Skocz do zawartości
Sid

Codzienność za kierownicą

Rekomendowane odpowiedzi

Na Olszynę można śmiało jechać w stronę do Niemiec, z powrotem nie radzę :)

 

Co do podróży to nie ma co przesadzać, jeśli autko sprawne, to żadne szczególne przygotowania nie są potrzebne, no chyba, że jesteś niedzielny kierowca i 100 km to dla Ciebie duża odległość.

 

Co do Kassel, to coś mi świta, że tam jakieś górki są, więc jeśli jedziesz jakiś słabym autkiem to może jednak jakoś inaczej zaplanować.

 

Jeśli nie śmigałeś nigdy po autostradzie, albo mało, to warto poczytać sobie jak się zachować na autostradzie niemieckiej :)

 

W Niemczech nie można mieć w gps włączonego powiadamiania o radarach.

 

Prędkość na autostradzie bez limitów, chyba, że są znaki.

Edytowane przez piotreek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie powiem, ale czasami lubie popatrzec co czyni nasza brac drogowa przy krzyzowkach z DDR.

Czasem zrobie pseudo wjazd na DDR przecinajace ulice, kiedy jedzie samochod w odleglosci spokojnie pozwalajacej sie spokojnie zatrzymac. Jednakze wiekszosc w ogole nawet nie zastanawia sie ze powinna ustapic pierwszenstwa, najlepsze sa kobiety jak sie je obserwuja jak przejezdzaja uciekajac na drugi pas bo nie wiadomo dlaczego ten kolarz znalazl sie w tym miejscu i dlaczego to ja musze znalezc pedal hamulca.

 

 

Z serii znajomosc przepisow kodeksu drogowego i wymuszanie pierwszenstwa rowerzystom.

Sorry ze troche dlugie, ale nigdy nie bylem dobry w opisywaniu sytuacji.

 

Picasa Web Albums - Sorcerer

 

Czerwone, DDR i moj kierunek jazdy.

 

Niebieski - jechal pierwszy, myslal ze ma pierwszenstwo na DDR. Rondo nowe, duze, szerokie, dobrze oznaczone poziomo i pionowo. Nic nie zaslania DDR czy przejsc.

Fioletowy - jechal za niebieskim na jego pasie

Zielony - jechal obok niebieskiego, troche wolniej

 

Teraz sytuacja ktora wydarzyla sie w dzien na tym rondzie dzisiejszego dnia.

Jade DDR zgodnie ze strzalka, przejechalem przez pierwsza czas skrzyzowania na szeroka na 20m wyspe razem z dziewczyna, niczym nie oslonieta wyspa, zadnych krzakow swietnie widac wszystko.

Widze ze samochod niebieski ~60km/h, byl mniej wiecej na wysokosci takiej jak zaznaczylem na wiec wjezdzam probujac przejechac przez rondo zgodnie z przepisami, gdzie mam bezwzledne pierwszenstwo. Facet byl na tyle daleko, ze spokojnie powinien sie zatrzymac, bo nie zamierzalem pchac sie pod kola wiec powoli wyjechalem.

 

Facet myslal chyba ze nie wjade w ogole, wiec nawet nie przyhamowal do ostatnich metrow. Jak ja bylem juz w polowie pierwszego pasa stanalem, bo ewidetnie facet chcial mnie zgarnac i nie wyrobilby sie. Nie mam zwyczaju pchac sie pod kola wiec caly czas obserwowalem co zrobi.

Wtedy zaczal hamowac, ale wiedzial ze sie nie wyrobi wiec zjechal ile mogl na druga polowe aby mnie nie dotknac. Wyhamowal na przejsciu tak ze moje kolo bylo na wysokosci wlewu paliwa, a on 1/4 na drugim pasie (szeroka nowa arteria).

 

Koles mial otwarte okno, koles okolo 45lat. Mowie do niego czy wie pan co to DDR i pokazuje mu :D On mowi to prosze jechac (stoi dalej na calym przejsciu wiec nie bede sie pchal za niego).

