Jump to content
Sign in to follow this  
Hanu

Zarobki, praca

Recommended Posts

DziubekR1

zapomniałem o tym watku i juz spiesze z odpowiedzia - w kazdej kurierce jest tak ze ma sie rewir ale zalezny od "zaludnienia" czyli taki wrocław, jako duze miasto powinien byc podzielony na min. 2 rewiry (zalezy od firmy). Kuzyn (jeszcze dodam ze z wykształceniem podstawowym) "obrabia" jedna, mała miejscowość w okolicach sacza. Jego znajomy ma np. cała krynice, inny nowy sącz itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do roboty idę od poniedziałku. Mam wielu znajomych którzy robią w tej firmie i nikt nie narzeka. Wiadome, że jak ktoś nie chce robić to żadna robota nie będzie OK.

 

Na opłacenie studiów, dorzucenie się do opłat i na moje wydatki będę miał pieniędzy z zapasem, na pewno odłoży się coś na autko.

 

Planowałem wyjazd do Angli ale w tej sytuacji dam sobie spokój.

Pozdrawiam, liczę że kogoś wzruszy moja historia :)

Święte słowa, znam ludzi, którzy mają po 20 kilka lat i się byczą w domu, zamiast ruszyć rzyć i poszukać pracy. I jeszcze ta ich gadka, że za 950 na rękę nie będą robić na produkcji itp. Jak nie chcesz, to nie rób, proste. Na razie moim priorytetem jest skończenie studiów, jutro idę zapisać się na prawko. Przydałby się jakiś mały wózek pokroju Tico, Cinquicento, żeby móc na te studia dojechać. Myślę, że jakoś na niego zarobię powolutku ;).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Święte słowa, znam ludzi, którzy mają po 20 kilka lat i się byczą w domu, zamiast ruszyć rzyć i poszukać pracy. I jeszcze ta ich gadka, że za 950 na rękę nie będą robić na produkcji itp. Jak nie chcesz, to nie rób, proste. Na razie moim priorytetem jest skończenie studiów, jutro idę zapisać się na prawko. Przydałby się jakiś mały wózek pokroju Tico, Cinquicento, żeby móc na te studia dojechać. Myślę, że jakoś na niego zarobię powolutku ;) .

 

 

 

za 950pln to się nawet z domu wychodzić nie opłaca ;]

 

zawsze można iść na budowe tam zazwyczaj można więcej wyciągnąć

 

choć w małych miastach to trudnie prace zdobyć a lepsze 950 niż nic

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś dostałem wypłatę i muszę się pochwalić, ze firma Conoco-Philips (teraz Lukoil, zeby nie było wątpliwosci - stacja benzynowa) pozytywnie mnie zaskoczyła. Za miesiąc pracy w systemie 12h "co druga nocka" (było jakieś 16h. nadgodzin) otrzymałem 1428 PLN, co uważam za całkiem rozsądną kwotę... Pod warunkiem, ze mowimy tu o pracy wakacyjnej. Bo jak widzę, ze za taką kwotę miałbym sie utrzymać, to byłoby ciężko - ot, choćby dlatego, że w tym miesiącu 250zł poszło na paliwo...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Heh, to i tak mało przepalasz ;)

 

Z tego co widze to juz nagminnie kompletny laik w swojej pierwszej pracy chce zarabiac minimum 2k. Chyba za duzo sie mowi o tym jak to pracodawcy caluja po rekach pracownikow i to nakreca koniunkture.

Share this post


Link to post
Share on other sites

a zebys wiedzial ze caluja :wink:

w budowlance nie ma ludzi.. zwyklych roboli... fachowcy moga sobie przebierac w propozycjach robot i sobie kaza slono za to placic..

heh kladzenie kafelkow to min 200 dniowka

 

sam w wakacje aby sobie dorobic do studiow zarabiam 1.9k miesiecznie, ale za to 56h tygodniowo ciezkiej charowki.. (po tygodniu juz rutyna) i na dodatek darmowa silka :D

kumpel robi na bialo i ma 8.10 zl/h 12h dziennie to w ogole fajnie zarabaia.. ale nie ma zycia :P

wiec 2k to nie jest jakas iluzja

Share this post


Link to post
Share on other sites

I siedziec tak w czterech scianach w mieszkaniu w Warszawie ukladajac plytki w lazience czy gipsujac pokoj? Cztery puste sciany małej klitki, a Ty spedzasz tam kilkanascie godzin na obe (a czesto niektorzy spia). Znam takiego kolesia, zarabia dobrze, za remont kuchni i łazienki bierze teraz 6k, zajmie mu to dwa tygodnie. Musi od tego odliczyc tylko cos na jedzenie i ciach!ly takie jak papier scierny czy tarcza do szlifierki. Ile zostaje? 4-5k pln w dwa tygodnie.. I co sie dzieje z nim po takich dwoch tygodniach? Wychodzi z wyremontowanego m2 i zaczyna sie dziwnie zachowywac.

