Jump to content
Sid

Codzienność za kierownicą

Recommended Posts

Można jak się jedzie ~100km, a nie jak się ma do pokonania całą polskę i trzeba dojechać tego samego dnia, albo o określonej porze...

 

Przedstawicieli handlowych powinno się zamykać w obozach koncentracyjnych a nie sadzać za kierownicą.

 

A ja dam ciekawą statystykę, która według mnie daje DUUŻO do myślenia.

 

reszta Gdzie są najniebezpieczniejsze drogi?

 

Na śmiertelność w wypadkach ma wpływ nie tylko stan dróg i samochodów. Powiedziałbym, że najmniejszy. Chyba tylko w Polsce można być wielokrotnym recydywistą za prowadzenie po spożyciu alkoholu. Każdy weekend ze wzmożonymi kontrolami skutkuje tysiącami osób na podwójnym gazie. Dostosowując prędkość do stanu drogi i auta nie trzeba ginąc w wypadku. No chyba, że trafi się na przedstawiciela handlowego, który ma całą Polskę do przejechania, nawet za cenę zabicia kogoś na drodze.
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fakt, % za kierownicą to debilizm i nie ma co się oto sprzeczać.

 

Ale twierdzenie, że stan dróg i pojazdów ma mniejszy wpływ na wypadki to jest żart. Chyba nie miałeś okazji prowadzić auta za granicą, np w Niemczech, gdzie cały kraj przejeżdżasz minimum dwu pasmowymi, równymi drogami, gdzie zgodnie z prawem, można jechać ile fabryka dała (w newralgicznych miejscach są ograniczenia), a śmiertelność na drogach jest najniższa.

 

Nikt nie ładuje się na czołówkę, bo chcąc wyprzedzić zjeżdża o jeden pas w lewo i bezpiecznie ten manewr wykonuje. Infrastruktura przy autostradach również ma znaczenie, bo jest gdzie się zatrzymać, odlać i odpocząć a wszystko to zrobić w bezpieczny sposób.

 

Nie wspominam już o zmęczeniu jakie odczuwa kierowca pokonując dany dystans w PL a w D, gdzie droga pokonana w danym czasie u nas jest pewnie ze dwa razy krótsza niż w Niemczech.

Edited by piotreek

Share this post


Link to post
Share on other sites

wypluł 147 i 348Nm...

Poj%#@ cię?

Uwielbiam takich dla których 150koni (lub ponad 2.0l) to moc nie z tej ziemi powodująca natychmiastową śmierć :wink: . Przypomniało mi sie, jak kolega zmienił 2.0 136km na 1.8T 170km, rodzina była w "szoku" ze coraz szybsze samochody kupuje, a on odparł: "O co wam chodzi, przeciez teraz mam mniejszą pojemność" ;)

 

Ja stawiam na głównie brak dróg oraz zamożność społeczeństwa. [...] W Anglii zobaczenie poobijanego samochodu z rdzą to wyjątek, u nas normalka.

 

W Anglii jeżdzą największe motoryzacyjne pizdy jakie widziałem na świecie. Prawy, lewy czy srodkowy pas? Dla nich nie ma roznicy ktorym i jak szybko sie jedzie. Z londynu do manchesteru przejechalem w miare spokojnie (jak na polskie warunki) 80cio konnym pancerwagonem i NIKT mnie nie wyprzedził, a ja wyprzedzałem ferrari, astony i inne dziwne wynalazki 500km+, łamiac ograniczenia predkosci tylko w niektorych miejscach. Ograniczenie do 50mil, to oni jada 35. Traktor toczy sie 20, to ustawia sie za nim kolejka, ze konca nie widac bo nikt nie potrafi go wyprzedzic. Nie wiem jakim cudem tam w ogole sa wypadki.

