Zarobki w Polsce są takie jakie są (niskie), ponieważ (znowu: niestety) polscy pracownicy (młodzi, nie mówię o pokoleniu naszych rodziców, chociaż ono ma inne problemy) to w większości śmiech i żałość (nie twierdzę, że to jedyny powód, ale długofalowo na pewno jeden z głównych, gdyż cała gospodarka na tym cierpi). Kult narzekania przy jednoczesnym przyzwoleniu na "dymanie" pracodawcy i braku ambicji (w czym, o zgrozo, ciężko się doszukiwać czegoś złego, skoro ambicja jest w tym kraju postrzegana często negatywnie (!!!) - no bo 1) po co się przemęczać 2) narzekanie jest tak powszechnym, że niemalże intergralnym elementem mentalności młodego Polaka, a skoro tak, to po co być ambitnym, lepiej narzekać, że zarabia się mało 3) ambicja w długim okresie może prowadzić do wysokich zarobków, a wtedy będą się ludzie krzywo patrzeć, "no bo jak to możliwe, że kogoś na nowy samochód stać, pewnie nie dorobił się go uczciwie", a po co komu takie problemy, lepiej się nie wychylać) prowadzi do braku chęci do bycia lepszym w tym co się robi zawodowo, a to z punktu widzenia pracodawcy powoduje brak chęci do tworzenia sensownego systemu premiowego i podwyżek ogólnie. W większości Polacy nie kumają, że dobrze płatna praca nie należy im się "bo tak". Ba, nie należy im się nawet za sam fakt posiadania wyższego wykształcenia, choć wielu zdaje się tak sądzić. Dobrze płatna praca zawsze (pomijająć ekstremalnie rzadkie historie typu tata miliarder) skorelowana jest z umiejętnością wykonywania czegoś lepiej niż inni, w ten sposób pracodawcy bardziej opłaca się trzymać takiego pracownika (nawet dużym kosztem) niż zastępować go nowym, z kolei sam pracownik, przez swoje wysokie kwalifikacje może przebierać w ofertach. A wysokie kwalifikacje nie biorą się z sufitu, biorą się przede wszystkim z chęci samodoskonalenia i dążenia do bycia lepszym, a tego osobiście w większości osób po prostu w Polsce nie widzę. Przykładowo, w USA normalnym jest, jak przy "niedzielnym obiadku" z rodziną czy też w grupie znajomych rozmawia się o awansie, o tym ile się zarabia, ogólnie o sukcesie finansowym - w Polsce z jakichś przyczyn (których dopatrywać się nalezy chyba w mentalności rodem z poprzedniego ustroju, a jak nie w tym to nie mam pomysłu) poruszanie takich kwestii to nietakt, no chyba, że w konteście narzekania na swój los - w takiej sytuacji sukces finansowy (np. dawnego kolegi) stanowi tylko punkt odniesienia. Zresztą, aby nie szukać daleko i nie odwoływać się do ogólników - ja jestem w stanie od zera nauczyć swojego zawodu niemal każdego inteligentnego człowieka, co przełoży się na co najmniej dwie średnie krajowe w ciągu około 2 lat. Problem jednak polega na tym, że młodzi ludzie (bo takich szukam, sam będąc młodym) bardzo szybko stwierdzają, że nie chcą się dalej szkolić, rozwijać, zarabiać więcej. Te 2 klocki netto na imprezy starczy, a rodzice z domu nie wyrzucają. Zjawisko to obserwuje (czasem pośrednio, czasem bezposrednio) praktycznie w każdej branży, rozmawiając z przedsiębiorcami dowiedziałem się np. tego, że masa z nich bardzo by chciała zapłacić dobre pieniądze za stosunkowo prostą pracę (po to, aby samemu mieć czas na inne, ważniejsze rzeczy), ale od lat nie jest w stanie (!) znaleźć pracownika, która będzie chciał się uczyć, zainwestować czas (parę miesięcy najczęściej) w poznanie procesów funkcjonujących w firmie, itp. Jak rok temu mój Klient dał ogłoszenie do prasy, że szuka asystentki, to po 3 dniach dostał ponad 200 (!) maili. Do dzisiaj nikogo nie "zatrudnił" na dłużej niż miesiąc i zapewniam, bo znam człowieka, że płaci znacznie lepiej niż średnia warszawska na podobnym stanowisku. Ale jak się potencjalna kandydatka przekonuje po tygodniu, że ma jakieś obowiązki, że trzeba terminarz ogarniać, wisieć na tel. prawie non-stop, a nie tylko kawę pić w biurze, to nagle się okazuje, że aż tak to jej nie zależy. I tak samo jest praktycznie wszędzie, chwalebne wyjątki (mam szczęście znać wiele takich osób) potwierdzają smutną regułę. Możecie sami zaobserwować w czym rzecz w sklepach i obsłudze klienta ogólnie - wchodzi się do takiej Vistuli... i nic. Myślicie, ok, obsługa nie chce być nachalna, ja w takiej sytuacji zazwyczaj po prostu pytam konkretnie o to co mnie interesuje, zazwyczaj odpowiedź jest grzeczna (tutaj faktycznie widzę dużą poprawę ostatnimi laty) ale zdawkowa, rzadko da się odczuć realną chęć pomocy (aby np. sprawdzili dostępność towaru w innych salonach trzeba prosić, a przecież sami powinni to zaproponować), a przecież od tych ludzi powinna emanować wręcz sympatia i otwartość, wszak pracują częściowo na prowizji, a jednak z jakichś przyczyn im nie zależy. Ktoś powie (dużo osób, właściwie), że jak taka osoba ma być miła i uśmiechnieta, skoro zarabia 1800 złotych - tak tworzy się błędne koło. Gdyby Pani X miała lepsze niż inne panie wyniki sprzedaży, to by została przeniesiona do lepszego, a potem najlepszego salonu w mieście, gdzie zarabiałaby 2x tyle robiąc dokładnie to samo. A potem mogłaby zanieść CV do HugoBossa, a potem do Ermenegildo np. (gdzie już na nieprofesjonalną obsługę sobie nie pozwalają, więc lepiej płacą) - wszystko rozbija się o chęci.

