fakt... trochę przesadziłem - wielki kryzys - sprzęt drogi. W takim razie co polecasz ? Przejrzałem całą ofertę kart dźwiękowych/interfejsów audio i nie znalazłem nic konkretnego. W lapku mam pcmcia więc z komputerowych kart zostaje tylko SB Audigy 2 ZS... fajne parametry tylko trochę lipa z wejściami i wyjściami. Wtyczki na kablu to 3 kanałowe jacki 3.5mm - LIPA nie chce bawić się w jakieś przejściówki itp bo to wieś. Takie karty są fajne do czasu gdy używa się słuchawek i rozmawia na skype, a gdy chce sie coś poważniejszego zrobić to [gluteus maximus].
Oglądałem interfejsy to jak na złość te tańsze (do 400 zł) maja tylko jedno wyjście stereo, zazwyczaj zbalansowane i na dodatek na jacku 3.5mm. Porażka na całej linii, co z tego, że mają super przetworniki, preamy i można phantomy podłączać jak wyjście jest jedno w najlepszym wypadku (ponad 500 zł) 2 i to każde inne, np duży jack mono niezbalansowane i maly jack stereo 3.5mm (E-MU 0202). Normalnie jestem załamany... żeby nie było na rynku porządnej karty z kilkoma wyjściami niezależnymi na porcie USB.
Czy MAYA to moja ostateczność ? Fajna sprawa, że będę mógł ją kiedyś użyć jako ala "serato". Podobno latencja na poziomie 3ms umożliwia bezproblemowe granie z kompa. Boli mnie to, że MAYA kosztuje prawie 500 zł (nowa) używek nie ma.....a jej parametry pozostawiają wiele do życzenia (w porównaniu np. z lipnym Audigy 2 ZS). Ta karta ma już prawie 6 lat... ;/
Jakieś inne pomysły jak tanio i dobrze napędzić mój sprzęt, no i żeby były te dwa wyjścia ?
Bardzo proszę o jakieś mądre pomysły.