 

np w Niemczech, gdzie cały kraj przejeżdżasz minimum dwu pasmowymi, równymi drogami, gdzie zgodnie z prawem, można jechać ile fabryka dała (w newralgicznych miejscach są ograniczenia)

A wiesz, ze przekraczajac zalecane 130km/h w razie wypadku ubezpieczyciel odmówi ci wypłacenia odszkodowania? Raz chcacialem zmienic pas na lewy na niemieckiej autostradzie, patrze w lusterko, nic nie ma, no to kierunek i zabieram sie powoli do zmiany pasa, gdy nagle cos przelatuje tuz obok mnie. Nie zdazylem nawet zobaczyc co to byl za samochod (prawdopodobnie e60). Gosc mial minimum 250km/h, zniknal bardzo szybko z horyzontu. Brak ograniczen tez nie jest najlepsze wyjscie. Edited by MaSell
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale twierdzenie, że stan dróg i pojazdów ma mniejszy wpływ na wypadki to jest żart. Chyba nie miałeś okazji prowadzić auta za granicą, np w Niemczech, gdzie cały kraj przejeżdżasz minimum dwu pasmowymi, równymi drogami, gdzie zgodnie z prawem, można jechać ile fabryka dała (w newralgicznych miejscach są ograniczenia), a śmiertelność na drogach jest najniższa.

 

Myślę, że nic bardziej nie ukoi sumienia drogowego kilera niż takie twierdzenie.

Co samych statystyk, jak większość jest o kant tyłka potłuc. Niemy mają tak dobre drogi a mają 7x tyle wypadków? Przecież nie jest ich 7x tyle ile polaków. Do tego mają lepsze drogi i auta. To już wiadomo dlaczego mają mniejszą śmiertelność. Śmiertelność jest określana wg podobnych kryteriów. Co będzie uznane za wypadek już zależy od całego systemu prawnego. Wystarczy, że wypadkiem będzie zdarzenie którego skutkiem będzie znaczna szkoda materialna. W aucie z poduchami i całym systemem bezpieczeństwa znaczną szkodę będziemy mieli zawsze gdy strzelą poduszki. A system ochrony zdrowia? W Polsce bez względu czy z wypadku czy z inego powodu, ze służbą zdrowia lepiej nie mieć do czynienia. "Jest ona zawsze finansowana ze środków publicznych". Jeśli w ramach obowiązkowego ubezpieczenia będziemy mieli określony minimalny koszyk świadczeń medycznych, reszta finansowana ze środków indywidualnych, dodatkowego ubezpieczenia lub OC sprawcy wypadku to ofiara każdego wypadku będzie lecieć do szpitala, zrobić kompleksowe badania, poprawić zgryz itd jeśli tylko jest okazja sfinansować to z ubezpieczenia sprawcy.

Aby zmniejszyć śmiertelność w wypadkach wystarczy zmienić regulacje i część zdarzeń nie będących wypadkami (kolizje, stłuczki) zakwalifikować jako wypadki. Wystarczy przekwalifikować 50000 kolizji na wypadki i już mamy 5% śmiertelności a nie 10%.

 

Jasne bo oni pewnie jezdza jak jezdza bo tak im sie podoba , a nie dlatego ze inaczej nie byliby w stanie wyrobic norm wymaganych przez pracodawce :damage_wall:

 

Mam nadzieję, że tak samo będziesz usprawiedliwiał dilera narkotykowego wyrabiającego normę wymaganą przez pracodawcę w szkole Twojego dziecka.
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie główne powody mniejszej śmiertelności w Niemczech są: 1. autostrady na których jest mniej wypadków i które powodują, że na normalnej jednopasmowej drodze jest mniej ludzi którym się baaardzo spieszy 2. więcej nowych aut które są bardziej zadbane w przeciwieństwie do wielu polskich szrotów. 3. To akurat nie wiem dla czego, ale o dziwo więcej ludzi niż w Polsce jeździ rozsądnie, a nie jak totalni debile.