 

Sprzet ktorego uzywa jest wart jakies 2,5k ale to chyba nie jest wielka inwestycja ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

(...)

Sprzet ktorego uzywa jest wart jakies 2,5k ale to chyba nie jest wielka inwestycja ;)

No właśnie dlatego sporo bezrobotnych bierze się za tą robotę, a swoje pole doświadczalne mają w postaci pierwszych klientów (jak kolega dwa posty wyżej napisał, po tygodniu jest rutyna :blink: , no właśnie nie jest...):sad: Muszę powiedzieć, że po fali emigracji 80% budowlańców to jacyś kompletni amatorzy którzy to "dopiero się uczą" :lol: A za z[ciach!]ą robotę płaci klient :? pzdr

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na studiach karmili nas informacjami ze inzynierowie sa potrzebni, ze sie bija o nich i [ciach!]ly tego typu. Po skonczeniu studiow zaczalem szukac pracy. Przejrzalem hmmmm spora ilosc ogloszen. I co sie okazuje potrzebuja inzynierow no pewnie ze tak 2 specjalnosci: informatyka i budownictwo, no czasem jeszcze sie pojawi jakis elektronik albo mechanik. Nic wiecej wiec nadal szukam i czekam na swoje 5 minut. Male perspektywy sa.

Cholernie irytujaca rzecza jest pisanie w ogloszeniach ze co najmniej 2-3 praktyka jest wymagana na podobnym stanowisku. No przepraszam bardzo ale gdzie swiezo po studiach koles ma nabyc praktyke?? Chyba podczas studiow robic sklonowac sie czy co. Nasze firmy ( w pewnej czesci) nie potrafia inwestowac w mlodego pracownika i to jest blad.

 

Uwazam ze konczac studia (5 lat a niekiedy i weicej) niekiedy nie latwych kierunkow i z roznymi debilami powino sie dostac co najmniej 2-2,5k na reke. W koncu po cos czlowiek sie uczy i inwestuje w swoja przyszlosc. Jakos nie usmiecha mi sie pracowac za 1,5k na miesiac nie po to konczylem studia.

W Anglii swiezak dostaje 30-40k funtow rocznie firma w niego inwestuje i to jest odpowiednie podejscie.

 

Maci racje w budowlance amatorszczyzna (za nie najmniejsze pieniadze) a fachowcy tacy naprawde to taka kase garna ze sie w pale nie mieszcza i maja zamowien i roboty na 2 lata z gory :]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm ja mam taką sytuację ciekawą, może mi coś doradzicie. Otóż poczytałem sobie o tym jak ludzie płaczą, że nie ma ludzi do robienia remontów i fachowca to ze świecą szukaj. Mój starszy ma firmę remontowo-budowlaną ale już jakiś czas nie robił tego (były niedawno takie czasy, że fachowców był ekhm nadmiar) a teraz ja zacząłem się zastanawiać, czy nie byłoby dobrym pomysłem żeby do tego wrócił i tutaj następuje moje pytanie: ktoś się orientuje ile można na tym zarabiać teraz?

 

"achowcy tacy naprawde to taka kase garna ze sie w pale nie mieszcza i maja zamowien i roboty na 2 lata z gory :]"

 

to znaczy jakie pieniądze? on umie zrobić chyba wszystko, ja jeszcze nie widziałem takiej rzeczy której on nie umiał, łazienki kuchnie kafełki terakoty klepki hydraulika no wszystko po prostu, więc jeżeli chodzi o umiejętności to są bardzo w porządku.

 

myślę o tym, żeby mu pomóc i zacząć robić remonty właśnie, on ja i jeszcze kumpel powiedzmy, co myślicie o zarobkach? ktoś wie jak to teraz wygląda?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W dzisiejszych czasach gdy 99% ludzi robi studia, nie wystarczy ich skonczenie, szczegolnie jesli ktos jest bez doswiadczenia..

Share this post


Link to post
Share on other sites

W dzisiejszych czasach gdy 99% ludzi robi studia, nie wystarczy ich skonczenie, szczegolnie jesli ktos jest bez doswiadczenia..

No tak ale moje pytanie jest takie gdzie mam to doswiadczenie zdobyc?? Skoro firmy nie inwestuja w mlodych ludzi dajac przyzwolenie aby uciekali z kraju.

 

Wiem ze sporo ludzi zaczyna studia ale ile ich konczy?? U mnie na roku zaczelo okolo 100 osob skonczylo 65 z czego okolo 35 osob rozpoczelo w tym samym czasie co ja (reszta to desant). Poza tym pisalem tu o uczelni technicznej a nie o jakims wydziale gier i zabaw na uczelni prywatnej.

