Jump to content
Sign in to follow this  
Hanu

Zarobki, praca

Recommended Posts

Mnie nie pytaj, wg. mnie jedyne studia jakie mają sens to prawnicze, lekarskie itp. Dla programisty to ogromna strata czasu, no chyba że gdzieś w Polsce są studia, które faktycznie uczą programowania, ale nie słyszałem o takich. Nie siedzę w tym temacie więc nie doradzę. Ale najpierw piszesz że to nie dla ciebie, a teraz bierzesz to pod uwagę. Dziwne podejście.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To z tego, ze surowo siebie oceniam : )

 

Programowalem cos w szkole : ) Mialem narysowac kolo w pascalu i kwadrat : )

Moze wystarczy na poczatek : )

 

Czasy sa jakie sa .... w koncu trzeba obrac jakis kierunek, mysle, szukam, pytam ... zobaczymy.

 

Dzieki za kilka rad i wyjasnien. Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Studia <-> Programowanie <-> Praca:

Większość tak zwanych wymiataczy idzie na studia dla tak zwanego: 'papierka'. Studia pracy Ci nie dadzą, ale dzięki nim przelecisz wszystko co trzeba z zakresu Informatyki (także to czego nie lubisz: od algortymiki, przez mikroprocesory, bazy danych do współbieżności). Dzięki temu gdy w pracy zawsze możesz powiedzieć; "Coś tam kiedyś pisałem, ale musiałbym zajrzeć na Google". Rozmowy kwalfikacyjne zależą na jakie stanowisko aplikujesz, ale zazwyczaj wszystko sprowadza się do:

-dostajesz kartkę z 3 - 4 zadaniami i masz do nich funkcje napisać lub

-dostajesz laptopa i masz w godzinę/dwie napisać stronę z logowaniem/przeszukaniem bazy danych czy co tam innego)

+ oczywiście rozmowa i pytania co pisałeś ostatnio (nie koniecznie ostatnia płatna robota-raczej pytania że się orientujesz). Studia najbardziej pomagają Ci projektami: jeśli prowadzący rzuci temat: 'sklep internetowy', 'algorytm przetwarzania zdjęć' albo n-ta wersja pac-mana, to nawet jeśli po wszystkim kod ledwo będzie się trzymał - to będziesz czuł na własnej skórze po co czasami projektuj się aplikacje, robi UMLe i inne takie [ciach!]a z architektury (nie mówiąc już o godzinach spędzonych z googlem na szukaniu trywialnych odpowiedzi Dołączona grafika).

 

W twoim przypadku trudno jest to wyczuć co należy zrobić: z Pascalem można iść na pierwszy rok studiów, ale tam też 3/4 pierwszego roku to matma (analiza matematyczna/ algebra / statystyka / logika wraz z ćwiczeniami). Do pracy musiałbyś z rok/półtora poćwiczyć (i zdecydować w którym idziesz kierunku: web developer / programista java / c# albo coś z mobilek [poznać podstawy -> napisać kilka szablonowych projektów -> napisać coś grubszego 'na głębokiej wodzie'] + do każdego bazy danych i UML/Test Case bo to się wszędzie przewija).

Edited by Thomas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Programowanie ... chcialbym, ale w tej chwili jestem w tym zielony, mysle ze trzeba byc tęgą glowa po studiach? Tak bez niczego chyba sie nie da?

 

Po pierwsze nie ma większego związku pomiędzy "tęgą głową", a studiami w tym kraju.

 

Po drugie, nie zetknąłem się nigdy w życiu z pracodawcą szukającym programisty, który oceniałby kandydatów pod kątem skończonej uczelni. Programista ma umieć pisać kod.

 

Po trzecie, z tego co piszesz można odnieść wrażenie, że nie bardzo wiesz co chcesz robisz. Programowanie to nie jest coś, na czym zarobisz dobre pieniądze "ot tak o". Jak byś od dziś obłożył się książkami, tutiorialami i zaczął wgryzać się w temat, to zaczniesz coś zarabiać może po 3 latach. A pamiętaj, że na rynku jest masa osób, programujących od 13 roku życia.