Edited by Sysak

Share this post


Link to post
Share on other sites

raczej mi chodziło o kulturę i usposobienie kierowców. Tam jest mniej wioskowych głupków, dresów zapierdzielających swoimi bumami i gulfami jak idioci, czy "dośfiatczonyh boguf kierownicy". Ludzie mają jakby większy respekt do auta drogi i innych kierowców, więcej przezorności i bardziej rozumieją, kiedy kuszą los.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmiać mi się chcę ze zwalania winy wypadków na drogi. W wiekszości wypadków jesst to prędkość. Jak sobie popatrzycie, to w nieczech przy drogach federalnych (naszych krajowych) też są drzewa. A teraz porównajcie mandaty za przekroczenie prędkości nasze vs niemcy, szwecja, anglia

Polsce jest potrzebne podniesienie mandatów i redukcja punktów. Trzeba też zmienić przepisy na nakazujący w strefie zabudowanej przepuścić pieszego (tak jak anglia). Większość ofiar to piesi, bo panu w samochodzie zachciało się zasówać w mieście 80km/h lub szybciej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Według mnie drogi są bardzo ważnym czynnikiem. Zupełnie inaczej się porusza drogami, gdzie przez 90% czasu można jechać min. 90km/h, a inaczej gdzie co kilka kilometrów masz teren zabudowany i durne ograniczenia.

Świetnie sprawa jest rozwiązana w Szwecji. Na wielu drogach krajowych pasy ruchu oddzielone są od siebie stalowymi linami i co ok. 2km droga jest poszerzana o dodatkowy pas (na odcinku ok. 2km), po to żeby wyprzedzić zawalidrogi ;)

 

Krew mnie zalewa jak po przejechanej w 8h 750km trasie w Szwecji i Norwegii wjeżdzam do Polski i trasę Gdynia - Kielce (ok. 500km) pokonuję w tym samym czasie.

 

Co do mandatów też się muszę zgodzić. W Norwegii nie przekraczam prędkości o więcej niż 10km/h w trasie i 5km/h w terenie zabudowanym. Mandaty są tak wysokie, że naprawdę wolę sobie oszczędzić tej nieprzyjemności. Nie muszę wspominać, że np. przekraczając prędkość o 35km/h w terenie zabudowanym traci się prawo jazdy, a można nawet pójść za takie wykroczenie do więzienia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmiać mi się chcę ze zwalania winy wypadków na drogi. W wiekszości wypadków jesst to prędkość. Jak sobie popatrzycie, to w nieczech przy drogach federalnych (naszych krajowych) też są drzewa. A teraz porównajcie mandaty za przekroczenie prędkości nasze vs niemcy, szwecja, anglia

Polsce jest potrzebne podniesienie mandatów i redukcja punktów. Trzeba też zmienić przepisy na nakazujący w strefie zabudowanej przepuścić pieszego (tak jak anglia). Większość ofiar to piesi, bo panu w samochodzie zachciało się zasówać w mieście 80km/h lub szybciej.

 

No to jeszcze podnieśmy pensje do poziomu państw które wymieniłeś.

 

 

Co do pieszych na drogach.

 

1. Chodzą jak chcą, jakby byli panami świata. Miałem wielokrotnie sytuacje że pieszy mi wtargnął na jezdnie w miejscu niedozwoloinym bądź na czerwonym. Po zwroceniu uwagi (sposób przekazania był zależny od poziomu wku*wienia na idiotę) z reguły kolokwialnie mówiąc darli mordę że ja mam uważać a nie oni......

 

2. Niestety brak jest edukacji że pieszy ma iść po odpowiedniej stronie drogi, nie przebiegać przez jezdnie i BYĆ WIDOCZNYM.... Niestety ale jest ciemno i nie widać pieszego jak idzie, odblaski poprawią na pewno sytuacje.

 

3. Przechodzenie przez jezdnie na migającym zielonym, np babcia co ledwo idzie.... albo na czerwonym bo nic nie jedzie...

