Jump to content

und3r

Stały użytkownik
  • Content Count

    5211
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

und3r last won the day on August 9 2012

und3r had the most liked content!

Community Reputation

17 Pozytywna

About und3r

  • Rank
    Uczestnik
  • Birthday 01/01/1987

Contact Methods

  • GG
    3188318

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Skąd
    Litwini wracają?
  • Zainteresowania
    Film, muzyka i inne...
  1. Diagnostyki nie robiłem nigdy, ale za zmianę kompletu opon (17'' alu) dałem ostatnio 150. Generalnie faktem jest, że usługi są w Warszawie droższe niż w mniejszych miastach (chociaż wątpię, czy droższe niż np. w Krakowie - na pewno restauracje w Krakowie są co najmniej tak samo drogie, a moim zdaniem gorsze), znacznie droższe są też mieszkania i więcej płaci się za ich wykończenie, ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego - w Paryżu też jest drożej niż nawet kilka kilometrów pod nim, to samo tyczy się właściwie każdej europejskiej stolicy. Płaci się za bliskość centrów handlowo-usługowych, bli
  2. Moment, moment... Czy innym jest administracyjny wymóg "wyższe być musi bo tak", rzeczywiście spotykany w korporacjach (Google też jest dobrym przykładem), a czym innym ocena kandyta na podstawie skończonej uczelni, czego się praktycznie w branży od dawna nie spotyka. Myślę, że w Intelu nie mieliby problemu z zatrudnieniem świetnego programisty po biologi molekularnej albo po marketingu, byle tylko miał wyższe (u umiał pisać kod ). Nawet w Google, jak ktoś byłby wybitny, to pewnie by mu sami zaproponowali sfinansowanie wykształcenia. Swoją drogą, z ciekawości zapytam - co właściwie robią c
  3. Po pierwsze nie ma większego związku pomiędzy "tęgą głową", a studiami w tym kraju. Po drugie, nie zetknąłem się nigdy w życiu z pracodawcą szukającym programisty, który oceniałby kandydatów pod kątem skończonej uczelni. Programista ma umieć pisać kod. Po trzecie, z tego co piszesz można odnieść wrażenie, że nie bardzo wiesz co chcesz robisz. Programowanie to nie jest coś, na czym zarobisz dobre pieniądze "ot tak o". Jak byś od dziś obłożył się książkami, tutiorialami i zaczął wgryzać się w temat, to zaczniesz coś zarabiać może po 3 latach. A pamiętaj, że na rynku jest masa osób, pro
  4. Tak. I nie sugeruj się w życiu tym, co słyszysz "zewsząd".
  5. Co rozumiesz przez "coś'? Cokolwiek? Jeśli mieszkasz w dużym lub przynajmniej średnio-dużym mieście, to pracę znajdziesz w max 2 dni, jak się do tego przyłożysz (nie rozsyłaj cv na portale, tylko weź kilka w teczkę, ubierz się schludnie i wyjdź z domu). Jak już się gdzieś zaczepisz, to szukaj dalej, lepszej opcji. Nie wybrzydzaj - na początku zaczep się gdziekolwiek, będziesz miał punkt odniesienia przy dalszych poszukiwaniach. Odpowiedz sobie na pytanie, czy zamierzasz pracować tylko do końca wakacji, czy też wchodzi w grę kontynuacja pracy na studiach (poinformuj o tym pracodawcę). W tym pun
  6. Rzeczywiście, wygląda jakby lepiej ;) Dawno nikt mnie nie poprawił, to dobrze, że czuwasz :) Polityka jednego dziecka w Chinach – Wikipedia, wolna encyklopedia Dobrze, że przynajmniej Ty nie musisz udawać. Ja oddaję miesięcznie jakieś 3k odsetek w każdej racie kredytu hipotecznego i jasne, że wolalbym nie oddawać, ale mimo wszystko bardziej mi się opłacało wziąć kredyt niż nie wziąć. Kredyt nie jest niczym złym sam w sobie, póki stać Cię na obsługę zadłużenia, wszystko jest ok. Nawet mając na koncie pół miliona "wolnej gotówki", chcąc kupić mieszkanie za pół miliona i tak
  7. Czyli co proponujesz, bo nie bardzo rozumiem? Zgorzkniałeś już chyba na stare lata :P Ja rozumiem, Ty chyba rozumiesz, ale większość ludzi ewidentnie nie rozumie (albo nie chce rozumieć, w końcu nieświadomość jest błogosławieństwem) i dlatego nie zabezpiecza się samodzielnie. Dlaczego, konkretnie, powinny być one w Polsce widoczne w takiej skali jak w latach 80? Nie zauważyłeś, że troszeczkę się świat pozmieniał przez minione 30 lat? Ludzie odpowiedzialni za ten wyż (nasi rodzice) jeszcze w zdecydowanej większości żyją i muszą gdzieś mieszkać, czyli ich dzieci (odpowiedzialne teore