Studiowalem kierunek ktory prowadzi moze z 5-6 uczelni w kraju. Nie jest taki lekki jak by sie wydawalo. Jest to wazna galaz w projektowaniu i produkcji maszyn urzadzen.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I siedziec tak w czterech scianach w mieszkaniu w Warszawie ukladajac plytki w lazience czy gipsujac pokoj? Cztery puste sciany małej klitki, a Ty spedzasz tam kilkanascie godzin na obe (a czesto niektorzy spia). Znam takiego kolesia, zarabia dobrze, za remont kuchni i łazienki bierze teraz 6k, zajmie mu to dwa tygodnie. Musi od tego odliczyc tylko cos na jedzenie i [ciach!]ly takie jak papier scierny czy tarcza do szlifierki. Ile zostaje? 4-5k pln w dwa tygodnie.. I co sie dzieje z nim po takich dwoch tygodniach? Wychodzi z wyremontowanego m2 i zaczyna sie dziwnie zachowywac.

 

Sprzet ktorego uzywa jest wart jakies 2,5k ale to chyba nie jest wielka inwestycja ;)

No juz tak stary pesymistycznie nie podchodz do wszystkiego. Ja tam jak robilem takie remonty na chacie, to bardzo milo to wspominam. Robota spokojna, przyjemna, bez zadnych stresow. Muzyczka sobie z radia gra, a ja ze starym robimy swoje. Jak by mi jeszcze za to zaplacili takie pieniadze jak placa, to juz wogole zyc nie umierac.

Jak samemu, to rzeczywscie troche lipa, ale przeciez takie roboty spokojnie mozna we 2 robic. Ja juz powoli z kumplem myslimy co zrobic. Razem razniej ;)

A taka robota u ludzi tu fajna sprawa. Mialem okazje w wakaje pracowac tydzien (szkoda, bo wiecej roboty nie bylo :( ) jako monter w TP. Wymienialem antenki i terminale na jakichs wiochach. I zawsze z ludzmi sie pogadalo, pozartowalo, jak fajna dziewczyna to pobajerowalo. Super robota byla ;)

 

Uwazam ze konczac studia (5 lat a niekiedy i weicej) niekiedy nie latwych kierunkow i z roznymi debilami powino sie dostac co najmniej 2-2,5k na reke. W koncu po cos czlowiek sie uczy i inwestuje w swoja przyszlosc. Jakos nie usmiecha mi sie pracowac za 1,5k na miesiac nie po to konczylem studia.

W Anglii swiezak dostaje 30-40k funtow rocznie firma w niego inwestuje i to jest odpowiednie podejscie.

 

Maci racje w budowlance amatorszczyzna (za nie najmniejsze pieniadze) a fachowcy tacy naprawde to taka kase garna ze sie w pale nie mieszcza i maja zamowien i roboty na 2 lata z gory :]

No dokladnie stary, te 2k powinien miec na wstepie. Przeciez teraz 1700-2000 to zrobi sobie byle debil po 6 klasach podstawowki w fabryce. A tu co, za tyle stresow, nauki, wyrzeczen, wydalonych srak przed egzaminami daja 1500 na reke i maja sie ludzie cieszyc.

Edited by DziubekR1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam na myśli firmy budujące (lub raczej podwykonawcze) na zlecenie gddkia autostrady, drogi ekspresowe itp. Potrzeba bardzo dużo pracowników więc doświadczeni zarabiają dobrze. Jako podwykonawcy zwykle robią małe firmy mające np. 1, 2 lub 3 koparki. Nie jest niemożliwym dostać się do takiej firmy. I w tym przypadku wg mnie nie można powiedzieć, że te stawki nie mają odzwierciedlenia w szerszej rzeczywistości. Zadzwoń i zapytaj gdziekolwiek ile kosztuje godzina pracy koparki, dźwigu lub walca. Nie spadnij ze stołka :-P

Niemożliwym nie jest ale wierz lub nie, nie szukają kogoś kto dopiero co zrobił prawko. A godzina pracy koparki kosztuje sporo tak jak sama koparka, paliwo i inne koszty takiej działalności. Nie piszę tego aby kogoś zniechęcać bo jak ktoś widzi swoją przyszłość jako kierowca bombowca to czemu m anie próbować.

 

Na studiach karmili nas informacjami ze inzynierowie sa potrzebni, ze sie bija o nich i [ciach!]ly tego typu. Po skonczeniu studiow zaczalem szukac pracy. Przejrzalem hmmmm spora ilosc ogloszen. I co sie okazuje potrzebuja inzynierow no pewnie ze tak 2 specjalnosci: informatyka i budownictwo, no czasem jeszcze sie pojawi jakis elektronik albo mechanik. Nic wiecej wiec nadal szukam i czekam na swoje 5 minut. Male perspektywy sa.