I teraz najlepsze, samochod za nim zorientowal sie za pozno o co kaman, wyhamowal ile mogl i walnal mu w tylek, zjezdzajac na wyspe. Niebieskiego obrocilo w poprzek pasow i zielony samochod zgarnal go cala szerokoscia.

 

Nie ma to jak nieznajomosc przepisow i wymuszanie pierwszenstwa.

Jesli mi ktos zarzuci ze wyjechalem mu przed kola to przepraszam, rocznie robie 7-8k km rowerem w tym scigam sie i wiem co moge albo nie i gdzie lezy granica miedzy wyjechaniem przed kolo. Tutaj ewidetnie glupota ludzi poruszajacych sie po drogach i nieznajomosc przepisow.

 

PS. Tak zarzucono mnie wymuszenie pierwszenstwa, bylem na tyle mily aby poczekac na policje az zrzedna panom kierowcom miny.

 

EDIT: Szkoda ze nie mam zdjec, akurat nie mialem telefonu ;)

Edytowane przez Aurora001
  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lekkiego wysokobiałkowego śniadanka + kawa i częste przerwy w czasie jazdy?

 

yyy wysokobiałkowy posiłek to się przed snem najlepiej bierze:D

W trase to raczje wysoko energetyczne, poprawiające koncentrację

Czyli dużo węgli i cukru aby mózg miał papu+ wspomagacze (kofeina, tauryna etc)

Białka to możesz sobie podarować^^

 

ps. jest pewien mit aby przed egzaminem na prawko zjeść snickersa....^^ z czego się to bierze, sam sobie odpowiedz

Edytowane przez HeatheN

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie najbardziej na długich trasach pomagają poprostu krótkie przerwy. Wyjść z samochodu, rozprostować nogi i zaczerpnąć świeżego powietrza.

Wszelkie redbulle dają natychmiastowy zastrzyk energii ale po ok. 30 minutach jesteś jeszcze bardziej śpiący niż przed spożyciem. Dlatego to stosuje jako ostateczność :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aurora001 rozumiem, że przepis art. 3.1 p. o r. d. (obowiązek unikania zagrożeń) jest Ci znany, do tego art. 4

. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

Sytuacja w Twoim odbiorze wskazywała na możliwość odmiennego ich zachowania.

Wniosek? Przyczyniłeś się do kolizji / wypadku. To że policja nie uznała Twojej winy, nie oczyszcza jeszcze Twojego sumienia.

 

Fajnie jak któryś z uczestników przyjmie mandat, jest winny sprawa zamknięta.

Gorzej jak sprawa trafi do sądu (wypadek), potencjalny sprawca będzie miał dobrego adwokata, sprytnych biegłych. Może się okazać, że sprawstwo, współsprawstwo zostanie przypisane zupełni komu innemu.

 

Był swego czasu nagłośniony przypadek, za przekroczenie prędkości można zostać skazanym na pozbawienie wolności.

 

Lepiej więc unikać zagrożeń (art. 3.1 p. o r. d.) niż ryć się wszędzie na chama bo "mam pierwszeństwo".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Min. ten przepis, ale jako calosc normy jest tego wiecej oczywiscie co ma wplyw na taki wynik rozpatrzenia calej sprawy.

 

Doskonale znam przepisy, szczegolnie poprawiony kodeks (nowelizacja bym tego nie nazwal gdyz obecne przepisy zostaly wpisane po 14 latach obowiazywania konwencji wiedenskiej, ktora polska ratyfikowala)

 

Gdybym wyjechal dalej, koles albo zahaczyl by mnie, albo ucieklby w kierunku wyspy gdzie jakis metr na moim kole byla moja laska.

Aczkolwiek to nie samochod ktory byl pierwszy byl najlepszy w calej sytuacji, tylko samochod jadacy za nim. Bo akurat ten drugi samochod nie jechal mu na ogonie, ale gapiostwo kosztuje.