 

Wspomniałeś, że byłeś przez parę lat "pomagierem" w wykończeniówce. Myślę, że na Twoim miejscu (oczywiście zakładając, że umiesz to robić i możesz wynieść z wykańczania jakąś satysfakcję, bo nie ma nic gorszego niż praca, której nie lubisz) wyspecjalizowałbym się w tym kierunku. W wykończeniówce brakuje naprawdę dobrych fachowców, można w miarę szybko zbudować sobie markę na jakości pracy, a kasa jest w dużych miastach bardzo dobra. Poza tym, to jest praca, którą możesz wykonywać praktycznie wszędzie, a przez wszędzie rozumiem zachód Europy.

  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tęgich głów na studiach to raczej dużo nie ma.

 

Co do wykończeniówki, to mam podobne zdanie jak und3r. Kogokolwiek nie wezwiesz, do czegokolwiek, to zawsze jest jakiś problem. A to nie przyjdzie, a to nie dokończy, a to przyjdzie nawalony w trzy [gluteus maximus], a mimo to ma zlecenia na miesiąc do przodu i łaskę robi, że w ogóle z tobą rozmawia. Jak tylko robiłbyś w miarę solidnie i terminowo, to myślę, że miałbyś duże szanse. Tym bardziej, że masz już jakieś doświadczenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie nie pytaj, wg. mnie jedyne studia jakie mają sens to prawnicze, lekarskie itp. Dla programisty to ogromna strata czasu,

 

Wrong. Studia dają bardzo duży przekrój i zapoznają z szerokim wachlarzem dróg jeśli chodzi o "informatykę" i programowanie. Nie żałuję i nie uznałbym to za stratę czasu. Program zajęć jest świeży i wbrew pozorom, takie studia przygotowują do pracy, uczą pisać kod w zespole, w terminach, w sprintach. Samouk nigdy tego nie doświadczy zanim nie pójdzie do pracy. Są też zajęcia w stylu wypromowania swojego (fikcyjnego) produktu przed innymi (~ 300) studentami, pokazują jak dobrze sprzedać produkt, uczą dobrych stylów pisania kodu ( „Możesz pisać kod jak tylko chcesz, lecz nie w zespole” - Kent Beck ). Oraz cała masa innych, ciekawych i naprawdę przydatnych rzeczy.

 

und3r -> nie zetknąłeś się z firmą, która ocenia programistę po ukończonej uczelni (oczywiście nie tylko, ale to wymóg) ? Zapraszam do Intela. :)

 

Makchiavelli -> Jeśli chcesz już bardzo programować, to poleciłbym Ci androida. Język jako tako to java z pewnymi ułatwieniami. W Google znajdziesz co Ci trzeba (Eclipse, tutoriale). Grę w stylu Angry Birds (jedną planszę) można napisać w ciągu kilku godzin, tyle, że będziesz jeszcze potrzebował grafiki, aby to się ładnie prezentowało. Możesz też pomyśleć nad aplikacjami "z życia wziętymi" czyli jakieś ogranizery, program do odmierzania czasu do gotowania jajek, i inne tego typu ciach!ły. Tutaj będziesz musiał się wykazać kreatywnością.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wrong. Studia dają bardzo duży przekrój i zapoznają z szerokim wachlarzem dróg jeśli chodzi o "informatykę" i programowanie. Nie żałuję i nie uznałbym to za stratę czasu. Program zajęć jest świeży i wbrew pozorom, takie studia przygotowują do pracy, uczą pisać kod w zespole, w terminach, w sprintach. Samouk nigdy tego nie doświadczy zanim nie pójdzie do pracy.

Samouk może wpisać w CV osiągnięcia, których zapoznawany z szerokim wachlarzem student może zwyczajnie nie posiadać z braku czasu. O przewadze doświadczenia nad gołym dyplomem przekonywać chyba nikogo nie trzeba?

