Skocz do zawartości
fi5h

Z pamiętnika serwisanta [ real story ]

Rekomendowane odpowiedzi

To ja chyba trafilem na jedyny uczciwy serwis noki w tym kraju, bo nie dosyc, ze nie stwierdzili ingerencji cieczy to naprawili mi glosnik od rozmow w mniej niz 24h...

pierwsza usterke w 6610 polegajca na przesunieciu sie klawiatury tez mi naprawili ale druga ktora sie pojawila po niecalymi miesiacu juz przerosla ich kwalifikacje i wbili ciecz :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jak w serwisie pracują osoby których kwalifikacje ograniczają się do wgrania nowego softu to albo wgrają nowy soft, albo jesli nie moga go naprawic stwierdzą ciecz.

Jeśli nie mogą go naprawić, to wymieniają na nowy. Ponieważ jednak tobie się tak nie przydarzyło, wrzucasz wszystko do jednego worka. Na drugie masz zapewne "Obiektywny"?

 

Ponieważ mimo prób przebicia się przez kilka pięter zbrojonego żelazobetonu nie zdołałem wykuć nawet małej dziurki i w dodatku zmęczył mnie ten brak efektu, odpuszczam dalsze tłumaczenia. Niech wam będzie, że serwisy kasują za niewinność, że wymyślają sobie ciecze, że sami zalewają telefony, że kwalifikacje zerowe, a ceny części biorą z kosmosu, pod warunkiem, że zacznie się od 3xx zł. Syćko prawda, a co więcej, najoczywistsza oczywistość.

 

Obyście nigdy nie trafili na kogoś z waszym trybem pseudomyślenia, będąc po drugiej stronie lady. Buziaki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niech wam będzie, że serwisy kasują za niewinność, że wymyślają sobie ciecze

Sorry, ale skoro telefon 3 razy pod rząd ląduje w serwisie i jest ok, a za 4 nagle pojawia się ciecz, to chyba coś jednak jest na rzeczy :unsure: Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym, że możesz mieć co najwyżej 50% pewności, że integracji cieczy rzeczywiście nie było.

To nie chodzi o to czy była ingerencja cieczy tylko czy telefon zepsuł się

przy eksploatacji w dopuszczalnych warunkach.

Przydało by się aby ktoś komu odmówiono naprawy gwarancyjnej telefonu

pod pretekstem cieczy w telefonie (a jest pewien że nie zalał) oddał telefon do oceny rzeczoznawcy

aby odpowiedział na pytanie czy telefon zepsuł się podczas normalnego użytkowania a potem do sądu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorry, ale skoro telefon 3 razy pod rząd ląduje w serwisie i jest ok, a za 4 nagle pojawia się ciecz, to chyba coś jednak jest na rzeczy :unsure:

Chyba jest.

Ile czasu upłynęło między 3 a 4 pobytem w serwisie?

"3 pod rząd" - jak często? Co tydzień? Co miesiąc? Pytam, bo zdarzają się klienci, dla których jedna naprawa w lutym i druga we wrześniu oznacza "telefon ZNOWU w serwisie". Fakt, znowu. Wielu dałoby mnogą ilość cennych rzeczy za podobny "współczynnik awaryjności".

 

dwaIP - zgadnij, do kogo uda się rzeczoznawca celem zweryfikowania, czy telefon jest zalany czy nie? :>

Warunki eksploatacyjne chyba niczego poza modelem JCB XP1 nie przewidują podwyższonej wilgotności, a potem płacz.

 

Pewnikiem się powtórzę - ingerencja cieczy nie oznacza wcale, że ktoś trzymał swój telefon w szklance razem z protezą. Nikt też nie posądza klienta o rozmyślne zniszczenie sprzętu, by potem się nad nim pastwić czerwonymi pieczątkami. Serwis nie jest biurem detektywistycznym, by dochodzić okoliczności ingerencji cieczy, tylko stwierdza fakt. Czy zawsze słusznie - o tym trwa dyskusja od trzech stron.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba jest.

Ile czasu upłynęło między 3 a 4 pobytem w serwisie?

