Jump to content
Sid

Codzienność za kierownicą

Recommended Posts

Dla mnie tez kazdy kto zmienia opony na zimowki dopiero jak spadnie snieg jest #wyraz, #wyraz i jeszcze #wyraz. Oby zaliczyl tylko slupa/latarnie/barierke a nie innego uczestnika ruchu.

Czytaj uważnie. Nie jak spadnie śnieg, tylko jak zapowiedzą śnieg (albo chociaż poważne minusy). Zapowiedzieli, to już następnego dnia z samego rana się umówiłem na zmianę u wulkanizatora, którego mam 500m od domu. Opony zimowe woziłem już od ponad 3 tygodni w bagażniku, żeby zajechać i zmienić jak nagle mnie śnieg zaskoczy. A że w nocy przed dniem na który się umówiłem spadło kilkanaście centymetrów to już inna bajka - dlatego właśnie piszę, że trzeba bardzo uważać, bo szybko nie jechałem (wręcz przeciwnie) i to po prostej drodze.

 

Chyba pochodzisz z jakiegoś alternatywnego wymiaru.

Napisz lepiej po ilu jeździłeś (osobiście!) dużych miastach, a nie co na forach wyczytałeś.

 

"jeżdza szybko i pewnie" Czytaj - jeżdżą jak wariaci i zajeżdżają drogę. Lusterka dla nich to akcesorium opcjonalne. Wymuszenie to ich trzecie imię (z bierzmowania)?

Widać, że nigdy po Wawce nie jeździłeś. Tak, to prawda - jeździ się szybko i pewnie (sam tak jeżdżę, zwłaszcza po trasach opanowanych na pamięć, gdzie wiem który pas jest najszybszy pomiędzy poszczególnymi światłami), ale każdy kto tak jeździ MUSI praktycznie non stop analizować dokładnie sytuację w okół auta, bo dużo ludzi jeździ szybko (dużo ma też b. szybkie samochody, ale nie wiem czy to akurat ma jakiś związek), a zatem bez patrzenia w lusterka szybko by się tak ktoś rozwalił.

 

"kogoś przepuścic, wpuścic itd. nie ma problemu" - Czytaj - Jeżeli ktoś zajedzie drogę/wymusi to nawalają w klaksony jak małpy i puszczają wiązanki, często przejawiając ochotę na rozmowę twarzą w twarz z "przepuszczanym"?

:D

Widać, że nigdy po Wawce nie jeździłeś (po raz drugi).

Samemu zdarza mi się prowadzić naprawdę agresywnie (częste zmiany pasa itp.), a w życiu klakson słyszałem (użyty na siebie) dwa razy (słownie: dwa), przy czym w obydwu przypadkach miał on pełne uzasadnienie (raz gdyby nie ten klakson to bym drogę zajechał człowiekowi wyprzedzającemu prawym pasem - tak wiem, nie można wyprzedzać prawym pasem, ale w Warszawie jak już ktoś napisał, jeździ się szybko i pewnie). Zresztą w opisywanej przeze mnie wyżej sytuacji, też gość za mną nie trąbił ani nic. Osobiście używam klaksonu (choć częściej długich) tylko wtedy, jak ktoś mi drogę zajedzie (czyli bardzo rzadko, w tym roku raz/dwa razy) albo się zagapi gdzieś. Akcji typu wysiadanie z samochodu (ktoś wcześniej opisywał podobne zdarzenia) w Warszawie nie widziałem NIGDY, i to włączając kilkanaście lat jazdy na fotelu pasażera. Nie zauważam też żadnych problemów z puszczaniem ludzi chcących się włączyć do ruchu.

 

Moje osobiste obserwacje wskazują z wielką precyzją ( ;) ), że najgorsi kierowcy są w Poznaniu. Odczułem to zarówno w samym poznaniu (totalny egoizm na drodze), jak i na trasie (to samo), jak i w innych miastach. Ostatnio byłem np. na ślubie w Krakowie, gdzie miałem okazję jechać z poznaniakiem (rodzina panny młodej) - wiecie jak są czasem przystanki tramwajowe przy drodze, ale sam tramwaj zatrzymuje się pomiędzy pasami? W warszawie (i myślałem, że wszędzie) kiedy ludzie wsiadają/wysiadają w takiej sytuacji, samochody czekają, podczas gdy gość z którym jechał bez ceregieli przejechał przez grupę pasażerów tramwaju, zwalniając tylko do prędkości spacerowej i trąbiąc. Dla mnie był to szok, ale w Poznaniu chyba normalka ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bolec mnie może tylko twoja głupota, bez obrazy oczywiście. Sugerowac sie portalami możesz, ale większosc ludzi na nich jest jaka jak ty, kontynuje mity. Przejedz sie, zobacz, po jezdzie w wielu polskich miastach moge ci szczerze powiedziec ( nie broniąc Warszawy bo praktycznie z niej nie jestem ) że nie jest tak źle, prawda ludzie jeżdza szybko i pewnie, ale kogoś przepuścic, wpuścic itd. nie ma problemu. Zdarzają sie anomalnie ale to chyba normalne przy kilku mln. ludzi zamieszkujących to miasto. Najpierw coś pomyśl a nie piszesz głupoty. :damage_wall:

Jechalem w czwatek po 18. (jak pierwszy dzien snieg sypal) i powiem Ci, ze na drodze zapanowala totalna glupawka - normalnie jakby 75% kierowcow zostawilo mozg w domu.