 

Z rowerzystami jest nie lepiej. Jedzie taki nie dość że nie oświetlony to jeszcze omija dziury tak że wyjeżdza na ponad połowę pasa.... Oj przez nowe przepisiy będzie więcej wypadków. Najlepsze jest jak rowerzysta mając 5m od siebie ścieżkę to ciśnie sobie po jezdni no paranoja, bo niestety ale stwarza duże zagrożenie....

 

 

 

 

BTW sytuacja z dzisiaj rana. Jadę sobie lewym pasem przede mną miejsca akurat na małe autko jakieś Clio czy coś. A tu z prawego pan i władca z Focusie na chama sie wbija przede mnieodleglość. Nie dość że ostro po heblach dałem i lekko klaksonem dostał to kawał bezczelnego gnoja zaczął bez konkretnej przyczyny hamować tak że prawie mu na rufie usiadłem. I gdzie na takich jest policja?? Jakbym się w niego wbił to za mną kilka autek więc karambol by był.... Podniósł mi flet ciśnienie z rana.....

Share this post


Link to post
Share on other sites

BTW sytuacja z dzisiaj rana. Jadę sobie lewym pasem przede mną miejsca akurat na małe autko jakieś Clio czy coś. A tu z prawego pan i władca z Focusie na chama sie wbija przede mnieodleglość. Nie dość że ostro po heblach dałem i lekko klaksonem dostał to kawał bezczelnego gnoja zaczął bez konkretnej przyczyny hamować tak że prawie mu na rufie usiadłem. I gdzie na takich jest policja?? Jakbym się w niego wbił to za mną kilka autek więc karambol by był.... Podniósł mi flet ciśnienie z rana.....

 

Tez mialem podobna sytuacje tydzien temu, mily starszy pan sie bardzo spieszyl tak ze jadace przed nim 70km/h seicento bylo za wolne, postanowil zjechac na prawo by wyprzedzic je jadac 75km/h ale go przyblokowali wiec postanowil wrzucic kierunkowskaz i wjechac we mnie jadacego lewym pasem, klakson i odskoczylem kolami na trawe, a on wjechal za mnie i zaczal na mnie trabic i migac.. WTF?! 100m dalej zatrzymalismy sie na swiatlach, on za mna i znow trabi, ja wysiadlem, zwyzywalem gnoja i zlozylem mu lusterka, bo po co mu one skoro ani ich ani mozgu nie uzywa.

 

Dzis tez mila pani "baba" chciala mnie zepchnac z drogi.. ruszalismy spod swiatel, ja na prawym pasie, ona na lewym, ok 200m za skrzyzowaniem lewy pas sie konczy i trzeba zjechac na prawo, ruszylismy rowno i jechalismy obok siebie az do konca pasa, mielismy tam ok 70km/h a ona ewidetnie zaczyna we mnie skrecac, wcisnalem ulubiony button na kierownicy i dojechalem do krawedzi pasa, chyba sie obudzila w ostatniej chwili. Oczywiscie potem siedziala mi na [gluteus maximus] cala droge gdzie jedzie sie 60km/h przez jakies 3km bo nie da sie wyprzedzac taki ruch.

 

Niestety codziennie mam doczynienia z takimi irytujacymi debilami za kolkiem dla ktorych Panda to nie samochod bo przeciez oni miaja "cos lepszego" wiec czemu ja mam czelnosc jechac ta sama droga co oni, z coraz wieksza obawa oczekuje pierwszego sniegu i przymrozkow.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie tylko tobie, jadę dziś do roboty pas do skrętu w prawo zielone światło jadę za jakąś skodą 5m skręcamy, nagle jakiś pacjent z pasa naprzeciwko skręca w lewo i na chama wbija między mnie a skodę dałem po heblach strąbiłem gnoja, skąd się tacy biorą ?? Byłby dzwon a od dzisiaj nowa polisa OC <_<

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmiać mi się chcę ze zwalania winy wypadków na drogi. W wiekszości wypadków jesst to prędkość. Jak sobie popatrzycie, to w nieczech przy drogach federalnych (naszych krajowych) też są drzewa. A teraz porównajcie mandaty za przekroczenie prędkości nasze vs niemcy, szwecja, anglia