 

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zależy* jak będą stały w 2014 akcje czerwonego projektu, które kupiłem w zeszłym roku. Zamierzam jeszcze dokupić kilka tysięcy w tym roku i trzymać 2-3 lata.

 

 

 

*Tak naprawdę, nie zależy to od w/w prawie w żadnym stopniu, ale off-topa zakończyć powinno (oby).

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odkopię nieco temat.

Może ktoś z Szanownych Państwa korzystał z lokat firmy Amber Gold?

Jak internet długi i szeroki można znaleźć skrajnie różne opinie.

W sumie jestem dość daleki od powierzenia im pieniędzy, ale chciałbym się rozeznać w tej kwestii.

 

Czyżby się zaczęło... http://biznes.trojmiasto.pl/Zloty-interes-Amber-Gold-Spolka-sie-tlumaczy-ale-bez-konkretow-n60267.html

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najpierw bym musiał jechać do banku, wpłacić pieniądze na konto, puścić przelew, dostać przelew zwrotny z kantoru. Wypłacić i jechać do banku w którym muszę wpłacić. Nie wystarczyłoby mi na to czasu. Euro do banku muszę wpłacić do 17 tego samego dnia, a PLN zawsze dostaje po 15. I jak z bezpieczeństwem transakcji w takich kantorach? Nie chodzi tu o sumy kilkuset euro...

Edited by Ludovic

Share this post


Link to post
Share on other sites

to w jakim celu zadajesz pytanie skoro nie masz czasu? jak nie masz czasu to pozostaje Ci bank i jego ujowy kurs albo kantor stacjonarny, wymieniam w kantorach internetowych różne sumy i nigdy nie mam z tym problemu, wymaga to jednak posiadania konta walutowego na rozsądnych warunkach, wymiana od a do z realizowana jest zazwyczaj w kilka godzin, problemem jest tutaj czas księgowania przelewów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

...że zapytam bo słaby ruch w temacie. Jak oszczędzacie, inwestujecie w nawróconej epoce belki ? Mam trochę wolnych środków i rozważam kilka opcji depozytów o niskim poziomie ryzyka.Okres inwestycji to ok. 5 lat ( wtedy kończy mi się dofinansowanie kredytu).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Możesz:

- skakać po lokatach

- po kontach oszczędnościowych (aktualnie najlepiej Deutshe Bank, 8.1%)

- rozważyć jakąś polisę inwestycyjną, której wykup jest na poziomie 5 lat. Z tego co się orientuję, chyba takie są - najczęściej jest to 10 lat. Wrzucasz wszystko, ew. co miesiąc dopłacasz coś, ustawiasz wyłącznie na fundusze zakotwiczone w obligacjach skarbu Państwa i jest dobrze ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czemu śmieciowe? ;)