Nie dziwie sie, ze byly takie korki, skoro na trasie Wilanow-rondo de Gaulle'a prawie na kazdym skrzyzowaniu byl problem z idiotami, ktorzy wjechali na skrzyzowanie i nie byli w stanie z niego zjechac (tu szczegolne pozdrowienia dla kierowcow autobusow :mur: ), co niektorzy jak nie widzieli pasow to w ogole nie wiedzieli ze soba zrobic, a do tego wszystkiego kolesie na letnich oponach zbierajacy sie spod swiatel w tempie geologicznym. Ogolnie nic dziwnego, ze cale miasto stanelo...

Ale za to widziec, jak cala Warszawa jedzie z przepisowa predkoscia: bezcenne :lol2:

 

Natomiast ogolnie to jezdzi mi sie po stolicy calkiem dobrze, trzeba tylko byc zdecydowanym i wykonywac manewry sprawnie, a nie filozofowac na srdoku skrzyzowania ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najciekawsze jest to, że wystarczyło -15C a odsetek golfów, passatów i innych bmw w wieku gimnazjalno-licealnym pojawiających się na drogach spadł o jakieś 70% : )

I bardzo dobrze :] 

 

 

Moje francuskie autko śmiga aż miło. 

 

W Gdyni po jakiś boczniejszych trasach jeździ się tak sobie szczególnie jak jakaś góreczka czy coś. Przelotówki już/dopiero są czarne. Temp około -12*C

Share this post


Link to post
Share on other sites

und3r co do Poznania to masz rację.

Mieszkam niedaleko tej wiochy i powiem ci jak masz tablice nie poznańskie to jest po tobie.

To,ze pyrusy przejeżdżają na czerwonym między pieszymi na pasach to widziałem takie cuda tam nie raz.A i czekając na czerwonym miejscowa pyra śmiała trąbić na mnie,ze mam jechać na czerwonym bo przecież nikt nie przechodził.

Mam nadzieję,ze praworządni Poznaniacy się nie obrażą :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najciekawsze jest to, że wystarczyło -15C a odsetek golfów, passatów i innych bmw w wieku gimnazjalno-licealnym pojawiających się na drogach spadł o jakieś 70% : )

Na szczeście mój rzęch w wieku magistra bez sprawnej benzyny na samym gazie (z magicznym blosem ^^) odpalił na "szczał"

 

Przy takich temperaturach to prędzej słaby aku może być przyczyna nieodpalenia auta... bądź liche świeczki i przewody WN ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na szczeście mój rzęch w wieku magistra bez sprawnej benzyny na samym gazie (z magicznym blosem ^^) odpalił na "szczał"

 

Przy takich temperaturach to prędzej słaby aku może być przyczyna nieodpalenia auta... bądź liche świeczki i przewody WN ;]

Przy takich temperaturach nie odpalają auta ze względu na letnio/jesienne paliwo na stacjach benzynowych.

 

A co do opon zasada jest jedna: zimówki na zime :rolleyes:

 

EDIT:

A jeszcze sobie poczytałem wypociny Wasze i nie można przejść obok nich obojętnie.

 

1. Warszawiacy jeżdzą lepiej niż pozostała część narodu. Dlaczego? Bo jeżdzą więcej i w ogóle potrafią jeździć i większość z nich myśli za kółkiem. Często bywałem ostatnio w Warszawie i jeździ się normalnie, sprawnie i o uprzejmość jest łatwo. I ten ruch mimo dużego natężenie idzie sprawniej niż np w 3mieście.

2. Opony zimowe w temperaturach poniżej 10 stopni czy pada, czy jest śnieg, czy błoto, lód, piach, kurz, mąka zachowują się lepiej. Tak po prostu jest! I kto mówi inaczej tzn, że nie jeździł na oponie letniej w zimie, albo nie wie na czym polega jazda samochodem. Jak kogoś nie stać na opony zimowe to niech zostawi samochód w domu i skorzysta z komunikacji miejskiej.

 

2*. Mity (bo tak to nazywam) o wydajności opony zimowej i letniej w deszczu (oczywiście mówimy o temp poniżej 10 stopni) są dla mnie nie zrozumiałe.

- co roku w porze jesienniej, gdy pojawiają się pierwsze deszcze i temp spada do ok 3-5 stopni robi się ślisko ze względu na mieszanke wody z brudem na drodze. Wtedy jest piękne żniwo dla blacharzy. I w takich warunkach opona letnia nigdy nie będzie lepsza od zimowej (chociażby ze względu na bieżnik i rodzaj gumy) (kropka).