Ta, tylko w Niemczech nie musisz jechać federalną z drzewami, bo wskakujesz sobie na autobanę i śmigasz z punktu A do B gładko jak po wazelinie. Żadnych kolumn tirów niemożliwych do wyprzedzenia czymś słabszym niż 150+ KM, nieoświetlonych traktorów, pijanych rowerzystów albo trzydziestoletnich autobusów, dla których 60 km/h to szczyt technicznych możliwości. Dlatego u nich mandaty dotykają zazwyczaj największych debili, którym po seansie Need for Speed wydaje się, że mają więcej niż jedno życie - prawidłowo. U nas za to jak zwykle - najpierw nasrać fotoradarów, dowalić mandatów, podatków, zakazów i obostrzeń, potem jeszcze zlecić Chińczykom budowę śmiesznej długości odcinka autostrady i im nie zapłacić. I to zdziwienie, że takie brzydkie mamy statystyki, ojej dlaczego.

 

z coraz wieksza obawa oczekuje pierwszego sniegu i przymrozkow.

Nomen omen czil ałt, w zimie wychodzi, kto jest kierowcą, a kto ma tylko prawo jazdy - mistrzowie prostej i inne "kozaki" po lobotomii zostają wtedy w domach albo ostrożnie przemieszczają się na dwójce. Zeszłej zimy, kiedy już na początku grudnia nasypało w kitę śniegu, jeździło mi się najlepiej. Ba, jaszczomb był jednym z szybszych pojazdów na drodze, gdzie przeciętna prędkość spadała do 40 km/h, "bo przecież śnieg, zgroza & olaboga!".
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to jeszcze podnieśmy pensje do poziomu państw które wymieniłeś.

 

NIe jestem w stanie tego zrobić. A oto chodzi z mandatem ma boleć!

 

1. Chodzą jak chcą, jakby byli panami świata. Miałem wielokrotnie sytuacje że pieszy mi wtargnął na jezdnie w miejscu niedozwoloinym bądź na czerwonym. Po zwroceniu uwagi (sposób przekazania był zależny od poziomu wku*wienia na idiotę) z reguły kolokwialnie mówiąc darli mordę że ja mam uważać a nie oni......

 

2. Niestety brak jest edukacji że pieszy ma iść po odpowiedniej stronie drogi, nie przebiegać przez jezdnie i BYĆ WIDOCZNYM.... Niestety ale jest ciemno i nie widać pieszego jak idzie, odblaski poprawią na pewno sytuacje.

 

3. Przechodzenie przez jezdnie na migającym zielonym, np babcia co ledwo idzie.... albo na czerwonym bo nic nie jedzie...

 

Ja pisałem o sytuacji na pasach. Rozumiem o co CI chodzi i w części się zgadzam. Ludzie chodzą z prądem zamiast pod prąd. Czerwone światło też jest bolączką, choć to w większości przypadków wina sygnalizacji, która jest prorytetowa dla samochodów (mówię o centrum miasta).

 

Z rowerzystami jest nie lepiej. Jedzie taki nie dość że nie oświetlony to jeszcze omija dziury tak że wyjeżdza na ponad połowę pasa.... Oj przez nowe przepisiy będzie więcej wypadków. Najlepsze jest jak rowerzysta mając 5m od siebie ścieżkę to ciśnie sobie po jezdni no paranoja, bo niestety ale stwarza duże zagrożenie....

 

To Ty go wyprzedzasz i musisz zostawić 1m wolny. Wielu rowerzystów popełnia błąd i jedzie przy samej prawej krawędzi jezdni. Ja jadę na wysokości prawego koła, wtedy nie mam już problemu z dziurami ;) A co do rowerzystów nie jeżdzących DDR, to w wielu miejscach tak jest niestety bezpieczniej.... Są super drogi, którymi wstyd nie jechać :) a są takie, że nawet nie myślę aby na nie wjechać. Jest raport zielonego mazowsza, pokazujący żę jak jest dobrze zaprojektowana ddr to jedzie nią 99% rowerzystów, a jak źle to i poniżej 50%.