Cholernie irytujaca rzecza jest pisanie w ogloszeniach ze co najmniej 2-3 praktyka jest wymagana na podobnym stanowisku. No przepraszam bardzo ale gdzie swiezo po studiach koles ma nabyc praktyke?? Chyba podczas studiow robic sklonowac sie czy co. Nasze firmy ( w pewnej czesci) nie potrafia inwestowac w mlodego pracownika i to jest blad.

 

Uwazam ze konczac studia (5 lat a niekiedy i weicej) niekiedy nie latwych kierunkow i z roznymi debilami powino sie dostac co najmniej 2-2,5k na reke. W koncu po cos czlowiek sie uczy i inwestuje w swoja przyszlosc. Jakos nie usmiecha mi sie pracowac za 1,5k na miesiac nie po to konczylem studia.

W Anglii swiezak dostaje 30-40k funtow rocznie firma w niego inwestuje i to jest odpowiednie podejscie.

6 -lat temu tak naprawdę sytuacja była niemal identyczna. Uczelnia po dziennych wypuszczała z przeświadczeniem, iż o robotę w zawodzie nie będzie specjalnie trudno. Tyle że wtedy nawet czegoś takiego jak staż za psie pieniądze wypłacane przez urząd pracy nie było. A w informatyce też wcale nie jest tak różowo. Dziedzina spora a szukają albo omnibusów albo specjalistów dziedzinach których studia nie nauczą, ani samemu nie masz na to szans. Pewnie że jakieś normalne ogłoszenie się trafi ale wtedy najczęściej możesz zacząć pakować walizki bo najczęściej trzeba się przeprowadzić. Tyle ze co innego mieszkać w domciu po/z rodzicami a co innego utrzymać w naszych Polskich warunkach mieszkanie, nie wspominając o budowie domu.

W sumie to się też nie dziwię pracodawcom iż wymagają praktyki. Ot pracownik surowy nie umie nic konkretnego, tym bardziej że i same studia przestały być jakąś gwarancją, iż do czynienia będzie się miało z kimś dobrym i szybko łapiącym wyuczoną dziedzinę.

Kończąc własne studia równocześnie zrobiłem sobie podyplomowe sieci komputerowe i choć niewiele mi to nowej wiedzy przysporzyło to pokazało jak wypuszczają z dyplomem ludzi którzy nie mieli najmniejszego pojęcia o tej dziedzinie. Ot potrzebny im papier - zapłacili i dostali. Większość nie wiedziała czym różni się hub od switcha. Zresztą tak po prawdzie to i na dziennych ludzie mieli dość marne pojęcie o swojej specjalności. Dziś jak ktoś po średniej nie ma roboty to zasuwa na studia aby się nie nudzić a nie pogłębiać swoją wiedzę.

Ale też każdy kij ma tez dwa końce. Chodzi mi o jakoś pracodawców. Ilu szefów docenia pracę swoich pracowników i potrafi ich motywować do lepszej pracy? Oczywiście pisze ogólnikami i nie zawsze tak jest ale w sferze prywatnej dzięki takim a nie innym dziejom naszego kraju aby zrobić interes trzeba mocno kombinować a to dodatkowo preferuje ludzi o pewnych skłonnościach, które z chęcią uczciwego zapłacenia pracownikowi za jego wiedzę niewiele ma wspólnego. W budżetówce jest nie lepiej. Dość że mało płacą to najczęściej sami nierozliczani ze swojej pracy nie cenią też umiejętności swoich pracowników.

Więc nie dziw się, iż studia nie dają jakiejś gwarancji znalezienia pracy czy dobrego zarobku.

 

Piszesz, iż nie uśmiecha ci się pracowanie za 1,5K na miesiąc i dobrze ale potraktuj to jak praktykę. Popracujesz rok dwa i jak Ci pensji nie podniosą to zaczniesz sobie szukać lepszej roboty tyle że będąc w komfortowej sytuacji człowieka z doświadczeniem.

Edited by Zigi

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak ale moje pytanie jest takie gdzie mam to doswiadczenie zdobyc?? Skoro firmy nie inwestuja w mlodych ludzi dajac przyzwolenie aby uciekali z kraju.

Ciezkie studia rowniez nie gwarantuja dobrej pracy. Nie chce rozpoczynac kolejnej dyskusji o wyszosci studiow dziennych nad zaocznymi i na odwrot ale ludzie po tych drugich na ogol po ich zakonczeniu maja juz 5 lat doswiadczenia.. Zreszta sa osoby po dziennych, ktorzy tez "lizneli" troche praktyki ;)

 

No dokladnie stary, te 2k powinien miec na wstepie. Przeciez teraz 1700-2000 to zrobi sobie byle debil po 6 klasach podstawowki w fabryce. A tu co, za tyle stresow, nauki, wyrzeczen, wydalonych srak przed egzaminami daja 1500 na reke i maja sie ludzie cieszyc.

