Jump to content

Pifko

Użytkownik
  • Content Count

    19
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralna

About Pifko

  • Rank
    Newbie

Recent Profile Visitors

987 profile views
  1. No i sprawa nie jest załatwiona... Zasilacz przyszedł, ale nie ten co powinien. Znowu ten sam problem z niewielkimi różnicami poszczególnych wtyczek. Asus dowalił do pieca... Znalazłem dwa źródła które mogą mi sprowadzić właściwy zasilacz. W każdym trzeba czekać co najmniej 2 tygodnie, a cena znacznie przekracza 500zł. Czy ja już wspominałem, że to jest jakiś dramat? Odbierzcie ten wątek ku przestrodze.
  2. Sprawa załatwiona! Po wielu próbach, podejściach i negocjacjach, udało mi się zamówić zasilacz w sklepie, w którym kupiłem laptopa i to za cenę znacznie niższą niż jakakolwiek inna w internecie. Generalnie jest to dobra wola sprzedającego, bo polityka asusa jest taka a nie inna... Nikt inny nie był w stanie mi pomóc, a tutaj proszę - sprzedawca poruszył niebo i ziemię (wcześniej zamówienie u niego zasilacza nie było możliwe), aby mi załatwić sprawę pozytywnie. Nie chcę robić reklamy, więc nie będę o nich pisał, ale to właśnie u nich kupię kolejnego lapka - tak robi się pozytywny PR :) Generalnie, nie potrafię zrozumieć całej tej historii... Kontaktowałem się z uokik i wojewódzkim inspektoratem inspekcji handlowej. Wg nich - wszystko jest w porządku. Producent musi zapewnić naprawy, ale nie musi zapewniać możliwości kupna tego typu sprzętów. Niestety, dla mnie jest to totalnie niezrozumiałe. Poruszę jeszcze kiedyś temat stosowania takiego a nie innego standardu wtyczki, bo tak naprawdę tylko przez to nie mogłem zakupić żadnego zasilacza. Pewnie nic nie wskóram. Ale kto nie próbuje... Przy następnym zakupie lapka tego typu chyba zrobię przetarg ;-) I kupię lapka tam gdzie zapewnią mi na dzień dobry dodatkowy zasilacz ;-) Dzięki za pomoc Panowie!
  3. Xantio - dokładnie to! Trafione w punkt. Dostałem równolegle odpowiedź z asusa - i tak, to jest dokładnie ten model o którym wspominasz :) Dzięki. Pozostaje kwestia ogarnięcia tematu rozmiarów wtyczki, bo z tego co się zorientowałem - modele zasilacza o tych samych głównych oznaczeniach oraz parametrach występuję z co najmniej dwoma rodzajami wtyczek... No jakiś dramat :( Strona którą podałeś niestety nie realizuje wysyłki do Polski, a w Kanadzie nie mam nikogo kto mógłby mi ten zasilacz kupić;-) Znalazłem też inne adresy, np. https://www.sparepartworld.com/notebook-spareparts/adaptere/adapter-adp-230eb-t-4 ale tam zasilacz będzie dostępny dopiero za niecały miesiąc... Ale nic, będę pytał i szukał - na pewno jestem o krok bliżej celu. Asus zasugerował kontakt z ich oficjalnymi dystrybutorami typu x-kom - może oni będą mogli zakupić zasilacz od asusa a potem sprzedać mnie... Masakra. Temat x-komowi zgłosiłem, mają zająć się sprawą, choć po podaniu szczegółów dotyczących wtyczki - konsultant nie był zbyt optymistycznie nastawiony :)
  4. Klaus - widzisz we mnie trolla... Myślę, że niesłusznie. Podałem wymiary (teoretyczne...) tej konkretnej wtyczki. Opisałem je jako "5,5/2,5 x 12mm". Ty podałeś linka do zasilacza z udostępnionymi przeze mnie (znowu - teoretycznymi) wymiarami wtyczki (patrz dwa pierwsze wymiary) równymi 7,4MM (OD ŚRODKA 5MM) . Wierz mi proszę, że nie potrzebuję suwmiarki, aby stwierdzić, że taki wtyk nie będzie pasować do gniazda w moim lapku... Różnice są ogromne. Nie potrafię stwierdzić, czy wtyczka o rozmiarze 44,2mm będzie pasować do mojego lapka, w którym zewnętrzna średnia gniazda jest równa 44,3mm. Ale jeśli moja standardowa wtyczka mierzy 18mm, a absolutnie każde, standardowe gniazdo mierzy 17,9mm - to moje doświadczenie każe stwierdzić, że nie ma tutaj innego standardu, tylko wkradł się w tym miejscu błąd pomiaru. I tutaj wchodzi asus. Który uważa takie zachowania za normalne. Wszak nowy standard to nowy standar...
