Wynika z tego, że podzespoły komputerowe należy oglądać przy sprzedawcy, otwierać pudełka i jeszcze dopytywać się czy najmniejsza zadryska to już uszkodzenie mechaniczne, czy jeszcze nie. Poza tym przy sprzedawcy należałoby zrobić sobie dokładne zdjęcia urządzeń lub podzespołów jako dowód tego sprawdzenia. W moim przypadku w poznańskim sklepie Proline na Górnej Wildzie, sprzedali mi płytę która miała uszkodzonego jednego pina (blaszkę) gniazda procesora, w środku pomiędzy innymi pinami, nie gdzieś na krawędzi. Dokładnie jednego, wszystkie inne dookoła były w idealnym stanie. Prawdopodobieństwo uszkodzenia tylko jednego pina bliskie zeru. Przy dużej staranności, dla sprawnej konstrukcji żadne. Sklep dla przykładu pokazuje mi inną płytę gdzie wbite jest kilkadziesiąt blaszek i twierdzi że to jest to samo. Następnie w ich mniemaniu słusznie wysyła na drzewo, bo to niby niemożliwe aby z fabryki wyszła uszkodzona podstawka. Żeby było zabawniej nawet w testach czasopism komputerowych są informacje o płytach wysyłanych przez producentów z powyginanymi pinami.