Nie jestem pewien bo niestety spieszylo mi sie zaraz do pracy jak przyjechala policja, ale jestem pewien ze samochod #1, dostal swoje za wymuszenie pierwszenstwa. Bo niby co robil na srodku pasow? :>

 

Nie od dzis wyznaje zasade, umiesz liczyc licz na siebie. Juz kiedys toczylismy tutaj dyskusje dlaczego uwazam iz potracenie pieszego jest w 99% wina pieszego nawet jak przechodzi na zielonym swietle ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jest to może związane bezpośrednio z nazwą tematu, ale nie wiedziałem gdzie to wrzucić więc napiszę tutaj.

 

Pojechałem dzisiaj z mamą odebrać jej nowy samochód - Alfę Mito. Potem parę słów o samym aucie, ale na początek (i o tym właśnie chciałem napisać) wrażenia po wizycie w salonie i obsłudze klienta. Mówiąc wprost: byłem w ciężkim szoku jak dobrze można być obsłużonym w salonie samochodowym. Sam już 2 razy kupowałem auto u dealera, a kilka razy byłem w salonach na dłuższych rozmowach w momencie szukania samochodu i różnica między poziomem jaki prezentują w Suzuki, Oplu czy VW nawet nie zbliża się do tego jak dzisiaj było w salonie Alfy. Pełna profeska i to do tego stopnia, że człowiek autentycznie czuje się jak ktoś zupełnie wyjątkowy. Ja wiem, że Alfa to trochę wyższa półka niż wymienione wcześniej marki, ale nie sądzę, żeby to miało aż taki wpływ jak sprzedawca nas potraktuje.

 

Zacznijmy od początku. Ledwo otworzyliśmy drzwi i od samego wejścia powitał nas kierownik salonu. Moją mamę widział po raz kolejny, ale ze mną przywitał się jakbym to również ja przyjechał po odbiór auta. Tutaj od razu rzuciła mi się również inna rzecz: nie było automatycznego przejścia na "Pani Małgosiu". Mnie osobiście strasznie wkurza taki spoufalanie się z klientem i przechodzenie na "koleżeński" poziom dyskusji. Kolejna sprawa to bardzo konkretna i rzeczowa informacja na temat gwarancji, przeglądów itd. Cały komplet dokumentów, instrukcji itd zapakowany w skórzany segregator, a oprócz tego dodatkowo dostaliśmy butelkę czerwonego wina z wytłoczonym charakterystycznym kształtem grilla Alfy oraz logiem producenta - ot taki gift na "opicie" nowego zakupu. Już ten gest bardzo mi się spodobał, ale to jeszcze nie był gwóźdź programu. Po załatwieniu wszystkich formalności poszliśmy w końcu odebrać samochód. Ja myślałem, że po prostu na parkingu zostaną nam wręczone kluczyki, pokazane gdzie się włącza światła i do widzenia. A tutaj nie. Zostaliśmy poproszeni o przejście do sąsiedniego pomieszczenia (kilka aut pokazowych znajdowało się w głównej hali), gdzie stał już tylko jeden samochód....przykryty czerwoną płachtą z wielkim logiem Alfy na środku. I tak jak przy odsłanianiu premier samochodowych na międzynarodowych wystawach tak i tutaj kierownik odsłonił przed nami nowiuśkie MiTo. Wrażenie jakie robi taki zabieg jest świetne - niby nic, ale człowiek cieszy się jak dziecko i niesamowicie potęguje do wrażenie, gdy wyłania się auto, które widziało się już przecież nie raz. Po tym wstępie facet przez bitą godzinę pokazywał wszystko co i jak się robi w tym samochodzie. Oczywiście, można do tego wszystkiego dojść samemu czytając instrukcję, ale o ile przyjemniej jest posłuchać jak krok po kroku robi to fachowiec. Czekając aż skończy pomyślałem sobie, że odbierając Golfa usłyszałem tylko: "Gumowe dywaniki wrzuciłem Panu do bagażnika, światła ustawia się tutaj pokrętłem po lewej, a teraz tylko zamocujemy blachy i może Pan jechać" ;)

 