Będą lepsze niż lokaty, a nie trzeba się tym zajmować i martwić. Tak samo fundusze rynku pieniężnego - to nawet lepsze. W każdym razie, kolega podał 5 lat inwestycji. Nie widzę raczej lepszej, zaznaczam, bezpiecznej opcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja z czymś krótkoterminowym . Jako że przechowywanie pieniędzy w skarpecie bezpieczne poniekąd to jednak nie przynosi zysku. Za 13m-cy zaczynam z powrotem spłacać ratę kredytu, a obecnie leży 10 tysięcy przeznaczone na ten cel. Jako że wpłacenie tego teraz mija się z celem chciałbym wrzucić je gdzieś gdzie mogą procentować. Podaję kwotę celowo. Nie jest duża, wiem że nie będzie z tego milionów. Ale każda złotówka lepsza niż jej brak.

Na co warto to wrzucić? Zaznaczam że jestem też gotów podjąć ryzyko. Nie wiem tylko jak to konkretnie działa. Czy inwestycje mają wyznaczone normy ryzyka, dla przykładu "możesz stracić 10%" czy też jak się pechowo trafi to poleci cały wkład? Takie 10% ew.mnie nie zaboli za bardzo, tak więc do przyjęcia jeżeli możliwość zysku będzie tego warta.

Edited by Havoc

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy inwestycje mają wyznaczone normy ryzyka, dla przykładu "możesz stracić 10%" czy też jak się pechowo trafi to poleci cały wkład?

 

Osobiście nie znam inwestycji tego typu, jest tak, że albo idzie na plus albo na minus - nie ma ograniczeń ani w jedną, ani drugą stronę.

Na tak krótki okres jak chcesz poczuć adrenalinę to giełda - możesz ustrzelić mocno na plus, w razie gdybyś tracił powiedzmy 5-6% i dalej niżej, mógłbyś się wycofać - i postanowić, że to jednak nie ma sensu. Albo trzymać twardo tą kwotę rok czasu na jakiejś spółce i średnia może wyjść całkiem przyzwoita. Ale to loteria, niestety, albo się to zna i śledzi i pilnuje, albo loteria i albo się uda albo nie.

 

Nie namawiam na giełdę - co innego stracić tam oszczędności a co innego kwotę, która będzie potrzebna na kredyt.

 

Moja sugestia

- załóż konto oszczędnościowe w deutshe banku, póki co jest 8.1% do 10tys i może będziesz miał szczęście i cały rok tyle jeszcze będzie

- wpłać tam kwotę powiedzmy 9 800zł (żeby nie przekroczyć 10tys) i pilnuj, żeby odsetki nie przebiły 10tys - tam kapitalizacja jest dzienna, więc łatwo widać jak się zbliża do tego progu - w pewnym momencie zdejmij kilka dyszek i niech pracuje dalej

 

Powinieneś mieć z tego ok. 50zł miesięcznie już bez podatku.

Mogą być też lokaty, ale będą na pewno niższe (6-7%). Gdyby promocja (bo tak na to patrzę) w DB się skończyła i oprocentowanie zmaleje to wówczas lokaty.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślałem też o giełdzie. Nie jestem jednak pewien co będzie za dwa m-ce, to taki krytyczny czas akurat w moim życiu. Nie wiem czy będę miał czas aby temu poświęcić. Ale załóżmy że tak. Co nieco ogarniam przez obczytanie się w temacie Forexa. Chociaż to inny grunt co prawda.

Masz może jakieś artykuły czy strony godne polecenia w zakładkach do szybkiego podania na początek?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Forex (waluty) i giełda(firmy) to 2 różne rzeczy:

jeśli giełda to ostra jazda motocyklem - to forex jest to jazda tym samym motocyklem ale po oblodzonej austriackiej serpentynie.

 

Na giełdzie można zazwyczaj oprzeć się na rentowności firmy, na forexie zostaje tylko analiza techniczna (czyli analiza wykresów) - której szczerze mówiąc nienawidzę.

 

do tutoriali o Forexie możesz zajrzeć na:

-http://www.babypips.com/

-http://www.forextv.com/

 

Ja osobiście grałem na darmowym kliencie na: http://www.xtb.pl/ jako zadanie domowe z Uczelni (3 razy z 10 tysięcy zrobiłem 15 tysięcy w 2 tygodnie a potem zbankrutowałem; dopiero za 4 razem osiągnąłem 25 tysięcy po miesiącu i... też zbankrutowałem Dołączona grafika).

Edited by Thomas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.