"3 pod rząd" - jak często? Co tydzień? Co miesiąc? Pytam, bo zdarzają się klienci, dla których jedna naprawa w lutym i druga we wrześniu oznacza "telefon ZNOWU w serwisie".

Motorola v3 oddana na serwis - od czasu do czasu telefon się po prostu wyłączał. Serwis odwiedziłem 4 razy:

-za pierwszym razem usterki nie stwierdzono

-za drugim razem wgrano nowy soft

-za trzecim razem wyczyszczono styki, poprawiono montaż obudowy i wgrano nowy soft

-za czwartym razem odmówiono mi gwarancji z powodu zalania

Po drugiej wizycie, telefonu nawet nie odbierałem - sprawdzałem na miejscu i wracał do serwisu. Telefon tak krążył, dopóki dzielni eksperci nie stwierdzili, że nie potrafią go naprawić więc trzeba jakoś odmówić gwarancji :blink:

Tak to mniej więcej wyglądało. Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

 

dwaIP - zgadnij, do kogo uda się rzeczoznawca celem zweryfikowania, czy telefon jest zalany czy nie? :>

...

Rzeczoznawca (jak sama nazwa wskazuje) zna się na rzeczy i nie potrzebuje się do nikogo udawać.

Telefony to nie jedyny sprzęt elektroniczny który musi mieć jakąś odporność na wilgoć i jeśli takowej nie posiada

to rzeczoznawca może uznać wadę fabryczną. W sądzie opinia żadnego serwisu nie będzie miała znaczenia

liczą się tylko opinie biegłych.

Po przegranej sprawie sądowej firma produkująca taki bubel będzie musiała wycofać to z rynku i oddać

kasę wszystkim nabywcom którzy będą chcieli mieć niezawodny telefon zamiast takiego z wadą fabryczną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

leborg - popełniłeś błąd, że nie odwołałeś się od tej decyzji od razu. Gdybyś zabrał telefon z serwisu choćby na pięć minut i potem wrócił, że coś nie bangla, to byłbyś w czarnej rzyci, ale ponieważ sprawdzałeś na miejscu, w obecności pracownika serwisu, należało po owej czwartej "naprawie" wystosować pismo, poświadczone przez owegoż pracownika, że telefonu nie wyniosłeś nawet za próg. Pismo kierować do firmy Teleplan, oni naprawiają Motorole. Przerabiałem to już z różnym powodzeniem i różnymi centrami serwisowymi, próbować nigdy nie zaszkodzi.

Takie sprawy są do rozwiązania na korzyść klienta, tylko nie można tupać i wrzeszczeć :>

 

dwaIP - pięknie to wyhaftowałeś, ale w większości kart gwarancyjnych niestety masz zapis, który nawet mało cwana papuga firmy X zinterpretuje na korzyść firmy X. Zapis mówi o nieużytkowaniu telefonu w warunkach podwyższonej wilgotności, gdyż grozi to utratą praw gwarancyjnych - znajdź biegłego, który wygra z tak mętnym pojęciem. Taki świat.

 

Acz byłoby cudnie, gdyby faktycznie parę takich spraw wypłynęło i firmom zaczęło się znowu chcieć robić dobre g...no, a nie tylko liczyć zyski z byle badziewia. I nie myślę tu tylko o komórkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

l...

dwaIP - pięknie to wyhaftowałeś, ale w większości kart gwarancyjnych niestety masz zapis, który nawet mało cwana papuga firmy X zinterpretuje na korzyść firmy X. Zapis mówi o nieużytkowaniu telefonu w warunkach podwyższonej wilgotności, gdyż grozi to utratą praw gwarancyjnych - znajdź biegłego, który wygra z tak mętnym pojęciem. Taki świat.

 

Acz byłoby cudnie, gdyby faktycznie parę takich spraw wypłynęło i firmom zaczęło się znowu chcieć robić dobre g...no, a nie tylko liczyć zyski z byle badziewia. I nie myślę tu tylko o komórkach.

Podwyższona wilgotność to nic nie znaczy czyli jakby takiego wpisu nie było :)

Sędziowie też używają telefonów i nie chcą kupować zawodnych korodujących od spoconej ręki

i na dokładkę bez gwarancji w takim przypadku.