Nie wiem czy jest to standard w Alfie, wiem że nie jest to standard w salonach innych marek. Najlepsze jest jednak, że to wszystko są nic nie kosztujące drobiazgi, a tylko sposób podejścia, który już w momencie zakupu może człowieka (z)wiązać z marką. Naprawdę jestem pełen podziwu na to jak dobrze można być potraktowanym jako klient. A sam samochód? O ile nigdy nie byłem wielkim fanem Alfy to MiTo podobało mi się od momentu premiery i po bliższym kontakcie jestem tym autkiem zauroczony. Środek bardzo dobrze wykończony, wstawki "carbonowe" zdecydowanie dodają sportowego charakteru, którego wnętrzu absolutnie nie brakuje. Fotele stylizowane na sportowe kubły, zegary, skóra. No i czaderskie bezsłupkowe drzwi - wyglądają super, szczególnie gdy się je otwiera. Do tego alusy 16" w standardzie (przynajmniej tej wersji wyposażenia), spoilerek z tyłu, a i same zderzaki wyglądają jakby miały dodatkowe listwy mimo, że ich nie ma. Bagażnik nie za duży jak na segment B, bywają mniejsze jak i większe. Silnik MultiAir 1.4 105km - parametry du.py nie urywają, ale 10,5s do 100 w mieście zupełnie wystarcza, a i brak turbiny powinno korzystnie wpłynąć na spalanie. Natomiast zdecydowanie na plus można zaliczyć brzmienie jednostki - pojemność mała, ale mruczy to bardzo przyjemnie. Pozycja za kierownicą - super, człowiek czuje się jak w typowo sportowym samochodzie (chociaż to pewnie przypadłość wszystkich modeli tej marki). Na razie nie miałem jeszcze okazji pobawić się furą więc nie powiem nic o właściwościach jezdnych ani osiągach, ale jeśli będą tak dobre jak wygląd to nie mam się o co martwić. Swoją drogą biorąc pod uwagę markę oraz wyposażenie (wraz z dodatkami) to cena jaką trzeba zapłacić (fakt, że po rabacie, ale jednak) jest IMO bardzo atrakcyjna.

 

Kończąc wywód: auto nie jest stricte moje, ale gdyby ktoś miał jakieś pytania to postaram się odpowiedzieć w miare możliwości.

Edytowane przez maSTHa212
  • Upvote 5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym się szybciej zdenerwował niż cieszył z takiego zachowania. Natomiast "Gumowe dywaniki wrzuciłem Panu do bagażnika, światła ustawia się tutaj pokrętłem po lewej, a teraz tylko zamocujemy blachy i może Pan jechać" mi w zupełności wystarcza :)

  • Downvote 6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tobie wystarcza bo nie zaznałeś przyjemnego potraktowania.

Ciotka mi opowiadała jak się odbiera BMW w Niemczech (gdzie mieszka już z 20 lat).

Samochód zjeżdża do Ciebie specjalną serpentyną z przeźroczystymi szybami i to widzisz.

Oczywiście takie przystawki jak wino z logo BMW też są.

Traktują Cię jak właściciela nie samochodu ale całego salonu.

 

Dlatego są alfisti i prawdziwi wielbiciele marek BMW (bo są też karki ale to odrębny homoniewiadomo).

Ojciec w Mitsubishi też dostał kluczyki i pokazali mu gdzie się światła włącza i goodbye.

Toyota podobnie, no może poza kawą którą dają jak się czeka na przegląd.