- gdy jest dużo wody w porze zimowej to zimówka jest lepsza ze względu na inną mieszankę gumy (lepsza na niskie temperatury) i z tego powodu jest lepsza. W naszych warunkach klimatycznych, nie ma tyle wody, żebyśmy non stop mieli aquaplaning. Aquaplaning zdarza się bardzo rzadko (prawdziwy, a nie troche wody pod kołami i panika).

- deszcz w zimie w każdej chwili może zamienić się w śnieg lub lód lub jedno i drugie i wtedy nie ma głupiego tłumaczenia, że letnia jest lepsza.

 

Każdy kierowca powinien mieć zakodowane trzy proste zasady:

- jest zima, pada śnieg (lub istnieje duże prawdopodobieństwo, że będzie padać), nie mam opon zimowych - nie jade.

- jest zima, boje się - nie jade.

- piłem - nie jade.

 

I tyle w temacie.

Edited by fl0r3k

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jechalem w czwatek po 18. (jak pierwszy dzien snieg sypal) i powiem Ci, ze na drodze zapanowala totalna glupawka - normalnie jakby 75% kierowcow zostawilo mozg w domu.

Nie dziwie sie, ze byly takie korki, skoro na trasie Wilanow-rondo de Gaulle'a prawie na kazdym skrzyzowaniu byl problem z idiotami, ktorzy wjechali na skrzyzowanie i nie byli w stanie z niego zjechac (tu szczegolne pozdrowienia dla kierowcow autobusow :mur: ), co niektorzy jak nie widzieli pasow to w ogole nie wiedzieli ze soba zrobic, a do tego wszystkiego kolesie na letnich oponach zbierajacy sie spod swiatel w tempie geologicznym. Ogolnie nic dziwnego, ze cale miasto stanelo...

Ale za to widziec, jak cala Warszawa jedzie z przepisowa predkoscia: bezcenne :lol2:

 

Natomiast ogolnie to jezdzi mi sie po stolicy calkiem dobrze, trzeba tylko byc zdecydowanym i wykonywac manewry sprawnie, a nie filozofowac na srdoku skrzyzowania ;)

No z tym sie zgodze :D o 19+ stalem na śląsko-dąbrowskim przez 20min, później o po 21 jak już nie bylo widac pasów przez śnieg to byla totalna masakra :lol2: wiekszosc nie wiedziala jak jechac, jedna pani nawet pod prąd pojechala :lol: ale skąd była nie wiem na blache nie patrzyłem bardziej byłem skupiony żeby nikt we mnie nie wjechał. Jadąc 50po centrum razem z innymi czułem sie naprawde zabawnie :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy takich temperaturach to prędzej słaby aku może być przyczyna nieodpalenia auta... bądź liche świeczki i przewody WN ;]

Dlatego też ja zmieniłem 'żarówki' przed zimą i teraz jest spokój.

 

Co do stylu jazdy to potwierdzam, że w Warszawie jest całkiem sensownie. Niby piszemy o rzeczach elementarnych, ale ludzie wrzucają kierunki przy zmianach pasów, wpuszczają kierowców chcących go zmienić, nie pchają się jak barany bo żółte itd.

 

Z moich obserwacji wynika, że najgorzej na drodze zachowują się dziadki w jasnych spodniach (często również w kapeluszach), którzy poruszają się z prędkością agonalną a czas reakcji mają jak VF odpalony na 386.

 

Drugą grupą jest szeroko rozpoznawalna brać hurtowniczo-przedstawicielsko-łokciozaszybą podobna w Pandach. Brak poszanowania dla jakichkolwiek przepisów ruchu drogowego + whiskas zamiast mózgu. Nie twierdzę, że wszyscy, ale niestety przytłaczająca większość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlatego też ja zmieniłem 'żarówki' przed zimą i teraz jest spokój.

 

Co do stylu jazdy to potwierdzam, że w Warszawie jest całkiem sensownie. Niby piszemy o rzeczach elementarnych, ale ludzie wrzucają kierunki przy zmianach pasów, wpuszczają kierowców chcących go zmienić, nie pchają się jak barany bo żółte itd.

 

Z moich obserwacji wynika, że najgorzej na drodze zachowują się dziadki w jasnych spodniach (często również w kapeluszach), którzy poruszają się z prędkością agonalną a czas reakcji mają jak VF odpalony na 386.

 

Drugą grupą jest szeroko rozpoznawalna brać hurtowniczo-przedstawicielsko-łokciozaszybą podobna w Pandach. Brak poszanowania dla jakichkolwiek przepisów ruchu drogowego + whiskas zamiast mózgu. Nie twierdzę, że wszyscy, ale niestety przytłaczająca większość.

Zauważ, że ta brać hurtowniczo-przedstawicielsko-łokciozaszybą + TIR zarabia jeżdzeniem na życie i na ogół muszą dużo zapitalać po kraju, żeby zarobić na chleb. I teraz jak taki zmęczony człowiek trafi na jakiegoś barana, który go nie chce wpuścić, albo wlecze się lewym pasem, albo inne rzeczy, to nie ma im się co dziwić, że potem zapieprzają na łeb na szyję. Tych ludzi trzeba zrozumieć, bo na ogół większość z nas siedzi "trochę" za kółkiem, a brać o której wspomniałeś spędza tam cały dzień. Oczywiście w naszym kochanym kraju "nikt" o tym nie myśli, bo nie wie co to znaczy.