 

und3r -> nie zetknąłeś się z firmą, która ocenia programistę po ukończonej uczelni (oczywiście nie tylko, ale to wymóg) ? Zapraszam do Intela. Dołączona grafika

Intel honoruje jakiekolwiek dyplomy jakichkolwiek uczelni bolandyjskich? Pytam przez ciekawość, kompletnie nie moja branża, programować umiem tylko pralkę na mocniej lub słabiej ufajdane gacie. No i Logo! Siemensa, ale to właściwie przekaźnik programowalny, a nie trv kvlt krieg sterownik PLC.
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samouk może wpisać w CV osiągnięcia, których zapoznawany z szerokim wachlarzem student może zwyczajnie nie posiadać z braku czasu.

O tyle fajnie, że już na drugim roku takich studiów masz możliwość pójścia do pracy w trybie 20h tygodniowo. Trójmiejskie przykłady to Intel, Lufthansa, Playsoft, Goyello, WP i inne równie ciekawe. We Wrocławiu wiem, że taki tryb oferuje też IBM. Co więcej, dla ogarniętej osoby (nawet nie dla kozaka) jest to do wciągnięcia nosem, bez nadmiernego nawału pracy. Jak pięknie jest pokazać w wieku 25lat papier : mgr inż. Informatyki z 3 letnim stażem w Intelu, hm ? Dołączona grafika

 

Intel honoruje jakiekolwiek dyplomy jakichkolwiek uczelni bolandyjskich? Pytam przez ciekawość.

 

Z racji tego, że mamy w Gdańsku największy oddział badawczy Intela w Europie to oczywiście Politechnika Gdańska, ale zarówno i Poznańska, Warszawska, Wrocławska, inne zapewne także. Z PG biorą właściwie "jak leci" (jest krótki test i rozmowa) na umowę na 1 rok lub 2, jak się sprawdzisz, zostajesz. Jest również opcja pofrunięcia do Stanów, na podobnej zasadzie. Edited by MaciekCi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak pięknie jest pokazać w wieku 25lat papier : mgr inż. Informatyki z 3 letnim stażem w Intelu, hm ? Dołączona grafika

Fąfastycznie, jak ujmuje to puenta pewnego sprośnego dowcipu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Ostatnio poznałem panią magister inf. która z braku innych zajęć stała na ulotkach - ale śnijcie dalej xD

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja kiedys poznalem pania magister po Uniwersytecie Jagielonskim (kierunku nie pamietam, nieistotne), ktora na probse o "doliczenie do ceny zakupu vatu oraz marzy 20% i zaokraglic cene, zeby konczyla sie na 9, np 20.59zl" zapytala sie ile wynosi vat, w jakiej kolejnosci te procenty dodawac, po czym wpadla na genialny pomysl, ze mozna dodac po prostu 43% (20%+23%) do ceny.

 

Jak mozna traktowac takich ludzi serio?

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widze, ze nikt tutaj nie ma lekko jezeli chodzi o prace.

Chcialbym prosic o rade : )

Jestem pracownikiem budowlanym, blizej mi do pomagiera, bo nigdy konkretnego zajecia nie mialem, to elewacja, to kostka, to wykonczenia wnetrz, i w sumie tak cos wiem, ale nic nie wiem tzn. nie mam umiejetnosci zeby blyszczec, poza tym nie bardzo lubie tą robote, glownie ze wzgledu na ludzi z tej branzy.

Załóż własną jednoosobową działalność gospodarczą i prowadź usługi remontowe. Trudno znaleźć solidnego fachowca nawet do nieskomplikowanej rzeczy i nie wydać majątku.