 

@maSTHa212

Powiedz co to za wersja, ile kosztowała przed rabatami, ile zbiliście, co dorzucili w gratisach no i zdjęcia zapodaj :)

Edytowane przez Kaeres
  • Upvote 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jakiś trefny ten salon Toyota. Pamiętam że jak odbierałem to wszystko pracownik potłumaczył, co gdzie i jak, jak dotrzeć silnik wraz z informacją na których okolicznych stacjach lepiej nie tankować żeby silnik się nie wysypał.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@maSTHa212

Powiedz co to za wersja, ile kosztowała przed rabatami, ile zbiliście, co dorzucili w gratisach no i zdjęcia zapodaj :)

 

Do wybory są 4 wersje: Junior, Progression, Distinctive oraz Quadrifolgio Verde z czego pierwsza i ostatnia są dostępne z odpowiednio tylko najsłabszym i najmocniejszym silnikiem. My kupiliśmy 1.4 105 Distinctive. Bazowa cena to 61900, ale w standardzie jest już sporo: kierownica i drążek biegów w skórze, 16" felgi, klima (w katalogu jest manualna, ale u nas siedzi chyba dwustrefowy automat), przełączniki na kierownicy, pełna elektryka, chromowane akcenty, Start&Stop i pare innych drobiazgów. Doszło do tego: lakier pastelowy +750, spoiler tylny +400, światła przeciwmgielne +800. Razem jakieś 64.000, a w salonie zostało ~ 57k. W każdym razie dobre 7000 mniej niż wychodziłoby z cen katalogowych. Z gratisów to nie wiem czy właśnie ta klima nie jest dorzucona (w sensie zamiana z manualnej na automatyczną).

 

Dla porównania:

Audi A1 w podstawowej wersji wyposażeniowej z silnikiem 1.2 85KM - 67500

Mini One 1.6 75KM - 66900

Citroen DS3 1.4 95KM - 59950 (wprawdzie ma np światła przeciwmgielne, ale brakuje klimy, do tego 16" stalówki z kołpakami)

 

Podałem ceny z podstawowymi silnikami i podstawową wersją wyposażenia, bo są najbliższe bazowej ceny Alfy. Jakakolwiek zmiana jednej czy drugiej pozycji znacznie winduje ceny konkurentów.

 

Przy okazji pobytu w salonie spojrzałem sobie na Giuliette i muszę przyznać, że autko robi spore wrażenie. Chociaż z Golfa jestem strasznie zadowolony to w pełni rozumiem uczucie jakie można darzyć samochody AR.

 

Fotki postaram się zrobić dzisiaj, ale nic nie obiecuje - niestety rodzice mieszkają w innej dzielnicy.

Edytowane przez maSTHa212

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@maSTHa212

- z jednej strony masz rację - milutko i przyjemnie, ale z drugiej musisz zdać sobie sprawę, że winko i cała oprawa kosztują - zostało to wliczone w cenę auta. W segmencie premium (a mito trzeba tak zaliczyć) to jest pożądane, ale w przypadku aut dla ludu - niekoniecznie.

 

Co do wizyt w salonie, to jestem uczulony, na super-promocje, specjalne-zniżki-tylko-dla-państwa, itp. Chciałbym zapłacić rynkową cenę za auto, bez świadomości, że mnie upuścili 5k pln, a kolega szefa salonu dostanie do samo 20k taniej. Podejście marketingowe np. Citroena (drogie auto w cenniku i nieustające promocje) to pasują raczej do telefonów komórkowych niż samochodów. Niestety techniki marketingowe są coraz mniej skuteczne i dlatego coraz agresywniej stosowane.

 

Co do alfy, to wielkim plusem jest to że nie kopią w dupę po wpłaceniu kasy, jak to bywa w niektórych salonach, ale mimo wszystko taka oprawa nie pasowałaby np. do sprzedaży Pandy, gdzie koszty całego przedstawienia= to jak jedna miesięczna rata, albo i więcej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z jednej strony masz rację - milutko i przyjemnie, ale z drugiej musisz zdać sobie sprawę, że winko i cała oprawa kosztują - zostało to wliczone w cenę auta. W segmencie premium (a mito trzeba tak zaliczyć) to jest pożądane, ale w przypadku aut dla ludu - niekoniecznie.