  5. @Klaus, niestety, po raz kolejny nie zgadza się rozmiar wtyczki. Nie będzie to to współgrać. Właśnie tutaj leży problem - szukam i szukam. Ale alternatyw nie ma... Po prostu nie ma. Ps. Dzięki za zaangażowanie!
  6. @XantiO - niestety, zupełnie nie ten rozmiar wtyczki :( Ponownie dziękuję i jednocześnie przepraszam - w pierwszym poście nie pisałem o jej rozmiarach, ale już w kolejnych możesz o niej przeczytać. Mnie już brak pomysłów...
  7. Mocno nietypowa. Najbliżej jej do 5,5/2,5 x 12mm. Ale tak nie jest. Gość, który handluje setkami różnych rodzajów zasilaczy - rozłożył ręce w tym przypadku, szczególnie, gdy zobaczył na zdjęciu trzeci wtyk. W tej chwili nie mam dostępu do suwmiarki (a ona jest absolutnie konieczna aby opisać dokładnie te różnice...). Generalnie - względem absolutnie klasycznego gniazda ładowania (tj. styki na zewnątrz i wewnątrz) - należy dodać jeszcze trzeci styk, tj. delikatny, cieniutki bolec w samym środku gniazda. Klaus, odnośnie Twojego ostatniego linku - ja nie jestem w stanie tego zweryfikować. Ta wtyczka jest na tyle nietypowa, że nie będzie do niej pasować jakikolwiek dostępny do tej pory zasilacz, dlatego sądzę, że również ten z HP - pasować również nie będzie. Żeby to sprawdzić, musiałbym mieć dokładnie zwymiarowaną wtyczkę. I właśnie tutaj leży problem...
  8. Cieszę się i bardzo dziękuję, że mi odpowiedziałeś, ale ja naprawdę potrafię szukać. Pierwszy z zasilaczy ma zupełnie inny prąd ładowania - ten, nazwijmy to standardowy (tj. 9,2A, ja potrzebuję 11,8A) Drugi - tyczy się zasilacza do mojego poprzedniego laptopa (G751J). Sytuacja jest identyczna jak ta, którą opisałem w głównym wątku - opis jest częściowo skopiowany ze strony którą podałem, ale najważniejsze szczegóły (amperaż!) są ciągle pominięte (bo nie ma skąd ich ściągnąć skoro pseudo-oficjalny sklep asusa również ich nie podaje...) Ciągle czekam na jakąkolwiek pomoc.
  9. Witajcie serdecznie, Poradźcie mi proszę. Jestem użytkownikiem (do tej pory szczęśliwym) laptopa asus GL702VS. Niestety, zasilacz zaczął iskrzyć podczas podłączania do prądu. Oczywiście laptopa do niego nie podłączałem, bo bałem się skutków. Wiem jak wygląda prawo i czas naprawy - stąd zadzwoniłem do infolinii asusa celem zakupu drugiego zasilacza, abym miał zamiennik na czas naprawy tego zepsutego. Niestety, asus polska nie sprzedaje żadnych produktów, stąd mogę jedynie przesłać na gwarancję obecny i czekać 2 tygodnie na jego naprawę bądź wymianę. Rzecz jasna nie mogę pozostać przez 2 tygodnie bez zasilacza, a co za tym idzie - również komputera. Zacząłem szukać zamienników, aby tylko zasilić lapka na czas naprawy oryginalnego zasilacza. Trafiłem jednego takiego (parametry są mocno nietypowe bo 19,5V i 11,8A). Wszystko się zgadzało, zakupiłem jeden egzemplarz. Po wyjęciu z paczki okazało się, że jednak nie pasuje... Średnica oryginalnego wtyku (tego od strony lapka) jest o kilka dziesiątych milimetra większa niż w zamienniku. Po konsultacji ze sprzedawcą okazało się, że spotkał się on z takim problemem po raz pierwszy. Po głębszej analizie okazało się z kolei, że zasilacz od asusa (oryginał) posiada dodatkowy "bolec" który umożliwia mu komunikację z komputerem - przez co "sprawdza", czy używa się oryginalnego zasilacza. Zasilacz-zamiennik zwróciłem, postanowiłem dalej drążyć temat oryginału. Ponownie zadzwoniłem na infolinię asusa, dalej bez pozytywnych wrażeń. Dowiedziałem się jedynie, że istnieje strona asusparts.eu na której można kupić części do ich laptopów. Sprawdziłem - faktycznie tak jest. Ceny są horrendalne, ale możliwość ich zakupu rzeczywiście istnieje. Sęk w tym, że opisy są prozaiczne, a większość tych modeli zasilaczy występuje w wersji 180W, podczas gdy mój potrzebuje zasilacza o mocy 230W. Na moje pytanie - sklep póki co nie odpowiedział, choć sporo czasu już minęło. Wiele