 

W zeszłym roku zdecydowałem się wyremontować Mamie mieszkanie (generalny remont, elektryka, hydraulika, glazura i terakota) , a że mieszkamy w Wawie to od samej wyceny robocizny może zakręcić się w głowie. Poszczególne ekipy były albo zbyt drogie, a ich praca miała wątpliwą jakość, ewentualnie migali się albo przychodzili/wychodzili narąbani. Więc wziąłem sprawę we własne ręce. Pomimo pracy w branży IT (i co nieco w laboratorium - biologia molekularna, dużo pracy precyzyjnej bez dźwigania wiader z zaprawami Dołączona grafika ) nauczyłem się stawać ściany (ytong, karton-gips), tynkować, kłaść płytki (10x10, 30x30, 30x90), robić wylewki i kilka innych rzeczy. Elektrykę i hydraulikę wykonał fachowiec, którego pilnowałem i patrzyłem mu na ręce. Pomimo braku jakiegokolwiek doświadczenia remont wyszedł wspaniale - sąsiedzi, w tym sąsiad majster zdziwili się, że wszystko udało mi się zrobić "do ekierki", idealnie równo, czysto i solidnie. Wiedzę czerpałem z Internetu (youtube, www), sąsiad-majster pokazał mi sposób na położenie płytek tak by zawsze wyszła równa płaszczyzna i nie było np. problemu z wpasowaniem blatu w kuchni. Owszem remont trwał kilka miesięcy (pracowałem po godzinach i tak by sąsiedzi nie narzekali na hałasy) i wymagał sporo wysiłku ale warto było Dołączona grafika

 

Koleżanka w tym samym czasie wynajęła ekipę, która wzięła za remont podobnej wielkości mieszkania około 30tys. zł (remont był rozwleczony, kilku pracowników piło) - jakość np. gładzi na ścianach jest przerażająca - fale Dunaju, wystające spod tynku kable elektryczne, podwieszany sedes poluzował się odpadł od stelarza (zestawu podtynkowego) i kilka innych niedoróbek.

 

Jeśli masz już pewne doświadczenie w budowlance to pomyśl czy nie warto wyspecjalizować się akurat w tym. Jak widzisz na moim przykładzie - chcieć to móc, wszystkiego można się nauczyć Dołączona grafika Sąsiad nieraz wspominał - starzy majstrzy wykruszają się, a młodzi nie chcą przejmować fachu, stąd wysokie ceny i długie terminy.

 

A ja kiedys poznalem pania magister po Uniwersytecie Jagielonskim (kierunku nie pamietam, nieistotne), ktora na probse o "doliczenie do ceny zakupu vatu oraz marzy 20% i zaokraglic cene, zeby konczyla sie na 9, np 20.59zl" zapytala sie ile wynosi vat, w jakiej kolejnosci te procenty dodawac, po czym wpadla na genialny pomysl, ze mozna dodac po prostu 43% (20%+23%) do ceny.

 

Jak mozna traktowac takich ludzi serio?

 

Kiedyś do firmy zadzwonił klient z zapytaniem czy może zamówić jeden litr oleju samochodowego. Dziewczyna z działu handlowego zapytała go czy "w jedynkach czy w piątkach?"* (miała na myśli opakowania jedno i pięciolitrowe), a chodziło tylko o 1L... Dołączona grafika

Edited by Grimlock
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

und3r -> nie zetknąłeś się z firmą, która ocenia programistę po ukończonej uczelni (oczywiście nie tylko, ale to wymóg) ? Zapraszam do Intela. Dołączona grafika

 

Moment, moment... Czy innym jest administracyjny wymóg "wyższe być musi bo tak", rzeczywiście spotykany w korporacjach (Google też jest dobrym przykładem), a czym innym ocena kandyta na podstawie skończonej uczelni, czego się praktycznie w branży od dawna nie spotyka. Myślę, że w Intelu nie mieliby problemu z zatrudnieniem świetnego programisty po biologi molekularnej albo po marketingu, byle tylko miał wyższe (u umiał pisać kod Dołączona grafika ). Nawet w Google, jak ktoś byłby wybitny, to pewnie by mu sami zaproponowali sfinansowanie wykształcenia.

 

Swoją drogą, z ciekawości zapytam - co właściwie robią ci studenci na tych praktykach Intela?

 

W Google znajdziesz co Ci trzeba (Eclipse, tutoriale). Grę w stylu Angry Birds (jedną planszę) można napisać w ciągu kilku godzin

 

Poważnie? Interesujące, aż sam chyba się naucze Androida pod kątem własnych potrzeb. Czy z iOSem sytuacja wygląda podobnie? Chętnie bym sobie napisał kilka aplikacji sam dla siebie, bo co z tego, że są miliony w AppStorze, skoro nawet te drogie nie spełniają często moich oczekiwań co do funkcjonalności i user friendly.