 

Jasne, że kosztują. Pytanie ile? 30 złotych za butelkę wina w fikuśnej butelce (tyle byś w sklepie zapłacił, oni pewnie mają to za 1/4 tej ceny) + 1 roboczogodzina pracy sprzedawcy w salonie? Koszty oczywiście są, ale przy cenie samochodu jest to tak pomijalna sprawa, że nawet kupując samochód z segmentu NIEpremium nawet byś tego nie odczuł. Tak jak pisałem wyżej: to naprawdę nic nie kosztuje, jest to tylko sposób podejścia do klienta, filozofia firmy. I myślę, że nawet kupując Fiata Panda klient mógłby poczuć się odpowiednio doceniony mimo, że nie zostawia w kasie salonu dużej kwoty.

 

Co do wizyt w salonie, to jestem uczulony, na super-promocje, specjalne-zniżki-tylko-dla-państwa, itp. Chciałbym zapłacić rynkową cenę za auto, bez świadomości, że mnie upuścili 5k pln, a kolega szefa salonu dostanie do samo 20k taniej. Podejście marketingowe np. Citroena (drogie auto w cenniku i nieustające promocje) to pasują raczej do telefonów komórkowych niż samochodów. Niestety techniki marketingowe są coraz mniej skuteczne i dlatego coraz agresywniej stosowane.

Po pierwsze nie ma obecnie nic czego nie mógłbyś kupić na promocji, takie czasy. Nawet ojciec w tym roku dostał Jaguara na którego również było promo. Ja osobiście nie widzę w tym nic złego, żeby za towar X zapłacić 10 czy 15% mniej. Oczywiście, jeśli widzisz gdzieś ciągłe promocje od wysokich cen to faktyczna wartość takiego dealu jest mniejsza, ale nie dzieje się tak w każdym przypadku. A co do szefa salonu i jego zniżek - wiadomo, że tak będzie, ale jest to przyznasz odstępstwo od reguły, a nie reguła, większość klientów dostanie zniżkę taką jak ty.

 

Wklejam obiecane fotki MiTo:

IMG_1798.JPGIMG_1799.JPGIMG_1801.JPGIMG_1802.JPGIMG_1804.JPGIMG_1806.JPG

IMG_1807.JPGIMG_1810.JPGIMG_1814.JPGIMG_1815.JPGIMG_1817.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dystans zrobiony od poniedziałku do dzisiaj, widoczny na zdjęciu po prawej oraz średnie spalanie na tymże dystansie:

Dołączona grafika

Piła - Jelenia Góra - snucie się po okolicy - Jelenia Góra - Aragorn ze Świebodzina - IKEA Poznań - Piła. "Niehcem benzyny bo one durzo palom", ta :>

  • Upvote 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mylicie gwiazdy z ich odbiciem nocą na powierzchni stawu. Ja nie kupowałem świnki żeby mi mało paliła, a podczas jazdy nie obserwuję ekonomizera drżąc z bojaźni, tylko czasami prędkościomierz. Obrotomierz rzadko, w jaszczombie nie było i nauczyłem się słuchać silnika. To nawet dość proste:

- cisza - do 1500 obrotów

- mruczenie - 1500-2500

- zachęcające chrząkanie - 2500-4000

- donośne chrumkanie - 4000-5500

- odyniec w rui - 5500+

Jest jeszcze, ale to na zewnątrz, cykanie VANOSa. "Cichy ten dieselek", usłyszałem od jakiegoś profana :>

 

Wyprzedzanie sprawia tyle radochy, że o ile jest miejsce nie umiem sobie odmówić. Coś niesamowitego, wykonywać ten manewr w mniej niż 10 sekund. I można też dla chwili rozrywki umykać czającym się na zderzaku ropniakom, zanim ogarną turbodziury i ustalą zakres obrotów, w którym mają przyspieszenie dodatnie, a spalanie oczywiście pińć, jestem już daleko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie robię zdjęć komputera po każdej trasie ale 1440km czyli trasa mniej więcej taka:

Kalwaria Zebrzydowska do Międzyzdroje - Mapy Google

 

średnia prędkość 87km/h, praktycznie cały czas 130-160km/h bo cały czas praktycznie 2pasmówka, tam gdzie 70 to się zwalniało oczywiście, średnie spalanie z włączoną klimą 6,5 l/100km, 1.9 dci.