Dobre firmy, inwestuja w pracownika, proponuja dobre wynagrodzenie, kursy, szkolenia, sluzbowy samochod oraz inne dodatki ale zeby sie do takiej firmy zalapac trzeba byc dobrym i przebic np. 250 innych kandydatow, mowie w tym momencie o mej kobiecie, ktora z racji wieku nie ma jeszcze nawet skonczonego licencjata. Mozna tez liczyc na znajomosci jednak nie kazdy je ma i nie kazdy jest dobry wiec reszta (w tym ja) narzeka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciezkie studia rowniez nie gwarantuja dobrej pracy. Nie chce rozpoczynac kolejnej dyskusji o wyszosci studiow dziennych nad zaocznymi i na odwrot ale ludzie po tych drugich na ogol po ich zakonczeniu maja juz 5 lat doswiadczenia.. Zreszta sa osoby po dziennych, ktorzy tez "lizneli" troche praktyki ;)

Poszedlem na dzienne skonczylem je w terminie nie bylo zaocznych z mojego kierunku.

Niestety zaoczne studia z reguly gorzej przygotowuja do zawodu.

 

Zreszta sa osoby po dziennych, ktorzy tez "lizneli" troche praktyki ;)

Pewnie ze sa. W sumie bylem zdziwony tym jak moi koledzy sie zachowywali. Studia byly 2 stopniowe. Na prace inz/przejsciowa wybierali sobie tematy latwer lekkie i przyjemne (bez jezdzenia gdziekolwiek) podobnie bylo na magisterke.

Obralem troche inna taktyke. Pojezdzilem sobie po zakladach stoczniach, hutach i tego typu rzeczach. Staralem sie dowiedziec wiecej.

Moja mgrka wyszla calkiem fajna no moze poza tym ze troche mnie jedna firma wykantowala. Zobaczymy czy takie cos sie oplaci.

 

Praktyki tez staralem sie robic w zawodzie. Praktyk mam 18-20 tygodni wiec calkiem sporo (praktyki byly moja praca wakacyjna :]).

 

Dobre firmy, inwestuja w pracownika, proponuja dobre wynagrodzenie, kursy, szkolenia, sluzbowy samochod oraz inne dodatki ale zeby sie do takiej firmy zalapac trzeba byc dobrym i przebic np. 250 innych kandydatow, mowie w tym momencie o mej kobiecie, ktora z racji wieku nie ma jeszcze nawet skonczonego licencjata. Mozna tez liczyc na znajomosci jednak nie kazdy je ma i nie kazdy jest dobry wiec reszta (w tym ja) narzeka.

To tez jest prawda. Malo jest dobrych firm w ktorych nie traktuja pracownika jak wyrobnika tylko wartosciowa i warta wynagrodzenia jednostke. Ceikawe czy dojdzie i na nas do czasow w ktorych czlowiek bedzie chcial jak najlepeiej pracowac na dobro firmy. Poczuje ze jego praca mam sens i pozytek.....no i przynosi rozwoj firmy a przez to wiecej zer na jego koncie.

 

Sam staram sie teraz do dobrej firmy umozliwiazjacej mi kontynuacje nauki na 2gim kierunku i do tego inwestujaca we mnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poszedlem na dzienne skonczylem je w terminie nie bylo zaocznych z mojego kierunku.

Niestety zaoczne studia z reguly gorzej przygotowuja do zawodu.

....

Sam staram sie teraz do dobrej firmy umozliwiazjacej mi kontynuacje nauki na 2gim kierunku i do tego inwestujaca we mnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

:lol: studia przygotowują do zawodu?

To nie zawodówka - one mają nauczyć Cię myśleć w kreatywny sposób i dać podstawy teoretyczne w danej dziedzinie. Jedyny taki zawód do którego przygotowują to doktorant na tej samej uczelni ;).

 

Powodzenia w staraniach!

Share this post


Link to post
Share on other sites

:lol: studia przygotowują do zawodu?

To nie zawodówka - one mają nauczyć Cię myśleć w kreatywny sposób i dać podstawy teoretyczne w danej dziedzinie. Jedyny taki zawód do którego przygotowują to doktorant na tej samej uczelni ;).

 

Powodzenia w staraniach!

No wiesz moje studia przygotowaly mnie do zawodu. W koncu mialem tyle laborek ze srednio 2-3 rozne laborki (przedmioty) w semestrze byly.

To jest kwestia programu studiow. Program jest dosc obszerny prowadzony przez 3 wydzialy (mechaniczny, chemiczn i fizyki technicznej) wiec raczej dobrze mnie i teoretycznie i praktycznie przygotowaly do zawodu.

 

Co do kreatywnego myslenia to raczej moze to byc problemem, zalezy od przedmiotu i wykladowcy nie ma co generalizowac.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co racja to racja - studia rzadko przekładają się na przygotowanie do zawodu.

