Jump to content
Sign in to follow this  
Sid

Codzienność za kierownicą

Recommended Posts

Co Ty taki wczorajszy? Laguna 1.6.

 

Jakoś nie wbiło mi się między oczy czym się teraz toczysz. Miałem przyjemność jechać L II ale 2.0 HDi. Fakt - fotele wygodne ale na płaszczenie [gluteus maximus]. Reszty nie sprawdzałem bo poleciałem tylko <20km po mieście lepszymi drogami ( czytaj koniec lata, początek jesieni gdzie dziury są już załatane ). 

Najmniejsza jednostka na trasie musi być skierowana do emerytów na miasto. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie boję się twoich morskich opowieści, jeździłem jaszczombem z Prus Zachodnich pod Lublin 600 km w jedną stronę co dwa tygodnie. No.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie boję się twoich morskich opowieści, jeździłem jaszczombem z Prus Zachodnich pod Lublin 600 km w jedną stronę co dwa tygodnie. No.

 

Przebijam - 150km w deszczu przeładowanym Traficiem. DMC przekroczone o 800kg. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co Wy kurna wiecie o jeżdżeniu?

Sejczento 700 4 osoby,full "bagażnik" lato i +38*C w cieniu i awaryjna rajza na zachodnie rubieże Prus Zachodnich :D W trakcie prawie 5h ształu, zanim wyjechaliśmy na kombinowany objazd. Na miejscu prysznic, obiad i zuruck do Polandii. Garście kofeiny zapijanych wiadrami redbulów. Ehhh... to była jazda. Bardziej hardkorowa była chyba tylko trasa do Mediolanu, kaszlakiem. Ktoś wtedy kojarzył szum opon? Stukanie deszczu w ......... cokolwiek? A o wyprzedzaniu, to chyba rowerzystów i zaprzęgów konnych :D

Kiedyś to się jeździło, nie to co teraz ....

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zaiste, z naciskiem na to pierwsze. Szczęście, że większość z czasem z tego "wyrasta" (a może to tylko złudzenie?)

  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sejczento 700 4 osoby,full "bagażnik" lato i +38*C w cieniu i awaryjna rajza na zachodnie rubieże Prus Zachodnich :D W trakcie prawie 5h ształu, zanim wyjechaliśmy na kombinowany objazd. Na miejscu prysznic, obiad i zuruck do Polandii. Garście kofeiny zapijanych wiadrami redbulów. Ehhh... to była jazda. Bardziej hardkorowa była chyba tylko trasa do Mediolanu, kaszlakiem. Ktoś wtedy kojarzył szum opon? Stukanie deszczu w ......... cokolwiek? A o wyprzedzaniu, to chyba rowerzystów i zaprzęgów konnych :D

Kiedyś to się jeździło, nie to co teraz ....

Fake, nie było silnika 700 w Seicento. Wygrałem i zabieram twoje złoto.
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako, iż miałem wątpliwą przyjemność jechać 50km w CC 700 w 2 osoby, to zgaduję, iż kolega mówił o SC 900.

Co niewiele zmienia, bo to nadal nie jedzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wymagaj za wiele od lekko zmodyfikowanego silnika z Fiata 127. Ma co prawda dwa razy więcej cylindrów niż 700 z CC, ale to nadal nie jest dobry pomysł na wyjazdy poza zasięg komina.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako, iż miałem wątpliwą przyjemność jechać 50km w CC 700 w 2 osoby, to zgaduję, iż kolega mówił o SC 900.

Co niewiele zmienia, bo to nadal nie jedzie.

Racja, sorry. Miałem ten mniejszy silnik, ale jednak 900 Większy miał 1.1 ale ciągle mi się myliło, że jest tak jak w czinkłeczencie 700 i 900

Mea culpa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Seat inca SDI, czyli polo 6N przecięte w połowie z doklejoną plastikową paką. Jak zawiało z tyłu, a było lekko załadowane, nie szło się zatrzymać. Zrobiłem tym w ciągu 16 godzin 580km po zaśnieżonych mazurach (i okolicy), które nie widziały w większości tego dnia pługu. Najmilsza memu sercu była droga Pasłęk - Morąg - Olszyn, którą jechałem tego dnia chyba jako jedyny i myślałem, że już tam zostanę, zjedzą mnie wilki i stratują łosie. 