 

Droga bardzo ładna, aż mnie zdziwiło, że tyle się zmieniło od czasu mojej ostatniej wyprawy nad PL morze.

Edytowane przez slavOK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaiste, ładna droga jest tam w okolicach Legnicy i Zielonej Góry. Dwa pasy, wokoło nienatrętne zabudowania przemysłowe, fotopuszki z rzadka nasrane. I co ciekawe nie ma prawie wcale wjazdów z lewej strony, czyli na lewym pasie nie zmaterializuje się nagle dychawiczny dostawczak albo coś równie sprawnie nabierającego prędkości. Polecam, Piotr Fronczewski.

 

Czy ktoś kojarzy finał sprawy tego kolesia, który odmówił zapłacenia na bramce autostradowej, bo była czynna tylko jedna nitka ze względu na remont? Na A2, którą miałem niewątpliwą rozkosz gnać przez kilkadziesiąt kilometrów od Nowego Tomyśla do Poznania, były dwie zwężki, a kasowali normalnie.

 

Zapomniałabym - czysty hejt w komciach, czyste szaleństwo na obrazkach.

Edytowane przez jonas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Peugeot 407 1.6 Hdi, dystans 966 km, 8,5 godziny przebijając się do Kątów Rybackich (430 km) spalił 4,9 l ON / 100 km. Średnia prędkość 68 km/h na całym dystansie, w jedną stronę 53km/h. Wysiane puchami, drogowcami, korkami, Poznaniakami. W drodze powrotnej dużo szybciej, spalanie 4,7 km/h.

Edytowane przez kojeczny

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kupując 1.8 benzynę też się trochę obawiałem spalania ale po 5k km:

 

/łobrazek/

 

Jazda po krętej trasie 80-100km/h, trochę małego miasta i korków. Zawsze tankowane do pełna.

 

Nieźle. Moja Linijka po 21k km (90% miasto) utrzymuje spalanie na poziomie 7.40l/100km

Edytowane przez BLANTMEN

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

 

W moim ferrari (dla ubogich) mam bardzo kiepskie światła przenie. Byłem dzisiaj ustawić je i niby są ok ustawione, ale i tak kiepsko świecą, podobno ten typ tak ma.

 

W grę wchodzą dwie opcje, kupno żarówek + X %, albo montaż ksenonów z allegro. O ile z żarówkami nie ma problemów o tyle ten ksenon to sprawa sporna. Reflektor jest soczewkowy i niby można do takiego spokojnie zakładać, ale z drugiej strony jest to średnio legalne podobno. Wczoraj jadąc na światłach mijania w mieście (nie oświetlonym fragmencie) postanowiłem sobie włączyć długie światła, tak żeby lepiej widzieć i co? Nagle zmaterializował mi się człowiek na przejściu dla pieszych (na szczęście na początku tego przejścia) - pomyślałem sobie wtedy, że pora jednak coś zrobić w tym temacie, bo to jest niebezpieczne.

 

I teraz tak, ryzykować i naginać prawo dla własnego i nie tylko bezpieczeństwa, czy stosować półśrodki w postaci tych wzmocnionych żarówek?

 

Ma ktoś może takie ksenony u siebie i mi podpowie jak to jest z misiaczkami, czy się czepiają mocno? Co jeśli mnie złapią i przy nich założę normalne żarówki? Z drugiej strony auto jest na tyle nietypowe, że misiaczki nawet nie będą miały zielonego pojęcia, czy to jest fabryczny ksenon, czy dokładany.

 

Jakieś pomysły?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zrób tak, żeby kierowcy z naprzeciwka nie musieli zasłaniać sobie oczu jak będziesz jechać, bo baranów z "czajna ledami" walącymi prosto w gały nie brakuje i jakoś nie trafia do mnie argument, że to zwiększa bezpieczeństwo bo IMO jest dokładnie na odwrót.

  • Upvote 3

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie


×
×
  • Dodaj nową pozycję...