 

A może podjąłbyś się (a jeśli specjalizacja nie Twoja, to może masz kogoś godnego polecenia) napisania aplikacji na Androida/iOS na podstawie bardzo precyzyjnych wytycznych?

 

Załóż własną jednoosobową działalność gospodarczą i prowadź usługi remontowe. Trudno znaleźć solidnego fachowca nawet do nieskomplikowanej rzeczy i nie wydać majątku.

 

Nawet jak jesteś gotowy wydać majątek, to i tak jest ciężko ze znalezieniem kogoś, nad kim nie trzeba stać (na co ja np. nie mam ani czasu ani ochoty) i po kim nie trzeba poprawiać. Ostatnio przepłaciłem jakieś 20 000, bo efekt końcowy, mimo stosunkowo wysokiej ceny (chociaż i tak znacznie niższej niż potrafią sobie czasem krzyknąć warszawscy "fachowcy", jeden za 5 m2 łazienki przygotował ofertę na 22k, oczywiście cena bez materiałów), i tak nie był zadowalający. Całe szczęście teraz mam już zaufanych ludzi - człowiek uczy się na błędach. Jeszcze te 20k odkuję sobie z nawiązką, bo polecam teraz ludzi którzy robili mi ost. mieszkanie dalej, inkasując skromny procent, heh.

 

Jeszcze co do wykończeniówki oraz w sumie wszystkiego innego - nauczyłem się ostatnio, że niestety na dosłownie wszystko trzeba podpisywać umowy, najlepiej obwarowane karami umownymi. Nawet jak zleca się coś za głupie 100 zł. Jak fachura nie chce podpisać umowy na wykonanie zlecenia (z zapisami, że jak coś uszkodzi przy okazji to ponosi koszt, z terminami, karami za ich niedotrzymanie itp.), to szukajcie następnego. Oduczyłem się ufać ludziom ostatnio.

Edited by und3r

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wy serio z tymi cenami za remonty? 22k za lazienke 5m2? Oni ja od nowa budowali czy co? Zawsze wszystko dla siebie/rodziny robilem sam i efekt koncowy byl niezly, ale widze ze mozna na tym zarabiac konkretne pieniadze. Chyba bede musial sie zainteresowac tematem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poważnie? Interesujące, aż sam chyba się naucze Androida pod kątem własnych potrzeb. Czy z iOSem sytuacja wygląda podobnie? Chętnie bym sobie napisał kilka aplikacji sam dla siebie, bo co z tego, że są miliony w AppStorze, skoro nawet te drogie nie spełniają często moich oczekiwań co do funkcjonalności i user friendly.

 

 

Android to pod względem hardwar łatwizna w porównaniu z IOSe-, do IOS musisz mieć MACa (z oryginalnym systemem) + konto developerskie (100$ rocznie) + Iphone'a żeby to wszystko testować (możesz testować na emulatorze, ale nie wiem jak to wygląda przy symulowaniu zużycia pamięci i touchscreena). Oczywiście można spróbować obejść to wszystko programując na windowsie (podobno są problemy) + jailbreak na telefon + "alternatywny" serwer z aplikacjami, ale jak to dokładnie wygląda to nie wiem.

Edited by Thomas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio poznałem panią magister inf. która z braku innych zajęć stała na ulotkach - ale śnijcie dalej xD

 

Nie znam nikogo z moich studiów, kto by musiał ulotki rozdawać czy pracować w McD. Sam też ich nie rozdaję, więc nie śnię. Są uczelnie i uczelnie. Zresztą, tak - da się skończyć informatykę nie nabywając umiejętności, wtedy nici po papierze, bo nie dostosujesz się do pracy. Przy pracach papierkowych(oczywiście nie wszystkich), nawet nie znając tematu dasz się wyszkolić przez kolegów z pracy, w programowaniu niestety tego się nie przeskoczy. Jeśli owa Pani nie umie programować (a mówię, da się tak!) to niech dalej rozdaje ulotki. ;)