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś taki starym polo, z chyba najmniejszą benzyną jaka tam była, w 4 osoby i do tego zapakowanym po dach, zrobiłem bez większych przerw 2600km. Dwóch kierowców, dwie doby. A później spowrotem. Czad, wyprzedzaliśmy wszystko co nie miało silnika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Seat inca SDI, czyli polo 6N przecięte w połowie z doklejoną plastikową paką. Jak zawiało z tyłu, a było lekko załadowane, nie szło się zatrzymać. Zrobiłem tym w ciągu 16 godzin 580km po zaśnieżonych mazurach (i okolicy), które nie widziały w większości tego dnia pługu. Najmilsza memu sercu była droga Pasłęk - Morąg - Olszyn, którą jechałem tego dnia chyba jako jedyny i myślałem, że już tam zostanę, zjedzą mnie wilki i stratują łosie. 

Witam w polszy B, a według niektórych już nawet i C. Swoją drogą, trzeba było trochę nadjechać i jechać do Ostródy S7.

Share this post


Link to post
Share on other sites

1. O ile pamiętam, musiałem zajechać do Morąga.

2. Lubię tą trasę, tylko nie wiedziałem, że jest 78 kategorii odśnieżania. Ogólnie w swoim czasie dzięsiątki razy tamtędy jechałem, ale nigdy bezpośrednio po opadach śniegu.

3. To były czasy przed modernizacją DK7. Przy takiej pogodzie, było prawie pewne, że jakiś WX się roz...li i zrobi korek na 20km. I o ile dobrze pamiętam, tak właśnie było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeszedlem przeglad hiszpanskim autem wlasnie. 1 Stacja kontroli na duzy region (1 na wyspe tutaj) i przemial jak ulalala... Na caly kraj TYLKO 38 stacji kontroli pojazdow.
http://www.serviciositv.es/prod_name/itv-albacete-itvcita.aspx

/Nuestra estaciones/

Generalnie nie sprawdzili tylko sprawnosci amorow - zepsula im sie maszyna...

- przebieg

- Zawias

- Uklad kierowniczy
- Hample

- Spaliny - dobre 5min testu ...

- swiatla

- zbierznosc

- Zajrzenie w dol
- Wycieki

 

Przy wjezdzie na KAZDE stanowisko automat robi fotki auta z kazdej strony do testu i wrzuca do bazy danych razem z wynikami...

 

Dowiedzialem sie z wydruku ze w 2002 przeszedl przeglad, ale jako problem wpisali peknieta ramke tablicy rejestracyjnej...

Edited by Aurora001

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najlepsze bylo to jak obok nas przeglad przechodzil stary Merc VITO z zalozonymi customowymi felami, na oko 17 albo 18", widac ze fele nie nowe tylko juz styrane i koles MIERZYL czy opony nie wystaja poza obrys auto.

Szczena mi opadla... Juz kazalem montowac chlopakom kata do saabiny -_^

Czy w PL jest jakas zunifikowana baza danych tego co i jak samochod przechodzi na kazdym przegladzie z wynikami dostepnymi z poprzednich przegladow? Chyba nie, tutaj juz tak.

Edited by Aurora001

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chce mi się teraz wpisywać VINu, ale coś tam próbują. Dla januszy szukających dziesięcioletniego deaselka fulopcja skury ASO navi z przebiegiem poniżej 200k km nadchodzą czasy brutalnego przebudzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co ci to da na tych sprowadzonych z zagranicy, jak nie masz dojścia do historii.

A kumaci nie takie wałki kręcą, wystarczy cofać przed przeglądem i tyle - opcja light.

Zawodowcy potrafią pełną historię ci napisać, włącznie z bazą w ASO - tyle, że na autach za 10-15 tys. będzie to nieopłacalne.

Edited by NostradamuSek
  • Downvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przebijam - 150km w deszczu przeładowanym Traficiem. DMC przekroczone o 800kg. 

Przepijam.

 

Daewoo tico, październik śnieżyca po 20h, 4 osoby, bagaże, 4 kompy i monitory CRT na kolanach, wyjazd na lan party Warszawa.

  • Upvote 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co ci to da na tych sprowadzonych z zagranicy, jak nie masz dojścia do historii.

Większość aut kupowanych/sprzedawanych to raczej krajowe. Z importem też sobie kiedyś poradzą. Obecnie historię z niektórych krajów już można sobie samemu sprawdzić.