Wystarczy że biegły stwierdzi że telefon skorodował bez zalania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dwaIP mowi, martwy zapis.

 

To jest tak samo jak czasem jest napis w sklepie "Reklamacji po odejsciu od kasy nie uznajemy" :)

 

PS. Czyli mam rozumiec ze telefony na rynek np. Singupuru sa bardziej odporne od tych wysylanych do polski, ew. wiekszosc telefonow w singapurze ulega 'ingerencji cieczy'? Gdzie srednia roczna wilgotnosc w singapurze jest kilka razy wieksza niz w polsce.

Edytowane przez Aurora001

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

Czyli mam rozumiec ze telefony na rynek np. Singupuru sa bardziej odporne od tych wysylanych do polski, ew. wiekszosc telefonow w singapurze ulega 'ingerencji cieczy'? Gdzie srednia roczna wilgotnosc w singapurze jest kilka razy wieksza niz w polsce.

...

Największa ilość pary wodnej dostaje się do nieszczelnego telefonu

podczas rozmowy (para wodna wylatuje z ust i wydziela się z ręki).

Można by wywnioskować że producenci telefonów uważają raozmowę

przez telefon za niedopuszczalne warunki eksploatacji bo wtedy jest

podwyższona wilgotność :)

Jeśli wejdziemy zimą do ciepłego pomieszczenia w okularach to zaparują

podobnie będzie z zimnym telefonem. Inaczej mówiąc według producentów

nie wolno wynosić zimą telefonu z domu bo po powrocie

zaparuje :)

Telefon powinien być na tyle szczelny i odporny na wilgoć aby można było

przy jego pomocy rozmawiać i skroplona para wodna po wejściu do ciepłego

pomieszczenia zimą mu nie szkodziła. Jeśli się psuje w takich warunkach

to jest to wada fabryczna. Innymi słowy jeśli nie zalaliśmy telefonu to

stwierdzenie przez serwis "cieczy w telefonie" jako

przyczyny usterki jest stwierdzeniem wady fabrycznej.

Faktycznie takiego bubla nie ma co naprawiać bo i tak zaraz się popsuje.

Trzeba zażądać zwrotu gotówki z powodu wady fabrycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę za dużo chciejstwa i demagogii w twoich wywodach, messer dwaIP, za mało otrzaskania z branżą. Dywagujesz na temat wilgotności powietrza i osadzania pary w telefonach, jakby na tej podstawie unieważniano 90% gwarancji.

Tymczasem rzec ci mogę z perspektywy niemal półtorarocznej praktyki w serwisie, że ślady, jakie zdarza mi się zauważać, rzadko mogłyby powstać na skutek okoliczności typu przejście z zimnego do ciepłego otoczenia.

Oczywiście nie oznacza to, że nie dopuszczam takiej możliwości albo uważam to za smętne brednie, jednak śmiem przypuszczać, że mało kto będzie tak wnikliwie jak ty badał sprawę telefonu za 200~600 zł, wciągając w to sąd i rzeczoznawcę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...

Oczywiście nie oznacza to, że nie dopuszczam takiej możliwości albo uważam to za smętne brednie, jednak śmiem przypuszczać, że mało kto będzie tak wnikliwie jak ty badał sprawę telefonu za 200~600 zł, wciągając w to sąd i rzeczoznawcę.

Nie chodzi o kwotę a o zasadę. Sąd i biegli to ostateczność wcześniej trzeba skierować pismo

do serwisu kwestionujące "obecność cieczy" z winy użytkownika telefonu.

Jeśli telefon był normalnie użytkowany zgodnie z instrukcją i nie został zalany to

powinien działać a jeśli się zepsuł powinien zostać naprawiony w ramach gwarancji.

Sformułowanie "obecność cieczy" jest mylące dla właściciela telefonu bo obejmuje

nie tylko sytuację niewłaściwego użytkowanie ale również wady fabryczne.