Zresztą sam jestem tego dobrym przykładem - ukończony kierunek ma się mało do aktualnie wykonywanej pracy. Jedyne co mi się przydało to prace zlecone wykonywane w trakcie studiów ;)

 

A jeśli chodzi o zarobki - jeśli dobrze liczę to zajęło mi ok. 5ciu lat by dojechać do poziomu, na którym wystarcza mi na sensowne życie, dojazdy do pracy, kolejny kierunek studiów i jakieś dodatkowe fanaberie (czytaj hobby). Więc startowanie z pozycji, że za 950 nie opłaca się z domu ruszać jest, hmm... Od czegoś trzeba zacząć, nie?

Edited by flatline

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Genocide, masz duzo racji w tym, co piszesz. Zwroc tylko uwage, ze twoj kolega po zawodowce i za 5-10 lat bedzie zarabial te 3k, a gosc po studiach i ze stazem w korporacji, jesli w odpowiedni sposob wykorzysta swoj i firmy (szkolenia etc) potencjal za te 5 lat wpadnie w okolice 4 zer netto. Ja bezposrednio po studiach w "duzej firmie" po ekonomii mialem 4,5k brutto, po roku pensja skoczyla o ok 40%. Faktycznie, rekrutacja byla 5etapowa, odpadlo ponad 100 osob, ale jak widac da sie, wiec nie ma co generalizowac w jedna jak i w druga strone.

Share this post


Link to post
Share on other sites

myślę o tym, żeby mu pomóc i zacząć robić remonty właśnie, on ja i jeszcze kumpel powiedzmy, co myślicie o zarobkach? ktoś wie jak to teraz wygląda?

w te wakacje mialem doczynienia z fachowcem w sprawach budowlanych, chociaz zajmowal sie glownie stawianiem bdomow od nowa oraz dekarstwem, jak wiadomo sezon do wykonywanie takich prac to marzec-pazdziernik/listopad, czyli ~ 9 miesiecy, z jego wypowedzi wynikalo ze w zeszlym roku byl w stanie wyzywic sam swoja rodzine (6 osob) i kupic "pol" mieszkania w warszawie dla corki, czyli na oko te 150tys

no i sam oczywiscie nie pracowal, mial zawsze 2-3 pracownikow

dodajac, ze w tym roku kasy na tym idzie jeszcze wiecej zarobic to jest oplacalna interes

 

oczywiscie posiada staz min 15 lat w tym co robi, no i robi to w sposob nalezyty, dzieki czemu w tygodniu ma 2-3 oferty na wybudowanie nowego domu/dachu

 

i jeszcze jeden przyklad: tynkarz zajmujacy sie tynkami wewn, bral 15zl/m^2

Share this post


Link to post
Share on other sites

uwazasz ze ci sie nalezy bo skonczyles studia... smieszny jestes...

Wiesz kto z nas dwoch jest smieszny ? Nie ja, bo ja w wieku 21 lat jeszcze dyplomu raczej miec nie moge ;) (malo tego, jego wizja w ostatnich dniach bardzo mi sie oddalila) Ale mimo tego, ze wizja "inz", albo "mgr" bardzo mi sie oddalila, i tak uwazam, ze stwarzanie sytuacji, gdy gosc po 5 latach tyrania ma 950zl, a byle debil zarobi w fabryce na wstepie prawie 2x tyle, jest delikatnie mowiac "niebardzo".

Ale co sie dziwic, gdy Polske wszyscy traktuja jak "Chiny w Europie". Tutaj swiatowe firmy szukaja roboli, tych dobrych i wyksztalconych, to zabieraja do siebie. U nas robol w fabryce bedzie wiecej zarabiac, niz czlowiek wyksztalcony, bo niestety, ale powstaja wlasciwie same zaklady nastawione na produkcje, a nie wysokie technologie, a ludzi wykszalconych do pracy przy tasmie nie potrzeba. Wstawia do kierownictwa paru typa, a 500 osob tyra jako robole.

Edited by DziubekR1

Share this post


Link to post
Share on other sites

moj kolega po zawodowce W POLSCE zarabia 3533zł na REKE! z pracy na budowie... gdzie moj drugi kolega ktory skonczyl studia chwali sie ze zarabia 1400zł w pracy w biurze w "znanej firmie"... jaki z tego moral?

Moral jest prosty. Paranoizm ktory panuje w Polsce. Na zachodzi lub w ajkimkolwiek cywilizowanym kraju czlowiek wyksztalcony dostaje odpowiednia kase. Sporo wieksza niz robotnik. Aby tak bylo w PL to troche czasu musi minac. Poza tym tez trzeba skonczyc studia takie ktora moga zagwarantowac przyszlosc. Smiesza mie ludzie ktorzy ida na prywatna szkole na zarzadzanie i marketing ile takich ludzi moze byc czym beda zarzadzac?? Wlasnym "interesem"?? Porazka .............