wskazuje zatem, że zakup takiego zasilacza, dosłownie na całym świecie jest zatem niemożliwy - jestem skazany na ten dołączony do laptopa. Zacząłem się zatem zastanawiać... Czy firma asus nie powinna umożliwić zakupu w Polsce, w pełni legalnie części zamiennych do swoich laptopów, które są oferowane na tym rynku (również w pełni legalnie)? Stanąłem przed totalną zagwozdką. Chcę wydać mnóstwo pieniędzy na odpowiedni zasilacz, ale nie mogę tego zrobić. Poczynając od początku - zamienniki nie istnieją (taki był cel asusa, kuźwa, udało im się), oficjalny serwis asusa nie oferuje możliwości kupna, teoretycznie oficjalna (??) strona asusa z częściami ma na tyle niedokładne informacje odnośnie produktu, że nie mogę go zakupić. Jak wygląda pod tym względem kwestia prawna? Czy producent nie powinien zapewnić oficjalnego (nawet horrendalnie drogiego!) źródła części do sprzętu oferowanego na danym rynku? Poważnie. Zapłacę nawet i 800zł za ten zasilacz, abym tylko mógł korzystać z komputera przez czas naprawy oryginalnego zasilacza... Robię co mogę, chcę im zapłacić - i nie mogę. Czy jest na to jakiś paragraf? Rozważałem różne opcje. Pierwsza - odcięcie końcówki aktualnego zasilacza i przelutowanie jej do innego, o tych samych parametrach. Niestety, po konsultacji - zrozumiałem, że ten trzeci styk (bolec) nie jest tam bez powodu, bo zasilacz i tak nie będzie przez niego działał. Chciałem użyć mojego zasilacza laboratoryjnego, ale wystąpił ten sam "konfilkt". Myślałem o rozbiórce zepsutego zasilacza i jego naprawie, po czym zrozumiałem, że jeśli to się nie uda - zostanę z lapkiem za 8000zł bez jakiejkolwiek możlwości jego zasilenia. Bo zasilacza nie można kupić, a oprogramowanie jest na tyle wredne, że nawet podając na wyjściu odpowiednie parametry - nie będę mógł takiego zasilacza użyć... Poratujecie mnie jakoś w tej kwestii? A jeśli nie poratujecie - odbierzcie ten wątek jako przestrogę...
  10. Właściwie, to mam w szufladzie sporo gier z logo cenegi, ale nigdy nie miałem potrzeby jakiegokolwiek kontaktu z nimi - wszystko działało tak jak powinno. W sumie może dlatego odpisali tak szybko - nie mają co robić ... ;-)) A tak poważniej - to cieszę się, że to właśnie polska firma działa w taki sposób. To pokazuje, że się da. Wiele różnych problemów (naprawdę, przeróżnych) przerobiłem już z wieloma dystrybutorami gier i nigdy nie byłem zadowolony z supportu. Chyba głównie dlatego, że zawsze czułem się jak ta piłeczka, które jest odbijana z jednego kąta w drugi. A tutaj proszę, taka niespodzianka. Kiedyś myślałem nawet o tym, że może to mieć związek z pisaniem do nich w języku polskim (wszak posiadali polski support). Postanowiłem raz czy dwa napisać do innych firm (tych największych na E, U itp.) po angielsku - no niestety, ale nie przyspieszyło to reakcji. Zatem raczej nie w tym problem. Za to raz zdarzyło mi się połączyć z infolinią ubisoftu odnośnie mega problemów ze stabilnością heroesów, chyba chodziło o "siódemkę" (w każdym bądź razie mowa o tej naprawdę solidnie zabugowanej). Na infolinii nie dowiedziałem się wprawdzie niczego co pomogłoby mi rozwiązać mój problem (wszak wszyscy czekają na patch) - ale obsługa była naprawdę absolutnie przeuprzejma. Aż ciężko było się złościć :) Niemniej problem został rozwiązany po kilku... Tygodniach! A to mnie nie satysfakcjonuje... Z drugiej jednak strony dość przykre jest to, że żyjemy w czasach, kiedy narzekanie na daną firmę jest normalne, ale już jej pochwalenie - to coś nowego. To chyba dość dobrze pokazuje jak firmy traktują swoich klientów. Co do Twojej historii z artbookiem - to aż chce się powiedzieć "WOW". Poważnie. Z mojej perspektywy - rewelacja. Tak sobie po cichu myślę, że chyba coraz częściej będę zwracał uwagę na to kto jest producentem i dystrybutorem danej gry. To może wiele zmienić w wypadku problemów...