Od jak masz do wyboru jechać cały czas prostu, a 15 razy zmieniać stronę jezdni i za każdą zmianą stać na światłach, to co wybierzesz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z moich obserwacji widzę że to problem właśnie w kierowcach, którzy uważają pieszego jako intruza który przeszkadza im w ich super płynnym i szybkim pokonywaniu miasta. Miasto to nie autostrada a kierowca powinien umożliwiać pieszym przejście i zawsze mieć to na uwadze że może ktoś wejść.

Kwestia kultury i zwykłej uprzejmości której jest ogromny deficyt na polskich drogach. W zależności od miasta stopień chamstwa na drodze jest różny ale ogólnie jest dzicz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@ KrOOliK89

 

Mieszkam w dużym mieście i nie ma znaczenia czy pasy mają 20m szerokości i zielone jest przez 40-90s to i tak znajdzie się matoł różnych płci i lat który przejdzie na prawie czerwonym i co trzeba takiego delikwenta puścić. Jaki skutek?? Zamiast 5- samochodów przejeżdza 30 i co się tworzy korek....

 

Teoretyzujesz że mam zostawić 1m. Wielokrotnie jadac na 6 rano do pracy mijam nieoświetlonych kretynów na rowerach. Do tego niestety boczna prawa krewędź jezdni jest jak poligon miejscami i co robi rowerzysta? Pakuje się na środek jezdni i mamy problem bo albo heble i soczysta wiązanka albo omijanka o ile coś nie jedzie z przeciwnego kierunku....

 

Według mnie jak rowerzysta ma obok ścieżke to ma obowiązaek po niej jechać koniec kropka, a nie utrudnia ruch kołowy i tak już zakorkowanym 3mieście.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z moich obserwacji widzę że to problem właśnie w kierowcach, którzy uważają pieszego jako intruza który przeszkadza im w ich super płynnym i szybkim pokonywaniu miasta. Miasto to nie autostrada a kierowca powinien umożliwiać pieszym przejście i zawsze mieć to na uwadze że może ktoś wejść.

Kwestia kultury i zwykłej uprzejmości której jest ogromny deficyt na polskich drogach. W zależności od miasta stopień chamstwa na drodze jest różny ale ogólnie jest dzicz.

 

Wybacz, od tego są przejścia dla pieszych. Jak mi babsko wylazło przed maskę nie patrząć się w lewo i właściwie wbiegając na ulicę to prawie zawału dostałem (niedaleko było przejście). Ważne, żeby nie trąbić w tej chwili bo wielu pieszych się w takiej sytuacji zatrzyma! Rowerzyści jadący bez oświetlenia w nocy to także ogromne utrapienie, widzi się ich dopiero jak się znajdujemy bardzo blisko.

 

Znowu z drugiej strony kierowcy nie uważają na przejściach i kiedyś prawie zostałem potrącony przez babę (one się do ruchu ulicznego chyba nie nadają). Przechodziłem ze znajomym przez przejście, baba nie mogła tego przejścia na początku bezpośrednio widzieć (ale znaki są) bo jest tam taka stara brama z okresu średniowiecza co to na środku drogi sobie ładnie stoi (bo zabytek...). Przechodzimy spokojnie, większość kierowców standardowo zwalnia do tych 20km na godzinę, które tam wiszą, ale ta baba w ogóle nie zauważyła przejścia, jechała stała prędkością, nie hamowała. Idąc spoglądałem jej w oczy, myślałem, że zauważy, nie zauważyła, odskoczyłem pociągając kumpla.

Edited by OCM4n14k

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ty tak na serio ?

Bo jak tak to zal mi cie.

 

Jak najbardziej poważnie. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla stwarzania niebezpieczeństwa na drodze.

