Jump to content
Sign in to follow this  
Hanu

Zarobki, praca

Recommended Posts

mi za to dziadek powiedział, zebym nie strzelał zadnymi liczbami na rozmowie tylko sprawial wrazenie osoby ktorej zalezy na pracy - bo o dobra prace cięzko, a materialiste bardzo łatwo wykryć i spławić

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiego materialistę?

 

Policzyliśmy, żę gdybym miał powiedzieć pracodawcy ile mnie satysfakcjonuje, to muszę rzucić ~2000. I co - jestem materialistą? Nie!

 

Pracodawca woli kogoś, komu może dać 1500. Albo i jeszcze mniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy to prawda, ze emigrant w NZ może ubiegać się o skrawek ziemi od państwa? Gdzies czytałem cos takiego - moze ktos potwierdzic/zdementowac?

Też słyszałem coś takiego, ale o Australii, a nie NZ. Kawałek pustyni można chyba dostać, bo tego to akurat mają pod dostatkiem :wink:

 

 

Odnośnie zarobków - a to nie lepiej dowiedzieć się PRZED rozmową kwalifikacyjną, jaka jest standardowa płaca dla "świeżego" w danej firmie? Przy większych nie ma z tym specjalnych problemów...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A po co niby jest praca?? Gdybym miał się czymś zajmowac z pasji to działał bym charytatywnie :lol: Poza tym nabijanie komuś kieszeni ciężką pracą za śmieszne pieniądze, to nie jest udowadnianie że nie jestem materialistą. To dowód że jestem głupi i ktoś mnie nieźle robi od tyłu.... :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakiego materialistę?

 

Policzyliśmy, żę gdybym miał powiedzieć pracodawcy ile mnie satysfakcjonuje, to muszę rzucić ~2000. I co - jestem materialistą? Nie!

 

Pracodawca woli kogoś, komu może dać 1500. Albo i jeszcze mniej.

to zalezy od kilku czynnikówm, mozna sobie rzucac kwotami na rozmowie jak ma sie mocne CV. Ja nie twierdze ze jestes materialistą - szef moze tak stwierdzic na rozmowie i może sie to skonczyć tak jak wczesniej było mowione: "Dziekuje oddzwonimy ;) "

 

A co do cięzkiej pracy za smieszne pieniadze to chyba wiadomo, ze jak ktoś ma łeb i ambicje nie będąc przy okazji frajerem dającym sie zajść od tyłu, to na taka prace sobie dluzej nie pozwoli.

 

Odnośnie zarobków - a to nie lepiej dowiedzieć się PRZED rozmową kwalifikacyjną, jaka jest standardowa płaca dla "świeżego" w danej firmie? Przy większych nie ma z tym specjalnych problemów...

To chyba najlepsze wyjście. Można sobie najwięcej obciachu narobic rzucajc szefowi smieszne dla niego kwoty na samym poczatku.

Edited by Plusk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Materialista :/ Bezsensowne określenie. Zarobki powinny być na takim poziomie by móc otrzymać mieszkanie, opłacić rachunki, mieć na życie i ogólnie utrzymywać średni poziom życia czyli móc pozwolić sobie na jakiś niewielki kredyt, troszkę odłożyć i nie bać się, czy mi wystarczy do kolejnej pensji.

 

Niestety tak nie jest. Wiadomo że w żadnej małej ani średniej firmie nie zarobi się tych ~7000 zł netto nawet gdybyś miał doktorat i 20 lat doświadczenia. Ja cierpliwie czekam. Skończę studia (bardzo bym chciał :)) i z tytułem mam większe możliwości. Wówczas za mniej niż 1500,- to nawet nie będę się wysilał :]

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co ma ten powiedzieć co szuka i nie może np ja :mur:

Studiuje na dziennych wykłady od 8:00 do 15:00 a później szukam czegoś dorywczego żeby sobie jakiś grosz dorobić :-| Ze znalezieniem nie jest tak łatwo. :mur:

Tak czytam te wasze posty i tak szczerze to macie więcej niż ja, ale nikomu nie zazdroszczę. Mam swoje marzenia do których dążę i myślę że się spełnią.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja w miesiąc dostałem oferty od:

 

* Cinema City

* Empik (pracowałem)

* Komputronik (pracowałem)

* Grono.net

* Apple

Więc niech nikt nie mówi, że nie można nic znaleźć.

 

A z tego co wiem, dorywczo można pracować w:

* Telemarketing - nudne

* OBOP - ankieter - nawet nie takie złe podobno

* Pizza (Dominium / Hut)

 

Tylko co z tego będziesz miał? 500 PLN? Jeśli mieszkasz ze starszymi i za wszystko płacą i to kasa tylko dla Ciebie - to atakuj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mieszkam w internacie 160zł za miesiąc + a za jedzenie na miesiąc mi wychodzi ok 50zł ( nie żartuje )

Schodziłem cały Przemyśl i co nic, niby takie duże miasto a :mur:

Share this post


Link to post
Share on other sites

a za jedzenie na miesiąc mi wychodzi ok 50zł ( nie żartuje )

To co ty jesz ?