  11. Witajcie. Jestem tak zaskoczony reakcją cenegi, że aż postanowiłem się tym z Wami podzielić. Tytułem wstępu: Kupiłem w... Biedronce :-) grę Emergency 2016. Za całe 39,99zł. Od zawsze uwielbiałem tę serię (mimo mnóstwa błędów), a oryginał pierwszej części mam do teraz (ach to pomarańczowe pudełko). Grę rzecz jasna chciałem zainstalować - zazwyczaj gram na lapku, więc tam też trafiła płyta. Niestety, nie dało się jej odczytać. Testowałem na dwóch moich domowych komputerach, zawsze ten sam problem - brak odczytu. W tych samych napędach testowałem 3 inne płyty z grami - nigdy nie było problemu. Stwierdziłem więc jasno (i chyba zbyt szybko), że to wina płyty, a nie napędów. Napisałem więc do cenegi kulturalnego maila z informacją o problemie i (o ile to możliwe) przesłaniem linka do cyfrowej dystrybucji gry, bo przecież mam oryginalny numer seryjny itp., a problemem jest jedynie sam nośnik. Rzecz jasna opisałem tam wszelkie szczegóły itp. Jasno zastrzegłem, że dla mnie koszt tej gry był na tyle niski, że zwyczajnie nie mam ochoty "użerać" się z systemem reklamacji i odsyłaniem produktu, co nieraz trwa paręnaście dni. Także albo kopia cyfrowa, albo nic :) Otrzymałem maila z automatu informującego mnie o tym, że na odpowiedź będę czekał max. 5 dni roboczych, chociaż zazwyczaj odpowiadają w 1 dzień. Odpowiedź z pomocy technicznej przyszła po... 21 minutach. Poważnie! W odpowiedzi napisano standardowe teksty o sprawdzeniu w różnych napędach (co i tak zrobiłem) oraz o tym, że w razie dalszych problemów - cenega chętnie wyśle mi nową płytę (po zrobieniu odpowiedniego zdjęcia weryfikacyjnego). Podziękowałem, pisząc, że być może uda mi się rozwiązać sprawę inaczej (mówiąc szczerze - szukałem w necie obrazu płyty z legalnego źródła, ale takowego nigdzie nie znalazłem). Wczoraj wieczorem coś mnie jednak tknęło i wziąłem się za bardziej zakrojone testy. Mianowicie postanowiłem potestować 2 moje komputery na parunastu różnych (gry/muzyka/filmy) płytach. Wszystkie rzecz jasna oryginalne. Okazało się, że faktycznie, część płyt nie jest odczytywana w żadnym z napędów. Do teraz jest dla mnie totalną zagwozdką dlaczego tak się stało - obydwa komputery posiadają nowoczesne napędy, a okazjonalne z nich korzystanie (bo teraz takie czasy) nigdy nie sprawiało mi problemów. Niemniej jednak fakt jest faktem - obydwa komputery nie potrafiły odczytać tych samych płyt, z kolei inne odczytywały bez problemu. Dzisiaj postanowiłem zabrać do roboty w/w płyty i przetestować wszystkie płyty na kilku innych napędach. Z niewiadomych przyczyn tam... Działały wszystkie ;-) Wierzcie mi, że nie wiem skąd wziął się ten problem. Mniejsza jednak o to. W tzw. międzyczasie dostałem bardzo uprzejmego maila z cenegi informującego o tym, że dosłanie mi płyty nie jest dla nich absolutnie żadnym problemem, ponadto poradzili co powinienem zrobić, gdyby płyta jednak odpaliła na jakimkolwiek napędzie. No cóż. Grę zainstalowałem, legalnie. Korzystając z jednego z komputerów w pracy (skopiowałem zawartość przez pendrive na mojego lapka, a potem zainstalowałem). Gra działa. Dalszych problemów nie stwierdzono. Ale, ale. Ten wątek rozpoczynam dlatego, aby pochwalić dział pomocy technicznej cenegi. W swoim życiu wielokrotnie korzystałem z pomocy technicznej wielu dystrybutorów/producentów gier. Czas ich reakcji był masakrycznie długi. Jeśli miałbym przyjąć jakąś średnią - było to co najmniej 4-5 dni