Jump to content
Szymoon

Giełda, finanse

Recommended Posts

Lat może niekoniecznie bo przeważnie frank był bardziej przy granicy ~2zł i dopiero od paru miesięcy jest takie zawirowanie (październik 2008). A co do opłacalności to mimo że frank jest droższy to w większości przypadków obniżono oprocentowanie kredytu więc rata jest mniej więcej taka sama jak przed spadkiem wartości złotówki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Policz sobie ile by musiał kosztować frank żeby kredyt w nim był droższy niż w PLN.

Na pewno więcej niż stan dzisiejszy. Problem może leżeć po stronie zdolności kredytowej. Ten kto brał kiedyś kredyt i zmieścił się na styk ze zdolnością a teraz rata może być nawet kilkaset złotych większa... puentę dopiszcie sami ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Policz sobie ile by musiał kosztować frank żeby kredyt w nim był droższy niż w PLN.

Tak tak, pocieszajmy się dalej. Żeby zejśc na ziemie, proponuję raczej policzyć wzrost salda zadłużenia w wyniku wzrostu kursu. A do tego zastanowić sie co będzie, jeśli bank zarząda dodatkowego zabezpieczenia.

Jak ktoś kupił mieszkanie dla siebie to ok, ale jeśli w celach inwestycyjnych, to niestety jest w ciemnej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak tak, pocieszajmy się dalej. Żeby zejśc na ziemie, proponuję raczej policzyć wzrost salda zadłużenia w wyniku wzrostu kursu.

No przecież w kredycie wziętym na 30 lat (standard) saldo zmieni się jeszcze w "te i wewte" masę razy i chyba każdy myślący człowiek zdaje sobie z tego sprawę biorąc kredyt w walucie obcej. A raty dalej są znacznie niższe niż w PLN (zobacz sobie jak LIBOR zjechał), więc ogarnięty człowiek może sobie odłożyć kasę na wszelki wypadek. Problemem tak naprawdę jest to, że ludzie zamiast oszczędzać pieniądze jakie zyskują z tytułu niższej raty konsumują je, więc de facto jak rata im skoczy to wcale nie odczują tego, że przez x lat zarabiali.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie czas najwyźszy uświadomić sobie, źe niźsza rata to nie wszystko. Znajdujemy się w momencie kiedy banki moga zarządać depozytu uzupełniającego (np. druga nieruchomość). A wtedy z niźszej raty mała pociecha.

Przecieź niektórym kredytobiorcą ltv w chwili obecnej dochodzi juź do 200. Ci bardziej świadomi nie myślą juź o róźnicy w racie, a o tym co zrobią jak bank upomni się o swoje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty nie sądzisz, a ja wiem że jeden już powoli stawia pierwsze nieśmiałe kroki w tym kierunku.

Wiem tyle, że cała grupa Bre "nieśmiało rozważa" zażądanie dodatkowych zabezpieczeń (np. druga hipoteka), ale osobiście nie sądzę aby tego typu działania były wdrażane na szeroką skalę, tak jak to miało miejsce np. w USA. To przede wszystkim dlatego, że polskie banki znacznie lepiej badają zdolność klientów, a poza tym taki kurs franka długo się nie utrzyma. No ale pożyjemy, zobaczymy,

Share this post


Link to post
Share on other sites

jakbyscie mieli teraz powiedzmy spadek po babci 100k zlotych i chcielibyscie odlozyc to na studia dla wnuczki za 20lat czy optymalne np byloby kupienie akcji wszystkich spolek WIGu 20 czyli wychodzi po 5tys zl na pakiet spolki. Jestescie dobrze zabezpieczeni finansowo macie emerytury 2,5k netto do tego pracujecie kolejne 2,5k, brak hipoteki plus posiadacze dzialke taka hipotetyczna sytuacja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak najbardziej dobra opcja. Chociaż osobiście nie kupowałbym po równo wszystkich spółek, tylko mniej, ale idea praktycznie rzecz biorąc gwarantuje (tak wiem, nigdy nic nie jest pewne na giełdzie, ale najdłużej działająca na świecie giełda nie posiada w swojej historii 20 letniego okresu, który zakończyłby się mniejszym zyskiem niż z obligacji) spory zysk. Jednak zastanowiłbym się nad zakupami rozciągniętymi w nieco dłuższym okresie czasu (np. 10 wpłat po 10k w odstępie powiedzmy roku).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym na waszym miejscu zostawił jak jest,spadło strasznie ale jest szansa że pójdzie do góry za jakiś czas i tego się lepiej trzymać.Stracili już sporo,to fakt ale może choć część w ten sposób odzyskają.