 

0o

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mieszkam w internacie 160zł za miesiąc + a za jedzenie na miesiąc mi wychodzi ok 50zł ( nie żartuje )

Schodziłem cały Przemyśl i co nic, niby takie duże miasto a :mur:

Łolaboga, toż to najlepiej dotowana stołówka szkolna, jaką w życiu widziałem! Edited by LordFury

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z mojej strony eot w tym temacie bo mam dość czytania bzdur smarka ze szpikami pod nosem, który myśli że wszystko wie (no i mi zarzuca ograniczenie, a to jemu wszyscy praktycznie w każdej dłuższej dyskusji zarzucają dyletanctwo). Mam nadzieje że spotka się z rzeczywistością jak auto z betonem podczas crashtestu. Z takim obrazem świata raczej wątpię żeby było inaczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A z tego co wiem, dorywczo można pracować w:

* Telemarketing - nudne

* OBOP - ankieter - nawet nie takie złe podobno

* Pizza (Dominium / Hut)

 

Tylko co z tego będziesz miał? 500 PLN? Jeśli mieszkasz ze starszymi i za wszystko płacą i to kasa tylko dla Ciebie - to atakuj.

Pracowałem i w ankietach i w telemarketingu. Co do ankiet to zalezy o jakich mowa - face2face czy telefoniczne? Przy face2face wiecej sie czlowiek nabiega, ale płacą lepiej (z tym, ze od ankiety, nie od godziny jak w telefonicznych). Jak ktos ma czas (np. studiuje zaocznie) i potrafi z ludźmi gadac to moze wyciagnac nawet pare tysiecy miesiecznie. W telefonicznych zazwyczaj podstawowa stawka to 5,90 netto, a dla stałych pracownikow powyzej 10 netto. Stawki w telemarketingu zaczynają sie od 9zł/h brutto + prowizje (wysokosc w zaleznosci od tego co sprzedajesz - czasami mogą nawet przewyższyc pensje podstawową). Tak to sie przedstawia w Warszawie. Czy nudne? Tak moze sie wydawac na pierwszy rzut oka, ale wbrew pozorom praca jest dość ciekawa (ja np. robiąc badania marketingowe sporo interesujacych rzeczy sie dowiedzialem) i daje pole do popisu. Jak jestes dobry to mozesz szybko wskoczyc na najwyzsza stawke, na ktorej zarobisz te 3k nie przemeczajac sie zbytnio ;) . Edited by und3r

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja w miesiąc dostałem oferty od:

Nie porównuj Warszawy do reszty Polski :lol:

 

Ja też swego czasu otrzymałem ofertę pracy w Leader Price ale jak zobaczyłem na jakich zasadach i za jakie pieniądze to spasowałem bo nawet chińczyk za worek ryżu by tam nie pracował :P

 

Skoro otrzymałeś tyle ofert i to nie od byle małych firm to powiedz mi jakie masz wykształcenie i doświadczenie (sorry jeśli gdzieś już to pisałeś). Chcę po prostu wiedzieć czego mi brakuje <_<

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale stary gadasz bzdury naprawde Wybacz ale nie moge tego słuchać. ZAWSZE ludziom będzie się chciało kraść. A niby posłowie, prezesi, itd. to co mają mało że kradną? Ten co ma dużo bedzie chciał mieć więcej. Zawsze. Taka prawda. Jedyne co może człowieka utemperować to poczucie uczciowsci oraz zasady moralne, a nie myślenie "A mam 20.000 miesięcznie. Nie nie wezme i nie ukradne już tych 5.000 wiecej"

Następnym razem, jak masz coś takiego napisać, to się zastanów 2 razy (może nawet więcej), bo nie używając niecenzuralnych słów powiem, zę piszesz jak typowy Polak (niekonicznie) wychowany przez komunistów. Taki tekst, od razu dla mnie jest znakiem że ty w przyszłości będziesz kradł (nieważne co teraz napiszecsz, najlepiej nic, bo tym się dobrze podsumowałeś). Przepraszam, ale tego typu teksty mnie denerwują. Nie znasz świata jeszcze dobrze. A na samym internecie i telewizorze świat się nie kończy. Proszę się nie odności w ten sposób do "ludzi".

Czyli tak jak napisałem - chcesz mieszkac blisko centrum w nowym budynku:>. (Kazdy by chciał .) Pisz od razu takie rzeczy, a nie uogolniasz, ze ceny za metr w Wawie to 10k+, bo ludzi w bład wprowadzasz. 10k za metr (rynek wtorny) to jest tylko w Srodmiesciu i w częsci Mokotowa (oczywiście w innych dzielnicach też sie zdarzają takie ceny, ale nie mowmy tu o nowych apartamentowcach z garazami, itp.). Obecnie srednia cena za metr na rynku wtornym wynosi cos koło 8200 zł, ale trzeba pamietac, ze ową srednią zawyzają drogie dzielnice (ktorych jest wiecej, niz tych tanich ). Nie popadajmy w skrajnosci (na Pradze to nawet za 6k od metra mieszkanko kupisz), bo nie na tym to polega. Mieszkanie w dobrej dzielnicy i w przyzwoitej odleglosci od centrum dostaniesz (poki co - jeszcze pojdzie w gore) za 8k od metra i tego sie trzymaj

Nie znam Warszawy i nie chce mi się analizować jej rynku nieruchomości, ale jeśli piszesz prawdę to macie taniej niż w Krakowie, a możliwe to jest??

inwestować w siebie, Panowie, ile tylko się da!

Brawo, po prostu piękne słowa, ale jeszcze niektórzy muszą się zastanowić z kąd na to wziąc bo nie oszukujmy się, nic nie ma za darmo, a portfel studenta głodaował zawsze.

Powiem może jeszcze tak, że oczywiście się da. Można:

* Jadać mało

* Nie mieć samochodu

* Nie nosić super ciuchów - ubierać się w lumpeksach

* Nie studiować

* Nie chodzić do kina / teatru / kupować książek

* Nie mieć internetu / telefonu

Tylko co to wtedy za życie. Brak kontaktu z ludźmi (bo za co?), wyglądasz jak jełop, nie masz żadnych przyjemności.

