Jump to content
kucyk

Filmy - co warto obejrzeć?

Recommended Posts

Shutter Island - nie pamiętam kiedy oglądałem tak świetny thriller. Masakra. Dwie godziny ze szczeną na podłodze. A końcówka to już czysty geniusz. Niby wszystko ładnie się wyjaśnia ale....obejrzyjcie sami. POLECAM!!. 10/10
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie końcówka rozczarowała... 3/4 filmu super, budowanie napięcia, wysmakowane ujęcia tylko po to żeby na koniec pokazać środkowy palec widzowi. 9/10 za grę aktorską i scenografię, 3/10 za końcówkę. Po prostu spodziewałem się czegoś lepszego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Shutter Island - jak wyzej, dla mnie caly film byl swietny, zdecydowanie najlepszy jaki ogladalem w tym roku i smialo moge stwierdzic ze jeden z lepszych jakie w zyciu widzialem. 9.5/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skazani na Shawshank / Shawshank Redemption - 9+/10

 

wstyd sie przyznac, ale dopiero teraz go obejrzalem :/

film absolutnie genialny, mimo ze trwa 2h20 ani przez sekunde mnie nie nudzil, a koncowka, koncowka mnie totalnie zaskoczyla, must see

 

Ooo, to byłeś drugim człowiekiem jakiego znam, który nie widział tego filmu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oglądał ktoś z Was Oskary?

 

ja niestety kładąc się spać o 6 byłem rozczarowany. Hurt Locker, film znikąd, zgarnął prawie wszystko co mógł i pojawia się problem. Za co statuetki dostał? Widziałem już sporo filmów o wojnie, o Iraku i Hurt locker niczym specjalnym przed szereg się nie wybija. Film, który w USA przeszedł bez echa ba praktycznie nikt go nie obejrzał bo 15 mln $ to porażka na całej linii. Ale nie, akademia zobaczyła w nim i najlepszy scenariusz, reżyserię i film roku. No bez jaj Panowie. Avatar, na którego walono drzwiami i oknami, zbierał bdb recki wreszcie wyniósł na piedestał technikę 3D wytyczając tym nowe standardy okazał się nie być godnym filmu roku. O gustach się nie dyskutuje ale w mojej opinii tylko i wyłącznie akademia zobaczyła w tym filmie (HL) coś czego reszta ludzkiej populacji nie widzi. Taki urok Oskarów. Na pocieszenie Cameron może spojrzeć na dochód/frekwencje swojego dzieła, i na jego byłem żony. Rzeczywistość Oskara dała Cameronowi już dawno temu.

 

Ale Avatar poza technika nic soba nie reprezentowal... za co on niby mial dostac film roku? Nagroda za efekty - tak, jak najbardziej. Ale nic wiecej, co zresta znalazlo odzwierciedlenie w statuetkach.

To samo bylo z Matrixem zreszta (choc tu jeszcze mozna bylo dyskutowac nad nagroda za scenariusz).

 

O Hurt Locker sie nie wypowiadam, bo jeszcze nie widzialem. Nie spodziewam sie jednak wybitnej rewelacji. Nagrody dla tego filmu sa IMHO odzwierciedleniem amerykanskiego kaca moralnego po "wyzwoleniu".

Share this post


Link to post
Share on other sites

To samo bylo z Matrixem zreszta (choc tu jeszcze mozna bylo dyskutowac nad nagroda za scenariusz).

 

Oj, twierdzenie, że Matrix nic sobą nie reprezentował poza kwestiami technicznymi jest co najmniej ryzykowne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żaden z podanych filmów wg. mnie nie był kandydatem do Oscara. Avatar to tylko dobre, ale nie bdb. sci-fi. Nie oceniam filmu po efektach, więc to dla mnie nie jest żaden argument. Tym bardziej, że Oscary to nagroda AKADEMII FILMOWEJ, nie graficznej. Co do HL. Doskonale wypowiedział się na ten temat Raczek. Było to do przewidzenia, ponieważ jest obecnie poprawny politycznie w USA. Obama wypromował się na fali antywojennego szumu, a HL jest takim właśnie filmem. Tego, że Akademia jest powiązana z polityką nie ma co kryć. Film, który od 2008 nie mógł znaleźć wydawcy, nagle gdy antywojenny szum jest na czasie, staje się oskarowym kandydatem i wygranym.