Wyjscie teraz to najgorszy mozliwy pomysl...

Akurat nie ma co propagować takich pomysłów w przypadku funduszy zrównoważonych. Fundusze te oraz stabilnego wzrostu są z niezrozumiałego powodu najbardziej popularne.

Szkoda, że nikt nie bierze pod uwagę, że samemu konstruując swój portfel, to wyjdzie taniej. Opłaty za nabycie oraz zarządzanie będą znacznie niższe.

Jeśli rzeczywiście komuś zależy na funduszu mniej agresywnym, to przy własnej konstrukcji jest szansa uzyskać wyższą stopę zwrotu.

Dla przykładu Arka o której mowa:

skarbowe papiery dłużne 28.84%

nieskarbowe papiery dłużne 6.38%

akcje polskich spółek i nfi 30.06%

akcje spółek zagranicznych 27.67%

środki pieniężne 7.04%

I już mamy przykładowy przykładowy portfel na podstawie którego jesteśmy w stanie sami zmodyfikować wybrane elementy i obniżyć koszty.

Nawet proste 50% obligacji i 50% akcji w ciągu ost. 5-lat dało znacznie wyższe stopy zwrotu. Pozwala to zastanowić się chwilę nad sensem f. zrównoważonych.

Kwestia tylko tego, kto ma na tyle ochoty i czasu zajmować się tym. Ale mimo wszystko uważam, że warto samemu się zainteresować, skoro zależy na pieniądzach.

 

 

jakbyscie mieli teraz powiedzmy spadek po babci 100k zlotych i chcielibyscie odlozyc to na studia dla wnuczki za 20lat czy optymalne np byloby kupienie akcji wszystkich spolek WIGu 20 czyli wychodzi po 5tys zl na pakiet spolki. Jestescie dobrze zabezpieczeni finansowo macie emerytury 2,5k netto do tego pracujecie kolejne 2,5k, brak hipoteki plus posiadacze dzialke taka hipotetyczna sytuacja.

Nie uwzględniłeś jednej (dość istotnej) rzeczy.

Udział spółek w WIG20 jest nierównomierny. Na wczoraj rozkładał on się on od 0,38%, do 17,277%.

 

 

Zanim zaczniecie opowiadać, że giełda w długim terminie gwarantuje zyski, proponuje przeczytać to (oraz spojrzeć na wykres zamieszczony do artykułu). Myślę, że zostało to całkiem nieźle i rzeczowo zobrazowane, ponieważ uwzględniono inflację i reinwestycję z dywidend.

A już z naszego własnego podwórka, to warto spojrzeć na Próchnik SA, który debiutował wraz z GPW. Pomijam inflację oraz to że w 2005 roku były prawa poboru- i tak można zobaczyć o co mi chodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z książek to polecam dwie pozycje na początek:

Alexander Elder : Zawód inwestor giełdowy

Benjamin Graham : Inteligentny inwestor

 

Co do symulatorów typu wirtualny inwestor lub gra na onecie mam dość sceptyczne zdanie. To są wirtualne pieniądze i wiesz, że nic nie stracisz. To jest trochę błędne myślenie bo na prawdziwym rachunku są już całkiem inne emocje i właśnie przez te emocje wiele osób traci całą swoją kase. Na pewno warto w to pograć i sprawdzić jak to wszystko działa ale tak jak napisałem lepiej się do tego za bardzo nie przywiązywać.

 

Rozmawiałem z paroma osobami którzy dorobili się na giełdzie-onet kilku milionów. Gdy założyli swoje prawdziwe konto to już nie było tak kolorowo - zazwyczaj jak widzieli stratę to panika zasłaniała im oczy.

 

Na razie polecam Ci przeczytanie tych dwóch książek. Potem może analiza techniczna i książka Zenon Komar - "Sztuka spekulacji".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do symulatorów typu wirtualny inwestor lub gra na onecie mam dość sceptyczne zdanie.

Powiedzialbym nawet, że symulatory to strata czasu. Lepiej zaczac z minimalna kwota prawdziwych pieniedzy, niz bawic sie w rachunki demo. Pierwsze miesiace zabawy na gieldzie znakomicie zweryfikuja Twoje predyspozycje. Bedziesz wiedzial, czy sie nadajesz, czy nie. Edited by Kas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zgodzę się. Warto skorzystać z sensownego symulatora. Nie w celu pomnażania wirtualnego kapitału, a zapoznania się z podstawami budowania strategii, rodzajami zleceń, czy nawet zapoznania z tabelą zleceń i nauczenia się z tego korzystać.