 

A kumaci nie takie wałki kręcą, wystarczy cofać przed przeglądem i tyle - opcja light.

Czyli mając auto 5 lat, będziesz co roku przed przeglądem cofał licznik? ;]

 

Zawodowcy potrafią pełną historię ci napisać, włącznie z bazą w ASO - tyle, że na autach za 10-15 tys. będzie to nieopłacalne.

Owszem, sztuczka jest prosta. Kupujesz grata z milionem kilometrów, cofasz licznik, podjeżdżasz do ASO na wymianę jakiejś dupereli i ładnie wklepują do bazy ASO przebieg. Wtedy masz czarno na białym, że mały przebieg i serwisowany w ASO - zwykle ASO podaje ostatni wpis.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli mając auto 5 lat, będziesz co roku przed przeglądem cofał licznik? ;]

 

Ja nie, nie mam takiego kur... charakteru.

 

Odpowiem ci tak, te 200kkm w pięciolatku (U nas pewnie max 75-150) to bardzo optymistyczna wersja przebiegu - a zazwyczaj może mieć 300-500 i więcej. Tak, że tak, niektórym ot po prostu opłaca się to, mało tego, to konieczne, żeby sprzedać i to za zdecydowanie większe pieniądze.

Edited by NostradamuSek
  • Downvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poza fotami to typowy opis tego, jak wygląda powinien wyglądać przegląd u nas.

 

Mnie foty robią na każdym przeglądzie, przy czwartym samochodzie z rzędu. Z zewnątrz i licznika. Ale ja jeżdżę na normalną stację a nie do Pana Mietka, bo chcę zrobić przegląd i jeździć bezpiecznie, a nie mieć po prostu problem z głowy na rok.  

Jak byłem na zbieżności z polo ostatnio w stacji pzmot, to też cyknęli mi stan licznika.

 

 

Nie chce mi się teraz wpisywać VINu, ale coś tam próbują. Dla januszy szukających dziesięcioletniego deaselka fulopcja skury ASO navi z przebiegiem poniżej 200k km nadchodzą czasy brutalnego przebudzenia.

 

Dla Januszy najpodlejszego gatunku, handlujących autami z 87 ręki - może tak. Uber Janusze ściągającu auta w kawałkach z rzeszy i składających je tutaj - nie, bo jak to auto pójdzie do pierwszej rejestracji w PL, będzie w całości i bezwypadkowe. Jak UE będzie miało jeden spójny system ewidencji VIN, i auto przeznaczone w reichu/belgii/francji/holandii/szwajcarii  do kasacji będzie wprowadzone jako skasowane i wyrejestrowane i każdy Kowalski w Polsce będzie mógł to przeczytać po wprowadzeniu VIN - może.

Ale Janusze Mistrze i tak sobie poradzą, bo przecież jak ubezpieczyciel orzeknie szkodę całkowitą i wypłaci Kowalskiemu odszkodowanie, zabierając resztki samochodu, to te resztki lądują na aukcji i ubezpieczycielowi zależy, aby sprzedać je jak najdrożej. A najdrożej sprzeda je nie zgłaszając nigdzie, że jest to kupa złomu w 16 częściach, żeby jakiś Janusz mógł tchnąć w passata B5 nowe życie, co będzie możliwe tylko, jeżeli nie będzie w żadnym rejestrze figurował jako tona żyletek w stanie surowym.

Sprawny likwidator szkód potrafi na orzeczeniu szkody całkowitej zarobić więcej, niż wypłacił odszkodowania z tytułu szkody całkowitej, uwierzcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nie, nie mam takiego kur... charakteru.

Ja też, ale chyba muszę się nauczyć.

Sprzedaje auto, miałem 2 telefony. Obydwaj kupujący pytali na początku gdzie to, jak dojechać. Potem pytali o stan auta. Raz powiedziałem, że w 2 miejscach widać trochę rudej, drugim razem wspomniałem o (czasami) ciężej wychodzących biegach (poduszka pod silnikiem). Żaden nie przyjechał i już nie zadzwonił. Muszę sobie nagrać na dyktafon "wszystko gra, igiełka, wsiadać i jechać" i puszczać, gdy następnym razem ktoś zadzwoni.