 

P.S. Proszę się nie oburzać za niedocenienie "wielkiego" Avatara, ale wyraźnie napisałem, że to moje zdanie. Oceniam film po fabule i jej prowadzeniu, a filmów o Pocahontas producenci z US&A zrobili już bodaj 5 jeśli nie więcej. Różnią się tytułem, obsadą i umiejscowieniem akcji. Fabuła jest niemal identyczna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czekam na Wyspę Skazańców - aż wejdzie do kin ;>

Książkę, przeczytałem chyba z trzy razy więc ona jest gwarantem dobrej fabuły/scenariusza czy jak to tam się zwie. Czy dobrze ją Scorsese przedstawił to już inna rzecz.

Wniosek - przeczytajcie książkę, teraz może po efekcie jeżeli oglądaliście film ale i tak powinna wciągnąć jak betonowe buty w rzecze ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, twierdzenie, że Matrix nic sobą nie reprezentował poza kwestiami technicznymi jest co najmniej ryzykowne.

 

No to napisalem o nagrodzie za scenariusz, bo faktycznie byl niebanalny. A poza tym? Same technikalia. No, w ostatecznej ostatecznosci moznaby drzucic jeszcze statuetke dla Hugo Weavinga za role agenta Smitha. ;)

 

@RALF11 - badz mezczyzna i jak po kims jedziesz, to konkretnie, a nie takie ogolnikowe pitu-pitu zeby miec dupokryjke "to nie do Ciebie"...

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skoro żaden z tych filmów nie był wg Ciebie godny nominacji to rozumiem, że miałbyś własne typy? Można wiedzieć jakie?

 

Oczywiście, że można. Patrząc na ubiegły rok pod kątem premier filmowych, to niestety albo mi na złość umknęły, albo zwyczajnie nie powstał film któremu z czystym sumieniem przyznał bym podium. Zainteresowały mnie Bękarty Wojny jednak nie jako wyjątkowo ambitny film. Zwyczajnie oglądało się dość dobrze. Złamano pewne tabu. Spodobało mi się zrealizowanie filmu w stylu Parszywej 12. Jak dla mnie kandydat na 3 może 2 miejsce. Ciekawy, ale zupełnie inny od Bękartów był Walc z Baszirem. Film niemal historyczny, choć to animacja. Przedstawia Liban w lecie 1982 roku, a dokładnie inwazję Izraela na Liban. Świetna odskocznia od ciągłej papki o dzielnych US Marine. Jednak film jest niepoprawny politycznie więc wielce popularny nie był. Dla mnie był kandydatem do podium, ale sam nie wiem jakie miejsce. Podobnie jak Bękarty. Gdzieś dalej uplasowałby się Dystrykt 9. Było wiele filmów odtwórczych, oraz średniaków. Ogólnie rok ubiegły do obfitych w dobre filmy nie należał.

Pierwszego miejsca nie przyznał bym wcale. Nie przypominam sobie filmu, który by na nie zasłużył.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Defendor - 8.5/10 - komediodramat o opóźnionym w rozwoju pracowniku służb komunalnych, który w nocy przeistacza się w obrońcę uciśnionych... Pojawia się tam, gdzie normalni mieszkańcy wolą się nie pokazywać, a policja działa tylko pod przykrywką. W czasie jednej z "akcji" poznaje młodą prostytutkę, która z przekory podaje mu namiar na niejakiego Doctora Industry - lokalnego gangstera bośniackiego pochodzenia. Nie wie jednak, że tą fikcyjną postać Artur obarcza odpowiedzialnością za śmierć matki. Sprawy zachodzą zdecydowanie za daleko... Jak dla mnie to film lepszy niż te wszystkie wydumane dramaty o weteranach i wojnie - główna rola zagrana świetnie, obraz chwyta za serducho. Nie da się nie polubić Artura i jego komiksowej wizji świata :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hurt Locker - film był po prostu nudny. Nie lubię filmów gdy upływ czasu nie wiąże się z rozwojem fabuły.