Co trochę można się spotkać z napaleńcem, który oprócz kilku groszy, nie ma bladego pojęcia czemu właściwie kupił ten a nie inny walor. Do tego dochodzi problem w postaci: żadnych planów kiedy i dlaczego zamknąć pozycję, jak można ciąć straty, itd.

Teoretycznie są to podstawy, których można się nauczyć z internetu, ale prawda jest taka, że teorię zapomina się najszybciej i zaraz okazuje się że ów inwestor z kilkoma gorszami czasem nie wie o której kończą się notowania.

 

 

A odnośnie pytania: od czego zacząć? Lepiej to przemiliczeć. Giełda wymaga samodzielności i najlepiej stosować się do tego już od samego początku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rodzaje zleceń, tabela zleceń to lepiej uczyć się na rachunku demo banku którego zamierzamy wybrać do prowadzenia prawdziwego konta (wiele banków ma bardzo rozbudowane rachunki demo). Strategia inwestowania na rachunku demo, hmm... nie polecam. W rzeczywistości diabli ją wezmą. Co do zamykania pozycji lub cięcie strat to trzeba mieć swoją żelazną zasadę. W tym rachunek demo niestety nie pomoże.

 

narcyz: z jednym się zgodzę w 100% "Giełda wymaga samodzielności i najlepiej stosować się do tego już od samego początku." grunt to samemu wybierać odpowiednie transakcje. Bo jak ktoś się kieruje znajomym z forum to lepiej niech tą kase odda na fundacje...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że doszukujesz się głębszych myśli w tym co napisałem i próbujesz na siłę zdyskredytować sens rachunków demo ;)

Tak, chodziło mi o rachunek demo, bardziej rozbudowany niż onet, itd. Nie mówię o budowaniu strategii opartej o mechaniczny system transakcyjny, a jedynie o namiastkę która pomoże określić kiedy wchodzić (wychodzić) na rynek. Zwykły timing. Myślę, że w początkowym etapie należy nad tym pracować, szczególnie że w tym okresie doświadczenie w analizie technicznej jest co najwyżej znikome. Nie wiem czy w rzeczywistości ją diabli wezmą, zależy od oczekiwań i umiejętności dostosowania się do rynku.

 

 

Jeszcze wracając do niskich kwot. Skoro giełda ma służyć do inwestowania to trzeba dobrze przemyśleć, czy prowizje nie "zjedzą" ewentualnych zysków, albo co gorsza nie przyniosą straty netto. Nie widzę najmniejszego sensu już od początku przyzwyczajać się do "wychodzenia na 0", bo z czasem zaczniemy traktować to jako sukces.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wydaje mi się, że doszukujesz się głębszych myśli w tym co napisałem i próbujesz na siłę zdyskredytować sens rachunków demo ;)

Chyba tak :) Nie ukrywam mojego sceptycznego zdania na temat rachunku demo.

 

Z tym wirtualnym inwestorem jest jak z symulatorem jazdy samochodem. Nauczymy się gdzie jest kierownica, radio, hamulec ręczny, gaz itd. ale jeździć samochodem dalej nie będziemy umieć :lol:

 

Jeszcze wracając do niskich kwot. Skoro giełda ma służyć do inwestowania to trzeba dobrze przemyśleć, czy prowizje nie "zjedzą" ewentualnych zysków, albo co gorsza nie przyniosą straty netto. Nie widzę najmniejszego sensu już od początku przyzwyczajać się do "wychodzenia na 0", bo z czasem zaczniemy traktować to jako sukces.

Zależy co to znaczy niska kwota. 1000 zł już się nadaje na inwestycję długoterminową. Przy dobrych wiatrach stopa wzrostu >50%. Ostatnie miesiące pokazują, że nawet więcej da się zarobić grając krótkoterminowo :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szybkie pytanie: Jest obecnie sensowna możliwosc zainwestowania kwoty około 50k zł na okres 2-3lat? Najistotniejsza jest pewnosc inwestycji, nie sam zarobek.

jak pewność to lokaty lub obligacje... choć osobiście za przynajmniej 10k ubrałbym się w jakieś akcje :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...


×
×
  • Create New...