Wygodny z ciebie człowiek, życzę ci powodzenia i szczęścia w dążeniu do jak najlepszych zarobków, bo będą ci one potrzebne.

Z mojej strony eot w tym temacie

panu dziękujemy, i o tego smarka się nie martw, z takim zacięciem to on sobie poradzi i jestem pewien, że lepiej niż nie jeden mędrzec tutaj (to nie do ciebie BerZerK).

To co ty jesz ?

Raczej na 99%, bierze część jedzenia z domu, kamilo - jeśli nie, i piszesz prawdę to zacznij się obawiać o swoje zdrowie, chyba że jesteś kruchy i nie wysilasz się fizycznie.

Skończę studia (bardzo bym chciał ) i z tytułem mam większe możliwości. Wówczas za mniej niż 1500,- to nawet nie będę się wysilał

No z założeniem, że masz studia to ci się należy nie zajdziesz daleko, ale jeśli przed tobą jeszcze 5 lat, to miej nadzieję, że coś się zmieni, bo na pewno po woli tak się dzieje.

 

Pozdrawiam, wszystkich uzależnionych dyskutantów.

Przepraszam za błędy późno jest, dlatego też czytając nie bierzcie wszystkiego do serca.

Edited by J.O.H.N.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Następnym razem, jak masz coś takiego napisać, to się zastanów 2 razy (może nawet więcej), bo nie używając niecenzuralnych słów powiem, zę piszesz jak typowy Polak (niekonicznie) wychowany przez komunistów. Taki tekst, od razu dla mnie jest znakiem że ty w przyszłości będziesz kradł (nieważne co teraz napiszecsz, najlepiej nic, bo tym się dobrze podsumowałeś). Przepraszam, ale tego typu teksty mnie denerwują. Nie znasz świata jeszcze dobrze. A na samym internecie i telewizorze świat się nie kończy. Proszę się nie odności w ten sposób do "ludzi".

A Ty w ogóle przeczytałeś na jakiego bzdurnego posta była to odpowiedź? Przypomne po krótce. Otóż Sarkazz napisał że ludzie mający dobre zarobki nie będą kradli w pracy, a Ci mający mało mają taką pokusę. To nie ma przecież żadnego związku.

 

I co Ci nie pasuje w moim poscie co? A nie jest może prawdą że gro ludzi posiadających duuuużo kasy dalej kradnie? A nie jest właśnie jak piszesz (choć się mylisz bo nie byłem wychowywany w komunistycznej rodzinie), że wiele osób ma nawyki jeszcze z PRLu, gdzie się wszystko załatwiało pod ladą, budowano firmę to przy okazji z 3 taczki tynku i kilka kg cegieł dla szefa partii? A nie jest prawdą że jedynie uczciwość i moralność powoduje że nie będę kradł w przyszłości (nie będe nie bój sie - a poza tym nie muszę się Tobie tłumaczyć)??

Jedynie co może Ci się nie podobać to troszke (jak teraz widzę) może nie do końca trafne słowo "ZAWSZE". Bo w tym przypadku nie chodzi mi o ludzi jak napisałem "uczciwych i z zasadami moralnymi" tylko o tych którzy gdzieś mają uczciwość. Ci bedą ZAWSZE kradli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wybaczcie ze tak jeszcze wróce wstec zna chwilke:

Elokwentny , uczciwy , nie palacy, posiadam samochod , prawko kat A...

Po co Ci samochód jak kat. B nie masz? ;) Edited by guziq

Share this post


Link to post
Share on other sites

I co Ci nie pasuje w moim poscie co? A nie jest może prawdą że gro ludzi posiadających duuuużo kasy dalej kradnie? A nie jest właśnie jak piszesz (choć się mylisz bo nie byłem wychowywany w komunistycznej rodzinie), że wiele osób ma nawyki jeszcze z PRLu, gdzie się wszystko załatwiało pod ladą, budowano firmę to przy okazji z 3 taczki tynku i kilka kg cegieł dla szefa partii? A nie jest prawdą że jedynie uczciwość i moralność powoduje że nie będę kradł w przyszłości (nie będe nie bój sie - a poza tym nie muszę się Tobie tłumaczyć)??

Ależ, przepraszam, że cię uraziłem, i nie czytałem tego posta na którego odpowiadasz, albo go przeoczyłem, ale nie ważne co i tak to co pisałeś jest generalizowaniem. W twoim poście jest dużo prawdy, ale niestety gorzkiej, i ukazuje nas w tragicznym świetle. Mi tłumaczyć się nie musisz, ale to mogłeś napisać na Pw.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To co ty jesz ?

 

0o

 

Nie chciał byś wiedzieć. :wink:

 

@J.O.H.N.

 

Wystarczy mi wysiłek umysłowy chodzenie spać o 4 i wstawanie o 5:30. Co do jedzenia jak jadę po weekendzie to biorę jakiś dżem, jakiegoś schabowego. Zazwyczaj to jadę na serkach. Mogę sobie wykupić jedzenie w internacie ale ja za to jedzenie podziękuje, jest wstrętne.