Niby film o tym jak to niby w Iraku przewalone (w porównaniu do WWII to tam są wakacje), niby o przyjaźni tylko, że o tym to już było milion lepszych wojennych filmów, niby o psychice żołnierza ale o tym to można zrobić film 20 minutowy.

Zły oczywiście nie był bo kilka momentów na prawdę przednich (snajperski pojedynek, bomba w trupie) ale generalnie film mocno przeciętny i dłużący się niemiłosiernie głównie przez...patrz początek postu - 6,5/10

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hurt Locker to wszystko juz bylo, nic nadzwyczajnego, nic nowego, nic poruszajacego. Dla mnie zwykly przecietniak 6/10

 

Blind Side tu za to mamy dramacik ktory wbil mnie w fotel i nie pozwolil sie ruszyc od ekranu az do konca. Prawdziwa historia Michael Oher - Wikipedia, the free encyclopedia powiem Wam ze film mnie poruszyl, oglada sie to milo. Polecam do obejrzenia z lepsza polowka ;] 8,5/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

The Book of Eli - film jak widać po tym temacie przejdzie bez echa i w sumie się nie dziwie miałem dosyć duże odczekiwania po tej produkcji, które nie zostały spełnione. Nie jest co prawda najgorzej film ogląda się przyjemnie fajne zdjęcia, charakterystyczna ścieżka dźwiękowa i odczuwalny klimat postapokaliptyczny, który niestety został w moim odczuciu przytłumiony przez wątek mesjanizmu. 7/10

 

The Hurt Locker - Najlepszy film 2010 :blink: komisja Oscarowa jarała chyba to samo co zeszłoroczny Komitet Noblowski... za przeproszeniem. Film zły nie jest, zgodzę się że jest to jeden z bardziej niedocenianych filmów i zapewne bym go nie obejrzał, gdyby nie swoista reklama otrzymaną nagrodą, ale oglądając go jakoś nie czułem tego "piekła wojny" które by miało tak zachwycić jury, automatycznie nasuwało mi się skojarzenie z Jarhead, który jednak bardziej mi się podobał, ukazywał problem od innej strony bardziej ludzkiej i politycznie neutralnej. 6+/10

Edited by Ancient

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hurt Locker - prawie dwa lata oczekiwania, żeby zrobić byłemu mężowi na złość. Porzucone kobiety bywają straszniejsze niż skarbówka. Do rzeczy - dzielny wojak w paski i gwiazdki, niech będzie Sasza, rozprawia się na chwałę partii i Lenina z przeważającymi siłami zezwierzęconej burżuazji, która ... Eee, to nie tak. W każdym razie dzielny wojak w paski i gwiazdki uzbrojony w kombinerki i scyzoryk rusza naprzeciw zmyślnym bombom i pułapkom, zastawianym na innych dzielnych wojaków w paski przez brudne piaskowe irackie małpy. To znamienne, w takim "Battle for Haditha" przedstawiono obie strony konfliktu jako normalnych ludzi, którzy śpią, jedzą, boją się i tak dalej. Tutaj przeciwnikiem dzielnych wojaków są anonimowi pastowańcy z kałachami, którzy nawet jeśli coś mówią, to po swojemu i bez tłumaczenia choćby napisami. Gorszym propagandowym stolcem był tylko "Pearl Harbour", z nowszych dokonań. Operator kombinerek rozkazy olewa, a przełożonych osrywa, i choć nie byłem w wojsku, nie mówiąc już o tym, żeby w Iraku, to jeśli oni naprawdę mają tam taką "dyscyplinę", nie dziwota, że regularnie dostają po rzyci. Ale może to taka kowbojska konwencja, puszczenie oczka do widza w stylu "nasi dzielni chłopcy czasami są niegrzeczni, ale kochamy ich mocno w pupę, bo walczą dla demokracji". Za co ten arcykał dostał Oscara - nie wiem, ale widać, że ta nagroda się deprecjonuje. Trochę biegali i strzelali, parę śmiesznostek, krew, trupy i flaki, ale zniesmacza dziennikarska nierzetelność - 3/10