 

 

Moment, moment... Czy innym jest administracyjny wymóg "wyższe być musi bo tak", rzeczywiście spotykany w korporacjach (Google też jest dobrym przykładem), a czym innym ocena kandyta na podstawie skończonej uczelni, czego się praktycznie w branży od dawna nie spotyka. Myślę, że w Intelu nie mieliby problemu z zatrudnieniem świetnego programisty po biologi molekularnej albo po marketingu, byle tylko miał wyższe (u umiał pisać kod Dołączona grafika ). Nawet w Google, jak ktoś byłby wybitny, to pewnie by mu sami zaproponowali sfinansowanie wykształcenia.

 

Może jest to rasizm uczelniany, ale z prywatnych szkół nawet nie zapraszają na test ani na rozmowę.

 

 

Swoją drogą, z ciekawości zapytam - co właściwie robią ci studenci na tych praktykach Intela?

 

Piszą sterowniki do układów graficznych , testy dla procesorów / grafik, skrypty wewnętrzne, budują system "chmury", zarządzają siecią. Szczerze mówię, nie różni się to zbytnio od pracy człowieka zatrudnionego na stałe.

 

Poważnie? Interesujące, aż sam chyba się naucze Androida pod kątem własnych potrzeb. Czy z iOSem sytuacja wygląda podobnie? Chętnie bym sobie napisał kilka aplikacji sam dla siebie, bo co z tego, że są miliony w AppStorze, skoro nawet te drogie nie spełniają często moich oczekiwań co do funkcjonalności i user friendly.

 

A może podjąłbyś się (a jeśli specjalizacja nie Twoja, to może masz kogoś godnego polecenia) napisania aplikacji na Androida/iOS na podstawie bardzo precyzyjnych wytycznych?

 

Thomas już z grubsza opisał z iOSem są niewielkie przeszkody. Osobiście też wolę pisać w Javie niż Objective C, ale ... jak uczyłbyś się programować od podstaw to wybierz co chcesz. Ja na iOSa nie pisałem nic, za to na androida owszem i masz tam tyle bibliotek i ułatwień, że z tymi Angry Birdsami nie przesadzam. ;) Sam wiesz, że liczy się po prostu pomysł.

 

Co do aplikacji, to poproszę te wytyczne na PW. Jeśli podejmę się tego ja, to na androida, ale jeśli Ci zależy, to znajdę człowieka i na iOSa. Myślę, że nie będzie problemu.

 

Oczywiście można spróbować obejść to wszystko programując na windowsie (podobno są problemy) + jailbreak na telefon + "alternatywny" serwer z aplikacjami, ale jak to dokładnie wygląda to nie wiem.

 

No może nie na windowsie, ale na "Hackintosh'u". ;) Czyli na MacOSie zainstalowanym na zwykłym hardware.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do Google Play, Androida i tych tematów to jako praktykujący od jakiegoś czasu deweloper potwierdzam że jeśli chodzi o kwestie opłacalności to można sobie dorobić. Dużą siłą napędową jest liczba użytkowników Androida (teraz codziennie +1.3 mln), nawet kilka aplikacji robiących to samo ma naprawdę duże liczby ściągnięć. Plusem jest to że jest niezliczona masa przykładów i rozwiązanych problemów więc co sobie założysz to raczej zrobisz w niedługim czasie. I zdecydowanie lepiej programować jakieś gry niż aplikacje (niestety buble też się ściągają ;/). Choć zainteresowanie Windows Phone zaczyna być już dość duże i niektórzy migrują też tam ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wy serio z tymi cenami za remonty? 22k za lazienke 5m2? Oni ja od nowa budowali czy co? Zawsze wszystko dla siebie/rodziny robilem sam i efekt koncowy byl niezly, ale widze ze mozna na tym zarabiac konkretne pieniadze. Chyba bede musial sie zainteresowac tematem Dołączona grafika

Za taki zwykły, generalny remont łazienki bez bajerów od 5.000 do 8.000 zł (robocizna) trzeba w Wawie dać. Materiały typu płytki, armatura, farby, kleje, tynki, etc. oto trzeba już zadbać we własnym zakresie oczywiście.