 

moze to glupio zabrzmi i zburze niektorym jakis swiatopoglad...ale WG MNIE jezeli chcesz isc na studia to patrz w rejony PRAWA/adwokat... bo to dosc oplacalny zawod i raczej bez studiow go nie rozpoczniesz...

Nie samym prawem zyje czlowiek. Po cholere nam miliony prawnikow?? A gdzie reszta ludzi ma sie podziac?? Do tego jeszcze taka drobna sprawa. Nie wszyscy maja zainteresowania humanistyczne, z umyslu scislego humanisty nie zrobisz. Poza tym w tej materii rzadza uklady i znajomosci i to grube. Nikt nie chce aby sie dorwalo iles tam osob do dobrze platnego koryta.

 

 

[ nie wiem czemu? ] a tak... zapraszam do angli/irlandi/holandi.... ew looknac za praca na budowie...

Nie wszyscy chca wyjechac.......... z roznych wzgledow. Poza tym ja mam swoja godnosc i nie po to zapierniczalem przez 5 lat aby jechac do Anglii i pracowac za "kokosy" na zmywaku lub na budowie to juz wole kombinowac na miejscu. To tak troche nieteges. Wiem ile moja wiedza jest warta i co soba reprezentuje.

Jezeli bede pracowal tam gdzie mam nadzieje to nie wykluczam wyjazdu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie dlatego sporo bezrobotnych bierze się za tą robotę, a swoje pole doświadczalne mają w postaci pierwszych klientów (jak kolega dwa posty wyżej napisał, po tygodniu jest rutyna :blink: , no właśnie nie jest...):sad: Muszę powiedzieć, że po fali emigracji 80% budowlańców to jacyś kompletni amatorzy którzy to "dopiero się uczą" :lol: A za z[ciach!]ą robotę płaci klient :? pzdr

nie mowie ze rutynowo robilem jakies powazne roboty.. ale robilem to co potrafilem.. jestem zwyklym pomocnikiem a w tej firmie kazdy robi to co potrafi (ja lutowalem szlifowalem malowalem rozladunek itp) i jakos dobrze to idzie.. i tak kazdy szczegol musi przejsc przez inspektora (nawet gdyby byla jakas wada po zakonczeniu budowy szef firmy woli zaplacic pare tysiecy kary niz na nowo stawiac rusztowanie)

jest w sumie jeden mankament tej roboty.. tylko dla ludzi ktorzy raczej sie wysokosci nie boja, wymagane sa zaswiadczenia do pracy na wysokosci, bo pracuje sie na 4-5 pietrze.. przynajmniej ja remontowalem balkony.

 

w praktyce to wyglada tak ze ludzie pracuja 2-3 miesiace na czarno jako pomocnicy.. sie ucza a potem kombinuja robote na stale. taki budowlaniec w firmie ze sporym starzem nie wysilajac sie zarabia ~2.5-3k na reke. prywatnie nawet 4k robia

 

co innego jak fachowiec robi prywatnie i spaprze robote.. po prostu bedzie potem pracowal spolecznie aby naprawic szkody :D malo kto od razu sie rzuca w wolny rynek jako wolny strzelec.. a jesli tacy sa to ja im od razu podziekuje.. takich to tylko kiedys w usterce ogladalem :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moral jest prosty. Paranoizm ktory panuje w Polsce. Na zachodzi lub w ajkimkolwiek cywilizowanym kraju czlowiek wyksztalcony dostaje odpowiednia kase. Sporo wieksza niz robotnik.(...)

Różnie to bywa z tym wynagrodzeniem "na zachodzie" :wink: Robotnik czasami dostaję całkiem dobre pieniądze, nawet lepsze niż "człowiek wykształcony" :)

 

Studia to dość ciekawe zjawisko :D Jeżeli jesteś ambitny i wiesz po co idziesz na studia, to praktycznie po maturze masz koniec nazwijmy to "błogiego dzieciństwa" i stajesz na starcie w wyścigu zwanym "wyścigiem szczurów" (kończysz go oczywiście, jak zdrowie Ci na to pozwoli przechodząc na emeryturę) :-| To jak bardzo będziesz gryzł inne szczury i jak szybko będziesz pędził gwarantuję po pierwszym etapie (koniec studiów) jakieś ludzkie pieniądze i perspektywy na przyszłość.