 

Food Inc. - to co jem, świadczy o mnie, jak powiedział Bruce Spence w "Mad Maxie 2", wydzierając psu węża z pyska. Jankesi zaczynają ogarniać, że tanie żarcie niekoniecznie musi oznaczać dobre żarcie, a już na pewno nie zdrowe. Jasno i spokojnie, bez teorii spiskowych i pieprzenia w bambus, realizatorzy filmu wyjaśniają, skąd biorą się hamburgery, dlaczego są tańsze niż owoce i o co chodzi z tą całą kukurydzą, a także dlaczego co mądrzejsi kowboje potrafią przejechać 400 mil w jedną stronę po kawałek wieprzowiny. Nam raczej nie grozi podobna zagłada dobrej kuchni, którą naprawdę mamy jedną z lepszych i zdrowszych na świecie, chyba że do następnej partii popsutych F16 na calowych śrubkach dorzucą w gratisie know-how oraz linie do produkcji mięsnej papki. Sroga rzecz. 9/10

 

The Road - Apokalipsa spełniła się, słońca nie widać od lat, zwierzęta wyginęły, a Bóg znalazł sobie inną błękitną planetę w odległej galaktyce, sformatował ją pod dinozaury i zaczyna od nowa. W tym pieprzniku ojciec i syn naginają na południe, gdzie woda jest czysta a trawa zielona, a nawet jeśli nie, to przynajmniej może być łatwiej o żarcie. Nie ma tu widowiskowych pościgów w pordzewiałych samochodach, nie ma dziwnych skórzanych strojów i natapirowanych moczem pawiana czupryn, nie ma hordy zombiaków żywiących się mózgami. Są za to ludzie i to wystarcza za cały panteon potworów - kanibalizm, zabójstwa za puszkę ananasów, obdzieranie z butów i ubrań, pojęcie humanizmu zniknęło pod zwałami pyłu i śniegu. Dwie godziny, które wchodzą jak jedna i mimo (a może właśnie z powodu) holyłódzkiego zakończenia chciałoby się jeszcze. Niegłupie, do podumania nad posraną ludzką psychiką - najbardziej żal było mi tego nieszczęsnego Murzyna. 8/10

Edited by jonas

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shutter Island  a ja napisze na przekór wszystkim końcówka mnie zmasakrowała. Szczerze mówiąc już miałem jakiś pomysł na końcówkę ale.... zobaczcie sami. 10/10 

Share this post


Link to post
Share on other sites

The Imaginarium of Doctor Parnassus - co to k... jest? Nie wiem jak okreslic ten film ale musze przyznac ze trzymal poziom, gra aktorka rowniez, ot taki zabijacz czasu jesli nie wiemy co obejrzec 7/10

 

Defendor - zgadzam sie z Aquarium, glowna rola bardzo dobra i caly film oglada sie przyjemnie 7.5/10

Share this post


Link to post
Share on other sites
Fifth Commandment - schemat, nuda, banał i zgaga: sensej i jego uczeń, uczeń nieśmiertelny i kuloodporny, lachon o twarzy transwestyty i męskiej budowie ciała, rozbijane chińskie samochody, komputerowo (Atari) wstawiane wybuchy, cheaty na amunicję w pistoletach. Fabuła jakaś tam jest, ale dobrze ukryta pod stertami nawozu. Kompletna strata czasu, omijać jak zgniłe. 2/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Waltz with Bashir (Walc z Baszirem) - chcecie się czegoś dowiedzieć to ten film jest do tego. W ciekawej formie podane sporo prawdy o inwazji wojsk izraelskich na Liban/Bejrut.