 

 

Co do rekrutacji - popatrzcie na jak wygląda aplikowanie do IBM'a. Rzućcie okiem na formularz aplikacyjny IBM'a - http://www-05.ibm.com/employment/pl/ - kilka stron do wypełnienia łącznie z podaniem średniej ze studiów (miejscem i datami zdobycia dyplomów etc.) + wyrażenie zgody na weryfikację podanych informacji. Już nie wspominając o innych typowo przyziemnych rzeczach jak poprzednie miejsca pracy, doświadczenie, ukończone kursy, certyfikaty etc. Dołączona grafika

Edited by Grimlock

Share this post


Link to post
Share on other sites

...

Co do rekrutacji - popatrzcie na jak wygląda aplikowanie do IBM'a. Rzućcie okiem na formularz aplikacyjny IBM'a - http://www-05.ibm.com/employment/pl/ - kilka stron do wypełnienia łącznie z podaniem średniej ze studiów (miejscem i datami zdobycia dyplomów etc.) + wyrażenie zgody na weryfikację podanych informacji. Już nie wspominając o innych typowo przyziemnych rzeczach jak poprzednie miejsca pracy, doświadczenie, ukończone kursy, certyfikaty etc. Dołączona grafika

 

IBM to zło. Miałem okazję być na rekrutacji i po tym traumatycznym przeżyciu od big blue trzymam się z daleka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Faktycznie rekrutacja do nich jest specyficzna. Ale mają różne podejścia i po rozmowie z paroma osobami na temat dni rekrutacji, wyglądały one całkiem odmiennie. W samej firmie jest naprawde wygodnie i nie można na wiele narzekać :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Za taki zwykły, generalny remont łazienki bez bajerów od 5.000 do 8.000 zł (robocizna) trzeba w Wawie dać. Materiały typu płytki, armatura, farby, kleje, tynki, etc. oto trzeba już zadbać we własnym zakresie oczywiście.

Jako wieśniak nigdy chyba nie pojmę swym małym rozumkiem, co ludzi przyciąga do dużych miast, również tych rosyjskich jak Warszawa. Drogo jak diabli, wszędzie daleko, korki makabryczne, robota nędzna i słabo płatna, bo na twoje miejsce jest bazylion innych negrów, pretendujących do zostania trv kvlt krieg warsiawiakiem, to nic że z Radomia.

5k za robociznę w łazience? Na bogów Chaosu, za opacykowanie całego kwadrata (48 metrów kwadratowych) plus wymianę płytek w kuchni i przedpokoju plus wstawienie drugich drzwi dałem niecałe 2k, do tego oczywiście surowce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt nie każe pracować w Warszawie na kogoś, można na siebie (resztą mediana zarobków w Wawie jest wyższa niż w reszcie kraju, a z tego co napisałeś można by wywnioskować, że jest odwrotnie). Wszystkie ważne firmy mają siedziby w Warszawie. Ja uważam odwrotnie - wszędzie blisko, a nie daleko. Co z kimś rozmawiam to zawsze wszystko fajnie, ale 'niech pan przyjedzie do Warszawy'.

Edited by skinny500

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako wieśniak nigdy chyba nie pojmę swym małym rozumkiem, co ludzi przyciąga do dużych miast, również tych rosyjskich jak Warszawa. Drogo jak diabli, wszędzie daleko, korki makabryczne, robota nędzna i słabo płatna, bo na twoje miejsce jest bazylion innych negrów, pretendujących do zostania trv kvlt krieg warsiawiakiem, to nic że z Radomia.

5k za robociznę w łazience? Na bogów Chaosu, za opacykowanie całego kwadrata (48 metrów kwadratowych) plus wymianę płytek w kuchni i przedpokoju plus wstawienie drugich drzwi dałem niecałe 2k, do tego oczywiście surowce.