  8. Wszystko co napisałeś wynika z kadencyjności rządów, które z kolei są bezpośrednim skutkiem demokracji. Twoje "uwagi" można sprowadzić do prostego stwierdzenia, iż demokracja jest ustrojem nieefektywnym i z tym stwierdzeniem oczywiście można się zgodzić, ale zmiana ustroju np. na monarchię do prostych nie należy. Realne działania w celu poprawy sytuacji trzeba więc wdrażać w ramach demokracji, a to wymaga świadomego elektoratu. Twoje narzekanie też nie jest zbyt konstruktywne, szczerze mówiąc. Tak, kompetencjami. Pytam o zakres kompetencji, jakimi miałby dysponować ten "ktokolwiek", mają
  9. Czyżby? Wiesz, oczywiście, do czego służą ekonomistom współczynniki przyrostu naturalnego i inne dane demograficzne, które bezpośrednio przekładają się masę rzeczy, np. na takie drobiazgi jak przyszłe wpływy ze składek czy koszt emerytur? Struktura demograficzna społeczeństwa może być natomiast szacowana na kilkadziesiąt lat do przodu z niewielkim marginesem błędu. Niby czemu, nie można sobie na taki dług pozwolić? Nie ma nic złego w posiadaniu zadłużenia, o ile stać nas na jego obsługę. Nie ma to, co piszesz, niestety, większego sensu. Gdybyś się starał, to czytałbyś ze zroz
  10. Analogie między aparatem państwowym opartym na demokracji, a prywatną korporacją są dziecinnie wręcz głupie i pomijają istotne czynniki. To ja nie mam więcej pytań. Nawet swój prywatny budżet planuję na x lat do przodu, chociaż nie wiem dokładnie, ile zarobię w przyszłym miesiącu. Obowiązkiem osób odpowiedzialnych za finanse całego kraju jest planowanie z uwzględnieniem prognoz nie na lata, lecz wręcz na pokolenia do przodu. Oczywiście, te plany muszą być elastyczne, ale są konieczne. Tak, wiem, a obecnym emerytom dalej wypłacać świadczenia. Z budżetu. Nie musisz się powtarzać. I
  11. o_0 Budżet państwa? Twierdzisz, że prognozy budżetowe i wynikające z nich strategie makroekonomiczne są bez sensu? Wszyscy zwolennicy Janusza są tak oderwani od rzeczywistości? Jeszcze raz, do znudzenia - składka emerytalna to _nie_ są pieniądze, które są przez płatnika składek gdziekolwiek odkładane. Nie kumasz - to nie chodzi o to, żeby obcinać budżety ministerstw. Chodzi o to, żeby w ogóle je wszystkie (prawie?) zlikwidować. To jest właśnie genialny w swojej prostocie pomysł JKM.
  12. Pewnie, najlepiej więc nie planować budżetu w ogóle! :P Budżet państwa też pochodzi z naszych "składek", to jest tylko kwestia nomenklaturalna, praktycznie rzecz biorąc. Równie dobrze składki na ZUS można by nazwać podatkiem. W chwili obecnej z tzw. "budżetu" i tak co roku przeznaczanych jest na świadczenia emerytalne kilkadziesiąt miliardów, składki starczają tylko na połowę wypłat (o zgrozo, kredytujemy je też od kilku lat w bankach komercyjnych, ale ciężko się temu dziwić, skoro kadencja trwa 4 lata, a spłatę linii kredytowej można odroczyć o lat nawet kilkadziesiąt, niech się przyszł
  13. Nie pomyliło Ci się z US przypadkiem? :P Nie przesadzaj, i tak źle to wygląda, nie musisz wyolbrzymiać. Nie chodzi o emerytów. Nie trzeba być emerytem, żeby nie umieć/nie chcieć/nie mieć możliwości korzystania z "dobrodziejstw informatyzacji". Poza tym, jakkolwiek może to się wydać dziwne dla pewnych użytkowników tego forum (ludzi będących z komputerem za pan brat), niektórzy (i naprawdę nie trzeba do tego mieć 50+ lat) po prostu wolą przejść się do urzędu i pogadać z żywym człowiekiem, a nie klikać czy wisieć na infoliniach. Dlatego mnogość placówek ZUS (i innych urzędów) jest uzasadni
  14. Moja rada: przestań sobie wmawiać, że istnienie składki ZUS stanowi o możności bądź niemożności oszczędzania na emeryturę samodzielnie. Załóżmy, że składka emerytalna znika od jutra, czyli zarabiasz blisko 20% więcej - czym to się różni od sytuacji, w której zaczynasz zarabiać 20% więcej z dowolnego innego powodu, np. poprzez zmianę pracy na lepiej płatną? Czy gdybyś dostał jutro ofertę pracy z pensją wyższą o 20% to zacząłbyś całe te 20% odkładać? I zanim odpowiesz przekornie ( :P ), że tak, zastanów się, czy przypadkiem nie miałeś takiego okresu w życiu, w którym zarabiałeś 20% mniej niż ter
  15. Szef Solidarności: "pamiętajcie, że ta ustawa jest tylko na chwilę!" - oby, wkrótce (15 lat?) trzeba będzie podnieść do 70 lat. Posłowie PiS: "praca do 67 roku ok, ale dobrowolna" - a broni ktoś komukolwiek zakończyć pracę zawodową w wieku 65, 60, a nawet 50 lat?
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.