 

Jedno mnie drażni to ze jak chce coś sobie kupić to wiem że sobie tego nie kupie bo mi kasy zabraknie i muszę matkę prosić a ja się z tym źle czuje. Po prostu tak jakoś nieswojo. :-|

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma żadnego związku? Jasne że ma. Poza tym bądźmy konkretni, nie pisałem że ludzie zarbiający dużo nie kradną, tylko że ludzie na wysokich stanowiskach z możliwościami wałków, dostają tyle kasy, żeby mimo wszystko nie decydowali się na wałki. Decydując się na popełnienie przestępstwa, typu kradzież kasy, zdajesz sobie sprawę że "przyjdzie kryska na matyska" i istnieje ryzyko że wpadniesz. Bo to że np. jesteś specjalistą od zabezpieczeń w banku i możesz ukraść kasę w 10 minut, nie znaczy że w ciągu paru dni nie będziesz miał policji na karku, bo jestes przestępcą doskonałym. Poza tym, nie generalizujmy, jednak większość ludzi ma jakieś opory przed kradzieżą. Poza tym jak chcesz kraść nie np. część swojej pensji, tylko jej wieloktorność, ot, chociażby 10,000,000PLN bo masz taką możliwość, to chyba zauważysz że będziesz musiał z rodziną wypieprzać z tego kraju, bo cię raczej będą szukać. I dlatego właśnie, osobom które mają możliwości odstawienie takiego numery, płaci się tyle, żeby nie kusiły się mimo wszystko. Bo, bądźmy szczerzy, czy zarabiając 20,000PLN naprawdę chcielibyście jeszcze bardziej zwiększyć poziom życia, narażając na problemy, chociażby siebie, a w bonusie rodzinę? Nie wydaje mi się.

 

Kolejna sprawa, ja nie wiem czy to mi bije, czy może wam. Wysoko płatne stanowiska dostają zazwyczaj dobrze wykształceni, kumaci ludzie. Ci ludzie zazwyczaj studiują na najlepszych uczelniach (UW, SGH, UJ etc.). Na studiach dziennych. Z waszych tekstów wynika że królami świata są osoby z doświadczeniem, które chodziły na zaoczne, i miały więcej doświadczenia, bo w końcu studia nic nie dają. W takim wypadku ja trafiam na bardzo wyjątkowych znajomych, bo sporo osób po dziennych jakich znam, ma świetne prace. A nie mieli dużo doświadczenia, i z miejsca wskoczyli piętro wyżej w pracy, niż wyrobnicy. Dodatkowo, może nie mam aż tak dużo tych znajomych w tym wieku, w końcu to 5 lat różnicy, ale znam dwóch kolesi po Automatyce i Robotyce, których to praca szukała, a nie oni jej. Bo świetne prace magisterskie napisali, bo ich ktoś tam polecił... Nieważne. Większość znajomych mojej siostry, akurat 6 lat więcej, też połapała fajne prace, a jakoś wszyscy na dzienne chodzili. Na najlepszych uczelniach w polsce. Praktycznie cały rocznik z mojej szkoły też poszedł na dzienne, na najlepsze uczelnie w polsce. To ja już nie rozumiem kto ma te dobrze płatne prace dostawać, ci super pracowici na zaocznych? Wątpię. Zobaczymy za 5 lat, ja jestem pewien że źle w życiu nie skończę, bo już sama matura i rekrutacja na studia pokazała mi że stać mnie na wiele. Tymczasem, plaskajcie się dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Następnym razem, jak masz coś takiego napisać, to się zastanów 2 razy (może nawet więcej), bo nie używając niecenzuralnych słów powiem, zę piszesz jak typowy Polak (niekonicznie) wychowany przez komunistów. Taki tekst, od razu dla mnie jest znakiem że ty w przyszłości będziesz kradł (nieważne co teraz napiszecsz, najlepiej nic, bo tym się dobrze podsumowałeś). Przepraszam, ale tego typu teksty mnie denerwują. Nie znasz świata jeszcze dobrze. A na samym internecie i telewizorze świat się nie kończy. Proszę się nie odności w ten sposób do "ludzi".

Jasne, ze nie mozna tak uogolniac, ale szkopuł tkwi wlasnie w owej "polskiej mentalności". Sam nad tym boleje, ale niestety zjawisko okradania wlasnych firm jest w Polsce na porzadku dziennym. Posluze sie moze takim przykładem - moj znajomy jest wspolwłascicielem pewnej sieci sklepow (nazwy nie bede wymieniał i proszę mnie o nią nie pytac na PW, bo to nieistotne - powiem tylko, ze jak ktos mieszka w Szczecinie i bywa czasem w duzych centrach handlowych to kojarzy tę siec ;) ) i powiedział mi kiedys, ze straty spowodowane wynoszeniem towaru przez sprzedawcow i innych pracownikow są normalnie wliczane w koszta. Kiedys zwalniał takich ludzi ale szybko doszedł do wniosku, ze to bez sensu, bo wszyscy po pewnym czasie zaczynali kraść (a zmieniac ekipe co pare miesiecy nie ma sensu - doswiadczenie jest w tym przypadku wazniejsze niz niewielkie straty towaru). I to nie jest wcale śmieszne. Nie pomogło nawet zainstalowanie monitoringu. Nie wątpie, ze w 100% uczciwi pracownicy też sie zdarzają ale niestety są oni w mniejszości (tak to juz w Polsce jest). Zaczyna się od wynoszenia z biura długopisow czy papieru do drukarki, a potem taki pracownik wynosi tez drosze rzeczy :? .

 

Nie znam Warszawy i nie chce mi się analizować jej rynku nieruchomości, ale jeśli piszesz prawdę to macie taniej niż w Krakowie, a możliwe to jest??

Masz na myśli srednią cenę za metr? Czyzby mieszkania blisko starowki (powyzej 20k za metr) az tak ją zawyzyly?

 

o tego smarka się nie martw, z takim zacięciem to on sobie poradzi i jestem pewien, że lepiej niż nie jeden mędrzec tutaj (to nie do ciebie BerZerK).

(...)