Ile wody może osiąść na zimnym w normalnych warunkach najlepiej ilustruje

szklanka zimnego piwa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście nie oznacza to, że nie dopuszczam takiej możliwości albo uważam to za smętne brednie, jednak śmiem przypuszczać, że mało kto będzie tak wnikliwie jak ty badał sprawę telefonu za 200~600 zł, wciągając w to sąd i rzeczoznawcę.

i dla tego serwisy tak chetnie uwalaja gwarancje a producenci robia szmelc ktory sie sypie od normalnego uzytkowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obowiązkiem serwisu nie jest wgrywanie nowego softu tylko stwierdzenie i naprawienie rzeczywistej wady urządzenia. Ale jak w serwisie pracują osoby których kwalifikacje ograniczają się do wgrania nowego softu to albo wgrają nowy soft, albo jesli nie moga go naprawic stwierdzą ciecz.

Nie zgodzę się z Tobą. Przynajmniej jeżeli chodzi o Nokię i jej autoryzowane serwisy (mam kolesia pracującego w takiej firmie).

Wgrywanie nowego softu nie wynika z indolencji serwisanta. Jest to zalecenie producenta i stanowi jeden z warunków autoryzacji.

Co do ginących kontaktów, ustawień, itp. zaś, to wystarczy tylko pomyśleć i odpowiednio wcześniej (czytaj: gdy telefon jest sprawny) dane zabezpieczyć. Podłączenie fonu do kompa, odpalenie aplikacji i kilka kliknięć nie wymaga wszak jakichś specjalnych umiejętności.

 

EDIT:

Żeby OT nie było. ;]

 

Z cyklu: znalezione w helpdesku:

"Proszę o instalację internetu na moim komputerze."

 

 

A jak ja jej mam ten internet zainstalować? Na FDD? ;]]]]]]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak ja jej mam ten internet zainstalować? Na FDD? ;]]]]]]

Przez gadu gadu :lol2:

 

ile to razy do mnie znajoma pisze... Michał nie mam internetu... to ja się pytam jak to możliwe że przez gg pisze... w końcu okazuje się zazwyczaj że str ma przerwę techniczną :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie zgodzę się z Tobą. Przynajmniej jeżeli chodzi o Nokię i jej autoryzowane serwisy (mam kolesia pracującego w takiej firmie).

Wgrywanie nowego softu nie wynika z indolencji serwisanta. Jest to zalecenie producenta i stanowi jeden z warunków autoryzacji.

Co do ginących kontaktów, ustawień, itp. zaś, to wystarczy tylko pomyśleć i odpowiednio wcześniej (czytaj: gdy telefon jest sprawny) dane zabezpieczyć. Podłączenie fonu do kompa, odpalenie aplikacji i kilka kliknięć nie wymaga wszak jakichś specjalnych umiejętności.

Ta, a potem mamy akcje.

Powód reklamacji.

- Wyswietlacz losowo wyłącza sie lub wyswietla sie nieprawidłowo.

 

Serwis - wykonane czynnosci.

- Aktualizacja oprogramowania

 

Kolejna reklamacja:

- Wyswietlacz nadal nie dziaal prawidlowo

 

Serwis

- Usterki nie stwierdzono

 

Kolejna reklamacja

- Problem nadal wystepuje

 

Serwis

- Stwierdzono ingerencję cieczy. Naprawa nie moze zostać wykonana. Klient traci prawo do gwarancji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co do ginących kontaktów, ustawień, itp. zaś, to wystarczy tylko pomyśleć i odpowiednio wcześniej (czytaj: gdy telefon jest sprawny) dane zabezpieczyć. Podłączenie fonu do kompa, odpalenie aplikacji i kilka kliknięć nie wymaga wszak jakichś specjalnych umiejętności.

I dlaczego niby mam sie znać na telefonach żeby ich używać? No bez przesady. Dlaczego uważasz, że każdy kto kupuje telefon ma tez komputer? Kiedyś dla przyjaciółki chciałem zrobic syncho jej outlooka z nokia e51. Ten program PC Suite tego nie potrafi. Nie ma takiej podstawowej funkcjonalności jak import grup/kategorii kontaktów. Nawet poczty nie dało sie synchronizować. Padaka totalna. Może jakoś się da, ale domyślnie nie da się. Dlatego wole coś ze stajni HTC na WM bo mam pewność, że to działa. Edytowane przez Przemol^N

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie



×
×
  • Dodaj nową pozycję...