 

Użalaj się nad przedstawicielami, że nie potrafią niczego innego robić niż łamać przepisy ruchu drogowego.

 

Walnij sobie kolejny minus, ulży Ci.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aj ja rozumiem że przeszkadzają wam rowerzyści nieoświetleni! Mi też! Już nie jednego takiego opieprzyłem. Bo takiego nie widać. Ja tam nie wyobrażam sobie wyjechać bez tylniego światła i odblasków na nogach i rękach + cały obklejony kask. Niestety takich niedzielnych rowerzystów jest dużo. Napisz pismo do policji żeby się tym zajeła. Pójdzie kilka mandatów i będzie lepej. Jak już jeżdzę 5 lat rowerem tak jeszcze kontroli nie miałem ;0

Share this post


Link to post
Share on other sites

Napisz pismo do policji żeby się tym zajeła. Pójdzie kilka mandatów i będzie lepej.

 

Srandatów, gminy nie są zainteresowane poprawą bezpieczeństwa za pomocą działań prewencyjnych, tylko strzyżeniem owiec z kasy za pomocą fotopstryczków. Bo ile dostanie nieoświetlony rowerzysta? 50 zł? 100? Ile dostanie kierowca za potrącenie takiego cichociemnego bałwana? Dwa lata w zawiasach? Więcej i bez zawiasów, jak kretyna zabije?
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Srandatów, gminy nie są zainteresowane poprawą bezpieczeństwa za pomocą działań prewencyjnych, tylko strzyżeniem owiec z kasy za pomocą fotopstryczków. Bo ile dostanie nieoświetlony rowerzysta? 50 zł? 100? Ile dostanie kierowca za potrącenie takiego cichociemnego bałwana? Dwa lata w zawiasach? Więcej i bez zawiasów, jak kretyna zabije?

 

Dokładnie gminy wolą postawić 100 radarów i mieć z tego kasę małym nakładem pracy i problemów. A w przypadku idiotów pieszych/rowerzystów i kierowców trzeba się napracować..... No tylko że takiego kierowce z wyrokiem trzeba w pierdlu osadzić i przez 2 lata utrzymywać....

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...) Ile dostanie kierowca za potrącenie takiego cichociemnego bałwana? Dwa lata w zawiasach? Więcej i bez zawiasów, jak kretyna zabije?

 

Dodatkowo, jeśli pod kołami auta zginie nieoświetlony rowerzysta, gmina znajduje uzasadnienie postawienia kolejnych fotoradarów. Informację o braku oświetlenia można pominąć.

Śmierć nieoświetlonego rowerzysty może więc być fotoradarowym gminom na rękę :damage_wall:

Inna sprawa, SM często pracuje w godzinach 8-16, jak więc mają ścigać nieoświetlone bicykle? Musiałby mu fotoradar po zmroku fotkę pstryknąć :lol2:

Share this post


Link to post
Share on other sites

A to takie proste, wystarczy klasyfikować śmierć na nieoświetlonym rowerze jako zgon z przyczyn naturalnych. W odpowiednią rubryczkę lekarz wpisywałby "powód zgonu: prawo Darwina" i już. W drugą stronę tak samo - potrącenie prawidłowo oświetlonego rowerzysty byłoby morderstwem, jak jeszcze kierowca byłby pijany to czapa bez gadania. Sama kara śmierci nie zmieni niczego, ale nieuchronność takiej kary sprawi, że 3/4 durniów jeżdżących po "jednym pifku paniewłazzzo" zastanowi się pincet razy, czym to grozi.

No i pogłowie głupich ludzi spadnie. This is a good thing.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak najbardziej poważnie. Nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla stwarzania niebezpieczeństwa na drodze.

 

Użalaj się nad przedstawicielami, że nie potrafią niczego innego robić niż łamać przepisy ruchu drogowego.

 

Walnij sobie kolejny minus, ulży Ci.

 

Wiesz co. Zatrudnij sie jako handlowiec i jezdzij tylko przepisowo - zobaczymy ile popracujesz.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.