 

I bynajmniej nie należę do tej grupy jednak potrafie zrozumieć ich zachowania.

Edited by fl0r3k

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz cytat z tej krynicy mądrości

 

 

 

Niby przyznawany fakt, potem bagatelizowany, a na końcu przeinaczany, że to właściwie się dzieje tylko w głowie kierowcy.

 

Pisałem o najbardziej skrajnych sytuacjach, gdy przyczepność jest "zerowa".

Ja mam to przerobione (podczas normalnych sytuacji drogowych jak i z pouczającej zabawy w kontrolowanych warunkach) i wiem, że w pewnych sytauacjach trzeba trochę odpuścić.

Słyszałem wiele narzekń na ABS, jaki to przeszkadza, a wręcz jest niebezpieczny na lodzie. Takie wrażenia powstają z bezmyślnego ciśnięcia w podłogę, kóre się sprawdza tylko na mokrym/przypruszonym asfalcie gdy łatwo odzyskać przyczepność, a nie na ubitym śniegu, czy lodzie.

 

 

O następny rodzynek

 

No? Z czego to się bierze?

 

 

Porady dla nowicjuszy "Naciśnij i zapomnij. Co prawda są tego pewne minusy, ale skoro potrzebujesz czytać te porady, nie powinieneś ufać własnej ocenie". 

Oj z rozumowaniem u ciebie na bakier.

Nie pisalem ze sie nie zgadzam na temat drogi hamowania etc. Bo ABS moze ja wydluzyc, ja tylko piłem do twojego stwierdzenia ze majac ABS trzeba cos pompowac noga i odpuszczac....a to jest herezja, but w podloge i tyle, reszte robi ABS....ktory jest troche mądrzejszy i szybszy niz układ mózg-noga ^^ i tylko o to mi chodzi.

Zreszta na tej stronie pisze wprost;

 

Czy z ABS-em należy hamować pulsacyjnie?

 

Nie. ABS robi to za kierowcę i ma znacznie lepsze możliwości, bo ma niezależne obwody kontrolujące osobno koła, może więc dla każdego koła dozować różną siłę hamowania.

 

I tyle w temacie, a przyczepnosci na lodzie/sniegu jak zabraknie z ABS to i pulsowanie/odpuszczanie nic nie da

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy takich temperaturach nie odpalają auta ze względu na letnio/jesienne paliwo na stacjach benzynowych.

 

A co do opon zasada jest jedna: zimówki na zime :rolleyes:

 

2*. Mity (bo tak to nazywam) o wydajności opony zimowej i letniej w deszczu (oczywiście mówimy o temp poniżej 10 stopni) są dla mnie nie zrozumiałe.

 

I tyle w temacie.

Czytałeś w ogóle art który podesłałem, gdzie wypowiadają się specjaliści z ADAC na temat opon zimowych i letnich ? Widziałeś kiedykolwiek testy opon zimowych ? Często porównuje się w nich opony zimowe do letnich i jakoś na błocie letnie zawsze wygrywają (o ile test nie jest "sponsorowany").

Ja dzisiaj musiałem wyjechać moim autem, które dopiero co zakupiłem i ma opony letnie a na dodatek łyse z przodu i jakoś jeździ bez problemu, rusza na śniegu, na światłach, na błocie i nie zauważam niepokojących objawów. A jeździłem kiedyś na lekko zużytej zimówce (została połowa bieżnika) i nigdy nie zapomnę uczucia gdy na trasie przy około 80 km/h przód auta przestał reagować na ruchy kierą bo słaby bieżnik nie dawał rady usuwać błota pośniegowego z pod opony. Nie namawiam nikogo do jazdy zimą na letnich, bo na czystym śniegu nie mają szans, ale dla oszczędnych polecam zastanowić się nad uniwersalnymi (ja używam dębica navigator 2 - można poczytać opinie na ich temat na necie wszyscy zadowoleni).

Share this post


Link to post
Share on other sites

ABS na pofałdowanej nawierzchni daję d*py równo. Sprawdzone hmmmm prawie osobiscie (rozwalony zderzak 2 lampy obie chłodnice itp). 

 

Hamowanie pulsacyjne z ABSem hmmmmm proponuje z podobnej prędkości zahamować z ABSem i decha w podłodze i taki sam test z hamowaniem pulsacyjny. Tak będzie najprościej. 

 

 

 

A co do zimówek to będę zmieniał bo:

 

-to co jest do wszystkiego jest do niczego więc w myśl tej zasady całoroczna opona to coś nie halo.....

 

-zimówka ma miękką mieszankę więc siła rzeczy w wyższych temp ma lepszą moc trzymania się drogi

 

-letnia w zimie przy np -10*C to jest kamień nie opona.....