No z założeniem, że masz studia to ci się należy nie zajdziesz daleko, ale jeśli przed tobą jeszcze 5 lat, to miej nadzieję, że coś się zmieni, bo na pewno po woli tak się dzieje.

Czy tylko ja dostrzegam tutaj pewną sprzeczność? ;) (no offence ;) ) Edited by und3r

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejna sprawa, ja nie wiem czy to mi bije, czy może wam. Wysoko płatne stanowiska dostają zazwyczaj dobrze wykształceni, kumaci ludzie. Ci ludzie zazwyczaj studiują na najlepszych uczelniach (UW, SGH, UJ etc.). Na studiach dziennych. Z waszych tekstów wynika że królami świata są osoby z doświadczeniem, które chodziły na zaoczne, i miały więcej doświadczenia, bo w końcu studia nic nie dają. W takim wypadku ja trafiam na bardzo wyjątkowych znajomych, bo sporo osób po dziennych jakich znam, ma świetne prace. A nie mieli dużo doświadczenia, i z miejsca wskoczyli piętro wyżej w pracy, niż wyrobnicy. Dodatkowo, może nie mam aż tak dużo tych znajomych w tym wieku, w końcu to 5 lat różnicy, ale znam dwóch kolesi po Automatyce i Robotyce, których to praca szukała, a nie oni jej. Bo świetne prace magisterskie napisali, bo ich ktoś tam polecił... Nieważne. Większość znajomych mojej siostry, akurat 6 lat więcej, też połapała fajne prace, a jakoś wszyscy na dzienne chodzili. Na najlepszych uczelniach w polsce. Praktycznie cały rocznik z mojej szkoły też poszedł na dzienne, na najlepsze uczelnie w polsce. To ja już nie rozumiem kto ma te dobrze płatne prace dostawać, ci super pracowici na zaocznych? Wątpię. Zobaczymy za 5 lat, ja jestem pewien że źle w życiu nie skończę, bo już sama matura i rekrutacja na studia pokazała mi że stać mnie na wiele. Tymczasem, plaskajcie się dalej.

Coś w tym jest. Jednak według mnie żeby do czegoś w życiu dojść i osiągnąć. Trzeba być twardym łatwo się nie poddawać i wierzyć w siebie. Czasem staram się jak mogę, ale jakaś kłoda pod nogi pada, jednak głowa do góry bo rozpacz nic nie da.

 

Ten kto mówił że do czegoś w życiu łatwo doszedł to kłamie. Mojej matki koleżanka ma kantor kupę kasy na kocie, tylko co z tego skoro brak życia towarzyskiego, kupę alarmów, banie się o własne życie :mur:

 

Tego pogrubionego nie kumam. :?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejna sprawa, ja nie wiem czy to mi bije, czy może wam.

Wysoko płatne stanowiska dostają zazwyczaj dobrze wykształceni, kumaci ludzie.

Ci ludzie zazwyczaj studiują na najlepszych uczelniach (UW, SGH, UJ etc.).

Na studiach dziennych. Na najlepszych uczelniach w polsce.

Praktycznie cały rocznik z mojej szkoły też poszedł na dzienne, na najlepsze uczelnie w polsce.

Zobaczymy za 5 lat, ja jestem pewien że źle w życiu nie skończę,

bo już sama matura i rekrutacja na studia pokazała mi że stać mnie na wiele.

Chłopie bije Ci i to ostro :wink:

Nie znam akurat zadnej osoby po studiach dziennych, ktorzy maja bardzo dobra prace. Mam znajomych po uczelniach roznych, dziesiatki osob. 90 % z nich nie pracuje w swoich zawodach. Myslisz ze ktos sie spyta Cie jaka skonczyles uczelnie? Spyta Cie o prace na podobnym stanowisku. Poza tym czy wpisuje sie na CV studia zaoczne albo dzienne? Od kiedy to tak jest?

A to ze zdales mature i rekrutacje to zaden wyczyn. Wiekszosc odpada po 1 semestrze (tak nawet na uczelniach prywatnych wyobrazasz sobie?)

I ostatnie i najwazniejsze. Zdajesz sobie sprawe ze wiekszosc osob chcac zarabiac pieniadze nie pracuje na umowie o prace? Ja nie wyobrazam sobie pracy na etacie od godziny do godziny. Zwariowalbym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to ze zdales mature i rekrutacje to zaden wyczyn.

:lol: Chodzi raczej o to że na najlepszy kierunek na AE K-ce trzeba było 140 pkt.... a ja miałem 160 :lol: A uczyłem się miesiąc, i byłem jednym z większych tłuków w mojej szkole (bo do dobra szkoła była...) Ja naprawdę solidnie się zastanawiałem potem czy nie zrobiłem sporego błędu nie idąc np. na SGH. Bo dostałbym się :lol: A ja myślałem że jest duża konkurencja...

 

Wiekszosc odpada po 1 semestrze (tak nawet na uczelniach prywatnych wyobrazasz sobie?)

No to niech sobie odpadają, na daną chwilę mam 3 pewne zaliczenia, 2 w kieszeni, 2 średnie przedmioty, i tylko jednego kata. Ja tam się sesji nie boję :lol: Na razie :lol:

 

I ostatnie i najwazniejsze. Zdajesz sobie sprawe ze wiekszosc osob chcac zarabiac pieniadze nie pracuje na umowie o prace? Ja nie wyobrazam sobie pracy na etacie od godziny do godziny. Zwariowalbym.

