A może właściwie w temacie powinienem napisać "dysk niczym grzejnik"...
Witam, mam pewien niepokojący mnie problem.
Otóż niedawno (dokładnie tydzień temu) złożyłem sobie nowego kompa. Wszystkie podzespoły, poza dyskiem, są nowe. Jego konfig:
Athlon 64 3000+
Gigabyte GA-K8NSC-939
Gigabyte Radeon 9550
Kingston 2x256MB
WD Caviar 40GB
LG SuperMulti
Topower 350W
Problem polega na tym, że po kilku godzinach pracy, a nawet w przeciągu kilkudziesięciu minut jeśli gram, komputer strasznie się nagrzewa i wydziela charakterystyczny "swąd" jakby topionego plastiku, czy coś. Rozwiazaniem jest zdjęcie bocznej ścianki obudowy, ale mnie to nie urządza, bo wtedy komp jest bardziej słyszalny, a ja cenię sobie ciszę :)
Chciałem sobie pograć po prostu w Q3, a po mniej więcej po godzinie grania poczułem właśnie ten charakterystyczny zapaszek. Zdjąłem więc obudowe i buchnęło we mnie ciepło z obudowy. Dokładnie ciepło to nagromadzone było w przedniej części obudowy, tam gdzie znajdują się: dysk, napęd i kable zasilające. Pomyslałem sobie z począku, że może po prostu nowe części muszą się rozgrzać i pewnie przez kilka pierwszych dni użytkowania nowego kompa będę uraczony tym aromatem :D Ale oczywiście zaciekawiony tym, co może wywoływać takie ciepło zacząłem dodytkać wszystkich podzespołów. Dotknąłem radiatora na karcie graficznej - nic, ledwo ciepły. Dotknąłem radiatora na procku - jeszcze chłodniejszy (w biosie zazwyczaj pokazuje mi temp. CPU w rganicach 30-32 stopni). Potem sprawdziłem radiator na chipsecie mobo i pamieci - znowu nic, ledwo ciepłe. Okazało się, że to dysk jest najcieplejszy. A właściwie gorący a nie ciepły :lol: Chociaż mogłoby się wydawać, że to procek i karta graficzna się najbardziej nagrzeją podczas gry. Jednak dysk nie wydzielał tego charakterystycznego swądu, tylko czuć go było raczej wyżej, nad dyskiem, tam gdzie spięte są kable. Trochę mi się to wydawało dziwne żeby kable wydawały jakiś zapach. Do tej pory nie wiem czy to kable śmierdzą. One nie są nagrzane, są w normie :) Jednak z ciekawości włączyłem sobie SpeedFana i trochę się przeraziłem:
http://img44.imageshack.us/my.php?image=beztytuu4no.jpg
Jak widać napięcia są delikatnie mówiąc niezbyt okej :) Jednak nie wiem czy w ogóle brać pod uwagę odczyty SpeedFana, ponieważ według niego dysk ma 39 stopni, a ja dotykając go mogę stwierdzić, że ma raczej jakieś 50 stopni :lol:
Planuję zakup nowego dysku, większego i na SATA i nie dlatego, że ten się grzeje, tylko dlatego, że i tak miałem taki zamiar. Jednak patrząc na te napięcia nie jestem pewien czy jak kupie nowy dysk to sytuacja nie powtórzy się :-| Może to wina zasilacza i powinienem pójść do sklepu i wymienić go na inny? Sam już nie wiem
Swoją drogą jakiej marki dysk kupić? Zawsze liczyło się dla mnie żeby dysk był cichy i w miarę szybki, ale teraz dochodzi jeszcze jedno wymaganie - żeby sie nie grzał :P
WD na pewno odpada z wiadomych przyczyn.
Maxtora miałem kiedyś (kilkugigowego) i jedyne z czym mi się kojarzy nazwa Maxtor to hałas i przeciętna wydajność.
Seagate'a też kiedyś miałem i byłem z niego zadowolony (cisza i niezła wydajność) jednak on się troszkę grzał - wprawdzie nie tak, jak ten mój obecny Caviar, ale jednak.
Najbardziej się zastanawiam nad Samsungiem. Co o tym myślicie? Samsunga też kiedyś miałem i on jako jedyny łączył w sobie te trzy cechy: był cichutki, nie grzał się a i dość szybki był. Tyle że to było kilka lat temu, a teraz z tego co czytam w sieci to Seagate już nie produkuje tak niezawodnych twardzieli jak kiedyś. Z pozostałymi firmami może być podobnie.
Sory, że tak dużo naskrobałem, ale chciałem dokładnie opisać co czuję i w ogóle :)
Może mi ktoś pomóc z moim problemem?
A tak w ogóle o witam, to mój pierwszy post na tym forum