 

 

 

 

BTW to wytłumaczcie mi panowie co nie zmieniają oponek zimowych czemu w Skandynawii (Finlandia, Szwecja) jest wymagana jazda w zimie na zimówkach?? Przecież opony zimowe dają radę w zimie to po co zmieniać. 

Edited by mib

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samochód też na zimę zmieniasz ? Przecież jak jest i na zimę i na lato to niezły syf musi być.

 

A pasek klinowy ?

Jest zrobiony z gumy, więc jakim cudem może działać latem i zimą ? To samo pasek rozrządu...

Edited by IGI

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytałeś w ogóle art który podesłałem, gdzie wypowiadają się specjaliści z ADAC na temat opon zimowych i letnich ? Widziałeś kiedykolwiek testy opon zimowych ? Często porównuje się w nich opony zimowe do letnich i jakoś na błocie letnie zawsze wygrywają (o ile test nie jest "sponsorowany").

Ja dzisiaj musiałem wyjechać moim autem, które dopiero co zakupiłem i ma opony letnie a na dodatek łyse z przodu i jakoś jeździ bez problemu, rusza na śniegu, na światłach, na błocie i nie zauważam niepokojących objawów. A jeździłem kiedyś na lekko zużytej zimówce (została połowa bieżnika) i nigdy nie zapomnę uczucia gdy na trasie przy około 80 km/h przód auta przestał reagować na ruchy kierą bo słaby bieżnik nie dawał rady usuwać błota pośniegowego z pod opony. Nie namawiam nikogo do jazdy zimą na letnich, bo na czystym śniegu nie mają szans, ale dla oszczędnych polecam zastanowić się nad uniwersalnymi (ja używam dębica navigator 2 - można poczytać opinie na ich temat na necie wszyscy zadowoleni).

We wpisie z forum do którego podałeś link jest napisane tylko tyle, że 7 stopni to bzdura i nic więcej. W dodatku wg testów Michelin opony zimowe są lepsze, więc istnieją takie warunki drogowe gdzie na wodzie opona zimowa jest lepsza od letniej. To po pierwsze.

 

Po drugie:

"Te mówią coś wręcz przeciwnego. Fachowe pismo „Auto Bild” corocznie testuje opony zimowe, przy czym dla porównania na tor wjeżdżają także opony letnie. Wyniki są jednoznaczne: chociaż na śniegu profil bieżnika letniego ślizga się prawie dwukrotnie dalej, to na mokrej i suchej nawierzchni hamuje znacznie lepiej niż najlepsze opony zimowe - także przy temperaturze nawierzchni do siedmiu stopni. "

 

Tutaj jest napisane, że na śniegu letnie opony potrzebują dwa razy większej drogi hamowania niż opona zimowa, ale z drugiej strony, na suchej i mokrej nawierzchni hamują znacznie lepiej. Znacznie lepiej czyli ile? 5 metrów? 10? 20? Jakby hamowały 2x gorzej na sniegu i 3x lepiej na suchym to by wspomniano o tym fakcie bo to byłby rewelacyjny wynik, ale niestety taki nie jest.

 

Testy robiłem sam osobiście w jednym aucie na dwóch kompletach opon w tych samych warunkach drogowych i opony zimowe zdecydowanie wygrywają. Zarówno na śniegu (gdzie róznica jest jak o ja pierdziu) i na mokrym zimową porą. W dodatku zimowe opony zakłada się właśnie ze względu na śnieg, który nie wiadomo kiedy się pojawi, a nie ze względu na wode ew suchy asfalt. W warunkach bezśniegowych żaden użytkownik dróg nie korzysta z ich maksymalnej przyczepności - żaden! Nikt nie jeździ sportowo na granicy tarcia opon przez cały czas.

 

 

A co do prędkości przy 80km/h to czego Ty oczekujesz od błota i opony zimowej? I nie czepiam się prędkości bo sam jeżdze zimą dużo szybciej, ale wiem czego mogę się spodziewać po aucie. I wiem czego mogę się spodziewać po takim samym aucie na oponie letniej.

 

I w związku z powyższymi uważam, że każdy kto nie liznął sportu motorowego powinien na zimie zaopatrzyć się w oponę zimową bezdyskusyjnie. Ci co wiedzą jak wpływa woda, lód, śnieg na zachowanie i tak zmienią opony.

 

Pomijam kwestię niereformowalnych warzyw na drodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Warszawiacy jeżdzą lepiej niż pozostała część narodu. Dlaczego? Bo jeżdzą więcej i w ogóle potrafią jeździć i większość z nich myśli za kółkiem.

2. - jest zima, boje się - nie jade.

1. :lol2: Nie ma to jak merytoryczne argumenty. Śmiech na sali.

Kto jeździ lepiej? Najpierw to ustalmy co to jest dobra jazda. Dla mnie to jest jazda adekwatna do warunków na drodze, kulturalna i z poszanowaniem wszystkich użytkowników drogi.

I teraz ew. się można rozwodzić kto jeździ dobrze. W każdym mieście są debile/ćwierć-mózgi oraz dobrzy kierowcy. Duże i bardzo duże miasta mają siłą rzeczy większy ruch, więc i o sprawne poruszanie trudniej. Dlatego na pewno tam jeździ się "ostrzej". Wiem to po sobie i z obserwacji.