Nie jest takim gniotem jak Hurt Locker gdzie pieprz**** hamerykanie potrafią tylko z jednej strony pokazywać swoje wojny.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Walc z Baszirem jest filmem wymagającym, nie jest to coś, co można włączyć do obiadu. Tematyka filmu jest mi zupełnie obca, dlatego jakoś specjalnie mnie nie porwał.

 

Człowiek, który gapił się na kozy - karykatura new age, pola torsyjnego Szypowa i wielu innych parapsychologicznych teorii. Nic specjalnego, ale dla kogoś, kto się interesuje takimi rzeczami, momentami będzie bardzo śmieszny.

 

Granice miłości - nowe dzieło Inarritu (21 Grams, Amores Perros, Babel). Jak zwykle mocny, ale nieco wolno się rozwija. Na pewno warto zobaczyć.

 

New Moon - telenmowela w wersji kinowej z efektami specjalnymi, omijać.

 

Dziewczyna, która igrała z ogniem - druga część kryminalnej trylogii Stiega Larssona. Trzyma poziom jedynki, jest to jeden z tych filmów przy których czas mija jak z bicza strzelił. Rekomendacja!

 

The House of the Devil - takie thrillery, to ja rozumiem! Trzyma w napięciu do ostatniej minuty. Polecam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Walc z Baszirem jest filmem wymagającym, nie jest to coś, co można włączyć do obiadu. Tematyka filmu jest mi zupełnie obca, dlatego jakoś specjalnie mnie nie porwał.

 

Wcale być nie musi.

Wystarczy poczytać albo jakąś dobrą książkę albo choćby z netu coś o żydach.

A myślami wracam do tego filmu. Coś mnie w nim ujęło. Najprawdopodobniej jest to szczerość.

Główny bohater jest świetną metaforą całego społeczeństwa Izreala - niby nic nie pamięta, a za wszystko odpowiedzialny z pierwszej osoby.

Nie pamiętam filmu, w którym obywatel danego kraju tak jasno szuka rozgrzeszenia za czyny swoich współobywateli (mowa o twórcy filmu).

Edited by Kaeres

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shutter Island - thriller z krwi i kości. Zabrzmi to dwojako ale ja przynajmniej odbierałem go jako klasyczne kino grozy, dodam jedno z najlepszych dawnych kin grozy. Historia pochłania na całego w pewnym momencie można się pogubić. Co jest prawdą, a iluzją? By nie rozpisywać się za mocno powiem, że to będzie na pewno w top 5 filmów tego roku bez dwóch zdań. By jednak nie słodzić do granic możliwości powiem, że ostateczne rozwiązanie zagadki odbiegało poziomem od całego filmu. Było dobre, tylko dobre, a nie jak cały obraz bardzo dobre. Ponadto kim jest pacjent nr 67? Odpowiedziałem trafnie na to pytanie w mig na zasadzie "znając kanon gatunku będzie to..." co oznacza, że jednak można było trochę bardziej się wysilić i zadać kilka innych znacznie intrygujących pytań, a tak mamy film bardzo zadowalający, brylujący bym powiedział lecz mogło być arcydzieło, a nie jest. 9-/10

 

Edge of Darkness - Z pozoru bardzo dobry, przemyślany scenariusz z mocną intrygą w tle. Sęk w tym, że im dalej tym wszystko to zaczyna się rozklejać, pojawiają się niedopowiedzenia, nieścisłości po prostu nie ma pary z jaką ta lokomotywa żwawo ruszała. Gibson bardzo poprawnie ale na pewno nie Oskarowo (choć kto tam wie w dzisiejszych czasach ;p). Film fajnie się ogląda ale szybko wylatuje z pamięci. 7.5/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shutter Island- Dobry psychodeliczny thriller, Nie dodam nic co nie zostało już powiedziane. 8/10

 

From Paris with Love- Ot całkiem niezła komedyjka, niezła rola Travolty choć się nie popisał, bo w sumie grał takie postacie już wcześniej, główny bohater jest aż za francuski przez co film naśmiewa się też z francuskich stereotypów. Do tego nie najgorsza rola Kasi Smutniak i mamy całkiem przyjemny film 7-/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

Aktualności

Artykuły



×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.