Nooo. Nienormowany czas pracy jest spoko. W ogóle to mnie nakręciliście na pracę, bo nie chcę być jedyną osobą bez doświadczenia na tym łez padole. 2 języki biegle, coś wykombinuje :lol:

 

EDIT

 

rotfl. na tę super jelitarną informatykę na uw jest taka miła rekturacja, ze ten pewno bym się dostał. kurde. ja się marnuję... :sad:

Edited by Sarkazz

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie znam akurat zadnej osoby po studiach dziennych, ktorzy maja bardzo dobra prace.

A ja i owszem. Pozdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdybym miał wybierać jeszcze raz między dziennymi a zaocznymi i wiedząc, że będę miał obecną robotę, wybrałbym znów zaoczne. Program uboższy, materiału mniej, wymagania też mniejsze - wszystko prawda. Ale albo jestem jakiś dziwny, albo taki mikroklimat we wsi, że nie słyszałem jeszcze o pracodawcy, który by pytał o rodzaj studiów. Wszędzie za to pytają o staż i "co pan umie". Całki pan umie, aha. I Matlaba, hmm, tak. Oddzwonimy.

 

"Dzięki" studiowaniu zaocznemu mam w tej chwili, w wieku 24 lat (5.01 miałem urodziny, dzięki Sikor i msn :>) 3,5 roku stażu jako elektronik przemysłowy (utrzymanie ruchu konkretniej). Nie zamieniłbym tego na lepsze przygotowanie teoretyczne, czy to UW czy inna Pcimiodolna Szkoła Seksu i Biznesu. Poza tym jeśli chciałem mieć jakąkolwiek swoją kasę i drogie zabawki, musiałem iść do jakiejś poważnej roboty (nie roznoszenia ulotek czy telemarketingu). Nie stać mnie ani moich starych na dzienne studia, enough said.

 

Anegdotka: kolega z pracy złożył w celach testowych CV do innej dużej firmy we wsi (są w zasadzie dwie liczące się w tej kategorii, "moja" i ta druga) na stanowisko elektronika w utrzymaniu ruchu. Ma tylko zawodówkę i 12 lat stażu, więc szału się nie spodziewał. Oddzwonili po trzech dniach, że może już przyjść do roboty, a co do pensji to są skłonni uznać jego propozycję (2000 netto).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie ma żadnego związku? Jasne że ma. Poza tym bądźmy konkretni, nie pisałem że ludzie zarbiający dużo nie kradną, tylko że ludzie na wysokich stanowiskach z możliwościami wałków, dostają tyle kasy, żeby mimo wszystko nie decydowali się na wałki.

Chryste, gdzie tu logika? Ponownie albo nie rozumiesz istoty problemu, albo tego co sie do Ciebie mówi (a moze i jedno i drugie?). Piszesz, ze ludzie na stanowiskach z możliwościami wałkow dostają tyle kasy, zeby nie oplacalo im sie kraść - super, ale jaki to ma zwiazek z poruszonym tematem, czyli z tym, ze to niby dzienne studia swiądczą o wiarygodności? Czy swietnemu specjaliscie bez papierka z uczelni nie mozna zaoferowac rownie wysokiej pensji za dane stanowisko? I co, jemu mimo wszystko bedzie sie oplacalo robic wałki, a czlowiekowi z uczelni juz nie? Czy Ty w ogole rozumiesz co piszesz? Szczerze mówiąc to taki typek po studiach jest nawet bardziej "podatny" na rozne przekrety, bo nic tak nie uczy kombinowania jak polski system edukacji :lol: ;)

 

Kolejna sprawa, ja nie wiem czy to mi bije, czy może wam. Wysoko płatne stanowiska dostają zazwyczaj dobrze wykształceni, kumaci ludzie. Ci ludzie zazwyczaj studiują na najlepszych uczelniach (UW, SGH, UJ etc.). Na studiach dziennych.

Według Ciebie "dobrze wykształceni" = po dziennych studiach na państwowej uczelni? Osoba po zaocznych, ktora w miedzy czasie robiła rózne kursy pod kątem danej branzy jest z punktu widzenia pracodawcy w tej branzy nawet lepiej wyksztalcona niz ktos tylko po studiach dziennych. Jesli taka osoba ma także doswiadczenie, to swiezo upieczony magister (bez doswiadczenia) nie ma czego szukac.

Kumaci? Akurat najbardziej "kumaci" (i najwiecej zarabiający) są przeważnie ludzie zakładający własne firmy, a tacy często w ogole studiow nie kończą. Poza tym z tego co miałem okazje zaobserwować, to państwowe uczelnie (prywatne zresztą też) na brak tych "niekumatych" nie mogą narzekać :lol: - przykładem mogą być tacy studenci, co wkuwają na pamiec rozne definicje i formułki, ktorych sami do końca nie rozumieją i potem jak trzeba tą wkutą wiedze zastosowac w praktyce to rozkładają ręcę (weźmy np. podręcznikową definicje "konkurencji doskonałej" czy "czystego monopolu": kumaty student z pewnością zrozumie, ze definicje te opierają się na uproszczonym modelu rynkowym i nie będzie starał się stosować ich bezmyślnie do opisania nieco bardziej skomplikowanej rzeczywistosci; "niekumaty" student mógłby natomiast odczytać każde, zachodzące w rzeczywistości odstępstwo od tego wyidealizowanego modelu za niezgodne z definicją i tym samym stwierdzić, ze w realnym swiecie praktycznie w ogole nie mamy do czynienia z monopolami, co jest oczywistym absurdem, nieprawdaż?). Masa takich ludzi kończy dobre państwowe uczelnie, naprawdę. Ba, wiekszosc takich "niekumatych" uzyskuje nawet dobre srednie (myślę, ze taki "niekumaty" student z powyższego przykładu nie miałby problemu z uzyskaniem czwórki u wykładowcy z mikroekonomii) i nie ma problemow z zaliczeniem sesji. Co z tego jednak, skoro potem często mają problem z odnalezieniem się w pracy? Oczywiście nie mam na myśli nikogo konkretnego - tak sobie tylko teoretyzuje.