2. Właśnie trzeba jeździć w każdych warunkach, by się nauczyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samochód też na zimę zmieniasz ? Przecież jak jest i na zimę i na lato to niezły syf musi być.

 

A pasek klinowy ?

Jest zrobiony z gumy, więc jakim cudem może działać latem i zimą ? To samo pasek rozrządu...

No idealnie byłoby zmienić auto na lato i zimę. Generalnie syff jest w tej kwestii :)

 

Opony też działają latem i zimą, przecież nie pękają? Łańcuchów się nie zmienia :)

 

Tłumaczenie troche na poziomie licealisty.

 

Co zrobisz, gdy kiedyś będziesz musiał jechać?

A ile jest możliwości?

1. Pójde pieszo.

2. Zadzwonie po taksówke

3. Poproszę kolege o podwiezienie.

4. Pożycze auto.

5. Skorzystam z komunikacji.

6. Zmienie opony.

7. Poczekam na lepsze warunki.

 

To chyba wystarczy na muszę.

 

1. :lol2: Nie ma to jak merytoryczne argumenty. Śmiech na sali.

Kto jeździ lepiej? Najpierw to ustalmy co to jest dobra jazda. Dla mnie to jest jazda adekwatna do warunków na drodze, kulturalna i z poszanowaniem wszystkich użytkowników drogi.

I teraz ew. się można rozwodzić kto jeździ dobrze. W każdym mieście są debile/ćwierć-mózgi oraz dobrzy kierowcy. Duże i bardzo duże miasta mają siłą rzeczy większy ruch, więc i o sprawne poruszanie trudniej. Dlatego na pewno tam jeździ się "ostrzej". Wiem to po sobie i z obserwacji.

2. Właśnie trzeba jeździć w każdych warunkach, by się nauczyć.

1. Subiektywna ocena po latach ukochanej jazdy za kółkiem.

2. Tak. Ale uczyć się należy tak, żeby spełnić pkt 1 :rolleyes:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Samochód też na zimę zmieniasz ? Przecież jak jest i na zimę i na lato to niezły syf musi być.

 

A pasek klinowy ?

Jest zrobiony z gumy, więc jakim cudem może działać latem i zimą ? To samo pasek rozrządu...

I co jeszcze wymyślisz?? Jesteś w 100% pewny że z gumy?? 

 

 

Skup się chwilę i pomysl jaka funkcje spełniaja i w jakich warunkach pracują te urządzenia. Paski zapewniają funkcjonowanie silnika działają we w miarę stałych warunkach określone obiążenia. Poza tym masz jeszcze napinacze pasków które regulują jego zachowanie. A opony?? Zmienna nawierzchnia, rożne siły i wiele innych zmiennych i składowych. 

 

Suma sumarum guma gumie nierówna :] 

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Subiektywna ocena po latach ukochanej jazdy za kółkiem.

2. Tak. Ale uczyć się należy tak, żeby spełnić pkt 1 :rolleyes:

1. Ok. Nie czepiam się dalej.

2. Ostrożność jest konieczna zawsze. Nieważne czy się jeździ dobrze czy słabo. W każdym razie trzeba jeździć a nie unikać jazdy w niekorzystnych warunkach.

 

Suma sumarum guma gumie nierówna :] 

Ale wszystkie mają jedną wspólną cechę. Fatalnie jak pękną :razz: :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. Ok. Nie czepiam się dalej.

2. Ostrożność jest konieczna zawsze. Nieważne czy się jeździ dobrze czy słabo. W każdym razie trzeba jeździć a nie unikać jazdy w niekorzystnych warunkach.

 

 

Ale wszystkie mają jedną wspólną cechę. Fatalnie jak pękną :razz: :wink:

1. Ciesze się, że szanujesz moje zdanie pomimo, że się z nim nie zgadzasz :)

2. Tak, ok, ale nie w godzinach szczytu na letnich oponach, w śniegu kurde. To jest masakra. To jest jak strzelanie sobie pistoletem w kolano.

 

Za każdym razem jak przychodzą warunki sniegowe (jest śnieg, jest zabawa) to za każdym razem po godzinie 23 uderzam na drogę sprawdzić zachowanie auta, najlepiej tam gdzie jest miejsce, a jak nie ma miejsca (bo na ogół nie tylko ja wpadam na ten świetny pomysł) to czekam sobie dłużej albo szukam lepszego miejsca :)

 

Za kółkiem wystarczy mieć wyobraźnie i myśleć co się dzieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj z rozumowaniem u ciebie na bakier.

Nie pisalem ze sie nie zgadzam na temat drogi hamowania etc. Bo ABS moze ja wydluzyc, ja tylko piłem do twojego stwierdzenia ze majac ABS trzeba cos pompowac noga i odpuszczac....a to jest herezja, but w podloge i tyle, reszte robi ABS....ktory jest troche mądrzejszy i szybszy niz układ mózg-noga ^^ i tylko o to mi chodzi.