 

We Wrocławiu też nie jest rewelacyjnie. A co do "fachowców" to przekolkulowałem że i tak taniej będzie mi samemu coś zrobić. A że Warszawa jest droga to nie od dziś wiadomo. A pomyśleć że jeszcze 2-3 lata temu autentycznie myślałem o przeprowadce do stolicy. Miałem nawet zebrane fundusze na start...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co z kimś rozmawiam to zawsze wszystko fajnie, ale 'niech pan przyjedzie do Warszawy'.

 

Ja mam bliżej do Berlina, może dlatego oprócz wizyty w ambasadzie US & A i dwóch czy trzech szkoleń nie musiałem przeciskać się przez Polskę B, żeby dotrzeć do stolicy Bolandy. (B jak Bolanda, taki kalambur). Swoją drogą gratuluję Warszawie dociągnięcia semi-przejezdnej chińskiej autostrady bez nawierzchni ścieralnej, za to z bramkami do poboru opłat. Teraz tylko poczekać następne 50 lat na obwodnicę i będzie naprawdę wspaniale. Czy wiedzą w Warszawie, co to obwodnica? Wrocław, Gdańsk, Kraków, ba, nawet moja syfilityczna wioska ma obwodnicę, cojogodom, nawet pełen pijanych drogową agresją małp Poznań buduje sobie obwodnicę, można przyjechać i zobaczyć.

 

Wszędzie daleko - miałem na myśli czas "dojazdu" liczony w godzinach z powodu korków, choć to akurat nie jest warszawski efemeryczny wynalazek, wiadomo. Nieprędko zapomnę epicki "przejazd" przez peryferia Nowego Jorku, trwający jakieś trzy godziny w godzinach popołudniowych.

 

Mediana zarobków wyższa - spoko, przeniesiesz wszystkie rządowe stanowiska do Krakowa (nie wiem, czemu krakusom tak na tym zależy, ale dobra) to i mediana im skoczy. Statystycznie ja i mój pies mamy po trzy nogi.

 

 

Podsumowując - wolę jednak wieś, pracę i tak mam mocno wyjazdową, do szkoły już nie chodzę, a zawsze można śmignąć raz na jakiś czas do większego miasta na niebanalne zakupy, bo we wsi szerszego asortymentu nie uświadczysz.

Edited by jonas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mediana zarobków wyższa - spoko, przeniesiesz wszystkie rządowe stanowiska do Krakowa (nie wiem, czemu krakusom tak na tym zależy, ale dobra) to i mediana im skoczy. Statystycznie ja i mój pies mamy po trzy nogi.

 

Uwielbiam ten tekst typu "statystycznie ja i moja zona mamy po jednym cycku" czy cos w tym rodzaju. Wiele razy pada on w dyskusji z ust madrych ludzi. Tylko nie wiem czemu bo jest to jeden z najgorszych argumentow jakie mozna uslyszec. W warszawie zarabia sie najwiecej, to jest fakt, jak inaczej masz to sprawdzic jak nie srednia statystyka? Bo ktos powie zart wyciagajac srednia z dwoch osob to nagle srednia z ponad miliona bedzie na tyle bledna ze nie warto ja brac pod uwage? Ciezko mi uwierzyc ze to te rzadowe stanowiska tak podniosly ta cala mediane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiedz kasjerowi w warszawskiej Biedronce, że powinien się cieszyć, bo statystycznie zarabia najwięcej, czyli (strzelam) 300 zł brutto więcej niż kasjer z Biedronki w Pcimiu. Nikt nie każe trzymać się nędznej pracy, to jasne, ale nie dryfujmy teraz w korwinizm.

 

Zresztą może jakieś cyferki? Jakiś OBOP, NIK, US czy inne FBI, które udostępnia takie dane do wglądu? Porównanie zarobków w Warszawie i Pcimiu? Że warszawskie ceny są wyższe niż w reszcie Bolandy to wiem, byłem kilka razy, sprawdziłem osobiście. Ot specyfika wielkiego miasta, tanio nie jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

Aktualności

Artykuły



×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.