 

Z waszych tekstów wynika że królami świata są osoby z doświadczeniem, które chodziły na zaoczne, i miały więcej doświadczenia, bo w końcu studia nic nie dają.

Nie "nic nie dają", tylko stanowią jedynie DODATEK do tego, co faktycznie sobą reprezentujesz (jak ktoś to ładnie ujął przede mną). Widzisz, prawda jest taka (i potwierdzi Ci to kazdy z tu wypowiadających się, kto już gdzies pracował), ze doswiadczonemu pracownikowi zawsze mozna załatwić dodatkowe szkolenia, za pomocą ktorych będzie mogł uzupełnic potrzebną na danym stanowsku wiedzę, a pięciu lat doświadczenia w branzy szkoleniem nie ominiesz.

 

W takim wypadku ja trafiam na bardzo wyjątkowych znajomych, bo sporo osób po dziennych jakich znam, ma świetne prace. A nie mieli dużo doświadczenia, i z miejsca wskoczyli piętro wyżej w pracy, niż wyrobnicy. Dodatkowo, może nie mam aż tak dużo tych znajomych w tym wieku, w końcu to 5 lat różnicy, ale znam dwóch kolesi po Automatyce i Robotyce, których to praca szukała, a nie oni jej. Bo świetne prace magisterskie napisali, bo ich ktoś tam polecił... Nieważne.

Przejrzyj wreszcie na oczy i sprobuj dostrzec też drugą stronę medalu - bardzo wiele osob po studiach w ogole nie pracuje w wyuczonym zawodzie. Piszesz, że "sporo osob po dziennych ma swietne prace" - fajnie. A jaki procent ludzi z tego kierunku znasz? Czy przypadkiem nie jest tak, ze część z nich pracuje w zupełnie innej branzy? Albo wyjechało za granice, bo tutaj nie mogli znaleźć pracy? Jak np. znam takie osoby. Znam też takie, ktorym się udało (patrz topic djsilence dot. emigracji do Anglii). Ale wiesz co jest najlepsze? To, ze najlepiej ustawiona osoba jaką znam osobiście (ta od sieci sklepow) rozkrecila biznes oparty na swoim hobby i zadne studia jej w tym nie pomogły :lol: . Prawde powiedziawszy, to studia są dla "przecietniakow" - zobacz ile osob w tym kraju studiuje (to w ogole jest ewenement na skale swiatową ;) ). Najlepsi zakładają wlasne firmy. Gdyby nie obowiązek sluzby wojskowej to wcale bym nie studiowal, tylko probowalbym rozkrecic wlasny interes. No, ale skoro studiowac trzeba, to wybralem dzienne, bo 1) za darmo, 2) uczelnie mam nieprzyzwoicie blisko od domu, 3) zawsze to mgr przed nazwiskiem ładnie wyglada ;) .

 

Zobaczymy za 5 lat, ja jestem pewien że źle w życiu nie skończę, bo już sama matura i rekrutacja na studia pokazała mi że stać mnie na wiele.

Jak się ogarniesz w pore to źle nie skonczysz, jednak poki co nie wróżę Ci swietlanej przyszłosci:>. Bo widzisz, jest jeszcze pewna wazna sprawa, jesli chcesz pracowac w jakiejs firmie. Mianowicie pracodawcy zawsze cenią sobie umiejętność pracy w zespole, słuchania oraz umiejętność przyznania się do błedu. Niestety lektura Twoich postów nie napawa mnie optymizmem, jesli idzie o te trzy, jakze wazne cechy osobowosci:> . Ze swoim szefem też zamierzasz się tak kłocic? A co, jesli szef będzie po zaocznych?? :lol:

 

 

Tymczasem, plaskajcie się dalej.

Tego nawet nie skomentuje, bo nie rozumiem do konca znaczenia drugiego słowa:>

 

:lol: Chodzi raczej o to że na najlepszy kierunek na AE K-ce trzeba było 140 pkt.... a ja miałem 160 :lol:

Brawo dla Sarkazza! Zuch chłopak z Ciebie. Tylko nie zapomnij napisać tego na CV - zaimponujesz pracodawcy, zobaczysz B-) .

 

A uczyłem się miesiąc, i byłem jednym z większych tłuków w mojej szkole (bo do dobra szkoła była...)

Tylko miesiac? Cholibcia, musiales pewnie uzywac jakiegos dobrego synchronizatora półkul mózgowych z Allegro. Zgadłem? Natomiast druga część zdania brzmi już nieco bardziej wiarygodnie, muszę przyznać...

 

Ja naprawdę solidnie się zastanawiałem potem czy nie zrobiłem sporego błędu nie idąc np. na SGH. Bo dostałbym się :lol: A ja myślałem że jest duża konkurencja...