Zreszta na tej stronie pisze wprost;

 

Czy z ABS-em należy hamować pulsacyjnie?

 

Nie. ABS robi to za kierowcę i ma znacznie lepsze możliwości, bo ma niezależne obwody kontrolujące osobno koła, może więc dla każdego koła dozować różną siłę hamowania.

 

I tyle w temacie, a przyczepnosci na lodzie/sniegu jak zabraknie z ABS to i pulsowanie/odpuszczanie nic nie da

To teraz jeszcze wskaż, gdzie pisałem o hamowaniu pulsacyjnym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zauważ, że ta brać hurtowniczo-przedstawicielsko-łokciozaszybą + TIR zarabia jeżdzeniem na życie i na ogół muszą dużo zapitalać po kraju, żeby zarobić na chleb. I teraz jak taki zmęczony człowiek trafi na jakiegoś barana, który go nie chce wpuścić, albo wlecze się lewym pasem, albo inne rzeczy, to nie ma im się co dziwić, że potem zapieprzają na łeb na szyję. Tych ludzi trzeba zrozumieć, bo na ogół większość z nas siedzi "trochę" za kółkiem, a brać o której wspomniałeś spędza tam cały dzień. Oczywiście w naszym kochanym kraju "nikt" o tym nie myśli, bo nie wie co to znaczy.

 

I bynajmniej nie należę do tej grupy jednak potrafie zrozumieć ich zachowania.

Zgoda. Tylko tak to może powiedzieć każdy z nas kiedy jakiś ćwierćłeb jedzie lewym pasem 60km/h nie reagując nawet na długie.

 

Rozumiem, że jak ktoś ma opóźnienie to musi jechać szybciej, starać się wciskać itp.

 

Jednak w momencie kiedy kolega przedstawiciel robi sobie slalom między pasami bez kierunków, albo z pasu do skrętu w lewo zjeżdża między pieszymi na czerwonym przez pasy przed skrzyżowanie to taki człowiek zasługuje na to żeby dostać po buzi. I każde tłumaczenie, że szef jest be i każe jeździć szybko, bo inaczej stracę pracę jest debilizmem.

 

To albo się taką pracę zmienia albo prędzej czy później kogoś zabije, ewentualnie poważnie uszkodzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zgoda. Tylko tak to może powiedzieć każdy z nas kiedy jakiś ćwierćłeb jedzie lewym pasem 60km/h nie reagując nawet na długie.

 

Rozumiem, że jak ktoś ma opóźnienie to musi jechać szybciej, starać się wciskać itp.

 

Jednak w momencie kiedy kolega przedstawiciel robi sobie slalom między pasami bez kierunków, albo z pasu do skrętu w lewo zjeżdża między pieszymi na czerwonym przez pasy przed skrzyżowanie to taki człowiek zasługuje na to żeby dostać po buzi. I każde tłumaczenie, że szef jest be i każe jeździć szybko, bo inaczej stracę pracę jest debilizmem.

 

To albo się taką pracę zmienia albo prędzej czy później kogoś zabije, ewentualnie poważnie uszkodzi.

No dobra myślimy o dwóch różnych rzeczach.

 

Nie miałem na myśli tolerowania poginania w mieście 150, przejeżdzania na czerwonym, ani slalomu między ludźmi.

Miałem natomiast na myśli zwykła jazde w mieście i na trasie np.: TIRa wyjeżdzającego z podporządkowanej, którego nikt nie puści, bo będzie się wlekł za TIRem np (chociaż z reguły teraz TIRy jeżdzą szybciej niż mohery).

Inny przykład przedstawiciele albo ogólnie "pracownicy", którzy w godzinach szczytu próbują się przeciskać przez miasto w korku np albo chociażby autobusy albo co jeszcze lepiej panów z pizzą. Nikt ich nigdy nie wpuszcza, bo "JA jadę - jestem Panem przecież". A na pizzernie każdy wkurzony jak pizza przyjeżdza zimna.

Do tego jeszcze dorzucić brak respektowania zasady "ruch prawostronny". Obojętnie czy jedzie się 20km/h czy 200km/h ruch jest prawostronny.

 

I teraz to co Ty napisałeś to kolejna sprawa czyli totalne przeginanie pały jak jazda na czerwonym, przed ludźmi, po chodnikach, trawnikach, wyprzedzanie na zatoczkach dla autobusów, wyprzedzanie na 4tego (bo na 3ciego zazwyczaj wynika z idioty który zaczął wyprzedzać jak już ktoś ten manewr zaczął lub zapomniał do czego służy pedał gazu [to jest w ogóle hit hitów]). I to jest złe i niewybaczalne obojętnie czy jedzie Kowalski, czy np świta Kaczyńskiego, która moim skromnym zdaniem powinna skończyć na drzewie za spychanie aut z drogi (z doświadczenia).