 

Odpowiem ci tak, te 200kkm w pięciolatku (U nas pewnie max 75-150) to bardzo optymistyczna wersja przebiegu - a zazwyczaj może mieć 300-500 i więcej. Tak, że tak, niektórym ot po prostu opłaca się to, mało tego, to konieczne, żeby sprzedać i to za zdecydowanie większe pieniądze.

Ja to rozumiem, Ty rozumiesz i kilka osób. Reszta to ciemna masa, która kupuje przebieg. A np takiego Lanosa z przebiegiem 500 tysięcy pokazują sobie w linkach na FB jak by to UFO było.

 

Mnie foty robią na każdym przeglądzie, przy czwartym samochodzie z rzędu. Z zewnątrz i licznika. Ale ja jeżdżę na normalną stację a nie do Pana Mietka, bo chcę zrobić przegląd i jeździć bezpiecznie, a nie mieć po prostu problem z głowy na rok.  

Jak byłem na zbieżności z polo ostatnio w stacji pzmot, to też cyknęli mi stan licznika.

Też mam takie podejście. Stan licznika już spisywali, ale czy robili fotkę aparatem, to nie pamiętam.

 

(..)Jak UE będzie miało jeden spójny system ewidencji VIN, i auto przeznaczone w reichu/belgii/francji/holandii/szwajcarii  do kasacji będzie wprowadzone jako skasowane i wyrejestrowane i każdy Kowalski w Polsce będzie mógł to przeczytać po wprowadzeniu VIN - może.(..)

Problem w tym, że nie ma odpowiednich przepisów. Bazę może sobie zrobić każdy, bo to nie jest problem. Problemem jest wymusić na państwach, by tę bazę uzupełniały odpowiednie osoby, czyli nie stacje, w których wynik przeglądu zależy od załącznika w postaci flaszki wódki.
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zasadniczo im większa fura - w sensie wyższy segment - tym większy przebieg. O ile jestem w stanie uwierzyć, że micra, corsa czy a-klasa w benzynie z reichu robiła po mieście/pod miastem 10-15k rocznie, o tyle passat kombi w turbodieslu - nie, bo przy niemieckich normach eko-iso-ufo po prostu sensu nie ma kupowanie takiego auta i jeżdżenie nim po mieście. Takie auta kupuje się do przebiegów 60K+ rocznie, ciśnie się jak cytrynę i sprzedaje, jak nie ma już soku.

 

Ta sama mentalność, która każe przeciętnemu bolandyjczykowi wierzyć, że to właśnie jemu trafia się 10-letni passacik/mondeo tdi z przebiegiem 199Kkm każe temu bolandyjczykowi głosować na każdych wyborach na tego, który obieca akurat to, co w danym momencie chce się usłyszeć. To nic, że za każdym razem robi zwrot o 180*. Bo ten lepiej obiecał, niż tamten i już.

Nie ma możliwości, żeby kilkuletni diesel z reichu miał 200Kkm. Nie ma możliwości, żeby wszyscy w Polsce mieli pracę, tym bardziej za tyle, by chcieli. Nie ma możliwości, żeby każdemu, kto myje gary albo szpachluje ściany na emigracji opłacało się wracać. Ale obiecać zawsze można i zawsze ktoś to kupi.  


Problem w tym, że nie ma odpowiednich przepisów. Bazę może sobie zrobić każdy, bo to nie jest problem. Problemem jest wymusić na państwach, by tę bazę uzupełniały odpowiednie osoby, czyli nie stacje, w których wynik przeglądu zależy od załącznika w postaci flaszki wódki.

 

Jeżeli auto ulega wypadkowi, to policja bądź inny uprawniony organ zabierają dowód rejestracyjny do momentu doprowadzenia go do stanu używalności. W cywilizowancych krajach auta klasy średniej i wyższej-średniej po wypadku w stylu wygięcie podłużnicy czy ogólnie odkształcenie nadwozia zmieniające geometrie nie są naprawiane. Orzekana jest szkoda całkowita. Wystarczyłoby, żeby każdorazowo przy orzekaniu szkody całkowitej numer VIN pojazdu nieodwracalnie lądował w spisie wspólnym dla całego EU. 

Z jeden strony ograniczyłoby to szafowanie szkodami całkowitymi, na których ubezpieczyciele (pewnie nie tylko polscy) sobie zarabiają

Z drugiej strony - auto raz sklasyfikowane jako trup, trupem by pozostawało. 

 

Ot i cała filozofia.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
Sign in to follow this  

Aktualności

Artykuły



×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.