Jesli chciałes iść na SGH i nie zlozyłes tam papierow, bo "myslałes, ze konkurencja jest duza", to (wybacz szczerość) jestes po prostu głupi :lol: . Akurat SGH ma na swojej stronie bardzo ładne statystyki i gdybyś je przejrzał to wiedziałbys, ze tam jest smiesznie mało osob na miejsce (w tym roku chyba nawet poniżej trzech). Na kierunek ekonomiczno-menedzerski na UW było w tym roku 18 osob na miejsce. Inny przykład - zeby sie dostac na filologie ang. na UW musisz miec grubo ponad 90% punktow rekrutacyjnych, a zeby sie dostac na SGH niecale 70%. SGH ma po prostu taką renome, ze masa ludzi nie sklada tam w ogole papierow "bo na pewno sie nie dostaną" :lol: . Sam jak stałem tam w kolejce przy skladaniu papierow (nie chciało mi sie co prawda zdawac na maturze drugiego jezyka, ale postanowilem je zlozyc mimo to :lol: ) to widziałem takich typkow (sporo osob z rodzicami), ktorzy co chwila rzucali tekstami w stylu "pewnie sie nie dostane, mam tylko 300 punktow, a ktos-tam w zeszlym roku mial 315" :lol: . Jak nie rozumiecie co w tym smiesznego to powiem Wam, ze przyjmowali od 240-paru :lol: (na 360 mozliwych). Ja tylko z jednym jezykiem na swiadectwie (wymagane dwa) i z zalosnie zdaną matmą (40-kilka procent z rozsz - tak to jest, jak sie czlowiek nie uczy i mysli, ze rozszerzoną matme mozna rozwalic na logike :? ) miałem niecałe 200 (198 chyba), co oznacza, ze gdybym zdał podstawowy arkusz drugiego jezyka na marne 70-kilka% to bym sie dostał. Aczkolwiek nie sadze, ze ostatecznie bym sie na tą uczelnie zdecydowal - nie pasuje mi klimat tam. Poza tym dostałem sie na dwa kierunki na UW i na SGGW, skoro juz sie licytujemy :lol: .

 

Nooo. Nienormowany czas pracy jest spoko.

Nienormowany czas pracy to mialem zarowno w instytucie badania rynku, jak i w telemarketingu. Jemu chodzilo o to, ze ci co chcą naprawde duzo zarabiac nie zatrudniają sie u kogos, tylko zakładają wlasne przedsiębiorstwa.

 

W ogóle to mnie nakręciliście na pracę, bo nie chcę być jedyną osobą bez doświadczenia na tym łez padole. 2 języki biegle, coś wykombinuje :lol:

Przeciez przez dwa pierwsze lata nie zamierzasz nawet "palcem kiwnac". Dopiero co pisales, ze za duzo nauki masz. No ale ambicja to dobra rzecz - dajesz.

 

rotfl. na tę super jelitarną informatykę na uw jest taka miła rekturacja, ze ten pewno bym się dostał. kurde. ja się marnuję... :sad:

Faktycznie bardzo smieszne. Normalnie zabawa na sto fajerek :lol:

 

musiałem iść do jakiejś poważnej roboty (nie roznoszenia ulotek czy telemarketingu).

Jonasie kochany, nie porownuj prosze roznoszenia ulotek do telemarketingu :) . Dobry telemarketingowiec zarobi pare tysiecy netto miesiecznie, siedzac sobie wygodnie w fotelu i popijajac herbatke - w przypadku ulotek to raczej niemozliwe ;) . Poza tym do roznoszenia ulotek nie są potrzebne praktycznie zadne kwalifikacje, a w marketingu jednak trzeba cos umiec. Wbrew pozorom przekonanie czlowieka do kupna produktu (uslugi), o ktorym wczesniej nawet nie słyszał, nie nalezy do prostych zadan ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jonasie kochany, nie porownuj prosze roznoszenia ulotek do telemarketingu :) . Dobry telemarketingowiec zarobi pare tysiecy netto miesiecznie, siedzac sobie wygodnie w fotelu i popijajac herbatke - w przypadku ulotek to raczej niemozliwe ;) . Poza tym do roznoszenia ulotek nie są potrzebne praktycznie zadne kwalifikacje, a w marketingu jednak trzeba cos umiec. Wbrew pozorom przekonanie czlowieka do kupna produktu (uslugi), o ktorym wczesniej nawet nie słyszał, nie nalezy do prostych zadan ;)

Akurat ten rodzaj telemarketingu, o którym słyszałem i czytałem, należał do podlejszego sortu zajęć i przypominał jako żywo akwizycję tajwańskiego szitu, którego nikt nie chce :> Co oczywiście nie znaczy, że to jedyny rodzaj.

 

I rację przyznam wszystkimi wypustkami - dobry fachowiec zarobi co najmniej parę tysięcy netto popijając herbatkę, czy to w telemarketingu, czy w segregowaniu odpadów czy jeszcze w czymś tam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sarkazz

Nie chce mi sie cytowac Twoich wypowiedzi to napisze ogólnie.

1. Dobrze zarabiaj to własciciele firm. Ojciec mój (po zawodówce - wiedzie mu sie lepiej niz niejednemu magistrowi) ma pary znajomych którzy po zawodówce (maksymalnie po technikum - branża budowlana) zarabiaja takie pieniadze o których pracujac po studiach dziennych u kogos nie masz co marzyc.

Zapytaj sie Pana Kronenbergera - własciciela FAKRO czy jesli by miał wybór to by wolał isc na studia dzienne i pracowac u kogos czy jednak byłby skłonny jeszcze raz do załozeni tej firmy?

Nie próbuj ludzom wciskac ciemnoty ze po dziennych dostaniesz wiecej kasy niz po zaocznych po to jest bzdura wyssana z palca. Wogóle nie próbuj wciskac ludziom ze po jakichkolwiek studiach dostaniesz wiecej kasy niz bez nich. Wszystko zalezy od tego co UMIESZ robić i w czym jestes dobry.

 

Ja nie mam zamiaru tracic czasu na studia dzienne, wole isc do roboty, miec jakies podstawy, zeby po skonczeniu zaocznych miec szersze perspektywy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

Aktualności

Artykuły



×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.