 

Slalom między pasami bez kierunków to jeszcze jestem w stanie zrozumieć, kiedy ciemna masa jedzie wszystkimi trzema pasami z taką samą predkością. Gdy ktoś jedzie szybciej, to tym wolniejszym kierunek nie jest potrzebny bo i tak im to nic nie da do radości którą czerpią z jazdy lewym pasem 50km/h na ograniczeniu 70 np. I co najważniejsze kierunkowskaz w Polsce powoduje to, że na ogół osoba która widzi auto z kierunkiem włączonym przyspiesza! uniemożliwiając tym samym manewr zmiany pasa co jest arcy niebezpieczne szczególnie, gdy mówimy o mieście i uderzeniu w tylni bok auta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co prawda to prawda ... 240tys km w moim starym SAABie i amortyzatory przod 63% i tyl 78%... nie wymieniane nigdy. Jezdzone na polskich drogach.

Wybuch sprezarki, ale to bylo spowodowane wjazdem w ogromna kaluze - roznica temperatur w zimie i pare drobiazgow typu wymiana gumek i tulejek pod silnikiem.

SAABiny nie pozbede sie nigdy:) Jeszcze teraz jak SAAB pewnie pojdzie 'kaput'

Edited by Aurora001

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pozwolę sobie wmówić że w temp 9 stopni Celsjusza (na plusie, tóż to poniżej 10) lepiej byłoby mi na zimówkach niż na moich (nowych, kupionych w tym roku, wyprodukowanych w tym roku) RainSportach2... w deszczu tymbardziej...

 

Dopiero przy temperaturach poniżej 4-5 stopni C na plusie RS2 przestały reagować tak jak sobie tego życzyłem... No i oczywiście na śniegu/błocie po-śniegowym. Którego RS2 poza dwoma dniami nie widziały.

Przejeździłem na RS2 do 14 grudnia bez problemu, raz tylko będąc mocniej uważnym bo wieczorem mżało a na drugi dzień rano było ~2-3' na plusie...

No i raz jak w październiku czy kiedy tam lekko śniegiem poprószyło.

 

żeby nie było:

Tak, oczywiście nie wiem co się dzieje z moim własnym autem, jestem nieświadomym kierowcą, olewającym zasady bezpieczeństwa drogowego, chcącym zabić siebie i innych itd itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co prawda to prawda ... 240tys km w moim starym SAABie i amortyzatory przod 63% i tyl 78%... nie wymieniane nigdy. Jezdzone na polskich drogach.

Wybuch sprezarki, ale to bylo spowodowane wjazdem w ogromna kaluze - roznica temperatur w zimie i pare drobiazgow typu wymiana gumek i tulejek pod silnikiem.

SAABiny nie pozbede sie nigdy:) Jeszcze teraz jak SAAB pewnie pojdzie 'kaput'

 

Ponad 240tys. km w Passacie B5FL z 2l benzynka pod masaka, zawieszenie nie tykane ;) - kupiony w PL, jezdzony praktycznie tylko w PL (poza paroma wypadami za granice). Nigdy nei zawiodl na trasie. Silniczek ciagnie az milo. Regularny serwis w zaznajomionym ASO VW i gitara :). Widac zalezy jak kto trafi.

 

Pozdr

Mateusz

 

 

PS. Zeby nie bylo - nie jestem fanboyem VW :P.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pozwolę sobie wmówić że w temp 9 stopni Celsjusza (na plusie, tóż to poniżej 10) lepiej byłoby mi na zimówkach niż na moich (nowych, kupionych w tym roku, wyprodukowanych w tym roku) RainSportach2... w deszczu tymbardziej...

 

Dopiero przy temperaturach poniżej 4-5 stopni C na plusie RS2 przestały reagować tak jak sobie tego życzyłem... No i oczywiście na śniegu/błocie po-śniegowym. Którego RS2 poza dwoma dniami nie widziały.

Przejeździłem na RS2 do 14 grudnia bez problemu, raz tylko będąc mocniej uważnym bo wieczorem mżało a na drugi dzień rano było ~2-3' na plusie...

No i raz jak w październiku czy kiedy tam lekko śniegiem poprószyło.

 

żeby nie było:

Tak, oczywiście nie wiem co się dzieje z moim własnym autem, jestem nieświadomym kierowcą, olewającym zasady bezpieczeństwa drogowego, chcącym zabić siebie i innych itd itd.

Nikt nie wmawia. Myśl co chcesz.

 

Ale podoba mi się jak sam sobie zaprzeczyłeś pisząc, że opona deszczowa na śniegu nie spełnia Twoich wymagań, a nigdy nie wiesz kiedy Cie takie warunki w zimie zastaną :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites

W serwisie za wymianę głowicy w moim samochodzie zapłacę:

Głowica – 6234 zł

Uszczelki pod pompowtryskiwacze – 480 zł

Uszczelka pod głowicę – 700 zł

Robocizna – 1800 zł

 

Łączny koszt: 9214

Przerazajace ! :blink: Ja w rumburaku (astra f 1.4 8v) za kompletny remont glowicy + wymiane rozrzadu, termostatu oraz wszystkich uszczelek,oringow itp. zaplacilem mniej niz koszt samej uszczelki pod glowcie w powyzszym przypadku (passat 2.0 TDI)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.