 

Jeżeli poszedłeś na studia poznać ludzi, pobawić się i przy okazji zdobyć jakąś tam wiedzę (napiszę wprost jeżeli jesteś leniwy :lol2: Ja jestem, żeby była jasność :blink: ), która to mogła by mi dać dobrą pracę, to niestety, ale po zakończeniu studiów jesteś w gorszej sytuacji niż koledzy którzy olali studia i poszli do pracy :lol2: Po studiach bez doświadczenia jest bardzo ciężko znaleźć dobrze płatną pracę, ta gorzej płatna jest i właśnie o to chodzi, aby nie posiadając doświadczenia brać każdą pracę która pozwoli owe doświadczenie nabyć :)

 

Ktoś wspomniał o studiowaniu prawa i byciu adwokatem. Tak się składa, że trochę ostatnio rozmawiałem z osobami będącymi na drodze (ostatni etap) prowadzącej do stołka sędzi/prokuratora. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że prawdopodobne dobre pieniądze dla tych ludzi zaczynają się po trzydziestce (wykluczam okoliczność posiadania "znajomości") :) pzdr

Share this post


Link to post
Share on other sites

No wiesz moje studia przygotowaly mnie do zawodu. W koncu mialem tyle laborek ze srednio 2-3 rozne laborki (przedmioty) w semestrze byly.

Gdyby naprawdę tak było, nie narzekałbyś teraz na brak sensownej pracy.

 

I to fajnie, że miałeś tyle laborek, ale co umiesz? To jest jedno z konkretniejszych pytań na rozmowie kwalifikacyjnej. Ładne wykresy na laborkach mało kogo obchodzą, podobnie stopnie w indeksie.

 

Opowiastka na temat zaocznych studiów - po średniej szkole poszedłem do roboty za 6zł/h i jednocześnie na zaoczne studia. Mniej więcej połowa "zarobków" szła na opłacenie szkoły, ale w ciągu tych kilku lat płaca stopniowo rosła, expa i skilli przybywało, a kiedy niedawno zjawili się w tej samej pracy koledzy ze średniej, którzy poszli na dzienne, ujawniła się przepaść w wiedzy i doświadczeniu. I w stawce zł /h, bo kiedy panowie inżynierowie po dziennych, ale bez doświadczenia dostają 12zł/h, pan inżynier po zaocznych z tego samego rocznika, ale z doświadczeniem dostaje 16zł/h. A to już jest zauważalna różnica "na kwitku".

 

 

Jeśli ktoś kończy studia i nie podejmuje pracy za 1500 netto z powodów ambicjonalnych, czekając niczym stara panna na lepsze oferty, jest zwyczajnie głupi. Za kilka lat koniunktura nieco zwiędnie, a do tego czasu dobrze byłoby nałapać sobie stażu gdziekolwiek. Bo kiedy przyjdą redukcje i planowany odstrzał w wielu firmach, lepiej mieć jakieś atuty. No ale skoro starter na poziomie 1500 to wypłata niegodna i upokarzająca absolwentów renomowanych szkół ... :>

Share this post


Link to post
Share on other sites

zarabiam 2500 netto , nie skończyłem jeszcze studiów chociaż mam 25 lat i to jest śmieszna suma , z moich znajomych zarabiam najmniej a do tego jak do k nędzy mam sobie kupić mieszkanie jeżeli ceny nowych mieszkań ok 50 metrów kwadratowych(mała klitka ) to około 500k a zdolnośc kredytowa na zakup takiego mieszkania to około 5k w wawie :( i biorąc pod uwagę okres kredytowania 30 lat to rata miesięczna to 2k netto+.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby naprawdę tak było, nie narzekałbyś teraz na brak sensownej pracy.

Akurat wiem ze prace dostane nie pisalem tu akurat o sobie. Pisalem ogolnie.

 

I to fajnie, że miałeś tyle laborek, ale co umiesz? To jest jedno z konkretniejszych pytań na rozmowie kwalifikacyjnej. Ładne wykresy na laborkach mało kogo obchodzą, podobnie stopnie w indeksie.

Nawet nie wiesz jakie laborki mialem jaki kierunek konczylem wiec........lepiej sie nie wypowiadaj na temat mojej wiedzy.

Otoz mialem laborki zwiazane dokladnie z moim zawodem, np techniki obrobki cieplnej, dobor materialow konstrukcyjnych itp.

co umiem hmmm no coz mysle ze z mojej dziedziny czyli materialow dla przemyslu okretowego to wiem calkiem sporo a i o innych materialach tez wiem co nieco.

 

Jeśli ktoś kończy studia i nie podejmuje pracy za 1500 netto z powodów ambicjonalnych, czekając niczym stara panna na lepsze oferty, jest zwyczajnie głupi. Za kilka lat koniunktura nieco zwiędnie, a do tego czasu dobrze byłoby nałapać sobie stażu gdziekolwiek. Bo kiedy przyjdą redukcje i planowany odstrzał w wielu firmach, lepiej mieć jakieś atuty. No ale skoro starter na poziomie 1500 to wypłata niegodna i upokarzająca absolwentów renomowanych szkół ... :>

Tu masz racje. Ja akurat nie czekam. Tzn czekam na informacje z firm czy moje kwalifikacje sa dobre. Do tego poszerzam swoje wiadomosci robiac 2gi kierunek.

Edited by mib

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

Aktualności

Artykuły



×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.