roboczych. Cenega odpowiedziała w 21 minut, proponując najbardziej oczywistą (a i narażającą ich na koszty. Małe, to prawda - ale jednak koszty) opcję naprawy sytuacji. Z jednej strony miło byłoby, gdyby cenega mogła mi udostępnić link do cyfrowej wersji gry, z drugiej jednak rozumiem, że nie mając swojej platformy dystrybucyjnej - tak naprawdę nie ma tego jak bezpiecznie zrobić. Ciągle jestem natomiast pod wrażeniem czasu reakcji na mój problem i błyskawicznego zaproponowania mi wysyłki nowej płyty. <span style='color: red;'>[ciach&#33;]</span>ła, powiecie. Tak powinno być, powiecie ;-) Ale z własnych doświadczeń wiem, że tak nie jest. Większość producentów z którymi miałem do tej pory styczność jasno dawała mi do zrozumienia (czy to brakiem możliwości rozwiązania problemu, czy czasem odpowiedzi na maile - a zazwyczaj i jednym i drugim), że skoro już zakupiłem grę - to oni sobie na mnie zarobili. A teraz to już moja sprawa. Także z tego konkretnego względu chciałem bardzo pochwalić cenegę za cały tok korespondencji. Naprawdę, jestem pod wrażeniem. Szczególnie dlatego, że (jak jeszcze raz wspominam - z nieznanych mi przyczyn) - wina faktycznie leżała po stronie moich napędów. A więc dokładnie tak jak sugerowała to pomoc techniczna w pierwszym mailu. No, Szanowni Państwo - z mojej strony cenega ma ogromnego plusa. I to tyle. Żadna reklama to to nie jest - mówię z góry. Staż również nie powinien mi na to pozwolić :) Ale porządne zachowania w czasach gdy na każdym kroku jesteśmy robieni w bambuko - należy chwalić, co też czynię. Trzymajta się!:)
  12. Ale jak wtedy wytłumaczyć poprawne wznawianie działania poprzez wybudzenie go ruchem myszki? PS. To jest jeden z niewielu aktualnie dostępnych na rynku lapków, który nie ma możliwości włączenia zintegrowanej grafiki (GTX jest podłączony "bezpośrednio" pod ekran) - więc właściwie kto wie... Nie wiem czym kierował się ASUS wprowadzając takie rozwiązanie, ale durne to to. Mój stary dell XPS L702x potrafił wytrzymać przy normalnej pracy (edytor tekstu, przeglądarka internetowa itp.) ponad 10 godzin, a asus nie da rady wytrzymać 3 godzin na oszczędnym trybie pracy...
  13. Jak już wspominałem, mój lapek jest usypiany. W tak zwanym międzyczasie doszedłem do pewnego wniosku. Mianowicie wybudzenie lapka poprzez otwarcie pokrywy (wyświetlacz) - od czasu do czasu powoduje wspomniany błąd. Z kolei wybudzenie go poprzez ruch myszką, a następnie otwarcie pokrywy - takiego błędu już w moim przypadku nie powoduje. Strzelam więc, że problem leży gdzieś w czujnika unoszenia pokrywy.
  14. Mam ten sam problem. Przy czym w moim przypadku uaktywnił się on dopiero po postawieniu swojego systemu na SSD. fabryczny 8.1 na fabrycznym HDD działał bez zarzutu. Mnie to nie przeszkadza, bo komputera nigdy nie wyłączam, tylko usypiam (niezależnie od systemu), a naciśnięcie przycisku zasilania ("wyłączenie laptopa"), a następnie jego ponowne naciśnięcie rozwiązuje problem w ciągu mniej niż 2 sekund :)
  15. Dzięki za info. Spróbuję znaleźć w/w mysz w jakimś sklepie i się do niej fizycznie przymierzyć. Oby pasowała :) Bo niestety, w moim przypadku już na tym etapie odpadało zawsze sporo myszy. Ale info które mi przytoczyłeś + możliwości + cena, brzmią bardzo obiecująco. Bo cena znacznie niższa niż którakolwiek z myszek logitecha które do tej pory miałem (o gorszych parametrach nota bene).
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.