Witam.
Mam mianowicie taki problem. Postaram się go w miarę dokładnie opisać.
Zacznijmy od tego.
Włączam komputer. (przycisk działa :D)
Słychać jak starują wentylatory, zresztą wczoraj to już sprawdziłem bo miałem kompa rozkręconego. Diody na napędach optycznych świecą. Ale nie jestem pewien czy dyski chodzą. Nie słychać ich więc podejrzewam że nie chodzą. Na obudowie świeci tylko dioda od dysków że niby pracują. I komputer bez piszczenia wyłącza się. Tak można kilka razy próbować i w końcu się odpali, ale wygląda to tak jak opisałem najpierw się włączą wentylatory, itd. i następnie po ok 3-4 sek. zapali się dioda od zasilania i leci już normalnie. Działa stabilnie, nie resetuje. I co ciekawe jak już się odpali to potem już normalnie po wyłączeniu można go włączyć. Tylko jak postoi dłużej np. na noc to znowu to samo... I nie mam pomysłu co tu jest nie tak... Jakby piszczał to można by było coś wywnioskować...
Macie szanowni userzy jakieś pomysły? Pozdrawiam.
Konfiguracja: Płyta główna asusa a8n-e
2*512 Ram Twinmos
3000+ Athlon 64
Dyski Samsunga jeden 80 Gb na sata drugi 40 ata
Karta 6600GT, Zasilacz Tracer 4life 400W.
Dodam że chodziło bez problemu już ok 2 lat :)